Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Bardzo pragnę odnaleźć ślad, w którym sierocińcu prowadzonym przez zakonnice w Wilnie był wychowywany mój ojciec Józef Burba? Może zachowały się jakieś rejestry, spisy czy inne dokumenty, gdzie można by to sprawdzić?
Urodził się 2-08-1927r. w Warszawie, a z nieznanych mi przyczyn został oddany jako malutkie dziecko do takiego właśnie sierocińca, gdzie przebywał kilkanaście lat.
Wiem, że krótko przed II wojną światową albo w czasie jej trwania wrócił z tego sierocińca i przebywał wraz z matką Paulina Burba z domu Czajkowska w Pustelniku, Strudze (?) i w Warszawie. Mam zdjęcie z 1944r. zrobione w Pustelniku, torfiarnia Drewnica z czego można wnioskować, że jako 17-latek był z powrotem z matką.
Może ktoś miał podobną sytuację i może mi podpowiedzieć jak uzyskać interesujące mnie informacje?
Ojciec mój w tym sierocińcu mógł figurować jako Józef Burba albo Józef Czajkowski. Nie wiem pod jakim nazwiskiem jego matka tam go umieściła i dlaczego? Może z biedy? Nie chcę jej oceniać ale chciałabym móc odnaleźć jakiś ślad, a pytać nie mam już kogo, bo nikt już z tych osób nie żyje.
Bardzo proszę o pomoc i radę.
Ewa Burba (córka)
Urodził się 2-08-1927r. w Warszawie, a z nieznanych mi przyczyn został oddany jako malutkie dziecko do takiego właśnie sierocińca, gdzie przebywał kilkanaście lat.
Wiem, że krótko przed II wojną światową albo w czasie jej trwania wrócił z tego sierocińca i przebywał wraz z matką Paulina Burba z domu Czajkowska w Pustelniku, Strudze (?) i w Warszawie. Mam zdjęcie z 1944r. zrobione w Pustelniku, torfiarnia Drewnica z czego można wnioskować, że jako 17-latek był z powrotem z matką.
Może ktoś miał podobną sytuację i może mi podpowiedzieć jak uzyskać interesujące mnie informacje?
Ojciec mój w tym sierocińcu mógł figurować jako Józef Burba albo Józef Czajkowski. Nie wiem pod jakim nazwiskiem jego matka tam go umieściła i dlaczego? Może z biedy? Nie chcę jej oceniać ale chciałabym móc odnaleźć jakiś ślad, a pytać nie mam już kogo, bo nikt już z tych osób nie żyje.
Bardzo proszę o pomoc i radę.
Ewa Burba (córka)
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Moja mama w 1939 roku od czerwca do miesiąca czerwca do 31.081939 pracowała jako wychowawczyni w takim domu
na ulicy Koszykowej 7w Wilnie.Nosił on nazwę św.Wincentego s.Paulo,prowadziły go siostry szarytki.
Może ta informacja coś Pani pomoże.
Pozdrawiam.
Danka
na ulicy Koszykowej 7w Wilnie.Nosił on nazwę św.Wincentego s.Paulo,prowadziły go siostry szarytki.
Może ta informacja coś Pani pomoże.
Pozdrawiam.
Danka
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Bardzo dziękuję Pani Danko. To już jakiś ślad. Będę szukała i o wynikach dam znać.
Serdecznie pozdrawiam
Ewa B.
Serdecznie pozdrawiam
Ewa B.
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
No niestety
nic i w żadnym przeszukiwanym przeze mnie miejscu nie udało mi się znaleźć żadnej informacji.
Może Pani mama mogłaby coś jednak więcej powiedzieć? Np kiedy ten sierociniec ewakuowano lub kiedy dzieci kończyły swój pobyt tam np po osiągnięciu pełnoletności? Czy przyjmowano do takiego sierocińca dzieci nieochrzczone i czy tam, w takim przypadku to robiono? Sama już nie wiem co myśleć i jak trafić na jakiś ślad.
Będę wdzięczna za każdą sugestię.
Pozdrawiam
Ewa B.
Może Pani mama mogłaby coś jednak więcej powiedzieć? Np kiedy ten sierociniec ewakuowano lub kiedy dzieci kończyły swój pobyt tam np po osiągnięciu pełnoletności? Czy przyjmowano do takiego sierocińca dzieci nieochrzczone i czy tam, w takim przypadku to robiono? Sama już nie wiem co myśleć i jak trafić na jakiś ślad.
Będę wdzięczna za każdą sugestię.
Pozdrawiam
Ewa B.
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Pani Ewo!
Muszę skorygować moje poprzednie informacje.
Porozmawiałam z moją 87 letnią mamą ,która mi wyjaśniła,że ten dom dziecka /nazywano do domem dla podrzutków/
znajdował się obok koscioła Jezuickiego na ul.Subocz.Prowadziły go te wspomniane wyżej siostry Szarytki.
Dzieci były w dwóch znajdujących się na przeciwko siebie budynkach.W jednym z budynków były niemowlęta i dzieci chyba do 5 roku ,a w drugim 5-7 latki.Moja mama zajmowała się tymi starszymi dziećmi.
Po ponownym wkroczeniu armii radzieckiej do Wilna podczas II wojny światowej moja mama pamięta,że ten dom nadal istniał,ale nowa władza chyba rozwiazała zakon ,bo zakonnicom zabroniono noszenia habitów.
Co do chrztu to ja przeglądałam dostępne w internecie metryki z Parafii Sw.Jana w Wilnie i tam spotkałam się z wieloma przypadkami
chrztów dzieci znalezionych .Mnie się wydaje,że te dzieci chrzczona w najbliższym parafialnym kosciele,który był od miejsca znalezienia dziecka,ale to tylko moje domysły.
Pozdrawiam
Danka
Muszę skorygować moje poprzednie informacje.
Porozmawiałam z moją 87 letnią mamą ,która mi wyjaśniła,że ten dom dziecka /nazywano do domem dla podrzutków/
znajdował się obok koscioła Jezuickiego na ul.Subocz.Prowadziły go te wspomniane wyżej siostry Szarytki.
Dzieci były w dwóch znajdujących się na przeciwko siebie budynkach.W jednym z budynków były niemowlęta i dzieci chyba do 5 roku ,a w drugim 5-7 latki.Moja mama zajmowała się tymi starszymi dziećmi.
Po ponownym wkroczeniu armii radzieckiej do Wilna podczas II wojny światowej moja mama pamięta,że ten dom nadal istniał,ale nowa władza chyba rozwiazała zakon ,bo zakonnicom zabroniono noszenia habitów.
Co do chrztu to ja przeglądałam dostępne w internecie metryki z Parafii Sw.Jana w Wilnie i tam spotkałam się z wieloma przypadkami
chrztów dzieci znalezionych .Mnie się wydaje,że te dzieci chrzczona w najbliższym parafialnym kosciele,który był od miejsca znalezienia dziecka,ale to tylko moje domysły.
Pozdrawiam
Danka
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Pani Danko,
serdecznie dziękuję za dodatkowe informacje.
Ja kompletnie już nie umiem "złapać" jakiegoś tropu, a tak bardzo mi zależy. Pani mamusia wg moich wyliczeń jest starsza od mojego śp.Ojca tylko 3 lata! I tak jak mówi mogła opiekować się tylko małymi dziećmi, a nie prawie rówieśnikami. Został oddany do jakiegoś sierocińca w Wilnie jak był malutki i wrócił do swojej matki jako nastolatek. W ojca metryce chrztu (z 1945r.! jak miał 18 lat) jako powód opóźnienia chrztu podano, że oczekiwano na powrót jego ojca (mojego dziadka) z Francji, gdzie wyjechał za chlebem zostawiając 44-letnią wówczas moją babkę w ciąży z moim ojcem. Chyba nie chciała go sama wychowywać. Takie mam przykre niestety przypuszczenia.
Ale cóż. Ciężkie były czasy. Ojciec mój prawie w ogóle nie utrzymywał kontaktów ze swoją rodziną i prawie nic na ten temat nie mówił. To był jego wielki ból. Ja nawet nie znam jego starszych braci i sióstr. A o ich potomkach też prawie nic nie wiem i nie mam kontaktów. Myślałam, że chociaż trochę sprawę wyjaśnię, ale widzę, że muszę z tego zrezygnować.
Pozdrawiam Panią i Pani mamę bardzo serdecznie i bardzo dziękuję za chęć niesienia mi pomocy.
Ewa B.
serdecznie dziękuję za dodatkowe informacje.
Ja kompletnie już nie umiem "złapać" jakiegoś tropu, a tak bardzo mi zależy. Pani mamusia wg moich wyliczeń jest starsza od mojego śp.Ojca tylko 3 lata! I tak jak mówi mogła opiekować się tylko małymi dziećmi, a nie prawie rówieśnikami. Został oddany do jakiegoś sierocińca w Wilnie jak był malutki i wrócił do swojej matki jako nastolatek. W ojca metryce chrztu (z 1945r.! jak miał 18 lat) jako powód opóźnienia chrztu podano, że oczekiwano na powrót jego ojca (mojego dziadka) z Francji, gdzie wyjechał za chlebem zostawiając 44-letnią wówczas moją babkę w ciąży z moim ojcem. Chyba nie chciała go sama wychowywać. Takie mam przykre niestety przypuszczenia.
Pozdrawiam Panią i Pani mamę bardzo serdecznie i bardzo dziękuję za chęć niesienia mi pomocy.
Ewa B.
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
W okresie który jest przedmiotem zainteresowania zagadnienia opieki nad dziećmi i młodzieżą, samotnymi matkami, sierotami były w sferze tzw działalności dobroczynnej prowadzonej przez organizacje i towarzystwa nie związane z administracją państwową czy samorządową.
Na pewno nie istnieje jeden zbiór archiwalny w którym zebrano wszystkie materiały tyczące tego tematu. Znalazłem w sieci fragment publikacji: "Opieka nad dziećmi i młodzieżą Studia z dziejów oświaty w XX wieku pod redakcją naukową Stefanii Walasek Kraków 2008 & Copyright by Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 2008 & Copyright by Oficyna Wydawnicza ,,Impuls", Kraków 2008"
Pod tym adresem można przeczytać to co dotyczy Wilna:
http://issuu.com/impuls53b/docs/walasek ... ad_dzie_mi
Kwestia oceny postępowania naszych rodziców, dziadków, przed dotarciem do istoty tematu w/g mojego skromnego zdania jest błędem.
Myślę, że wiele informacji można by odszukać w W Archiwum Archidiecezji Wileńskiej ( adres dostępny w sieci), przy czym drogą korespondencyjną tego się nie zgłębi.
Pozdrawiam,
Waldemar
Na pewno nie istnieje jeden zbiór archiwalny w którym zebrano wszystkie materiały tyczące tego tematu. Znalazłem w sieci fragment publikacji: "Opieka nad dziećmi i młodzieżą Studia z dziejów oświaty w XX wieku pod redakcją naukową Stefanii Walasek Kraków 2008 & Copyright by Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 2008 & Copyright by Oficyna Wydawnicza ,,Impuls", Kraków 2008"
Pod tym adresem można przeczytać to co dotyczy Wilna:
http://issuu.com/impuls53b/docs/walasek ... ad_dzie_mi
Kwestia oceny postępowania naszych rodziców, dziadków, przed dotarciem do istoty tematu w/g mojego skromnego zdania jest błędem.
Myślę, że wiele informacji można by odszukać w W Archiwum Archidiecezji Wileńskiej ( adres dostępny w sieci), przy czym drogą korespondencyjną tego się nie zgłębi.
Pozdrawiam,
Waldemar
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Panie Waldemarze,
bardzo dziękuję za cenne informacje, z których skorzystam.
Pana zdanie, że oceniam postępowanie moich rodziców czy dziadków jest nieprawdziwe. Ja nigdy nikogo nie oceniam, chyba, że mnie o to poprosi, bo i ja nie chcę być oceniana.- jestem tylko grzesznym człowiekiem. Ja chcę tylko dotrzeć do miejsca gdzie przez kilkanaście lat wychowywany był mój śp.Tata, a tym samym choć trochę wyjaśnić zawiłości mojej Rodziny.
Serdecznie Pana pozdrawiam.
Ewa B.
bardzo dziękuję za cenne informacje, z których skorzystam.
Pana zdanie, że oceniam postępowanie moich rodziców czy dziadków jest nieprawdziwe. Ja nigdy nikogo nie oceniam, chyba, że mnie o to poprosi, bo i ja nie chcę być oceniana.- jestem tylko grzesznym człowiekiem. Ja chcę tylko dotrzeć do miejsca gdzie przez kilkanaście lat wychowywany był mój śp.Tata, a tym samym choć trochę wyjaśnić zawiłości mojej Rodziny.
Serdecznie Pana pozdrawiam.
Ewa B.
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Pani Ewo, może opatrznie odczytałem zawarte w Pani myśli. Cieszę się że się pomyliłem w ich odczytaniu.
Rozmawiałem z Ojczulkiem na temat instytucji opiekuńczych w Wilnie w okresie międzywojennym. W/g usłyszanych słów w Wilnie przy parafii Serca Jezusowego Na Pohulance księża Salezjanie prowadzili Zakład Wychowawczy dla chłopców zlokalizowany na ulicy Dobrej Rady. To był bardzo duży zespół w skład którego wchodziły budynki mieszkalne, szkolne, warsztaty szkolne i inne.
Zakład ten powstał już w 1905 roku a funkcjonował do końca lat czterdziestych.
Przebywali w nim chłopcy podzieleni na grupy wiekowe. Ci najmłodsi będacy w wieku szkolnym posyłani byli do szkół podstawowych min na ul Legionowej. Starsi mogli wyuczyć się zawodów, w tym stolarstwa, ciesielstwa czy innych. Najstarsi byli u Salezjan do ukończenia siedemnastego roku życia.
Dzisiaj przy Dobrej Rady funkcjonuje kościół katolicki. Być może proboszcz posiada wiedzę o losach dokumentów z okresu międzywojennego. Adres jest dostępny min w Bibliotece Kresowej lub proszę skorzystać z adresów spod:
http://www.rootsweb.ancestry.com/~lithu ... ches_.html.
W Parafii Dobrej Rady można rozmawiać po polsku.
Pozdrawiam,
Waldemar
Rozmawiałem z Ojczulkiem na temat instytucji opiekuńczych w Wilnie w okresie międzywojennym. W/g usłyszanych słów w Wilnie przy parafii Serca Jezusowego Na Pohulance księża Salezjanie prowadzili Zakład Wychowawczy dla chłopców zlokalizowany na ulicy Dobrej Rady. To był bardzo duży zespół w skład którego wchodziły budynki mieszkalne, szkolne, warsztaty szkolne i inne.
Zakład ten powstał już w 1905 roku a funkcjonował do końca lat czterdziestych.
Przebywali w nim chłopcy podzieleni na grupy wiekowe. Ci najmłodsi będacy w wieku szkolnym posyłani byli do szkół podstawowych min na ul Legionowej. Starsi mogli wyuczyć się zawodów, w tym stolarstwa, ciesielstwa czy innych. Najstarsi byli u Salezjan do ukończenia siedemnastego roku życia.
Dzisiaj przy Dobrej Rady funkcjonuje kościół katolicki. Być może proboszcz posiada wiedzę o losach dokumentów z okresu międzywojennego. Adres jest dostępny min w Bibliotece Kresowej lub proszę skorzystać z adresów spod:
http://www.rootsweb.ancestry.com/~lithu ... ches_.html.
W Parafii Dobrej Rady można rozmawiać po polsku.
Pozdrawiam,
Waldemar
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Bardzo dziękuję Panie Waldemarze, za chęć pomocy i za wszystkie informacje, które bardzo pasują do mojego śp.ojca.
Przesłany przez Pana link jednak się nie otwiera, nie jest znaleziony przez serwer. Czy mógłby Pan jeszcze raz go "wkleić"?
Może zadziała. A jak nie, to trudno, zgłoszę się do Biblioteki Kresowej. Nie mam adresu, ale poszukam, bo mam nadzieję, że jest w Warszawie.
Jeszcze raz bardzo Panu dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam.
Ewa B.

Przesłany przez Pana link jednak się nie otwiera, nie jest znaleziony przez serwer. Czy mógłby Pan jeszcze raz go "wkleić"?
Może zadziała. A jak nie, to trudno, zgłoszę się do Biblioteki Kresowej. Nie mam adresu, ale poszukam, bo mam nadzieję, że jest w Warszawie.
Jeszcze raz bardzo Panu dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam.
Ewa B.
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
http://www.rootsweb.ancestry.com/~lithu ... ches_.html
To ten sam link, tylko bez kropki na końcu.
Biblioteka Kresowa
http://www.mm.pl/~wwmkiewicz/ws/biblioteka/
To ten sam link, tylko bez kropki na końcu.
Biblioteka Kresowa
http://www.mm.pl/~wwmkiewicz/ws/biblioteka/
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Bardzo Panu dziękuję.
Rozpoczynam poszukiwania.
Serdecznie pozdrawiam
Ewa B.
Rozpoczynam poszukiwania.
Serdecznie pozdrawiam
Ewa B.
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Rozpoczęte przeze mnie poszukiwania sierocińca w Wilnie nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Korespondowałam z Archiwum Centralnym w Wilnie. Dokonałam wpłaty na ich konto. I nic. Cisza. Bardzo mnie to marwti, że nikt nie wie gdzie mogę szukać infromacji co działo się z dziećmi z tych sierocińców/ochronek/przytułków gdy zmieniły się granice Polski i ówczesnego ZSRR. Nie mogę trafić na żadną ewidencję, żaden spis. Nawet innych, nie tych z Wilna. Smutne to dla mnie. Ojcu mojemu udało się trafić do Polski, bo miał już kilkanaście lat i widocznie ktoś mu powiedział, skąd jest jego rodzina. Ale co działo się z całkiem małymi dziećmi? Nie mam żadnego pomysłu gdzie jeszcze mogę szukać informacji. PCK też takiej wiedzy nie ma. W parafi MB Loretańskiej (skąd przypuszczam był skierowany do sierocińca w Wilnie) też takiego rejestru nie prowadziło się. Może ktoś ma jakiś pomysł?
Z poważaniem
Ewa Burba
Z poważaniem
Ewa Burba
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Pani Ewo. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Trzy miesiące to w zasadzie chwila. Niekiedy odpowiedzi przychodzą i po roku.
Gdybym mógł zasugerować to proszę jeszcze spróbować poszukać w Polskim czerwonym Krzyżu i w dokumentach PUR-u.
Nie wydaje mi się aby kilkunastoletni chłopak przedostał się z Wilna do Warszawy bez dokumentów przez granicę.
Pozdrawiam,
Waldemar
Gdybym mógł zasugerować to proszę jeszcze spróbować poszukać w Polskim czerwonym Krzyżu i w dokumentach PUR-u.
Nie wydaje mi się aby kilkunastoletni chłopak przedostał się z Wilna do Warszawy bez dokumentów przez granicę.
Pozdrawiam,
Waldemar
Sierocińce prowadzone przez zakonnice w Wilnie w 20/30 latac
Dziękuję Panie Waldemarze za zainteresowanie i słowo otuchy. W PCK próbowałam i nie mają na ten temat żadnych informacji. Może narażę się na śmieszność, ale nie wiem co to jest PUR. Tłumaczy mnie jedynie, że całkiem niedawno zainteresowałam się genealogią i wszystkiego dopiero się uczę. Korzystam z różnych rad i stosuję się do nich, bo straszliwie mi zależy na odnalezieniu tego przytułka. Dodatkowo jestem wstrząśnięta brakiem informacji o innych dzieciach, które nie miały szans trafić do rodziny w Polsce. Przeraża mnie, że gdzie nie próbowałam szukać nigdzie nie ma żadnych rejestrów. Ile takich polskich dzieci nie trafiło z tych przytułków do Polski? Bardzo mnie to stresuje. Może kiedyś znajdę ten sierociniec, ale już chyba zawsze w mojej świadomości będą tkwiły te biedne dzieci bez własnej tożsamości.
Pozdrawiam Pana serdecznie
Ewa
Pozdrawiam Pana serdecznie
Ewa