Widzę tu jeden problem, i jedną niedogodność, bo problem to za duże słowo. Nie widzę natomiast punktu 3) brak osób, które realnie koordynowały by projekty oraz reagowały nieco szybciej na powstające problemy, o zatkaniu metryk nie od dziś wiadomo, o powodach zatkania metryk w szczegółach od wielu miesięcy trudno się dowiedzieć, dopiero presja zjazdu spowodowała, że coś do szerszego grona dociera i zaczyna się myśleć o rozwiązaniu problemu.Avalon77 pisze:Rozpoczęcie kolejnych projektów digitalizacji (m.in. Grodzisk Mazowiecki, Łódź) obnażyło dwa zasadnicze problemy funkcjonalne:
1) brak osób zainteresowanych pomocą w robieniu zdjęć (liczba ta maleje w stosunku do wzrostu osób nastawionych wyłącznie na korzystanie z zasobów genetyki i gen bazy) oraz
2) brak środków finansowych na nabycie sprzętu (aparaty fotograficzne).
I znów problem pozorny. Nie jest problemem zasadniczym, że jest tam jedna osoba skoro wykonuje tyle zdjęć, że zaplecze techniczne zostało nimi zasypane i woła spod tej sterty: Pomocy, nie dajemy rady!. Sama Eliza zaczęła się zastanawiać, czy nie przerwać, skoro nie jest zadowolona z efektów publikacyjnych.Nie może być tak, że zdjęcia aktów metrykalnych w AP w Łodzi (jednym z największych w Polsce) wykonuje JEDNA OSOBA (!).
Szkoda, że dalsze rozważania poszły w kierunku rozwiązywania "problemu" drugiego. Jak wielki to "problem" pokazuje ostatnia zbiórka na dysk twardy 8TB. Zapotrzebowanie 1500zł, po tygodniu zbiórkę zakończono z wynikiem 1805zł. Takie "problemy", to niejedno lokalne towarzystwo lub grupa genealogiczna chciałaby mieć.
Domyślam się że ciągłe czytanie o kolejnej zbiórce pieniędzy na sprzęt wywołuje skojarzenia o występowaniu problemu jego finansowania. To mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że WOŚP ma problemy finansowe, bo co roku ogłasza zbiórki na realizację swojego statutowego celu.
Uśmiechnąłem się na to nieszczęśliwie sformułowanie. O ile wiem, działa to w ten sposób, że pojawia się nowe zadanie do wykonania, a nie problem, więc ogłaszana jest zbiórka na jego realizację. Zbiórki są efektywne i problemu finansowania nie ma (raczej moralny, że jedni płacą dużo, a inni nic), chyba że dla genealoga problemem jest, że zamiast kupić sprzęt natychmiast gdy jest potrzebny (bo na koncie leżą pieniądze), jest kupowany tydzień później (po przeprowadzeniu zbiórki), tylko gdzie cnota cierpliwości potrzebna w tej pasji.jest problem to zorganizujmy zbiórkę
Rozwiązanie nieistniejącego problemu (finansowanie sprzętu) przynoszące więcej zagrożeń niż korzyści, wręcz gwarantujące pojawienie się poważnych problemów - wspominali o tym przedmówcy.Wprowadzenie abonamentu rocznego na dostęp do Geneteki
Już lepsze reklamy, choć nie wiem jakie pieniądze mogły by przynieść.
@Dławichowski
Wypowiedź Krzysztofa mogłaby sugerować, że nie ma problemu braku chętnych do fotografowania, ale jak rozumiem chodzi bardziej o to, że nie ma problemu z przyuczeniem, zaopatrzeniem w sprzęt i zainicjowaniem samego procesu digitalizacji, jednak jej kontynuacja należałaby do lokalnych ochotników, którzy muszą jeszcze znaleźć źródło które można digitalizować.
Za całość tego terenu nie mogę się wypowiadać. Parafie diecezji siedleckiej czy lubelskiej kierując się wytycznymi ze swych kurii najczęściej nie pozwalają na fotografowanie, nie mówiąc o pozwoleniu na publikację, więc z punktu widzenia bazy metryk nic się nie dzieje, choć znam kilka chlubnych wyjątków. Mało materiałów do digitalizacji powoduje, że można sobie dać radę we własnym zakresie bez konieczności wzywania kawalerii z Koszalina. Z kolei AP Lublin digitalizuje zdjęcia za pieniądze podatników i nie widzę potrzeby by ich w tym wyręczać płacąc za to dodatkowo z własnej kieszeni. Owszem wymaga to cnoty cierpliwości, ale lepiej swoje szczupłe siły i środki koncentrować tam gdzie AP nie sięga i nie sięgnie.A na południu i wschodzie Polski nic się nie dzieje?


