Adopcje w Polsce wiek XIX...

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
maria.j.nie

Administrator
Nowicjusz
Posty: 2739
Rejestracja: pn 19 mar 2007, 23:36
Lokalizacja: Lubuskie
Podziękował: 16 times
Otrzymał podziękowania: 2 times

Adopcje w Polsce wiek XIX...

Post autor: maria.j.nie »

Witam,

Temat ważny i ciekawy, dlatego powstał osobny wątek oto cytat Jerzego (informacje o adopcji) .
j_aftanas pisze:2421.
Działo się w Warszawie w Kancelarii Parafii Wszystkich Świętych dnia 17-tego /29-tego/ grudnia 1898 roku o godzinie 12-tej w dzień. Przed Nami, Proboszczem Utrzymującym Księgi (Akta) Stanu Cywilnego Parafii Wszystkich Świętych, stawił się Wojciech Przanowski, obywatel ziemski, syn Michała i Michaliny z Zembrzuskich małżonków Przanowskich, 30-letni , zamieszkały w posiadłości (majątku) Potoczek w Powiacie Janowskim Guberni Lubelskiej, w obecności świadków: Kazimierza Olszowskiego Zaprzysiężony Pełnomocnik (przedstawiciel Powóda), 31-letniego, zamieszkałego w Warszawie przy ulicy Miodowej pod numerem dziesiątym i Aleksandra Englert Pozwanego (tj. reprezentujący stronę pozwaną na odbytej już rozprawie) 43-letniego, zamieszkałego w Warszawie przy ulicy Siennej pod numerem dwadzieścia trzy, i przedstawił nam kopię postanowienia Warszawskiej Izby Sądowa (termin przestarzały) w 1-m Departamencie Spraw Cywilnych z dnia 24-go listopada bieżącego roku pod numerem 2427 o usynowieniu swoim dokonanym w oparciu o orzeczenie Warszawskiego Sądu Okręgowego z dnia 2 października bieżącego roku, w którym zażądał aby na podstawie art. 324 Kodeksu Cywilnego Królestwa Polskiego z 1825 roku aby to usynowienie zostało wniesione do Ksiąg Stanu Cywilnego Parafii Wszystkich Świetych, w rejonie której przy ulicy Siennej pod numerem 23-im zamieszkuje adoptujący go Adam Przanowski nieobecny przy sporządzaniu tego aktu, jak oświadczył usynowiony i obecni świadkowie, z powodu choroby. W wyniku powyższego, My upewniwszy się w oparciu o przedstawione Nam postanowienie, że Warszawska Izba Sądowa w 1-m Departamencie Spraw Cywilnych na posiedzeniu swoim w dniu 20 listopada bieżącego roku orzekła: Orzeczenie Warszawskiego Sądu z 2-o października bieżącego roku w rozprawie o usynowieniu Wojciecha Przanowskiego przez Adama Przanowskiego zatwierdzić i zezwolić na usynowienie (adopcja) Wojciecha Przanowskiego przez Adama Przanowskiego. Na tej podstawie sporządzono niniejszy akt, który usynowionemu i świadkom obecnym został odczytany, przez nich i przez Nas podpisany.
Podpisy: /-/ wszystkie czytelne
Uwagi:

A. W nawisach podane terminy wyjaśniające. Przysposobienie pełne – przysposobienie, przez które powstaje między przysposabiającym a przysposabianym taki stosunek jak między rodzicami a dziećmi. Przysposobiony nabywa prawa i obowiązki wynikające z pokrewieństwa w stosunku do krewnych przysposabiającego, a ustają prawa i obowiązki przysposobionego wynikające z pokrewieństwa względem jego krewnych oraz tych krewnych względem niego.

B. Adopcja w Polsce w XIX wieku (fragment omówienia przepisów)
W Polsce od czasu rozbiorów obowiązywało prawo aż trzech różnych kodeksów: Kodeksu Cywilnego Królestwa Polskiego, Kodeksu Cywilnego Austriackiego oraz Kodeksu Cywilnego Niemieckiego. Wszystkie dość podobnie regulowały problem adopcji. Odmienna była natomiast procedura legislacyjna. W myśl tych przepisów adoptującymi nie mogły być osoby, które miały własne dzieci; wyjątkiem była możliwość przysposobienia własnego dziecka pozamałżeńskiego, choć i w takim przypadku mogło to nastąpić jedynie wtedy, kiedy „ślubne” potomstwo wyraziło zgodę na adopcję przyrodniego brata (siostry).Charakterystyczną cechą ustawodawstwa obowiązującego w trzech zaborach było też wyznaczenie bardzo wysokiej dolnej granicy wieku dla adoptujących; według Kodeksu Austriackiego wynosiła ona lat 40, w dwóch pozostałych obowiązywało lat 50. W myśl postanowień tych ostatnich, wolno było adoptować nie tylko mało- ale i pełnoletnich. Jedynie Kodeks Królestwa Polskiego dopuszczał wyłącznie przysposobienie osób pełnoletnich. Przyjmowanie do rodziny małych dzieci było możliwe na zasadach tzw. opieki dobrowolnej. Opieka dobrowolna zobowiązywała opiekunów do pieczy wychowawczej, zaspokajania potrzeb materialnych i bytowych wychowanka, natomiast jego , do obowiązku alimentacyjnego wobec opiekunów.
Zgodnie z obowiązującymi obecnie w Polsce przepisami, adoptować można wyłącznie dziecko i to z reguły małe, którego rodzice zmarli, zrzekli się władzy rodzicielskiej lub zostali jej pozbawieni. ...
http://genealodzy.pl/index.php?name=PNp ... ght=#39098

Pozdrawiam serdecznie Maria
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Adopcja - 1841 rok - Lublin ?

Post autor: Bozenna »

Dzien Dobry,
Gdzie mozna znalesc akt adopcji z 1841 roku ? W jakim archiwum?
Dziewczynka urodzila sie w Lublinie, odnalazlam jej akt chrztu i dane jej biologicznej matki. Zostala zaadoptowana zaraz po urodzeniu i cale zycie nosila nazwisko swych adopcyjnych rodzicow.
Jaki urzad byl uprawniony do wydawania aktow adopcji ? Czy Trybunal lubelski ?
Z gory dziekuje za pomoc,
Serdecznosci,
Bozenna
Warakomski

Sympatyk
Posty: 928
Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28

Post autor: Warakomski »

Być może to Ci pomoże - „Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego” z 1825 r. zawierający regulacje prawne dotyczące spraw o które pytasz. Str 213
http://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/ ... 1&from=FBC
Krzysztof
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Była już swego czasu na naszym forum próba rozwinięcia dyskusji na ten temat, ale zgasła:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview ... rt-0.phtml
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Bozenna »

Dziekuje bardzo, po sprawdzeniu Waszych zrodel, mysle, ze znajde akt adopcji w archiwach Sadu Pokoju w Lublinie.
Serdecznosci,
Bozenna
Awatar użytkownika
Kuba64

Członek PTG
Posty: 550
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 15:52
Lokalizacja: Włochy
Kontakt:

Skąd ksiądz brał dane rodzinne zmarłego w 1912?

Post autor: Kuba64 »

Witam,

może ten temat był już często omawiany na forum ale nałożony na własną genealogię robi kompletnie inne wrażenie.

Sprawa wygląda następująco: w Warszawie 22 marca 1912 roku umiera Dorota Borzęcka. Ksiądz (w Parafii Św. Krzyża) pisze w akcie zgonu, n. 250, że jest córką Rocha Mianowskiego i Doroty Thill:
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... ik=011.jpg
Żeby nie brzydko powiedzieć jest to nieścisłe stwierdzenie. Dorota jest córką Hipolita Wołłowicza i Anny Thill (Thiel/Tyll) z prawnego łoża urodzoną w 1844 roku. Jej matka Anna jest siostrą Doroty, pierwszej żony Rocha.
To wszystko jest opisane w akcie (n. 1028) adopcji Doroty z ramienia Rocha:
http://szukajwarchiwach.pl/72/160/0/-/3 ... Ea5Xye0CMg
Żeby ubarwić sprawę, dodam że adopcja ta następuje w 1865 roku kiedy Roch został ponownie wdowcem po swojej drugiej żonie Weronice Kruszewskiej z Grzymałów.
Mogę zrozumieć że Dorota Wołłowicz może być uważana za (prawną) córkę Rocha, faktycznie używała nazwisko Mianowska w swoim akcie ślubu (n. 21) z Leonem Borzęckim:
http://szukajwarchiwach.pl/72/160/0/-/3 ... PQ7nEV9ovQ
ale skąd związek z Dorotą Thill, siostrą rodzonej matki?

Pozdrawiam,
Kuba
Piórkowska_Ewa

Sympatyk
Mistrz
Posty: 170
Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
Podziękował: 1 time

Skąd ksiądz brał dane rodzinne zmarłego w 1912?

Post autor: Piórkowska_Ewa »

Witam Kuba.
Może to nic odkrywczego, ale może to zwykły błąd ludzki - ktoś źle zapamiętał, albo źle zapisał, albo źle przepisał.
Ja wczoraj miałam taki kwiatek, że znalazłam akt urodzenia dziecka z prawego związku (było jakieś czwarte z kolei), któe po 14 dniach umiera. W akcie zgonu ksiądz zapisał, zamiast matki Marianny Kujawskiej matkę Klarę Sobkowską (obie prawe małżonki). W tej parafii ten człowiek jest jedynym o tym nazwisku, dziecko też nie ma najpospolitszego imienia, więc dla mnie ewidentnie jakaś niezręczna pomyłka. Może i podobnie jest u Ciebie.
Fakt, że Dorota nie jest wzięta tak nie wiadomo skąd, jak u mnie Klara, może bardziej świadczyć, o błędnym świadectwie ustnym niż pomyłce księdza, ale oczywiście to domniemania.
Ewa
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1686
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 3 times
Kontakt:

Skąd ksiądz brał dane rodzinne zmarłego w 1912?

Post autor: piotr_nojszewski »

Zmiany nazwisk matek i żon powli przestają mnie dziwić.
Mam teraz na tapecie nie do końca rozwikłany problem tożsamości żony / matki mającej w aktach na zmiane 3 nazwiska.
Jest jakaś szansa (choc nie duża) że sa to dwie a nie jedna kobieta ale na pewno nie trzy.

Twoje pytanie "skąd brał" jest zasadne. Wydaje mi się, że od uczestników. W jednym z moich przypadków slubu w allegatach jest akt z parafii pochodzenia pana młodego ale... w nim nazwiska matki poprostu nie ma. A w akcie slubu juz sie pojawia - wniosek ktos te daną podał, może sam pan młoy. A, że nazwisko dawniej nie było tak trwałe i naprawdopodobniej równolegle funkcjonowały przezwiska czy u szlachty przydomki to nie ma w tym nic dziwnego.

Wpływ na to miał tez zapewne proces spiywania aktu (raptularz- ksiega oryginał - ksiega wtóropis).
Nieczytelne dokumenty (podejrzewam, że dawniej może mniejsze ale tez mieli problemy)
I zwykłe ludzkie błędy.

A w aktach zgonu to juz bywa czysta fantazja (czytaj skleroza lub brak wiedzy). Ten kto zgłaszał, mógł miec naprawde zerową wiedzę. W wielu aktach zgodu sa rodzice poprostu nieznani. Aktami zgonu bym sie raczej nie przejmował.
Wyobraź siobie zwykłego człowieka (nie genealoga). Umiera mieszkajaca 3 domy dalej obok staruszka Ciocia. Czy on będzie wiedział jak było jej matce 70 lat temu ? On może nawet nie wiezieć, czy to naprawde ciocio czy taka przyszywana. A zgłosić trzeba i wpisac. Pewnie głupio podac "nie wiem".

taka jest moja hipoteza
pozdrawiam
Piotr
kkorzonkowski
Posty: 3
Rejestracja: pt 18 lip 2014, 11:14
Lokalizacja: Wrocław

Adopcja w zab. rosyjskim w XIX wieku

Post autor: kkorzonkowski »

Czy ktoś może orientuje się jak wyglądała adopcja w drugiej połowie XIX wieku w zab rosyjskim?
Jakie powstawały dokumenty - czy analogiczne do aktu urodzin i przechowywane w parafiach?
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

adopcja w zab. rosyjskim w XIX wieku

Post autor: Joanna_Lewicka »

Przypuszczam, że ktoś z forumowych specjalistów odpowie Ci fachowo na Twoje pytanie, ale ja wspomnę o konkretnym przypadku, dotyczącym osoby z mojego drzewa.
Otóż jest rok 1862, zabór rosyjski. Ojciec zgłasza do chrztu małego synka, wszystko odbywa się normalnie. Po 35 latach ów chłopczyk, teraz już dorosły mężczyzna, zostaje adoptowany przez przyjaciela rodziny. Informacja o tym została wpisana na marginesie starego aktu urodzenia/chrztu i od tej pory adoptowany mężczyzna nosi podwójne nazwisko: swojego ojca naturalnego i ojca adoptującego.
Spodziewam się, że chodziło tutaj o sprawy majątkowe.
Pozdrawiam -
Joanna
Wojciechowska_Ewka

Sympatyk
Ekspert
Posty: 478
Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27

adopcja w zab. rosyjskim w XIX wieku

Post autor: Wojciechowska_Ewka »

To jeden z przykładów adopcji (usynowienia)
Warszawa 1885 r akt nr 191
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =240&y=194
Słynny kamieniarz-rzeźbiarz warszawskich Powązek
Pozdrawiam
ewa
anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Re: adopcja w zab. rosyjskim w XIX wieku

Post autor: anna-grażyna »

JoannaL pisze:... wspomnę o konkretnym przypadku, dotyczącym osoby z mojego drzewa.
Otóż jest rok 1862, zabór rosyjski. Ojciec zgłasza do chrztu małego synka, wszystko odbywa się normalnie. Po 35 latach ów chłopczyk, teraz już dorosły mężczyzna, zostaje adoptowany przez przyjaciela rodziny. Informacja o tym została wpisana na marginesie starego aktu ...
Nie jestem pewna czy dobrze pamiętam ale w Rosji usynowienie i adopcja to były dwa odrębne procesy .
W w XIX " usynowić " można było tylko dziecko z którym były związki krwi ( także nieślubne ) .
Adopcję w w XIX mogły przeprowadzić chyba jedynie osoby bezdzietne .
Bardzo często obchodzono prawo czy raczej ówczesne zwyczaje przyjmując dzieci niespokrewnione jako tzw wychowanków .
W prawodawstwie rosyjskim unormowano to zdaje się dopiero w latach 90 - tych XIX w .
Może Twój krewny był biologicznym synem nie tego , który zgłaszał do chrztu ale tego , który " zreflektował się " na stare lata
i przyznał się do własnego dziecka .

Anna Grażyna
enora

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 69
Rejestracja: pt 07 paź 2011, 00:56

Post autor: enora »

Witam,
Polecam Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego
W skrócie: możemy mówić o trzech różnych sytuacjach prawnych.

Uznanie – oficjalne zadeklarowanie, że jest się rodzicem dziecięcia. Status dziecka uznanego był nieco lepszy, niż dziecka z ojcem nieznanym, ale nie dorównywał statusowi dziecka ślubnego. Nie można było uznać dziecka będącego owocem zdrady małżeńskiej, tzn. można było przyznać się do ojcostwa, ale nie rodziło to skutków prawnych. Praktycznie więc jedynie mężczyzna stanu wolnego mógł uznać nieślubne dziecko. Jeśli uznanie nastąpiło później niż spisanie metryki, informacja o nim powinna być dopisana na marginesie metryki.

Adopcja czyli przysposobienie – adoptować mogły osoby obu płci, pod warunkiem, że ukończyły lat 50 i nie posiadają żyjących potomków (dzieci, wnuków, prawnuków) z prawego łoża. Przysposobić można było tylko osobę pełnoletnią, którą w czasie jej małoletności utrzymywało się co najmniej przez trzy lata (ten wymóg jednak był raczej trudny do skontrolowania). Jeśli przysposabiany nie ukończył 25, na przysposobienie musieli się zgodzić jego rodzice. Adopcja nie likwidowała związków z rodziną biologiczną – ani praw, ani obowiązków związanych z przynależnością do niej. Adoptowany nosił podwójne nazwisko – własne i przysposabiającego (w przypadku przysposobienia przez kobietę – jej rodowe nazwisko). Zyskiwał prawo do dziedziczenia po przysposabiającym, ale nie po jego krewnych. Przysposobienie orzekał sąd ziemski. Na podstawie jego wyroku powinna być, na wniosek jednej ze stron, uczyniona adnotacja na marginesie aktu urodzenia.

Opieka dobrowolna – opiekun też miał być 50+ i bezdzietny, ale opieka dobrowolna dotyczyła małoletniego. Formalnym opiekunem zostawało się za zgodą rodziców (jeśli żyli), w przypadku sierot za zgodą rady familijnej lub władz szpitala, w którym przebywało dziecko. Sędzia pokoju spisywał dokument opisujący szczegóły zasad opieki. Sama opieka nie skutkowała prawem do dziedziczenia, ale opiekun mógł adoptować wychowanka po dojściu tego ostatniego do pełnoletności, a jeśli obawiał się, że nie dożyje, mógł wolę adoptowania zapisać w testamencie. Jeśli spełnione były warunki wymagane przy adopcji, to taki zapis był honorowany.

Pozdrawiam,
Eleonora
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Joanna_Lewicka »

Dzięki, Eleonoro, za jasne przedstawienie możliwości kodeksowych. Przypadek, o którym wspomniałam, to "wypisz - wymaluj" druga z opisanych przez Ciebie sytuacji.
Pozdrawiam -
Joanna
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”