Zaufanie do dokumentów

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Bereszczyński_Artur

Sympatyk
Posty: 35
Rejestracja: czw 10 lis 2011, 10:41

Zaufanie do dokumentów

Post autor: Bereszczyński_Artur »

Witam wszystkich i jedno pytanie a w zasadzie pewna kwestia. Jak duże zaufanie można przykladać do zapisów w księgach parafialnych? Czy z doświadczenia i badań tych zapisow na przestrzeni lat można wnioskować że wcześniejsze (przedwojenne) dokumenty parafialne są pewniejsze (dane w nich zawarte sa pewniejsze) od zapisów powojennych. Pytanie takie zrodziło się po analizie ksiąg jednej z parafii, w której stwierdziłem całkowite poplątanie i błednie wpisane daty urodzin, zgonów a nawet wpis o zgonie wykonany w rok po faktycznym zdarzeniu. W tej samej parafii ale w innym okresie i za innego proboszcza w ogóle nie znalazłem 2 osób urodzonych, o których wiem z całą pewnością, że tam się urodziły w tym właśnie czasie. Zdaje sobie sprawę o konieczności potwierdzania danych z innych źródeł tyle tylko, że te dane często posiadają źródła w zapisach parafialnych - a więc błędnych. Oczywiście po rozpoczęciu działalności przez USC można to porównywać i wyłapać błędy ale co z okresami wcześniejszymi i które z tych różnych danych przyjmować z większą pewnością?
Awatar użytkownika
Cieśla_Jerzy

Nieaktywny
Posty: 1161
Rejestracja: pn 25 gru 2006, 10:41
Lokalizacja: Olsztyn

Post autor: Cieśla_Jerzy »

Niestety w dawnych dokumentach jest bardzo dużo błędów. Wpisy odbywały się na podstawie ustnych wypowiedzi osób uczestniczących w danej czynności rejestracyjnej. Nie okazywana w większości żadnych dowodów (dokumentów), zresztą dawnymi laty dowodów osobistych nie było. Wiele danych zgłaszali niepiśmienni i tu problem z podawanym przez nich wiekiem zgłaszających i osób opisanych w akcie. Przekręcanie brzmienia nazwisk to również częste zjawisko. Trzeba po prostu porównywać wiele źródeł.
Jerzy Cieśla
Cieśla - Kownacica, Bednarczyk - Leonów
powiat garwoliński
wolfspider666

Sympatyk
Ekspert
Posty: 209
Rejestracja: wt 29 gru 2009, 23:14

Zaufanie do dokumentów

Post autor: wolfspider666 »

Myślę, że to zależy od proboszcza który prowadził księgi. Jeden wpisywał wszystko skrupulatnie dokładnie inny robił to jak popadło. U mnie w parafii w połowie XIX ksiądz zapominał podawać niekiedy przyczyny zgonów, numeru domu czy nawet nazwiska zmarłego . Inny pod koniec XVIII wieku zapisywał wszystko ze szczególną starannością. Podobnie przed wojną też wszystko z należytą starannością
Daniel "Danko" Nowak
Awatar użytkownika
Virg@

Sympatyk
Posty: 800
Rejestracja: czw 19 mar 2009, 16:29
Otrzymał podziękowania: 3 times

Zaufanie do dokumentów

Post autor: Virg@ »

Zasada ograniczonego zaufania powinna obowiązywać przy analizie wszystkich dokumentów i tych starych i nowych oraz najnowszych :D. Raz podają błędne dane stare akta, innym razem późniejsze.

Na przykład, w akcie zgonu mojego dziadka czarno na białym jest (poprosiłam, w celu sprawdzenia odpisu, o kserokopię aktu), że urodził się 18 maja 1876 (gdy w księdze narodzin jest 1 maja 1876) oraz, co znacznie ciekawsze, że jego rodzicami byli Nawrocki Stanisław i Nawrocka-Przypała Katarzyna (sic!). Pod czym podpisał się (bardzo czytelnym i wyrobionym charakterem pisma) Stanisław Nawrocki, syn Jana (czyli brat mojej Mamy).
Tę Katarzynę mogę mu jeszcze wybaczyć. Może na prababcię Reginę z domu Grzybała mówiono Katarzyna, tak jak na moją Mamę zapisaną jako Marianna Michaëla mówiono Maria – lecz skąd wytrzasną tę „Przypała”?
Jedynym tłumaczeniem, które mi przychodzi na myśl, jest to, że wujek Stanisław miał w starszym wieku problemy ze słuchem i przez to mówił bardzo niewyraźnie (brat nawet mówi o nim, że był głuchy) a dokumentu przed podpisaniem po prostu nie przeczytał. Dlaczego jednak później nie sprostował pomyłki w dokumencie?

Nie rozumiem też dlaczego akt zgonu dziadka, Jana Nawrockiego, sporządzono dopiero 23 lutego 1959 roku gdy tymczasem zmarł on 18 kwietnia 1958 roku (prawie rok wcześniej).

Dlaczego syn mojego pradziadka, Franciszek Grzybała, miał wystawione dwa akta zgonu (Nikt przecież nie umiera dwa razy?).

Nikt też nie rodzi się dwa razy? Ja tymczasem miałam wystawione przez USC, w odstępie 10. lat, dwa akta o fakcie przyjścia na ten świat. Na szczęście w obu zapisano, że w tym samym dniu i z tych samych rodziców. Dopiero miałabym problem :D.

Łączę serdeczne pozdrowienia –
Lidia
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”