Marcin, w dziale "Poszukuję parafii, miejscowości"
piszesz o paranormalnych sprawach. Sam sobie odpowiedz czy sarkazm nie jest najlepszą odpowiedzią na takie posty i czy Twój post nie jest sarkazmem w tym dziale sam z siebie?
Pochodzi z niewiarygodne.pl
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Piotr_Juszczyk

- Posty: 684
- Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07
Re: pochodzi z niewiarygodne.pl
Mysle ze jednak nie jest zly dzial. Parafia? No wlasnie! Jak znalazlam Weclawice, o ktorych nie wiedzialam? Pod Krakowem. Ano jechalam ja sobie samochodem z Warszawy do Krakowa i dalej, tuz przed Krakowem nagle dostrzeglam piekny krajobraz, szeroki, daleki, w oddali mieniaca sie w sloncu wieza kosciola, byl maly snieg na polach, mroz i bylo pieknie, mam zdjecie zrobione wtedy, chyba nawet kilka. To byl listopad albo grudzien juz. Tuz przed swietami zadzwonil i odwiedzil nas kuzyn, ktory jak sie okazalo pamietal, ze w parafii Wieclawice jego matka sumy przekazaywala, bo to miejsce urodzenia jej ojca bylo. Kuzyn szukal w parafii urodzenia dziadka ale nie znalazl. Ja znalazlam w kwietniu, przez Mormonow. Czyli to "piekne miejsce" cos znaczylo i w pol roku okazalo sie co.
Miejscowosci?
Bardzo prosze, znowu ta sama historia, jade sobie samochodem piekna droga Lubelszczyzna w Rzeszowszczyzne przechodzi, po deszczu piekne slonce, maj byl chyba, mocna swieza zielen, przepieknie, chcialam zrobic zdjecie ale byl pospiech, miejsce zapamietalam, bylo ladne bo grodzisko, mlyn przy drodze. Potem sie okazuje, ze to grodzisko to kupil ponad 100 lat temu czlowiek o nazwisku prababci i ona najpewniej tam sie urodzila.
Ten sam motyw w obu przypadkach, czyli - mocne slonce, przejrzyste powietrze, zachwyt nad krajobrazem, podoba sie i chce zrobic zdjecie.
Czy to "duchy" nie wiem, ale moja definicja "duchow' brzmi tak, ze to "nieuswiadomiona czesc nas" i nic "paranormalnego" w tym nie ma.
Ostatni przyklad podobnej akcji bylby taki, ze kilka dni temu tuz przed zmrokiem przejezdzalam przez miejsce urodzenia babci, jechalam naokraglo bo chcialam choc zahaczyc o te miejscowosc, zalowalam, ze sie nie zatrzymuje na chwile dluzej bo wieczor zapowiadal sie piekny (do teraz zaluje), zobaczylam tylko z oddali wieze kosciola w tej miejscowosci, a jadac mialam zamiar zrobic zdjecie kosciolowi, bo go nie mam jeszcze, ale bylo pozno i szybko pojechalam dalej (blad). Dzisiaj otrzymalam w komentarzu na blogu pod tekstem o nazwisku babci dane z metryki slubu jej ojca i matki, slub zawarty w tym wlasnie kosciele.
Duchy? Nie sadze, po prostu moje nieuswiadomienie (malo danych, spalone dokumenty kosciola) zamienia sie w uswiadomienie (dokument). To przejscie jest czesto dziwne i stad pewnie "zla slawa" i rozne obawy, strachy. Ale skoro tamtedy przejechalam to znaczy ze chcialam sie sprawa zajac swiadomie i to wlasnie nastapilo.
Sorry za czcionke.
Lucja
Miejscowosci?
Bardzo prosze, znowu ta sama historia, jade sobie samochodem piekna droga Lubelszczyzna w Rzeszowszczyzne przechodzi, po deszczu piekne slonce, maj byl chyba, mocna swieza zielen, przepieknie, chcialam zrobic zdjecie ale byl pospiech, miejsce zapamietalam, bylo ladne bo grodzisko, mlyn przy drodze. Potem sie okazuje, ze to grodzisko to kupil ponad 100 lat temu czlowiek o nazwisku prababci i ona najpewniej tam sie urodzila.
Ten sam motyw w obu przypadkach, czyli - mocne slonce, przejrzyste powietrze, zachwyt nad krajobrazem, podoba sie i chce zrobic zdjecie.
Czy to "duchy" nie wiem, ale moja definicja "duchow' brzmi tak, ze to "nieuswiadomiona czesc nas" i nic "paranormalnego" w tym nie ma.
Ostatni przyklad podobnej akcji bylby taki, ze kilka dni temu tuz przed zmrokiem przejezdzalam przez miejsce urodzenia babci, jechalam naokraglo bo chcialam choc zahaczyc o te miejscowosc, zalowalam, ze sie nie zatrzymuje na chwile dluzej bo wieczor zapowiadal sie piekny (do teraz zaluje), zobaczylam tylko z oddali wieze kosciola w tej miejscowosci, a jadac mialam zamiar zrobic zdjecie kosciolowi, bo go nie mam jeszcze, ale bylo pozno i szybko pojechalam dalej (blad). Dzisiaj otrzymalam w komentarzu na blogu pod tekstem o nazwisku babci dane z metryki slubu jej ojca i matki, slub zawarty w tym wlasnie kosciele.
Duchy? Nie sadze, po prostu moje nieuswiadomienie (malo danych, spalone dokumenty kosciola) zamienia sie w uswiadomienie (dokument). To przejscie jest czesto dziwne i stad pewnie "zla slawa" i rozne obawy, strachy. Ale skoro tamtedy przejechalam to znaczy ze chcialam sie sprawa zajac swiadomie i to wlasnie nastapilo.
Sorry za czcionke.
Lucja
-
Marcin_Piotr_Zając

- Posty: 331
- Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
- Lokalizacja: Opole
Re: pochodzi z niewiarygodne.pl
Witam!
Piotrze, mea culpa - przepraszam, ale szczerze mówiąc nie dopatrzyłem działu..
Łucjo, bardzo ciekawa historia
Ostatnio miałem podobnie, bo planowałem weekend w domu, ale namawiano mnie, bym pojechał do babci pomóc jej w jesiennych porządkach w ogrodzie. Nie chciałem ruszać się akurat wtedy z domu, bo miałem ogrom roboty. Nie wiedząc czemu, nagle pomyślałem, że może to dobry pomysł ruszyć się i pojechać na wieś, by pooddychać świeżym powietrzem i odpocząć. Będąc już na miejscu dowiedziałem się, że trzeba iść na cmentarz zapalić znicze. To zadanie miał 'wykonać' ktoś inny, lecz wtedy naszła mnie myśl, by przespacerować się - zdecydowałem, że za jednym zamachem pójdę na ten cmentarz. Kiedy zrobiłem co mi kazano, szedłem wyrzucić stare znicze. Po drodze, jak zawsze, mijałem grób bratowej mojej prababci, której mąż (brat mojej prababci) zginął w czasie wojny i nikt nie wiedział, co się z nim konkretnie stało. Przechodziłem więc obok tego grobu, kiedy zobaczyłem, że na nagrobku ktoś położył ciemną płytę, na której było napisane:
CZESŁAW LEWANDOWSKI
ur. 20.06.1898r. w Brdowie
zmarł śmiercią tragiczną w Berlinie w 1945 roku
Tyle czasu szukałem jakiejkolwiek informacji o nim (chciałem już pisać do PCK), a tu taka niespodziewanka...
Dowiedziałem się , że ową płytę położyła niedawno córka tego wujka - teraz będę próbował się z nią skontaktować i dowiedzieć czegoś ciekawego zarówno o jej rodzicach, jak i o całej rodzinie.
Bardzo mnie zastanowiły 'natchnienia' tego weekendu - najpierw samo to, by jechać na wieś, a później, by pójść na cmentarz...
Nie doszukuję się tu, rzecz jasna, interwencji sił nadprzyrodzonych
ale dziwne to trochę
Pozdrawiam, Marcin!
A miałem w ogóle nie ruszać się z domu...
Piotrze, mea culpa - przepraszam, ale szczerze mówiąc nie dopatrzyłem działu..
Łucjo, bardzo ciekawa historia
Ostatnio miałem podobnie, bo planowałem weekend w domu, ale namawiano mnie, bym pojechał do babci pomóc jej w jesiennych porządkach w ogrodzie. Nie chciałem ruszać się akurat wtedy z domu, bo miałem ogrom roboty. Nie wiedząc czemu, nagle pomyślałem, że może to dobry pomysł ruszyć się i pojechać na wieś, by pooddychać świeżym powietrzem i odpocząć. Będąc już na miejscu dowiedziałem się, że trzeba iść na cmentarz zapalić znicze. To zadanie miał 'wykonać' ktoś inny, lecz wtedy naszła mnie myśl, by przespacerować się - zdecydowałem, że za jednym zamachem pójdę na ten cmentarz. Kiedy zrobiłem co mi kazano, szedłem wyrzucić stare znicze. Po drodze, jak zawsze, mijałem grób bratowej mojej prababci, której mąż (brat mojej prababci) zginął w czasie wojny i nikt nie wiedział, co się z nim konkretnie stało. Przechodziłem więc obok tego grobu, kiedy zobaczyłem, że na nagrobku ktoś położył ciemną płytę, na której było napisane:
CZESŁAW LEWANDOWSKI
ur. 20.06.1898r. w Brdowie
zmarł śmiercią tragiczną w Berlinie w 1945 roku
Tyle czasu szukałem jakiejkolwiek informacji o nim (chciałem już pisać do PCK), a tu taka niespodziewanka...
Dowiedziałem się , że ową płytę położyła niedawno córka tego wujka - teraz będę próbował się z nią skontaktować i dowiedzieć czegoś ciekawego zarówno o jej rodzicach, jak i o całej rodzinie.
Bardzo mnie zastanowiły 'natchnienia' tego weekendu - najpierw samo to, by jechać na wieś, a później, by pójść na cmentarz...
Nie doszukuję się tu, rzecz jasna, interwencji sił nadprzyrodzonych
Pozdrawiam, Marcin!
A miałem w ogóle nie ruszać się z domu...
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Re: pochodzi z niewiarygodne.pl
Sprawdzilam na tablicach w Zgorzelcu wielki cmentarz wojenny z kwietnia-maja 45 r., jest 3 Lewandowskich, ale Czeslawa tam nie ma. Sa jeszcze krzyze z nazwiskami ale nie mam spisu, i chyba nie wiecej niz na tablicach, raczej mniej (jak u mnie bylo, ze byl na tablicy, a krzyza nie mial).
Twoja historyjka podobna do mojej, ze nieuswiadomienie zamienia sie w uswiadomienie i jest to "dziwne", przejscie jest dziwne. Zastanowilam sie chwile i mysle, ze ta "dziwnosc" moze byc tlumaczona na gruncie teorii chaosu (madra jestem bo kuzyn sie tym zajmuje), dosc nowa teoria w fizyce, ale nie tak bardzo znowu nowa. Polega ta teoria krotko na tym, ze niewielki impuls moze uruchomic lawine zdarzen. Dziwna wydaje sie nam ta "lawina" jakby z niczego, cos takiego.
Lucja
Twoja historyjka podobna do mojej, ze nieuswiadomienie zamienia sie w uswiadomienie i jest to "dziwne", przejscie jest dziwne. Zastanowilam sie chwile i mysle, ze ta "dziwnosc" moze byc tlumaczona na gruncie teorii chaosu (madra jestem bo kuzyn sie tym zajmuje), dosc nowa teoria w fizyce, ale nie tak bardzo znowu nowa. Polega ta teoria krotko na tym, ze niewielki impuls moze uruchomic lawine zdarzen. Dziwna wydaje sie nam ta "lawina" jakby z niczego, cos takiego.
Lucja
Re: pochodzi z niewiarygodne.pl
To co opiszę zdarzyło sie około 6-7 lat temu pod Olsztynem. Opowiedziała mi to koleżanka ze studiów.
Jej brat i chyba dwóch jego kolegów jechało wczesną wiosną wieczorem ale nie nocą w jakimś kierunku za Olsztynem. Są trzeźwi. Jechali około "100ki". Zauważyli że koło rowu stoi jakaś kobieta macha do nich. Nie zatrzymali się myśląc że kobita szuka przygody. Jadą dalej. Ujechali trochę i zobaczyli tę samą kobietę. Wielkie zdziwienie bo jak ona dała radę tak szybko się przemieścić. Postanowili się zatrzymać. Po zbliżeniu się do kobiety okazało się że miała gdzieś w okolicy wypadek i prosi o pomoc. Zaproponowali jej żeby wsiadła do samochodu i pokazała drogę. Ona jednak odrzekła że pobiegnie na skróty a im wytłumaczyła jak dojechać. Po przyjechaniu na wskazane miejsce przez kobietę okazało sie że ta kobieta, z którą rozmawiali jeszcze chwilę temu siedzi za kierownicą ale jest martwa... na tylnym siedzeniu było 9miesięczne dziecko, żywe...
Dodam że chłopcy po tym zdarzeniu leżeli 3 tygodnie w szoku w szpitalu...
Jej brat i chyba dwóch jego kolegów jechało wczesną wiosną wieczorem ale nie nocą w jakimś kierunku za Olsztynem. Są trzeźwi. Jechali około "100ki". Zauważyli że koło rowu stoi jakaś kobieta macha do nich. Nie zatrzymali się myśląc że kobita szuka przygody. Jadą dalej. Ujechali trochę i zobaczyli tę samą kobietę. Wielkie zdziwienie bo jak ona dała radę tak szybko się przemieścić. Postanowili się zatrzymać. Po zbliżeniu się do kobiety okazało się że miała gdzieś w okolicy wypadek i prosi o pomoc. Zaproponowali jej żeby wsiadła do samochodu i pokazała drogę. Ona jednak odrzekła że pobiegnie na skróty a im wytłumaczyła jak dojechać. Po przyjechaniu na wskazane miejsce przez kobietę okazało sie że ta kobieta, z którą rozmawiali jeszcze chwilę temu siedzi za kierownicą ale jest martwa... na tylnym siedzeniu było 9miesięczne dziecko, żywe...
Dodam że chłopcy po tym zdarzeniu leżeli 3 tygodnie w szoku w szpitalu...
-
Marcin_Piotr_Zając

- Posty: 331
- Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
- Lokalizacja: Opole
Re: pochodzi z niewiarygodne.pl
Bardzo ciekawa ta teoria chaosu - muszę trochę o tym poczytać w wolnej chwiliŁucja pisze: ze ta "dziwnosc" moze byc tlumaczona na gruncie teorii chaosu (madra jestem bo kuzyn sie tym zajmuje), dosc nowa teoria w fizyce, ale nie tak bardzo znowu nowa. Polega ta teoria krotko na tym, ze niewielki impuls moze uruchomic lawine zdarzen. Dziwna wydaje sie nam ta "lawina" jakby z niczego, cos takiego.
Lucja
Anno, o historiach tego typu słyszy się czasami, ale jeśli tak było na prawdę, to jest to bardzo interesujące - zwłaszcza, że byli trzeźwi, więc im wszystkim nie mogło się na raz przewidzieć to samo...
Niedawno nawet czytałem o podobnej historii na niewiarygodne.pl, ale nie wiem czy to wydarzyło się w Polsce.
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).