- no nie, na Smyczkowej nie ma mikrofilmów, to archiwum USC, nie Archiwum Państwowe - sprecyzuj o co dokładnie chodziMuraszkoT pisze:To znaczy że na Smyczkową mozna e-mailem poprosić o mikrofilmy z pulapu lat i potem odeslać- tak.
- bo oni nie są od tego, to ne jest Archiwum Państwowe - jak wyżejMuraszkoT pisze:Patrz od 4 lat ani mrumru od nich- nawewt jak zaproponowalam że na miejscu to zrobię(przxetrzepie akta pod ich okiem)- w głosie tylko oburzenie słychać było
- bo oni nie są od tego, to ne jest Archiwum Państwowe - patrz wyżejMuraszkoT pisze:- nawet proponowałam im że zeskanuję im te wszystkie tomy i bedą mieli ulatwienie dla innych- pokazali mnie sale z regalami z knigami o poszczepionych kartkach i powiedzieli w 1994 że to tylko uprawnieni pracownicy lub badacze dziejów ja mam podać konlretny rok. miesiąc i t ą mnie udostepnią ale za 6 miesięcy- ale podania nierozpatrzyli.
pozdrawiam Tamara
Powodem sytuacji jest nieporozumienie. Archiwum USC i Archiwum Państwowe to dwie oddzielne instytucje, każda rządzi się swoimi prawami i przepisami, które nie są tożsame. Z tego co piszesz, wnioskuję że chodzi Ci o Archiwum Państwowe - jeśli to prawda to postawa Smyczkowej nie dziwi - nie są archiwum Państwowym, regulacje/przepisy/zwyczaje/możliwości o których piszesz nie mają zastosowania w Ich przypadku. Napisz dokładnie o co chodzi - coś wymyślimy. Niestety, fakt że istnieją sytuacje bez wyjścia trzeba przyjąć do wiadomości, czasem niewiele można zrobić i nic na to nie poradzimy.
