Małżeństwo chłopa ze szlachcianką?

Szlachectwo, heraldyka

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie, adamgen

Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Witam!
Dodam jeszcze kilka informacji ważnych dla genealogicznych poszukiwań:
1. Małżeństwa mieszane wyznawców uznanych religii chrzescijańskich (poza sektami i greko-katolikami) z wyznawcami prawosławia były dopuszczalne (wydawano zgodę), po podpisaniu uprzednio nast. warunków obowiązujacych w całej Rosji carskiej:
- celebra ślubna (i rejestracja) odbędzie się w cerkwi wg obrządku prawosławnego,
- małżonkowie zagwarantują praktykowanie własnej religii bez przeszkód,
- potomstwo będzie chrzczone w obrządku prawosławnym i wychowywane w tym duchu.
2. Pozwy rozwodowe każdy z małżonków mógł składać do rozpatrzenia przez Konsystorz Cerkwi Prawosławnej, uzasadniając zdradą małżeńską, strona uznana winną zostaje automatycznie pozbawiona praw rodzicielskich (kazus Anny Kareniny), w orzeczeniu wyroku podawało się dość odległy termin możliwości zawarcia następnego związku (można było zawierać najwyżej trzy małżeństwa),
3. Zabroniono zawierania związku małżeńskiego: osobom chorym psychicznie i niedorozwiniętym umysłowo, zakonnikom i dostojnikom cerkiewnym, osobom mającym powyżej 80 lat,
4. Ślubów i rozwodów cywilnych nie było, zmiana dopiero na pocz. XX wieku: wprowadzono dla rosnacej ilości sekt "rozkolników" śluby cywilne z zapowiedziami wywieszanymi na 7 dni na tablicy ogłoszeń odpowiedniego komisariatu policji,
5. Mahometanie zgodnie z zasadami swojej religii, mogli posiadać do czterech żon.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Witam powtórnie!
W nawiązaniu do punktu pierwszego poprzedniego postu, chce zwrócić uwagę na losy późniejszych pokoleń katolików (i nie tylko) zawierających mieszane związki małżeńskie z wyznawcami prawosławia. Otóż zobowiązania chrzczenia i wychowywania dzieci w duchu prawosławnym, warunkujące uzyskania zgody na taki związek, były przyczyną dość częstych przypadków szybkiej rusyfikacji rodu. Np synowie wylegitymowanego szlachcica, Polaka i katolika ożenionego z prawosławną Rosjanką, jako że byli chrzczeni w cerkwi i wychowywani w duchu tej religii, stawali się rosyjskimi "dworianami' bo dziedziczyli po ojcu nazwisko, tytuł i herb, ale nie wyznanie. W następnym pokoleniu, o polskim pochodzeniu już tylko się wspomina. Stąd Rosjan i Polaków o tym samym nazwisku, herbie ale różnym wyznaniu i poczuciu przynależności narodowej, spotyka się w badaniach genealogicznych często. Nie będę tutaj podawać nazwisk takich kuzynów z różnych gałęzi "narodowych", bo są to rzeczy znane i też w innych krajach europejskich. Chcę tylko pokazać jak działał ten pomysłowy mechanizm, wzorowany na starej zasadzie: "Cuius regio, eius religio".
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Jeśli już odbiegło od tematu to pozwolę sobie, że ja to trochę inaczej widzę.
małżeństwo katolik z prawosławną (i prawosławny z katoliczką) to nie jest to samo Polak-Rosjanka, to tak na początek, żeby się nie prześlizgiwać, żeby się nie utrwaliło

a w przypadku małżeństw zawieranych przez Polaków z Rosjankami, to chyba można mówić o procesie zmiany identyfikowania się z narodem wcześniej niż w pokoleniu dzieci czy wnuków
skądś taki pomysł na związek wynikał, przypadkowe spotkanie w parku to raczej w powieściach
Musieli i bywać w tych samych miejscach, mieć podobne zaplecze, często uznanie rodziny, środowiska
religia czy też obrządek moim zdaniem decydujące nie były
kultura, może oszacowanie, że tak będzie łatwiej niż...no właśnie brak alternatywy akceptowanej przez większość (emigracja?)

religia - jak mi się zdaje - najmniejszy problem
nie odnoszę wrażenia, że kościół katolicki (nawet fragment -polski kościół katolicki) to ostoja myśli narodowej (już nie wspominam o niepodległościowej), a cerkiew to "prawomyślność czysta". Bywały okresy dość dyskusyjne i bywali hierarchowie katoliccy o innych poglądach, zachowaniach niż Ci , których życiorysy przytaczane są dzisiaj. "Bywali" to łagodne określenie, nie zaryzykuję szacowania proporcji.
chyba (chyba!) większe znaczenie miało do kogo na bal i do jakiego salonu niż czy do kościoła czy do cerkwi

a i bez ożenku - zmiana wyznania w rodzinach niemieszanych się zdarzała, gdy syn chciał karierę wojskową robić, a szkoły które takową zapewniały przyjmowały katolików sztuk zero lub sztuk jeden na rok

Podsumowując: wyznanie (zmianę/brak zmiany) widzę nie jako przyczynę, ale jeden z bardziej widocznych objawów decyzji. Faktycznie nie tak ważny, ale łatwo zauważalny

a poniżej to już poza:) stąd po "podsumowaniu"
Czy prawodawca ustalił takie zasady dla "przyciągania wiernych" czy dla "przyciągania wiernych poddanych"? A może ze strachu przed polonizacją Rosjan "kresowych" wrzuconych w obcy rejon, odciętych od swoich korzeni?
Czy rosyjska cerkiew miała tak silne oddziaływanie na nowych członków? Chyba to okres, gdy ze "swoimi starymi" był poważny problem -sekt się mnożyło, że hoho!
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
misty69

Sympatyk
Mistrz
Posty: 176
Rejestracja: ndz 16 mar 2008, 22:10

Post autor: misty69 »

W powiecie lidzkim na Bialorusi obecnie szlachcianka wolala zostac stara panna niz wyjsc za chlopa choc pewnie wyjatki mialy miejsce. Przywodca powstania z 1864 ze znakomitej rodziny lidzkiej Narbutt byl legalnym synem chlopki. Jeden z braci mojego dziadka mial zone Rosjanke i wychowywal jej syna z pierwszego malzenstwa i syn ten jako polski partyzant zginal z rak bolszewikow podczas II Wojny Swiatowej.
Pzdr
Misty69
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Witam!
Odwiedzenie wystawy malarstwa Juliana Malczewskiego i jego syna Rafała (ród Malczewskich z Malczewa herbu Tarnawa) w Muzeum Narodowym w Gdańsku przypomniało mi znany "skandal towarzyski" jaki przytrafił się w rodzinie matki artysty Marii Korwin-Szymanowskiej. Otóż ojciec Marii Aleksander, szlachcic i oficer wojsk napoleońskich ożenił się ze służącą swoich rodziców imieniem Brońcia, po której nie pozostał żaden ślad w genealogii rodziny (nieznane jest nazwisko rodowe, data i miejsce urodzenia i śmierci). W 'Genealogii potomków Sejmu Czteroletniego' autorstwa M.J. Minakowskiego zaznaczono ją tylko jako Bronisława N. Patrz: http://www.sejm-wielki.pl/s/?p=maria;n= ... ron+korwin
Czy to nie jest dziwna taka 'niepamięć' w rodzinie zaliczanej do elity narodu?
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
ODPOWIEDZ

Wróć do „Szlachta, herbarze”