Rodzinny skarb

Wzajemna pomoc w tworzenie drzewa genealogicznego, dyskusje o genealogicznych programach , opowiadania historyczno-genealogiczne o rodzinie , nasze blogi genealogiczne...

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Jest proste, tylko ludzie za bardzo komplikują. Przecież żaden z przodków nie miał kryształowej kuli aby wiedzieć, że pierścionek ma trafić akurat do Ciebie, bo chyba tylko taką drogę uważałabyś za przemyślaną. Pobrzmiewa w tym takie typowe wśród polskich genealogów myślenie, że mój przodek jest tylko mój i nikogo innego. Twój pradziadek ma pewnie dziś ze stu żyjących potomków, każdy z nich równie dobrze mógłby twierdzić, że pierścionek powinien trafić do niego. Nie rób proszę z Cioci potwora, co innego gdybyś prosiła ją o przekazanie pamiątki jako zainteresowana historią rodu i mająca następców, a ona wyrzuciła by go na śmietnik czy przetopiła. Tak nawiasem mówiąc wiedziała o tym że chcesz mieć tą pamiątkę zanim przekazała ją muzeum?
Z tekstami i fotografiami jest prościej, można reprodukować i obdzielić kopiami wszystkich chętnych, co prawda oryginał też będzie tylko w jednej ręce i reszta może mieć żal że nie akurat w ich rękach.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Marynicz_Marcin

Sympatyk
Mistrz
Posty: 2313
Rejestracja: sob 20 cze 2009, 19:06
Lokalizacja: Międzyrzecz

Post autor: Marynicz_Marcin »

Moja Babcia miała pliczek starych dokumentów.
Gdy zmarła w 2007r. (miałem zaledwie 11 lat) jeden z kuzynów zabrał je wszystkie i powiedział, że stworzy drzewo genealogiczne i prześle każdemu.
Minęło 5 lat od tego zdarzenia, kuzyn się wypiera, coby miał coś brać, a ja jako 17-latek, po 5 i pół letniej pracy nad historią rodziną mogę się pochwalić dość dobrym wynikiem, ale nie o to chodzi ... Wśród dokumentów mogły być takie, które były niepowtarzalne.. i rozwiązania zagadek, ale mam wrażenie, że tego już nie ma.
Wydaje mi się, że mogły tam być m.in. metryki chrztów/urodzeń i zgonów/pogrzebów moich trzech stryjów.
Jako dzieci, które nie dożyły nawet roku nie musiały wykorzystywać swoich metryk. Dzisiaj nikt nie wie, gdzie i kiedy się urodzili (jak dotąd udało mi się ustalić jedną z czterech dat).
Pozdrawiam,
Marcin Marynicz

Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Joanna_Lewicka »

Nie, Darku, mój pradziadek nie ma stu, a jedynie pięcioro żyjących potomków, chociaż miał sześcioro dzieci. Większość z nich nie przeżyła wojny ( w tym Katyń i Ravensbruck). Z żyjących potomków jest moja Mama i Ciocia (pokolenie osiemdziesięciolatków), a z młodszych - ja i moje dzieci. Chyba więc troszkę przesadziłeś z jasnowidzeniem ( a może to ja niepotrzebnie zabrałam głos w tym wątku). Ciocia nie jest potworem, tylko staruszką, a ja nie mam w sobie ani krzty zawiści, tylko trochę żalu.
Pozdrawiam-
Joanna
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Żal akurat rozumiem, każdy chciałby mieć pamiątki przodków na własność u siebie, a nie u kuzyna, czy za szybą w muzeum.
Co innego rozpatrywanie tego pod kątem, czy była uprawniona i czy zrobiła szlachetnie, bo tobie po latach ta decyzja się nie spodobała. Potrzebnie się odezwałaś, ale dopiero teraz piszesz o tym, że tak naprawdę to jedynie twoi synowie są pokoleniem mogącym mówić, że są potomkami pradziadka, jedynymi którzy mogą przekazać jego geny dalej w sztafecie pokoleń.
Z jasnowidzeniem jest tak zawsze, że się przesadza. ;-)
Pytałem też czy Ciocia przed przekazaniem wiedziała, że ktoś jest zainteresowany tą pamiątką?
Zerknij na post Juliana, który pisze, że jakiś dokument z herbem (akt legitymacji szlacheckiej?) dziadek przekazywał synom i nikt za bardzo nie był zainteresowany. Pamiątka po powstaniu styczniowym w PRL? A kogo to interesowało, było niewygodne, bo Rosjanie to bratni naród itp., a szczycenie się herbem w ustroju robotniczo-chłopskim, to jak urwanie się z Księżyca. Dziś tego aktu Julian szuka, a to własny jego ojciec gdzieś go zapodział, byłby stokrotnie szczęśliwszy gdyby odnalazł go chociaż w muzeum i po tysiąckroć gdyby znalazł gdzieś na strychu.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Darek, o tym i innym już myślałem, tak może być że szukam daleko tego co jest blisko, a w domu ojciec raczej go nie miał. Kiedyś może młodsze pokolenie może się nim pochwali ( kiedy mnie braknie ) ale co w zapiskach zostawię to już będzie lżej dopisać, poprawić jak ma się choć 7 pokoleń na sto procent. A że upadło szlachectwo to z Góry chyba pisane, za granicą Polski i w domu jest nadal ważne. Taki papier jak mówił dziadek ma zawsze trochę genealogii, przynajmniej by było wiadomo komu nadali takie pismo ( szlachectwo, herb ) z imienia i nazwiska, w którym roku to było i przez którego króla przybita pieczęć,to jest dla mnie ważne i wystarczyło by zdjęcie takiego dokumentu by do drzewka wciągnąć nowe - stare dane ; pozdrawiam - Julian
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Joanna_Lewicka »

Darku,
Ciocia nie wiedziała, że jestem zainteresowana, ponieważ... ja nie miałam pojęcia, że ona przechowuje coś takiego. Dowiedziałam się, gdy pierścionek był już w muzeum (konkretnie: Muzeum Wojska Polskiego). Natomiast moja rodzina nigdy-przenigdy nie myślała po PRL-owsku, lecz od pokoleń uczestniczyła we wszystkich zrywach wolnościowych i nawet owo nieszczęsne przekazanie pierścionka pewnie także było w oczach Cioci - jej maleńkim aktem patriotycznym.
Pozdrawiam-
Joanna
Slawinski_Jerzy

Sympatyk
Posty: 972
Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Slawinski_Jerzy »

Ja za najcenniejszą uważam korespondencję mojego pradziadka do prababci, którą wysyłał m.in. z frontu wojny polsko-bolszewickiej.
No i zdjęcie prapradziadka z 1883 roku:-)

pozdrawiam
Jurek
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

JoannaL pisze:pewnie także było w oczach Cioci - jej maleńkim aktem patriotycznym
To musisz się zdecydować, albo twierdzisz, że decyzja Cioci była nieprzemyślana albo była przemyślana i kierowała się pobudkami patriotycznymi. Fakt wolałabyś aby kierowała się względami rodzinnymi i to rozumiem ale nazywać takie posunięcie nieprzemyślanym?
Z czystej ciekawości zapytam, kiedy doszło do przekazania pierścienia do muzeum?

Pozdrawiam.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Joanna_Lewicka »

Napisałam, że przekazywanie nielicznych pamiątek w rodzinie nie było przemyślane, tylko uwarunkowane losami ludzi i kraju - to była moja odpowiedź na zgrabny, ale nieprawdziwy schemacik, który ułoźyłeś w poście z 11.37 (że prapradziadek synowi, ten-babci, ona-jednemu z dzieci). To było zupełnie inaczej, nie tak logicznie, nie tak konsekwentnie. Następnie napisałam, że ze strony Cioci, która była ostatnią posiadaczką pierścionka, decyzja o przekazaniu go do muzem była pewnie aktem patriotycznym. Gdzie tu sprzeczność?
Dla zaspokojenia Twojej "czystej ciekawości" informuję, że przekazanie odbyło się kilka lat temu - bez wiedzy mojej Mamy (drugiej prawnuczki), mojej, moich synów. I tyle. Proponuję zakończyć tę wymianę zdań. :)
Pozdrawiam-
Joanna
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Prosiłaś o podzielenie się opiniami, więc to zrobiłem. Ponieważ druga strona nie miała tu możliwości głosu w sposób naturalny przyjąłem rolę obrony tej strony. Prawdziwe, czy nie prawdziwe schematy, to były hipotetyczne schematy, dyskusja była publiczna więc zależało mi aby nie tylko twojego przypadku dotyczyła. aby z niej wychodziły wnioski bardziej ogólne. Przecież twojej historii rodzinnej nie znam, tyle tylko ile przekazałaś i to stało się pretekstem do dyskusji o uprawnieniu i szlachetności czyjejś decyzji.
Tak jak dostosowałem się do twojej prośby z pierwszego postu, tak również dostosowuję się do prośby z ostatniego. Pięknie dziękuję za poświęcenia czasu.
Aha pytałaś o problemy prawne związane z wydaniem "Listów do Michała".
Polecam wątek http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-21369.phtml
może się przyda, ochrona danych osobistych jest często przereklamowana nie każda informacja gdzie pada imię i nazwisko jest daną osobową, w końcu żadna gazeta by się nie mogła ukazać gdyby tak było, a taki Fakt to jeszcze lubuje się w podawaniu wieku "bohaterów" tak jakby to komuś do czegokolwiek było potrzebne. Miłej lektury.
Pozdrawiam.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Joanna_Lewicka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 653
Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Joanna_Lewicka »

Dziękuję za wątek. Poczytam sobie.
Pozdrawiam-
Joanna
vonklinkoff

Sympatyk
Posty: 288
Rejestracja: wt 06 wrz 2011, 01:01

Post autor: vonklinkoff »

Marynicz_Marcin pisze:Moja Babcia miała pliczek starych dokumentów.
Gdy zmarła w 2007r. (miałem zaledwie 11 lat) jeden z kuzynów zabrał je wszystkie i powiedział, że stworzy drzewo genealogiczne i prześle każdemu.
Minęło 5 lat od tego zdarzenia, kuzyn się wypiera, coby miał coś brać, a ja jako 17-latek, po 5 i pół letniej pracy nad historią rodziną mogę się pochwalić dość dobrym wynikiem, ale nie o to chodzi ... Wśród dokumentów mogły być takie, które były niepowtarzalne.. i rozwiązania zagadek, ale mam wrażenie, że tego już nie ma.
Wydaje mi się, że mogły tam być m.in. metryki chrztów/urodzeń i zgonów/pogrzebów moich trzech stryjów.
Jako dzieci, które nie dożyły nawet roku nie musiały wykorzystywać swoich metryk. Dzisiaj nikt nie wie, gdzie i kiedy się urodzili (jak dotąd udało mi się ustalić jedną z czterech dat).
Kuzyn ma rodzicow? Podeslij drzewo, ktore zrobiles rodzicom, poczta tradycyjna, napisz piekny list i mimochodem napisz w tresci listu, ze drzewo byloby pelniejsze, gdybys mial dostep do dokumentow w posiadaniu ich syna. Zadnych wyrzutow, ot informacja.

Gwarantuje, ze w miesiac dostaniesz do niech dostep :)
Marynicz_Marcin

Sympatyk
Mistrz
Posty: 2313
Rejestracja: sob 20 cze 2009, 19:06
Lokalizacja: Międzyrzecz

Post autor: Marynicz_Marcin »

vonklinkoff pisze: Kuzyn ma rodzicow? Podeslij drzewo, ktore zrobiles rodzicom, poczta tradycyjna, napisz piekny list i mimochodem napisz w tresci listu, ze drzewo byloby pelniejsze, gdybys mial dostep do dokumentow w posiadaniu ich syna. Zadnych wyrzutow, ot informacja.

Gwarantuje, ze w miesiac dostaniesz do niech dostep :)

Mimo tego, że jesteśmy najbliższymi kuzynami (nie ma możliwości bliższej koligacji). Nasi rodzice byli rodzeństwem. Jednakże kuzyn pochodzi od najstarszej córki dziadków ja zaś od najmłodszego syna.

Gdy mój tata miał 4 lata, to na świat przyszedł jego siostrzeniec, więc byli w podobnym wieku.
Gdy ja się urodziłem, to mój kuzyn miał już dwójkę dzieci i sam miał 28 lat.
Teraz ma 45 lat, a ja 17. Gdyby był równo wiekowo lub trochę starszy, to te dokumenty nigdy nie trafiłyby w jego ręce.. :(
Pozdrawiam,
Marcin Marynicz

Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
Stanisław_Szwarc

Sympatyk
Posty: 340
Rejestracja: ndz 12 sie 2012, 21:12
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Stanisław_Szwarc »

Moi rodzice poznali się w Siedlcach w czasie wojny, ale postanowili wziąć ślub po jej zakończeniu. Mama, niestety, była w Warszawie i w czasie powstania zwinęli ją do obozu. Ojciec sądził, że nie żyje. Mam jego list do mamy z sierpnia 1945, pisany gdy dowiedział się, że przeżyła. Jakieś takie dziwne kropki z rozmytego atramentu. Chyba płakał, jak to pisał. Ślub wzięli we wrześniu - bez zapowiedzi!
Ojciec był jedynym chrześcijańskim zegarmistrzem w Siedlcach i opiekował się zegarami biskupa siedleckiego. Biskup go znał i zaufał, że żadnych przeszkód małżeńskich nie ma.
Co do gromadzenia pamiątek - znam rodzinę, która umówiła się, że wszystkie oryginały dokumentów i zdjęć będą u jednego członka rodziny. Pozostali mają kopie.
Czasem takie pamiątki giną w dziwny sposób. Wiemy o dwóch przypadkach w rodzinie żony, że po śmierci seniora palono jego dokumenty i stare zdjęcia. Nie mam pojęcia, czy to był lokalny obyczaj (Kujawy), czy chęć ukrycia przeszłości (a domyślamy się, że było co ukrywać). Może ktoś słyszał o takim dziwnym zwyczaju?
Pozdrawiam
Staszek
Słomińska_Dominika

Sympatyk
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
Lokalizacja: Pow. Grójecki

Post autor: Słomińska_Dominika »

Ech... Po moim dziadku pozostała cała skrzynka przedwojennych (takze jeszcze z zaborów) zdjęc... Moja kochana ciotka, najmłodsza siostra ojca spaliła je tak po prostu bo jej kąty zawalały ;/ dobrze, że dziadek częśc zapakował w kopertę z imieniem mojego ojca to udało mi się zacząc poszukiwania rodziny. Stryj ma jeszcze trochę zdjęć ale to mój ojciec, ze 20 lat młodszy interesował się koligacjami a tamtych fotek nie znał i trudno teraz ustalić kto na nich jest.
Odnośnie ciekawostek pokoleniowych p. Marcina w rodzinie mojego macierzystego dziadka najstarsze dziecko - rodzeństwo dziadka było z 1924 a najmłodsze z 1954 30 lat różnicy. W pokoleniu mojej matki najstarsze jest z 1948 a najmłodsze z 1989 - 41 lat różnicy. W moim pokoleniu najstarsze jest z 1967 a najmłodsze urodziło się w tym roku ;).
Najmłodsza ciotka ma 26 lat i całe życie przed nią, możliwe, że rozpiętość w moim pokoleniu wzrośnie do około 50-60 lat.. Niech mi ktoś powie jak my się mamy znać? 45 lat różnicy. Właściwie granice tak się pozacierały, że w większości jedziemy sobie po imieniu bo inaczej nie sposób.
Wracając do tematu mam zdjęcia jeszcze sprzed pierwszej wojny oraz zapiski odręczne mojego dziadka o jego rodzicach i pradziadkach. Zdjęcia, które ja posiadam są opisane odnośnie znajdujących się na nich osób. Właśnie od tego, od tych opisów rozpoczęło się moje doświadczenie z poznawaniem rodziny :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasze drzewa, Programy genealogiczne, Monografie o rodzinach”