Akt zgonu moich przodków. Prośba

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
Zubrzak

Sympatyk
Adept
Posty: 198
Rejestracja: sob 03 lis 2007, 19:39
Lokalizacja: Sosnowiec

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Zubrzak »

Witam serdecznie

Zwracam się z prośbą do cudownych forumowiczów o pomoc, gdzie ewentualnie mógłbym szukać aktów zgonu moich prapradziadków.

Otóż mój prapradziadek nazywał się Wojciech Łudzik i urodził się w 1860 r. we wsi Swawola (dziś Prądnik Korzkiewski) parafia Biały Kościół. W 1880 r. wziął ślub z Józefą Kolarską pochodzącą z sąsiedniej wsi parafialnej Biały Kościół rocznik 1861. Mieli kilkoro dzieci: m.in. mojego pradziadka Stanisława, Marię późniejszą Wizytkę w Krakowie oraz Franciszka.

Mimo usilnych poszukiwań nie udało się mi odnaleźć ich aktów zgonu. Wojciech i Józefa jako żywi wspomniani są w akcie małżeństwa ich najstarszego syna Stanisława z 1907 roku zawartego w Białym Kościele.
Z uwagi na to, że córka Maria w 1910 r. w wieku zaledwie 16 lat została zmuszona iść na służbę do Krakowa (jako niańka do dzieci i do posług domowych) Wojciech mógł już wówczas nie żyć (miałby wtedy pięćdziesiąt lat). Nie jest to jednak pewne, gdyż zarówno w USC w gminie Wielka Wieś, do której przynależy Swawola (przeszukano lata 1908-1930), jak i parafii w Białym Kościele (lata 1908-1920, przy czym brakuje w parafii akt zgonów z lat 1917-1919) nie odnaleziono aktu zgonu ani Wojciecha, ani jego żony Józefy.

Według słów archiwistki Klasztoru Sióstr Wizytek z ul. Krowoderskiej 16 w Krakowie (gdzie później zakonnicą była córka Józefy i Wojciecha Maria Kajetana) Józefa miała zginąć zabita przez Niemców, kiedy jechała na targ z produktami. Według tej teorii musiało się to wydarzyć podczas pierwszej wojny światowej (a więc w latach 1914-1918), gdyż dopiero po jej śmierci Maria zdecydowała się na wstąpienie do zakonu (do nowicjatu została przyjęta 1 września 1919 r.)

Inna wersja tego wydarzenia podana przez wnuka Jerzego Łudzika (po Franciszku) mówi, że śmierć Józefy nastąpiła z winy Rosjan, którzy mieli ją zastrzelić za nielegalne przekroczenie granicy, kiedy udawała się do Franciszka. Józefę miano pochować na cmentarzu Rakowickim w Krakowie, o czym brak jest jakiśkolwiek informacji potwierdzających. W USC w Krakowie również nie udało się znaleźć żadnych informacji.

Z opowiadań wujka Jerzego wynika, że jego tata (zmarły w 1986 r.) nigdy nie wspominał swoich rodziców, nic mu również nie było wiadomo gdzie dziadkowie zostali pochowani.

Reasumując czy ktokolwiek ma jeszcze jakieś pomysły, gdzie można szukać aktów zgonu prapradziadków ?
Ostatnio zmieniony pn 03 gru 2012, 04:22 przez Zubrzak, łącznie zmieniany 1 raz.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam, to nie tak trudna zagadka jak nie dokładnie sprawdzona, ja tak na chłopski rozum to widzę ;
1 - nazwisko zmarłego Wojciecha może w 1910 roku, czyli po rosyjsku źle odczytał ktoś kto szukał po rosyjsku metryki z nazwiskiem - Łudzik
2 - na 99% to Rosjanie zabili Józefę jak szla do syna Franciszka, czyli gdzie to było.
3 - jeśli Józefa jest zastrzelona w około 1918 r. to może pochowana na Rakowickim cmentarzu razem z żołnierzami z I wojny którzy na Polskiej ziemi urządzili sobie wojnę, oczywiście pochowana z którymś z zaborców ; Rosjan, Niemców lub Austriaków cmentarz albo miejsce.
4 - Jeśli nie ma ksiąg w parafii 1917 - 1919 to potwierdza ze w tym czasie był front Rosjan, którzy zabraniali jakichkolwiek zapisów o zabitych, tak samo jak w czasie powstań, ksiądz pewnie zapisał w notesie z nadzieją ze po wojnie przepisze.
5 - to najgorszy scenariusz, ze pochowana tam gdzie zginęła, bo był front, czyli krzyż przydrożny i brak zapisów.
Czy coś pomogłem, to się okaże, ale może ktoś dopisze kawałek prawdziwej historii o Wojciechu i Józefie Łudzik z Kolarskich ; pozdrawiam - Julian
Awatar użytkownika
Zubrzak

Sympatyk
Adept
Posty: 198
Rejestracja: sob 03 lis 2007, 19:39
Lokalizacja: Sosnowiec

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Zubrzak »

Witam

Julianie dzięki serdecznie. Wiosną osobiście przeglądałem akta z Białego Kościoła do roku 1911 które są w AP w Krakowie i tam niestety na informacje o śmierci Wojciecha nie natrafiłem, choć w parafii do nazwisko występuje nie tak rzadko (co najmniej raz w roku). Z informacji wujka Jerzego wynika, że jego tata Franciszek urodzony w 1901 roku bardzo szybko znalazł się pod opieką mojego pradziadka Stanisława (znacznie bo aż 19 lat starszego), który miał warsztat szewski w tzw. Hamerni niedaleko Krakowa (jeszcze zabór rosyjski). Jakiś czas potem wyjechał do siostry Marii do Krakowa , która od 1913 roku do listopada 1915 roku pracowało jako pomoc domowa w Krakowie (zachowało się jej świadectwo pracy), by następnie iść jako osoba zrazu świecka do pomocy siostrom Wizytkom. Siostrom zakonnym miał pomagać w tym czasie również Franciszek.

Według kilku przesłanek wynika że Wojciech Łudzik był właścicielem niewielkiego gospodarstwa w Swawoli. Dziwnym trafem jednak, ani w przypadku Stanisław, ani żadne z innych dzieci Wojciecha fakt posiadania jakiegoś gospodarstwa nie występuje. Choć Stanisław zamieszkuje rodzinna wieś jeszcze do 1928 roku.

Tak więc założyłem, że Wojciech musiał więc umrzeć między 1911 (choć oczywiście dopuszczam, że to ja przegapiłem w poszukiwaniach akt zgonu Wojciecha choć wydaje mi się to mało prawdopodobne, gdyż akty mimo że po rosyjsku są bardzo czytelne) a 1913 roku (raczej rodzice jakby nie musieli nie wysłali by 15 letniej córki do Krakowa do pracy, choć ...). Wynika stad że Wojciech jeśli dobrze sprawdziłem umarł w 1912 lub 1913 roku, jednak ani w USC ani parafii informacji takiej nie odnaleziono.

Co do Józefy Łudzik to żyła jeszcze parę lat dłużej. Zakładam że z leżącego w strefie przygranicznej Białego Kościoła nie przejmowano się legalnym przekraczaniem granicy do pobliskiego Krakowa i podczas takiego przekraczania musiała właśnie Józefa zginąć. Niestety przyjmuję możliwość , że w zamieszaniu wojennym nikt nie przejmował się sprowadzeniem zwłok do rodzinnej wsi. Zastanawia mnie jednak zupełny brak informacji na ten temat w rodzinnych opowieściach. Brak pradziadka Franciszek, z tego co wiem był człowiekiem rodzinnym lubiącym opowiadać nawet pikantniejsze historie o rodzicach ani słowa.

Pozdrawiam serdecznie Przemek
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Przemek, ja z reguły jestem uparty także w poszukiwaniach i opowiem Ci krótką historie może podobną do Twojej ; kiedy znalazłem w swojej dawnej parafii w Świętomarzy dziadków i pradziadków dużo metryk, ale zatrzymałem się na jednym z trzech grobów, czyli siostry pradziadka - Bronisławy Marianny Józefy trzech imion z Sawickich Makowskiej wdowy. Jeśli jest grób w Świętomrzy to metryka musi być w tej parafii, ale nic mylnego. U księdza byłem w tej sprawie trzy razy i nic nie znalazłem, ksiądz podpowiedział ze może w USC w Pawłowie szukać ale i tam nic nie ma. Po dwu latach od tych poszukiwań zdobyłem zdjęcie w rodzinie z pogrzebu z roku 1934 gdzie jest połowa wsi na zdjęciu i wydawało mi sie ze jest tam mój stryj, dziadek i pradziadek Sawicki, ale pojechałem według wskazówek do brata żony mego stryja ur. w 1925 r. Widzieliśmy się po raz pierwszy w życiu, zapytałem Czesława kto tu jest na tym zdjęciu, bo ja widzę tu mego stryjka, dziadka i pradziadka ( dziadek nawet podobny z innego zdjęcia i widziałem go nie raz w życiu ), a Czesław pokazuje mi taki samo zdjęcie i mówi ze tu to tylko stryj twój, a mój szwagier tu jest na tym zdjęciu, a dziadek i pradziadek jest mój ( Mazurek ). To zapytałem Czesława skąd wiesz ze to twoi dziadkowie, powiedział tak ; wiem bo ja tu jestem też na tym zdjęciu, miałem wtedy 8 lat, a to pogrzeb mojej mamy. Przy tej okazji zapytałem też o Bronisławę Makowską, czy coś pamięta, mówił tak ; mówiliśmy na nią ciotka Makosowa, była u mojego stryja jako pomoc do bawienia dzieci, pamiętam jak nas pilnowała jak chodziliśmy na czereśnie, to było blisko kościoła w Pawłowie. Zawsze ładnie uczesana w sukience w kwiaty, trochę kulała na lewa nogę z powodu tego ze jak jechała na koniu, to koń tak przytar o groblę w wąwozie jej nogę ze złamał w kostce i chodziła po tym wypadku o kulach, ale chodziła na msze do tego kościoła co niedziela, bo to było tylko minąć dwa cmentarze i kościół był.
Tak też się wyjaśniła zagadka gdzie może być metryka, a widocznie jej życzeniem było by pochować ją koło brata, czyli mego pradziadka Wincentego Stanisława Sawickiego nie w Pawłowie ale w Świętomarzy.
Dowodem tego ze to prawda jest jak znalazłem w rodzinie drugie zdjęcie z pogrzebu syn mego dziadka Leona, pierworodny syn miał 4 lata w 1919 roku i dla tego był fotograf i zrobił zdjęcie. Na tym zdjęciu z pół wsi choć nikt prawie nie wie kto tam jest, ja rozpoznałem prawie wszystkich z rodziny Sawickich i jest tam kobieta z kulami, czyli ciotka Makosowa.
Na pogrzebie Czesława byłem rok temu, a poszukiwana Bronisława zmarła w około 1935 r., po metrykę w Pawłowie u księdza nie byłem bo..... i tak bym nic wskórał, czekam na Diecezję z Radomia z metrykami w necie.

Tu dodam Przemku ze ludzie na starsze lata odwiedzają swe miejsca z dzieciństwa, rodzinę i w Twoim przypadku Wojciech mógł pojechać np. do innego województwa do brata i tam zmarł i tam może pochowany.
I jeszcze jedno, jak była gospodarka to w hipotece musi być zapis czy testament, lub sprzedaż, szukać w najbliższym AP lub w Księgach Wieczystych przy Powiatowym Sądzie ; pozdrawiam - Julian
Ostatnio zmieniony pn 03 gru 2012, 14:30 przez Sawicki_Julian, łącznie zmieniany 1 raz.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Przemku...ale popatrzyłeś trochę na mapki jak się front (jak wojna to nie granica a front..to naprawdę istotne jest) kształtował w czasie Wielkiej Wojny w okolicy?:)
Rosjanie, Niemcy..granica fajnie, ale trochę inaczej jest skoczyć z przemytem przez granicę w 1909 a trochę inaczej front przekroczyć:)
to są (jak mi się zdaje) trochę inne rzeczy
Rosjanie? w 1918? 1917? trochę z "wiedzy ogólnej" można ograniczyć

chyba, że...zupełnie w innym rejonie zmarli (migracje podczas Wielkiej Wojny były olbrzymie, wysiedlenia, przymusowe ewakuacje..)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Zubrzak

Sympatyk
Adept
Posty: 198
Rejestracja: sob 03 lis 2007, 19:39
Lokalizacja: Sosnowiec

Akt zgonu moich przodków. Prośba

Post autor: Zubrzak »

Dzięki serdecznie za odpowiedzi. Julianie również raczej jestem uparty i jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Faktycznie dokumenty często zupełnie inaczej wyglądają niż nam się wydaje i stąd nietrudno o zniechęcenie. Podobnie miałem w przypadku drugiej mojej praprababci wiedziałem o niej tylko, że nazywała się Stanisława Zdeb z domu Zych, była wioskową znachorką, mieszkała w Prandocinie w Małopolsce i zmarła po II wojnie. Napisałem więc właściwego USC by zbadali lata 1945-1960. Urzędniczka z USC była na tyle miła, że zadzwoniła do mnie, gdy nie mogła znaleźć aktu zgonu. Niestety nie pomogło to wiele. Po tygodniu przyszedł tylko oficjalny list że aktu nie znaleziono. Sprawę odłożyłem na prawie dwa lata. W międzyczasie znalazłem w AP Kielcach akta sprawy spadkowej (z 1921 roku) po mężu Stanisławy Walentym toczonej przez Sąd Pokoju w Słomnikach. Widniało tam jak byk że wdową po Walentym jest Stanisława Zdeb. W międzyczasie udało mi się skontaktować z kilkoma potomkami Stanisławy i uściślić jej czas zgonu. Miało to się stać około 1950 w Prandocinie. Nie mając wielkich nadziei posłałem jeszcze jeden list do USC z prośba o znalezieniu aktu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przysłano mi (po wniesieniu opłaty) akt zgonu na Florentynę Stanisławę dwóch imion Zdeb zmarłą w 1950 roku. Zagadka okazała się dosyć banalna, otóż dane z tamtych lat były już wprowadzone do komputera i ktoś zaniedbał wpisanie drugiego imienia (według mnie pierwszego) Stanisława czyli widniało tam Florentyna Zdeb. Za drugim razem osoba z USC (nie wiem czy ta sama) sięgnęła po oryginalne akty i skojarzyła fakty zwłaszcza, że zgadzały się pozostałe przesłanki (zmarła około 1950, wdowa po Walentym , z domu Zych). Wszystko wyjaśniło dopiero , kiedy dotarłem do aktu urodzenia praprababci (z opowiadań i w akcie małżeństwa była Stanisława) tam widnieje jako Florentyna Stanisława, tak jak w akcie zgonu, w życiu używała jednak drugiego imienia.

Tak więc zdaję sobie sprawę, że mogły stać się różne cuda, akt zgonu może być gdziekolwiek. Cała znana rodzina Wojciecha mieszkała w parafii Biały Kościół (dopiero jego dzieci wyjechały z rodzinnej wsi), tata żony Józefy Kolarskiej pochodził w prawdzie z sąsiedniej parafii Korzkiew, ale również tą parafię przeszukiwałem (pisałem też do właściwego USC) .

Julianie dzięki bardzo za pomysł z hipoteką, choć na razie muszę się zorientować w którym AP mogą znajdować się odpowiednie dokumenty, metryki z tego terenu znajdują się w trzech AP (Katowice, Kraków i Kielce).

Włodku, faktycznie Rosjan biorę pod uwagę wyłącznie w latach 1914-1915 później z tego wiem tereny te zajęli Austryjacy. Mimo to granica celna wzdłuż dawnej granicy istniała nadal, a więc nie wyklucza to śmierci podczas przekraczania starej granicy zwłaszcza, że trwała wojna. O ewentualnym przesiedleniu nic mi nie wiadomo, raczej zachowała by się o tym pamięć w rodzinie, chociaż nigdy przecież nie wiadomo.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki Przemek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”