Akt notarialny
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Kubiak_Urszula

- Posty: 586
- Rejestracja: sob 01 sie 2009, 23:24
- Lokalizacja: Zduńska Wola
Akt notarialny
Witam. Mam problem w zrozumieniu do końca aktu notarialnego i nie tylko. Rozumiem go tak.Józefa zapisuje część swego majątku nie narodzonemu pierwszemu swojemu dziecku,które rodzi się w 1845 roku.To dziecko,czyli Jan Obidziński w 1865 roku bierze wypis tego aktu,adnotacja na ostatniej stronie. Zagadką jest to że Józefa rodzi w 1859 roku syna,jako wdowa i jako wyrobnica,czyli nie posiadająca majątku. Jan w 1859 roku ma 14 lat,chyba jest zbyt młody by zarządać.Proszę o wytłumaczenie tej zagadki. Może ja żle interpretuje ten akt ?
Pozdrawiam Ula.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/2b3 ... 4af28.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/340 ... 95fd5.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/40f ... 02e33.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/880 ... c66b0.html
Pozdrawiam Ula.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/2b3 ... 4af28.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/340 ... 95fd5.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/40f ... 02e33.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/880 ... c66b0.html
- Zieliński_Piotr

- Posty: 491
- Rejestracja: czw 16 cze 2011, 07:29
Podstawowe błędy w zrozumieniu:
W akcie tym Józefa nie zapisuje gospodarstwa nieistniejącemu dziecku, lecz sprzedaje swą część (tzw. dział) po nieżyjącej matce Wiktorii Chmielinskiej, swojemu własnemu mężowi(!) Stanisławowi za oszacowaną sumę 150 rubli srebrem.
Józefa zastrzega sobie prawo użytkowania tego gospodarstwa „do zgonu życia swego” i gdyby miała potomstwo w prostej linii, niezależnie od płci dziecię to „za dziedzica i sukcesora uważane być ma”.
Jan Obidziński odbiera wypis 3 marca 1865 roku płacąc urzędową opłatę 15 kopiejek. Ma wtedy lat 20.
Podejrzewam, że ten nie robiący sensu zabieg kupna-sprzedaży, nigdy nie został sfinalizowany. Brakuje na dokumencie notarialnym notatki o zmianie tytułu własności, numeru rejestru z Księgi własnościowo-hipotecznej i urzędowej pieczęci Sądu.
Mimo to, nadal ciężko zrozumieć co to miał być za interes? Kupuję od małżonki samochód, płacę 15 tysięcy, przejmuję płacenie podatków, ubezpieczenia itp. i jednocześnie wyrażam zgodę aby korzystała z niego do końca swego życia a jej ewentualne dziecko(ci) automatycznie stają się właścicielami tego samochódu. Super interes. Nie koniec na tym. Tak naprawdę to nie wiadomo nawet czy małżonka jest jedynym właścicielem sprzedawanego samochodu. W początkowej części aktu wspomiane jest, że Józefa chce sprzedać mężowi część na siebie przypadającego działu po „Matce swojej pomimo innego rodzeństwa swego”. Ciekawa sprawa. Ile to się ludzie musieli nakombinować aby rodzeństwo zrobić w balona. Jeżeli Józia wylądowała jako wyrobnicą - to zapewne na koniec ją zrobiono w balona. Jak nie rodzeństwo, to Rejent który sporządzał takie niedorzeczne akty.
Pozdrawiam
Piotr
W akcie tym Józefa nie zapisuje gospodarstwa nieistniejącemu dziecku, lecz sprzedaje swą część (tzw. dział) po nieżyjącej matce Wiktorii Chmielinskiej, swojemu własnemu mężowi(!) Stanisławowi za oszacowaną sumę 150 rubli srebrem.
Józefa zastrzega sobie prawo użytkowania tego gospodarstwa „do zgonu życia swego” i gdyby miała potomstwo w prostej linii, niezależnie od płci dziecię to „za dziedzica i sukcesora uważane być ma”.
Jan Obidziński odbiera wypis 3 marca 1865 roku płacąc urzędową opłatę 15 kopiejek. Ma wtedy lat 20.
Podejrzewam, że ten nie robiący sensu zabieg kupna-sprzedaży, nigdy nie został sfinalizowany. Brakuje na dokumencie notarialnym notatki o zmianie tytułu własności, numeru rejestru z Księgi własnościowo-hipotecznej i urzędowej pieczęci Sądu.
Mimo to, nadal ciężko zrozumieć co to miał być za interes? Kupuję od małżonki samochód, płacę 15 tysięcy, przejmuję płacenie podatków, ubezpieczenia itp. i jednocześnie wyrażam zgodę aby korzystała z niego do końca swego życia a jej ewentualne dziecko(ci) automatycznie stają się właścicielami tego samochódu. Super interes. Nie koniec na tym. Tak naprawdę to nie wiadomo nawet czy małżonka jest jedynym właścicielem sprzedawanego samochodu. W początkowej części aktu wspomiane jest, że Józefa chce sprzedać mężowi część na siebie przypadającego działu po „Matce swojej pomimo innego rodzeństwa swego”. Ciekawa sprawa. Ile to się ludzie musieli nakombinować aby rodzeństwo zrobić w balona. Jeżeli Józia wylądowała jako wyrobnicą - to zapewne na koniec ją zrobiono w balona. Jak nie rodzeństwo, to Rejent który sporządzał takie niedorzeczne akty.
Pozdrawiam
Piotr
-
Kubiak_Urszula

- Posty: 586
- Rejestracja: sob 01 sie 2009, 23:24
- Lokalizacja: Zduńska Wola
Witaj Piotrze.
Tak prawdę mówiąc,to też wydawało mi sie że Józefa sprzedaje swoją część mężowi,ale wydawało mi się to tak bzdurne,że zaczęłam szukać innego rozwiązania. Józefa rodząc ostatnie swoje dziecko w 1859 jest wdową i wyrobnicą. Kto w takim razie odziedziczył majątek po Stanisławie,skoro Jan w 1865 roku bierze odpis aktu. Pewnie zostanie to już do końca tajemnicą.
Pozdrawiam Ula.
Tak prawdę mówiąc,to też wydawało mi sie że Józefa sprzedaje swoją część mężowi,ale wydawało mi się to tak bzdurne,że zaczęłam szukać innego rozwiązania. Józefa rodząc ostatnie swoje dziecko w 1859 jest wdową i wyrobnicą. Kto w takim razie odziedziczył majątek po Stanisławie,skoro Jan w 1865 roku bierze odpis aktu. Pewnie zostanie to już do końca tajemnicą.
Pozdrawiam Ula.
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witajcie!
Nie jest to akt kupna - sprzedaży, ale akt przekazania praw własności na męża , z określonymi warunkami opisanymi w akcie. Kwota wymieniona w akcie jako szacunek wartości działu (tylko majątek nieruchomy) była potrzebna m.in. do obliczenia podatku od tej operacji, który miał być pobrany przy uzupełnieniu wpisu do Księgi Wieczystej (ros. Kрепостная Kнига). W tym czasie taki podatek, zwany po rosyjsku "крeпостная пошлина" wynosił ok 3,5% (w różnych czasach i miejscach wahał się). (Współcześnie u nas jest to podatek od spadków i darowizn). Tłumaczyłem znajomemy podobny akt (choć jaśniejszy i pełniejszy) spisany u notariusza po rosyjsku kilkadziesiąt lat później.
Uwaga[/u]: Użyty w akcie polski termin "sprzedaj" pochodzi od 'daj' i oznaczał tutaj "przekaż" (wcześniejsze słowo 'przedaj'). Patrz: A. Brükner "Słownik etymologiczny języka polskiego"
Nie jest to akt kupna - sprzedaży, ale akt przekazania praw własności na męża , z określonymi warunkami opisanymi w akcie. Kwota wymieniona w akcie jako szacunek wartości działu (tylko majątek nieruchomy) była potrzebna m.in. do obliczenia podatku od tej operacji, który miał być pobrany przy uzupełnieniu wpisu do Księgi Wieczystej (ros. Kрепостная Kнига). W tym czasie taki podatek, zwany po rosyjsku "крeпостная пошлина" wynosił ok 3,5% (w różnych czasach i miejscach wahał się). (Współcześnie u nas jest to podatek od spadków i darowizn). Tłumaczyłem znajomemy podobny akt (choć jaśniejszy i pełniejszy) spisany u notariusza po rosyjsku kilkadziesiąt lat później.
Uwaga[/u]: Użyty w akcie polski termin "sprzedaj" pochodzi od 'daj' i oznaczał tutaj "przekaż" (wcześniejsze słowo 'przedaj'). Patrz: A. Brükner "Słownik etymologiczny języka polskiego"
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
- Zieliński_Piotr

- Posty: 491
- Rejestracja: czw 16 cze 2011, 07:29
Teraz to robi w miarę sens. „... Mężowi swoiemu na własność nie od Wołalną w Szacunku Rubli Srebrem Sto pięćdziesiąt sprzedaje [ przekazuje, daje], użytek iednak robić do zgonu życia swego zastrzega i … „. Czyli po śmierci męża dalej mogła robić „użytek” z gospodarstwa, a syn mając 20 lat pobrał odpis aktu w celu przepisania własności. Zastanawia mnie sens finansowo-gospodarczy takiego „przekazywania”, szczególnie w małżeństwach i w czasach kiedy o rozwodach się nie słyszało a prawo gwarantowało prawowitym potomkom odpowiednie traktowanie? Józefa jako wdowa nawet bez zapisu w akcie miała prawo być gospodynią. Dlaczego w 1859 roku nazwano ją w metryce syna wdową, wyrobnicą? Może w międzyczasie musieli sprzedać gospodarstwo (choroba męża na przykład)?
Zastanawia mnie również fakt, że omawiany dokument nie posiada noty potwierdzającej zapisu w rejestrze księgi własnościowo-hipotecznej potwierdzonej urzędowymi pieczęciami i podpisem Notariusza Kancelarii Hipotecznej przy właściwym sądzie okręgowym, jakie spotykam w późniejszych rosyjsko-języcznych aktach. Może po utworzeniu okręgów policyjnych i Okręgów Sądu Pokoju na modelu rosyjskim, przybyło więcej urzędników, pieczątek i wszelkiej urzędowej bumagi.
Pozdrawiam
Piotr
Zastanawia mnie również fakt, że omawiany dokument nie posiada noty potwierdzającej zapisu w rejestrze księgi własnościowo-hipotecznej potwierdzonej urzędowymi pieczęciami i podpisem Notariusza Kancelarii Hipotecznej przy właściwym sądzie okręgowym, jakie spotykam w późniejszych rosyjsko-języcznych aktach. Może po utworzeniu okręgów policyjnych i Okręgów Sądu Pokoju na modelu rosyjskim, przybyło więcej urzędników, pieczątek i wszelkiej urzędowej bumagi.
Pozdrawiam
Piotr
-
Kubiak_Urszula

- Posty: 586
- Rejestracja: sob 01 sie 2009, 23:24
- Lokalizacja: Zduńska Wola
Bardzo to zakręcone ibardzo nizrozumiałe. Może Józefa obawiała się że np.nie dostanie przypadającej jej części po rodzicach ?? Przeglądałam skorowidz aktów notariusza u którego był sporządzony akt,do 1848 roku. Nie narafiłam na akt sprzedaży majątku przez Stanisława czy Józefę. Czy gdyby istniały księgi wieczyste z 1843 roku byłaby adnotacja o późniejszej sprzedaży majatku ? Nigdy nie zagłębiałam się aż tak,więc jest to dla mnie nowość.
Pozdrawiam Ula.
Pozdrawiam Ula.
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Ulo i Piotrze!Kubiak_Urszula pisze:Bardzo to zakręcone ibardzo nizrozumiałe. Może Józefa obawiała się że np.nie dostanie przypadającej jej części po rodzicach ?? Przeglądałam skorowidz aktów notariusza u którego był sporządzony akt,do 1848 roku. Nie narafiłam na akt sprzedaży majątku przez Stanisława czy Józefę. Czy gdyby istniały księgi wieczyste z 1843 roku byłaby adnotacja o późniejszej sprzedaży majatku ? Nigdy nie zagłębiałam się aż tak,więc jest to dla mnie nowość.
Pozdrawiam Ula.
Księgi wieczyste powinny być w archiwach, bo napotkałem taki odnośnik dot. Permskiego archiwum http://www.archive.perm.ru/showopis.php?id=69799
Warto odszukać, sprawdzić zapisy w rejestrze.
Piotr ma rację, że ten akt jest niepełny: jest tylko stwierdzeniem woli, a więc dopiero wstępnym etapem i powinno się odszukać dalsze brakujące dokumenty (wniesienie do rejestru Ksiąg Wieczystych wraz z realizacją opłat skarbowych, notarialnych i staplowych). Przepisy w tej materii się zmieniały. Na przykład: Dopiero w 1895 roku w całej Rosji krewni zostali zwolnieni z podatku od spadków i darowizn.
Moja wiedza o historii prawa cywilnego w Królestwie Kongresowym i w całej Rosji jest hobbystyczna, pozbawiona podstawy edukacyjnej (jestem inżynierem), ale odsyłam Piotra i innych osób znających język rosyjski do dzieła z 1904r z Biblioteki Cyfrowej na ten temat, z którego korzystałem, aby sobie choćby trochę przybliżyć te zagadnienia. Oto link do przedmiotowej strony tego dzieła:
http://www.allpravo.ru/library/doc4396p ... m4415.html
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
-
Kubiak_Urszula

- Posty: 586
- Rejestracja: sob 01 sie 2009, 23:24
- Lokalizacja: Zduńska Wola