Jak udowodnić pokrewieństwo przed USC?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- Sianin_1948

- Posty: 102
- Rejestracja: wt 05 paź 2010, 12:39
- Lokalizacja: Wielkoplska
Z urzędnikami jest tak: albo jest to przyzwoity człowiek, albo dotknął go już "syndrom urzędnika". Ów syndrom jest zakodowanym w mózgu urzędnika przekonaniem, że: "robota na urzędzie byłaby całkiem O.K., gdyby nie petenci".
Miałem też zabawne doświadczenia z urzędnikami USC, np. w USC Warszawa-Mokotów. W trakcie elektronicznej korespondencji pani urzędniczka zażądała ode mnie notarialnej zgody najbliższej osoby zmarłego na udostępnienie mi odpisu aktu zgonu. Za to w USC w Gdańsku wystarczyła opłata 22 zł. Z USC w Piotrkowie Trybunalskim sympatyczna urzędniczka wypisała mi w e-mailu z ksiąg wszelkie dane abym nie musiał wnosić opłat. W USC w Pleszewie odesłano mnie po szczegółowe dane do Domu Opieki, gdzie zakończył żywot mój wujek, a w gminie Baranów przesłano mi bezinteresownie kserokopię książeczki napisanej i wydanej przez brata mojego prapradziadka. Wydawało by się, że "syndrom urzędnika" dotyczył tylko czasów zaprzeszłych. Okazuje się, że jest wieczny!
Pozdrawiam, Stefan
Miałem też zabawne doświadczenia z urzędnikami USC, np. w USC Warszawa-Mokotów. W trakcie elektronicznej korespondencji pani urzędniczka zażądała ode mnie notarialnej zgody najbliższej osoby zmarłego na udostępnienie mi odpisu aktu zgonu. Za to w USC w Gdańsku wystarczyła opłata 22 zł. Z USC w Piotrkowie Trybunalskim sympatyczna urzędniczka wypisała mi w e-mailu z ksiąg wszelkie dane abym nie musiał wnosić opłat. W USC w Pleszewie odesłano mnie po szczegółowe dane do Domu Opieki, gdzie zakończył żywot mój wujek, a w gminie Baranów przesłano mi bezinteresownie kserokopię książeczki napisanej i wydanej przez brata mojego prapradziadka. Wydawało by się, że "syndrom urzędnika" dotyczył tylko czasów zaprzeszłych. Okazuje się, że jest wieczny!
Pozdrawiam, Stefan
- Malgorzata_Rejowska

- Posty: 91
- Rejestracja: sob 23 sty 2010, 20:36
Witam wszystkich,
Przeczytałam właśnie ten wątek i stwierdziłam, że na każdym kroku wyłazi z nas nasza narodowa mentalność, narzekania na wszystko i wszystkich, wrzucając ich jednocześnie do jednego worka. Może właśnie wkładam przysłowiowy kij w mrowisko, ale tak to już z nami Polakami jest, że niekompetencja jednej osoby wykonującej jakiś zawód przekreśla od razu w naszych oczach całą tę grupę zawodową. Zawinił konkretny lekarz, a więc wszyscy lekarze są nieudacznikami, łapówkę wziął któryś z egzaminatorów, złodziejami nazywamy wszystkich, jedna urzędniczka ma problem ze stosowaniem prawa, wobec tego wszyscy muszą być niekompetentni.
Proponuję, abyśmy wskazywali konkretne urzędy z którymi mamy problemy (pisma z urzędów zawierają również pieczęć imienną osoby odpowiadającej nam). Wówczas prócz presji jaka zacznie ciążyć na tych urzędach, będziemy mogli sobie nawzajem pomóc wymieniając się doświadczeniami w kontaktach z tymi urzędami. Ze swojego doświadczenia mogę ogromny PLUS zapisać na kontach USC z Bytomia, Nowego Sącza, Hrubieszowa, Brzeska, Wrześni, Archiwum USC Warszawy Śródmieście.
Jak widać są ludzie w urzędach wykonujący tę pracę z powołania, z zamilowaniem i z życzliwością, nie traktujący petenta jak zmory, a i którzy przy okazji nam amatorom genealogom sprzyjają, a zapewniam że są wśród nich i miłośnicy genealogii rodzinnych. Dlatego ponawiam prośbę, nie wrzucajmy ich do jednego worka wraz z tymi, co do których kompetencji mamy wątpliwości, tylko wytykajmy błędy konkretnych ludzi.
Pozdrawiam
Małgorzata Rejowska
Przeczytałam właśnie ten wątek i stwierdziłam, że na każdym kroku wyłazi z nas nasza narodowa mentalność, narzekania na wszystko i wszystkich, wrzucając ich jednocześnie do jednego worka. Może właśnie wkładam przysłowiowy kij w mrowisko, ale tak to już z nami Polakami jest, że niekompetencja jednej osoby wykonującej jakiś zawód przekreśla od razu w naszych oczach całą tę grupę zawodową. Zawinił konkretny lekarz, a więc wszyscy lekarze są nieudacznikami, łapówkę wziął któryś z egzaminatorów, złodziejami nazywamy wszystkich, jedna urzędniczka ma problem ze stosowaniem prawa, wobec tego wszyscy muszą być niekompetentni.
Proponuję, abyśmy wskazywali konkretne urzędy z którymi mamy problemy (pisma z urzędów zawierają również pieczęć imienną osoby odpowiadającej nam). Wówczas prócz presji jaka zacznie ciążyć na tych urzędach, będziemy mogli sobie nawzajem pomóc wymieniając się doświadczeniami w kontaktach z tymi urzędami. Ze swojego doświadczenia mogę ogromny PLUS zapisać na kontach USC z Bytomia, Nowego Sącza, Hrubieszowa, Brzeska, Wrześni, Archiwum USC Warszawy Śródmieście.
Jak widać są ludzie w urzędach wykonujący tę pracę z powołania, z zamilowaniem i z życzliwością, nie traktujący petenta jak zmory, a i którzy przy okazji nam amatorom genealogom sprzyjają, a zapewniam że są wśród nich i miłośnicy genealogii rodzinnych. Dlatego ponawiam prośbę, nie wrzucajmy ich do jednego worka wraz z tymi, co do których kompetencji mamy wątpliwości, tylko wytykajmy błędy konkretnych ludzi.
Pozdrawiam
Małgorzata Rejowska
Nie rozumiem, dlaczego USC wymaga "zdalnego" dokumentowania pokrewieństwa... Kilka miesiecy temu, załatwiałem akt zgonu pradziadka z drugiego końca Polski. Fakt, pani urzędniczka odmówiła ksera, fotokopii, itp. ale nie musiałem dokumentować pokrewieństwa! Po prostu przysłano odpis do "mojego" USC, nakładając na nich sprawdzenie czy mam prawo taki akt otrzymać! Z racji moich częstych wizyt, znamy sie z urzędnikami, więc nawet pamietali jakie nazwiska są w kręgu moich zainteresowań. Więc może to jest droga do szybkiego załatwienia sprawy?
pozdrawiam,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
- Malgorzata_Rejowska

- Posty: 91
- Rejestracja: sob 23 sty 2010, 20:36
Dość łatwo pogodziłeś się z odmową "urzędniczki z drugiego końca Polski" i ze stratą 22 zł za odpis. Jej obowiązkiem było wydać Ci kopię (fotokopię, kserokopię lub z braku sprzętu odręczny wypis) aktu s.c. Twojego pradziadka. Natomiast dla przeciwwagi nie miała prawa żądać od USC za którego pośrednictwem przekazywała odpis, sprawdzania Twoich uprawnień do otrzymania aktu. Urzędem do którego właściwości należy ustalenie uprawnień do otrzymania dokumentu jest urząd wydający ten dokument. Dwa błedy w jednym postępowaniu i akurat Twoja znajomość z pracownikami miejscowego USC nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Pozdrawiam
Małgorzata
Pozdrawiam
Małgorzata
Z całym szacunkiem, ale ja to widzę inaczej. Co to znaczy "niekompetencka jednej osoby"? Problemem jest złe, a przede wszystkim niejasne prawo. Praktycznie nie przewiduje ono relacji USC z osobami zajmującymi się amatorską genealogią. Obowiązki (więc i odpowiedzialność!) urzędnika USC są zdecydowanie inne, niż archiwisty w AP. Opisywane powyżej przypadki żądania dowodzenia, że nie jest się wielbłądem, są oczywiście skrajnością. Ale tak długo, jak USC przeznaczone będą tylko do wydawania dokumentów dla potrzeb prawnych, tak długo trudno się dziwić obawom urzędników przed wydawaniem kopii. Nie wiem, czy w tej sytuacji chwalenie tego czy innego USC nie byłoby niedźwiedzią przysługą, bo nie daj Boże mogłoby się okazać, że urzędnik przychylny genealogowi... złamał prawo! Mentalność urzędnicza swoją drogą - wiem, bo wiele się przez nią "nacierpiałem" - ale dura lex sed lex. W większości przypadków odmownych (wydania kserokopii jako dokumentu bez mocy prawnej) wyczuwalem, że urzędnik nie wie, czy wolno mu cze nie. I żadne powoływanie się na argumety za (cytowane np. w oparciu o porady tego forum) nie przynosiły efektu - urzędnik musi mieć zgodę od swojej instancji wyższej . Walczyć należy o zmianę i jednoznaczość prawa, a wtedy mentalność urzędnicza nie będzie miała znaczenia.Malgorzata_Rejowska pisze:Witam wszystkich,
Przeczytałam właśnie ten wątek i stwierdziłam, że na każdym kroku wyłazi z nas nasza narodowa mentalność, narzekania na wszystko i wszystkich, wrzucając ich jednocześnie do jednego worka. Może właśnie wkładam przysłowiowy kij w mrowisko, ale tak to już z nami Polakami jest, że niekompetencja jednej osoby wykonującej jakiś zawód przekreśla od razu w naszych oczach całą tę grupę zawodową. Zawinił konkretny lekarz, a więc wszyscy lekarze są nieudacznikami, łapówkę wziął któryś z egzaminatorów, złodziejami nazywamy wszystkich, jedna urzędniczka ma problem ze stosowaniem prawa, wobec tego wszyscy muszą być niekompetentni.
Małgorzata Rejowska
Mój przykład z ostatnich dni. Pani urzędniczka odmówiła zrobienia ksero, bo to niszczy księgi. Ale też wykręcała się jak mogła od przekazania mi samej treści aktu, wykorzystując fakt niezgodności jedenej danej (mało zresztą ważnej). Odesłała mnie więc do parafii, żebym poprosił ich o zrobienie... kserokopii z ich księgi. czyli kserowanie niszczy księgi w USC, ale tych na plabanii już nie. Można to sobie nazywać niekompetencją, złośliwością, urzędniczą mentalnością, ale... co to zmieni?
Pozdrawiam, Marek
- Malgorzata_Rejowska

- Posty: 91
- Rejestracja: sob 23 sty 2010, 20:36
Drogi Marku
ja nie stawałam w obronie urzędników tylko przed tendencją do obarczanie winą za złe prawo wszystkich nawet tych którzy je interpretują według nas prawidłowo. Jak sam piszesz - to złe prawo - a niestety nie stanowią go urzedniczy na szczeblu samorządu terytorialnego. Zgadzam się równiez z tym że panuje psychoza strachu o pracę, cóż takie czasy nastały, że nie można mieć swojego zdania jeżeli ktos jest "nad nami". A tymi "nad nami" to nie koniecznie Departament MSW, który akurat w przypadku robienia kserokopii aktów s.c. pozostawia swobodną decyzje Kierownikom USC uzależniając ją głównie od mozliwości sprzędowych.
Sama uzyskałam taką opinię od Pani M. Piotrak z MSWiA.
Nadal będę wrogiem przyklejania wszystkim jednej naklejki. Nie we wszystkich karetkach usmiercają pawulonem, tak i w urzędach pracują ludzie i ludziska. Nie jest niedźwiedzią przysługą wskazywanie dobrej współpracy z USC. Pokazuje to na jaką skalę pracownicy USC interpretują prawo w jadne lub w druga stronę. Może okazać sie że główna przyczyną jest brak odpowiedniego sprzętu i warto sprowokować zakupy np aparatów cyfrowych. Korzyść uważam ogromna. Od lat mówi się o skanowaniu aktów s.c. i cyfrowym zapisie ich obrazu w systemach USC. Ale czy musi to wdrażać dopiero kolejne pokolenie? Chyba nie. Myślę, Wraz z bratem Stefanem był jednym z twórców Związku Walki Zbrojnej w Warszawie. w dużej mierze zalezy to również od inwecji Kierowników USC. Tak jak z komputeryzacja systemów USC. Niektóre jednostki zkomputeryzowały swoje urzedy wiele lat temu, ale część i to nie mała zdecydowała sie na zakup oprogramowania do USC dopiero w tym roku. Jeżeli będziemy czekali na projekty rządowe w tym zakresie, to obawiam się, że my juz tego nie dożyjemy. Bedzie jak z rejestrem ubezpieczonych, e-puap-em, czy ostatnio ZMOKU.
Przecież już dziś można wykonać skan lub foto nowosporządzonego aktu, zamieścić jego obraz w systemie USC i więcej do księgi nie zaglądać.
Pozdrawiam, Małgorzata
ja nie stawałam w obronie urzędników tylko przed tendencją do obarczanie winą za złe prawo wszystkich nawet tych którzy je interpretują według nas prawidłowo. Jak sam piszesz - to złe prawo - a niestety nie stanowią go urzedniczy na szczeblu samorządu terytorialnego. Zgadzam się równiez z tym że panuje psychoza strachu o pracę, cóż takie czasy nastały, że nie można mieć swojego zdania jeżeli ktos jest "nad nami". A tymi "nad nami" to nie koniecznie Departament MSW, który akurat w przypadku robienia kserokopii aktów s.c. pozostawia swobodną decyzje Kierownikom USC uzależniając ją głównie od mozliwości sprzędowych.
Sama uzyskałam taką opinię od Pani M. Piotrak z MSWiA.
Nadal będę wrogiem przyklejania wszystkim jednej naklejki. Nie we wszystkich karetkach usmiercają pawulonem, tak i w urzędach pracują ludzie i ludziska. Nie jest niedźwiedzią przysługą wskazywanie dobrej współpracy z USC. Pokazuje to na jaką skalę pracownicy USC interpretują prawo w jadne lub w druga stronę. Może okazać sie że główna przyczyną jest brak odpowiedniego sprzętu i warto sprowokować zakupy np aparatów cyfrowych. Korzyść uważam ogromna. Od lat mówi się o skanowaniu aktów s.c. i cyfrowym zapisie ich obrazu w systemach USC. Ale czy musi to wdrażać dopiero kolejne pokolenie? Chyba nie. Myślę, Wraz z bratem Stefanem był jednym z twórców Związku Walki Zbrojnej w Warszawie. w dużej mierze zalezy to również od inwecji Kierowników USC. Tak jak z komputeryzacja systemów USC. Niektóre jednostki zkomputeryzowały swoje urzedy wiele lat temu, ale część i to nie mała zdecydowała sie na zakup oprogramowania do USC dopiero w tym roku. Jeżeli będziemy czekali na projekty rządowe w tym zakresie, to obawiam się, że my juz tego nie dożyjemy. Bedzie jak z rejestrem ubezpieczonych, e-puap-em, czy ostatnio ZMOKU.
Przecież już dziś można wykonać skan lub foto nowosporządzonego aktu, zamieścić jego obraz w systemie USC i więcej do księgi nie zaglądać.
Pozdrawiam, Małgorzata
Owszem, pogodziłem się, ponieważ nie mam ani czasu, ani ochoty bić głową w urzędniczy mur... I całe szczęście, że to forum nie jest miejscem na roztrząsanie dlaczego nasze Państwo wygląda, jak wyglada! Nie zamierzam się wymadrzać, pisząc że można łatwo to czy tamto zrobić! Za długo żyję na tym świecie, aby marnować czas i nerwy na przejmowanie się takimi drobiazgami! W sumie, miejsce i datę zgonu pradziadka odnalazła dla mnie, (oczywiście bezpłatnie!) niemiecka organizacja kościelna, umożliwiła mi kontakt z żyjącymi krewnymi... Że co, że nie wolno było tamtemu USC żądać potwierdzenia uprawnienia w moim USC? Cóż, to jest sprawa urzędników, ktoś bierze pieniądze za swoja pracę, skoro nie potrafia zatrudnić kompetentnych...Malgorzata_Rejowska pisze:Dość łatwo pogodziłeś się z odmową "urzędniczki z drugiego końca Polski" i ze stratą 22 zł za odpis. Jej obowiązkiem było wydać Ci kopię (fotokopię, kserokopię lub z braku sprzętu odręczny wypis) aktu s.c. Twojego pradziadka. Natomiast dla przeciwwagi nie miała prawa żądać od USC za którego pośrednictwem przekazywała odpis, sprawdzania Twoich uprawnień do otrzymania aktu. Urzędem do którego właściwości należy ustalenie uprawnień do otrzymania dokumentu jest urząd wydający ten dokument. Dwa błedy w jednym postępowaniu i akurat Twoja znajomość z pracownikami miejscowego USC nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Pozdrawiam
Małgorzata
pozdrawiam,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
Finał.
Przesłałem kserokopie (zwykłe ksera) wraz z potwierdzoną notarialnie kopią dowodu osobistego (9,5 zł). Niestety w UM Szczecin nie potwierdzono mi tego, ponieważ takie czynności wykonywane są tylko w urzędach miast lub wsi, gdzie nie ma notariatów - takie było stanowisko w okienku i w informacji ogólnej UM Szczecin.
Dopiąłem do tego pismo przewodnie z prośbą o przesłanie (jeśli się da) kopii nie mających mocy dokumentu urzędowego i czekałem...
Po paru dniach otrzymałem informację na maila, że znaleziono 7 różnych aktów i poproszono mnie żebym się określił, którymi jestem zainteresowany. Cena 5 zł za kopię i 22 za odpis. Wybrałem wariant "ekonomiczny" i wysłałem potwierdzenie przelewu, oto też zostałem poproszony.
Za parę dni otrzymałem dokumenty o które wnioskowałem.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
Stanisław
Przesłałem kserokopie (zwykłe ksera) wraz z potwierdzoną notarialnie kopią dowodu osobistego (9,5 zł). Niestety w UM Szczecin nie potwierdzono mi tego, ponieważ takie czynności wykonywane są tylko w urzędach miast lub wsi, gdzie nie ma notariatów - takie było stanowisko w okienku i w informacji ogólnej UM Szczecin.
Dopiąłem do tego pismo przewodnie z prośbą o przesłanie (jeśli się da) kopii nie mających mocy dokumentu urzędowego i czekałem...
Po paru dniach otrzymałem informację na maila, że znaleziono 7 różnych aktów i poproszono mnie żebym się określił, którymi jestem zainteresowany. Cena 5 zł za kopię i 22 za odpis. Wybrałem wariant "ekonomiczny" i wysłałem potwierdzenie przelewu, oto też zostałem poproszony.
Za parę dni otrzymałem dokumenty o które wnioskowałem.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
Stanisław