Państwowe i samorządowe instytucje kultury, archiwa oraz instytucje filmowe otrzymają 18 mln zł na projekty związane z digitalizacją. Narodowy Instytut Audiowizualny ogłosił wyniki tegorocznego konkursu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
i 3 miliony dla przepłynięcia przez NGO:)
dlaczego przepłynięcia?
bo można kupić digitalizację
tj dołożyć do unijnych własne pieniądze i kupić
w niepotrzebnym użytkownikowi formacie za wielokroć wyższe niż potrzebne stawki
koszty kwalifikowane: http://www.nina.gov.pl/docs/instytut/re ... f?sfvrsn=6
nic się w 2012 nie zmieniło - listek figowy i tyle (3 z 21 dostępne ) 0 zł z 21 000 000 dostępnych ogółem na sprzęt dostępnych dla nierządowych i niesamorządowych
to tak w w ramach uzupełnienia:( bo po poprzednich edycjach pytania były "a dlaczego nie" => to załącznik co jest kosztem kwalifikowanym wyjaśnia dlaczego nie, dlaczego ugryźć w sposób racjonalny i uczciwy , a z pożytkiem dla użytkowników nie można
Trudno mi się odnieść do tego, co napisałeś. Projektu "od kuchni" nie znam.
Cieszę się, że na liście widnieje kilka państwowych archiwów, a kwoty i tak niewiele mi mówią - dużo czy mało.
Ważne, że jest coraz więcej projektów digitalizacji materiałów cennych także dla genealogów.
sugerujesz, że ja znam?
regulamin tj część, w której opisane jest na co można spożytkować dotację podlinkowałem
mam inne zdanie co do tego, co ważne, bez znajomości kuchni, jedynie patrząc na cenę tego wyjeżdża na salę - do konsumpcji
to widzimy razem, a koszty - też:(
każdy ma prawo się cieszyć:)
i ja się z wielu rzeczy cieszę
jednak to co wyżej, to nie kwestia opinii, a faktów, twardych zapisów i ich konsekwencji
i nie kuchennej wiedzy (regulamin podany)
po co pisałem - wyjaśniłem
nie dla dyskusji "lepiej przepłacić wielokrotnie za stadiony czy za innego rodzaju rozrywkę"...bo taką konkluzją zakończył się 2011 "drogo, bez sensu, ale cokolwiek z tego będzie, lepiej tak, niż w ogóle"
ja to bym się średnio cieszył, gdyby wniosek z całości wątku dla służb PRowych był "pięknie jest, genealodzy się cieszą":
ciekawe czy n.p. kolejne pieniądze dla AP Płock (200 000? jakoś w okolicach) będzie oznaczać w dalszym ciągu "zapłać za kopie"
ew. propozycję współpracy
zdigitalizujcie nam w 300dpi, przekażcie pełnie praw - w tym do decydowania gdzie i jak opublikujemy, (jeśli w ogóle) i czy odpłatnie czy nie
dla mnie kicha na całej linii i jak wyżej - listek figowy.
Zamiast ninowych i innych te pieniądze normalnie do APów można skierować, nie widzę różnicy żadnej, albo tam minimalną, że właśnie ...listek figowy. a i czasem w konsekwencji "a po co Wam jeszcze -przecież jest program... więc jaki etat dla "skanowacza?"
Na początek cytat z Mistrza:
"Powiedz mi, po co jest ten miś? (...) Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. (...) I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. (...) Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach".
Po co zrobić coś tanio, jak można drogo, wydając z pieniędzy podatników nawet sto razy więcej niż potrzeba?
Można rozwijać współpracę z wolontariuszami, opłacając jedynie sprzęt komputerowy i fotograficzny, przejazdy i noclegi, zasady współpracy są jednak nadal tak ustalane, aby towarzystwa genealogiczne raczej z niej nie skorzystały. Celowo? Resort kultury, ktory rozdziela pieniądze, dobrze zna temat z pierwszej ręki. A może nie zauważył, że Geneteka jest już chyba największą tego typu bazą w dziejach polskiej humanistyki? A może sie nie orientuje, że genealodzy-wolontariusze w sumie chyba już więcej zdigitalizowali do tej pory archiwaliów niż Narodowe Archiwum Cyfrowe?
Swoją drogą gdzie się podziała koordynacja digitalizacji przez NAC? Chyba tam, gdzie się podziały obietnice digitalizacji w ciągu kilku lat wszystkich mikrofilmów, które są w NAC przechowywane - z kilkudziesięciu milionów skanów zrobiło się tylko kilka milionów. Metryka Koronna nadal nie jest zdigitalizowana, a pozostające w unikacie średniowieczne mazowieckie księgi sądowe nie doczekały się nawet zmikrofilmowania.
Kiedy książę Jan Tadeusz Lubomirski sam wydał w roku wybuchu powstania styczniowego w Warszawie "Kodeks dyplomatyczny Księstwa Mazowieckiego", obejmujący dokumenty do 1506 roku, nie spodziewał się, że nadal będą się nim posługiwać uczeni po 150 latach; bo nowa edycja została doprowadzona na razie do... 1381 roku.
Przypomniał mi się książę Lubomirski, gdy po raz pierwszy zostały zdigitalizowane i opublikowane w Internecie najstarsze zachowane metryki warszawskie. Nie zrobił tego żaden urząd, żaden uniwersytet, żaden instyt naukowy czy muzeum, obracające publicznym groszem w Warszawie "na kulturę". Podobnie było z pomnikami polskiej kartografii, które w Internecie zaczęły publikować osoby prywatne, ale nie chcę się powtarzać. Temat raczej smutny.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:i 3 miliony dla przepłynięcia przez NGO:)
dlaczego przepłynięcia?
bo można kupić digitalizację
tj dołożyć do unijnych własne pieniądze i kupić
w niepotrzebnym użytkownikowi formacie za wielokroć wyższe niż potrzebne stawki
koszty kwalifikowane: http://www.nina.gov.pl/docs/instytut/re ... f?sfvrsn=6
nic się w 2012 nie zmieniło - listek figowy i tyle (3 z 21 dostępne ) 0 zł z 21 000 000 dostępnych ogółem na sprzęt dostępnych dla nierządowych i niesamorządowych
to tak w w ramach uzupełnienia:( bo po poprzednich edycjach pytania były "a dlaczego nie" => to załącznik co jest kosztem kwalifikowanym wyjaśnia dlaczego nie, dlaczego ugryźć w sposób racjonalny i uczciwy , a z pożytkiem dla użytkowników nie można
A czy staraliście się o jakąs dotacje z Ministerstwa?
Dostaliscie odpowiedź odmowną?
PS Przejrzałem link, ale niewiele rozumiem z tego prawno-technicznego języka... Dlaczego nie można tego ugryźć w sposób "racjonalny i uczciwy"?
Hubercie:
"Wy"?:) dla nas wsparcie czy dla użytkowników?
ale to semantyka:)
Niestety, bez przeczytania tego i poprzednich linków (zawartych w wątkach na forum, które dotyczą projektów) będzie trudno podjąć dyskusję. A wybacz..tłumaczenie "dlaczego nie?" jest trochę czasochłonne. Musisz wniknąć jeśli chcesz pomóc i jeśli znajdziesz szczelinę, ew. natkniesz się (po poświęceniu czasu na wyszukanie informacji "czy staraliśmy się") na barierę nie do przejścia w konkretnym miejscu - spróbuję pomóc zrozumieć, na miarę swych możliwości.
A psychologicznie to chyba tak wygląda, że nawet gdyby w przyszłym roku pojawiła się furtka, to osoby starające się do tej pory są już tak nieufne, rozgoryczone i zmęczone tematem...a jednocześnie widać, że "bez wsparcia MKiDN i innych" zostało zrobione ułamkiem środków...
że chyba nikt (z poprzednio aktywnych) nie ruszy tematu z zaangażowaniem, energią i wiarą.
Może po większych zmianach, bo zaufać tym samym ludziom w tych samych instytucjach...
...chociaż? kto wie? drugi oddech i wszystko możliwe
Choć bardziej prawdopodobne, że jakiś sukces byłby z nową, świeżą, nierozgoryczoną krwią:)
1. Znajdź czterech błyskotliwych genealogów i jedną nobliwie wygladającą genealogiczną fiszę (jakiś prezes lub prezeska)
2. Zgłoście zespoł do Familiady
3. Opowiedzcie na wizji, że zbieracie na indeksację, a prowadzącemu opowiedzcie dykteryjkę o jego przodkach.
4. Wygrajcie odcinek i 15 000 PLN minus podatek
Ależ oczywiście, że to wątek dotyczący dysponowania publicznymi pieniędzmi.
Ponieważ nie ma na wierzchu wątku dotyczącego finansów niepublicznych, to rzucilem pomysł tutaj. Ciekawi mnie co z niego wyniknie. Pomysły o większej sile rażenia, choć niestety nie finansowej, zostawiam na lepsze czasy.
A co do GenTV, to chętnie odpowiem ci na PW, choć już nie dziś.
bo wiesz, gdyby było o pozyskiwaniu pieniędzy..
..to możnaby zaryzykować "pomysł"
a taki znaczek po 5000 rocznie "Researcher recommended by PTG" , oczywiście komisyjnie hehe przyznawany
komisja..no cóż..miejsce w komisji też można na przetarg wystawić