Witam!
Zwracam się z prośbą o poradę, gdyż chwilowo (mam nadzieje) utknąłem w poszukiwaniach. Sprawa dotyczy mojego 3x pradziadka, Marcina Rzeczkowskiego i jego rodziców -Antoniego Rzeczkowskiego i Rozalii Gazdeckiej. Cała sprawa umiejscowiona jest w byłym woj. tarnopolskim, w rodzinie chłopskiej.
Marcin Rzeczkowski mieszkał w miejscowości Sielec Bieńków, parafia Dobrotwór, przynajmniej od końca lat 40. XIX wieku (wnioskując po aktach urodzenia jego dzieci i akcie ślubu), a prawdopodobnie już od lat 30. XIX wieku (wnioskując po aktach urodzenia jego rodzeństwa). Urodził się około 1823 roku (dane przybliżone z aktu małżeństwa), jednak a aktach dotyczących tej wsi nie znalazłem jego aktu urodzenia. Imiona i nazwiska jego rodziców znam jedynie z jego aktu ślubu. Swoje poszukiwania skierowałem w stronę sąsiedniej parafii - Kamionka Strumiłowa, stamtąd bowiem na teren parafii Dobrotwór przybyła inna część mojej rodziny, kilkadziesiąt lat wcześniej. W indeksie do księgi urodzeń znalazłem w dwóch miejscowościach (Kamionka Strumiłowa i Mazairnia Kamionecka) dwie osoby, które bardzo pasują do moich poszukiwań, odpowiednio - Antoniego Rzeczkowskiego, urodzonego w 1797 roku i Rozalię Gazdecką, urodzoną w 1798 roku. Wszystko by było bardzo łatwe, gdyby nie to, że nie mogę odnaleźć ani aktu ślubu Antoniego i Rozalii, ani też aktu urodzenia Marcina. Czy takie dopasowanie może być przypadkowe? Jeśli nie, to gdzie jeszcze mogę poszukać brakujących aktów?
Ponadto to jeden z kilku przypadków, kiedy w księgach jestem w stanie odnaleźć akty urodzenia całego rodzeństwa poza moim bezpośrednim przodkiem. Czy ktoś miał taką sytuację? Jak udało wam się to rozwiązać?
Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam,
Michał Grygorewicz
Przodkowie, których trudno odnaleźć.
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Re: Przodkowie, których trudno odnaleźć.
Witamm_gry pisze: Ponadto to jeden z kilku przypadków, kiedy w księgach jestem w stanie odnaleźć akty urodzenia całego rodzeństwa poza moim bezpośrednim przodkiem. Czy ktoś miał taką sytuację? Jak udało wam się to rozwiązać?
Co do sytuacji - ja mam podobną, jeśli nie identyczną, w sensie - "wszyscy poza moimi są" - na terenie obecnej Litwy. Jeszcze nie rozwiązałem tego problemu, myślę o księgach egzaminów przedślubnych (w kwestii małżeństw, nie wiem czy się zachowały), spisach ludności/parafian (o ile są), nie mam więcej pomysłów na tę chwilę...
pozdrawiam
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
-
Piórkowska_Ewa

- Posty: 170
- Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
- Podziękował: 1 time
Re: Przodkowie, których trudno odnaleźć.
Witam, tu Ewa.
Jeśli idzie o "Ponadto to jeden z kilku przypadków, kiedy w księgach jestem w stanie odnaleźć akty urodzenia całego rodzeństwa poza moim bezpośrednim przodkiem." ,to zdarzyło mi się podobnie. Mój pradziadek miał siedmioro rodzeństwa, wszyscy urodzeni w Kamionce, ochrzczeni we właściwej sobie parafi, ślub rodziców też w tej parafii, a mojego Bronka (trzecie dziecko z koliei) nie ma. Mam datę urodzin, więc się trochę irytowałam. W zasadzie przez przypadek znalazłam go w parafii w Błoniu oddalonej o jakieś 60 km, zupełnie nie rozumiejąc skąd się tam znaleźli. Nie poddawałam w wątpliwość, że to ta osobą, bo imiona i nazwiska żadkie. Udało mi się dotrzeć do najstarszych z rodziny i oni potwierdzili, że w tym Błoniu mieszkała jakaś ich rodzina i pewnie dziecko urodziło się tam przy okazji wizyty na Wielkanoc. Trochę mnie dziwi, że ksiądz zapisał, że rodzina mieszkała tam - jeśli tak było istotnie to mysiał to być krótki czas bo przecież mieli gospodarstwo i dom do którego zaraz wrócili - za półtora roku chrzczą już u siebie kolejne dziecko.
Inny przykład: przy ślubie podana jest parafia urodzenia mojego prapradziadka - Skierniewice- jest sierotą (na Skierniewice wskazuje też przekaz rodzinny), sprawdziłam 20 lat chrztów tych Skierniewicach - nie ma, sprawdziłam śluby - znalazłam ślub rodziców ( za 60 lat przy śmierci mojego przodka napiszą urodzony w niewiadomym miejscu z niewiadomych rodziców). Okazało się, że rodzina "wyszła" z tych Skierniewic do sąsiedniego Jeruzala i tam ochrzciła troje dzieci, by potem wrócić do Skierniewic.
Powyższą sytuację przez pewien czas uważałam za beznadziejną a zaplątałam się gdy szukając ślubu (pomagał mi ksiądz, podzieliliśmy księgi na pół i szukaliśmy oddzielnie) ktoś przeoczył ten wpis. Przyłożyłam się drugi raz i poszło.
Nie poddawaj się, tylko sprawdzaj wszelkie tropy, czasem to dzieło przypadku. Czytając akty zwracaj uwagę skąd są świadkowie, to czasem jest niezły trop.
Ewa
Jeśli idzie o "Ponadto to jeden z kilku przypadków, kiedy w księgach jestem w stanie odnaleźć akty urodzenia całego rodzeństwa poza moim bezpośrednim przodkiem." ,to zdarzyło mi się podobnie. Mój pradziadek miał siedmioro rodzeństwa, wszyscy urodzeni w Kamionce, ochrzczeni we właściwej sobie parafi, ślub rodziców też w tej parafii, a mojego Bronka (trzecie dziecko z koliei) nie ma. Mam datę urodzin, więc się trochę irytowałam. W zasadzie przez przypadek znalazłam go w parafii w Błoniu oddalonej o jakieś 60 km, zupełnie nie rozumiejąc skąd się tam znaleźli. Nie poddawałam w wątpliwość, że to ta osobą, bo imiona i nazwiska żadkie. Udało mi się dotrzeć do najstarszych z rodziny i oni potwierdzili, że w tym Błoniu mieszkała jakaś ich rodzina i pewnie dziecko urodziło się tam przy okazji wizyty na Wielkanoc. Trochę mnie dziwi, że ksiądz zapisał, że rodzina mieszkała tam - jeśli tak było istotnie to mysiał to być krótki czas bo przecież mieli gospodarstwo i dom do którego zaraz wrócili - za półtora roku chrzczą już u siebie kolejne dziecko.
Inny przykład: przy ślubie podana jest parafia urodzenia mojego prapradziadka - Skierniewice- jest sierotą (na Skierniewice wskazuje też przekaz rodzinny), sprawdziłam 20 lat chrztów tych Skierniewicach - nie ma, sprawdziłam śluby - znalazłam ślub rodziców ( za 60 lat przy śmierci mojego przodka napiszą urodzony w niewiadomym miejscu z niewiadomych rodziców). Okazało się, że rodzina "wyszła" z tych Skierniewic do sąsiedniego Jeruzala i tam ochrzciła troje dzieci, by potem wrócić do Skierniewic.
Powyższą sytuację przez pewien czas uważałam za beznadziejną a zaplątałam się gdy szukając ślubu (pomagał mi ksiądz, podzieliliśmy księgi na pół i szukaliśmy oddzielnie) ktoś przeoczył ten wpis. Przyłożyłam się drugi raz i poszło.
Nie poddawaj się, tylko sprawdzaj wszelkie tropy, czasem to dzieło przypadku. Czytając akty zwracaj uwagę skąd są świadkowie, to czasem jest niezły trop.
Ewa
Re: Przodkowie, których trudno odnaleźć.
Witam;
Zwróć jeszcze uwagę na nazwiska. Ja miałam taki przypadek, że poszukiwałam bezskutecznie akt dot. Kulińskich. Zdeterminowana przeszukiwałam akt po akcie i okazało się że przez okres 3 lat w aktach wpisywano nazwisko Kula zarówno w mojej rodzinie jak też spokrewnionej o tym nazwisku. Starsze rodzeństwo miało wpisane rodziców Feliksa i Magdalenę Kulińskich, młodsze podobnie, a dla mojego prapra...dziadka wpisano Feliksa i Magdalenę Kulów. Mam jeszcze jeden przypadek, o którym nie do końca wiem co myśleć.
Poszukiwałam aktu urodzenia Kacpra Adamusa i nie znalazłam. Znalazłam starsze rodzeństwo i młodsze, a jego nie. Ostatecznie przeglądałam akt po akcie i znalazłam taki, gdzie nazwisko zupełnie się nie zgadza (wpisano Michałowski) jednak imiona ojca, matki, rok i wieś są zgodne. Co wiecej, w tej wsi nigdy nie mieszkali Michałowscy. Podejrzewam więc pomyłkę lub też dziadek mojego Kacpra miał na imię Michał i stąd jego ojca zapisano jako Michałowskiego. Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
Edyta
Zwróć jeszcze uwagę na nazwiska. Ja miałam taki przypadek, że poszukiwałam bezskutecznie akt dot. Kulińskich. Zdeterminowana przeszukiwałam akt po akcie i okazało się że przez okres 3 lat w aktach wpisywano nazwisko Kula zarówno w mojej rodzinie jak też spokrewnionej o tym nazwisku. Starsze rodzeństwo miało wpisane rodziców Feliksa i Magdalenę Kulińskich, młodsze podobnie, a dla mojego prapra...dziadka wpisano Feliksa i Magdalenę Kulów. Mam jeszcze jeden przypadek, o którym nie do końca wiem co myśleć.
Poszukiwałam aktu urodzenia Kacpra Adamusa i nie znalazłam. Znalazłam starsze rodzeństwo i młodsze, a jego nie. Ostatecznie przeglądałam akt po akcie i znalazłam taki, gdzie nazwisko zupełnie się nie zgadza (wpisano Michałowski) jednak imiona ojca, matki, rok i wieś są zgodne. Co wiecej, w tej wsi nigdy nie mieszkali Michałowscy. Podejrzewam więc pomyłkę lub też dziadek mojego Kacpra miał na imię Michał i stąd jego ojca zapisano jako Michałowskiego. Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
Edyta
Re: Przodkowie, których trudno odnaleźć.
Na nazwiska zwracałem uwagę, bo samo nazwisko Rzeczkowski jest pisane przynajmniej na kilka różnych sposobów. Zacznę w takim razie szukać też w sąsiednich parafiach. W drugim, podobnym przypadku, gdzie dzięki drugiemu małżeństwu mam wyznaczoną w miarę dokładną trasę migracji też nie potrafię odnaleźć aktu w żadnym z miejsc, w których przebywał mój przodek.
Ciekawi mnie jeszcze opinia osób bardziej doświadczonych, czy znalezione przede mnie akty są zbieżne przypadkowo czy też nie?
Ciekawi mnie jeszcze opinia osób bardziej doświadczonych, czy znalezione przede mnie akty są zbieżne przypadkowo czy też nie?
Pozdrawiam,
Michał Grygorewicz
Poszukuję kontaktu z wszystkimi osobami, których przodkowie wywodzą się z parafii Dobrotwór i Kamionka Strumiłowa
Michał Grygorewicz
Poszukuję kontaktu z wszystkimi osobami, których przodkowie wywodzą się z parafii Dobrotwór i Kamionka Strumiłowa