Rodzinny skarb
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
To jak ginęły dokumenty, fotografie, słowem - papier, skłoniło mnie szybko, żeby się do "pamiątek" tego typu nie przywiązywać, tylko zbierać informacje i puszczać je w ruch, żeby zbierały dalej. Opowieści co gdzie i kiedy zginęło, zostało spalone, wyrzucone, podarte, tylko mnie złoszczą. Dla mnie najcenniejszą pamiątką - rodzinny skarb - jest więc metalowy głuszec, odznaka pradziadka, z bractwa kurkowego z Tarnowa, koniec XIX w., młoda zatem, ale metal daje nadzieję, że to nie zginie.
Wiąże się z tym głuszcem ciekawa historia, otóż ja nie wiedziałam, że to głuszec z bractwa kurkowego, napisu na odwrocie nie rozumiałam, nic tam nie było o głuszcu, myślałam, że to po prostu jakiś orzeł i tyle. Ale w pewnym momencie swojego życia zdarzyło mi się zobaczyć głuszca w naturze, obserwować na tokowisku, wspaniały spektakl. Zrobiłam zdjęcia i tak powoli, powoli zainteresowałam się co to są za "zwierzęta". Inaczej bym pewnie dalej myślała, że to orzeł, a naprawdę to nie pamiętam od kiedy wiem, że to głuszec. Acha, może jeszcze dość istotne, slajdy, które wówczas zrobiłam, te najlepsze, dałam do redakcji pewnego pisma, gdzie znajomy był redaktorem, powstał krótki tekścik z jednym zdjęciem, a moje slajdy .. wylądowały w koszu. Naprawdę! Boleśnie odczułam tę stratę, oj bardzo. Ale też jakby ta strata może mnie właśnie skłoniła, żeby się tematem bardziej zainteresować. Jest coś takiego, że jak czujemy, że coś zginęło, przepadło, spaliło się, rozebrali, to mamy większą motywację, żeby zgłębiać temat, drążyć. Mam na to wiele przykładów, że coś ginie materialnie, a "wychodzą" informacje, bo się przykładamy do szukania, żeby zrekompensować tę stratę. Ja za "skarb" uważam zatem informacje, w ten sposób można "skarb" powiększać i nie mieć żalu, że zginęło, spalili, wyrzucili, albo ktoś sobie przywłaszczył.
Łucja
Wiąże się z tym głuszcem ciekawa historia, otóż ja nie wiedziałam, że to głuszec z bractwa kurkowego, napisu na odwrocie nie rozumiałam, nic tam nie było o głuszcu, myślałam, że to po prostu jakiś orzeł i tyle. Ale w pewnym momencie swojego życia zdarzyło mi się zobaczyć głuszca w naturze, obserwować na tokowisku, wspaniały spektakl. Zrobiłam zdjęcia i tak powoli, powoli zainteresowałam się co to są za "zwierzęta". Inaczej bym pewnie dalej myślała, że to orzeł, a naprawdę to nie pamiętam od kiedy wiem, że to głuszec. Acha, może jeszcze dość istotne, slajdy, które wówczas zrobiłam, te najlepsze, dałam do redakcji pewnego pisma, gdzie znajomy był redaktorem, powstał krótki tekścik z jednym zdjęciem, a moje slajdy .. wylądowały w koszu. Naprawdę! Boleśnie odczułam tę stratę, oj bardzo. Ale też jakby ta strata może mnie właśnie skłoniła, żeby się tematem bardziej zainteresować. Jest coś takiego, że jak czujemy, że coś zginęło, przepadło, spaliło się, rozebrali, to mamy większą motywację, żeby zgłębiać temat, drążyć. Mam na to wiele przykładów, że coś ginie materialnie, a "wychodzą" informacje, bo się przykładamy do szukania, żeby zrekompensować tę stratę. Ja za "skarb" uważam zatem informacje, w ten sposób można "skarb" powiększać i nie mieć żalu, że zginęło, spalili, wyrzucili, albo ktoś sobie przywłaszczył.
Łucja
-
MirosławaP

- Posty: 52
- Rejestracja: pt 07 wrz 2012, 21:59
Łucja napisała:
"Ja za "skarb" uważam zatem informacje, w ten sposób można "skarb" powiększać i nie mieć żalu, że zginęło, spalili, wyrzucili, albo ktoś sobie przywłaszczył"
Dokładnie tak. Ja mam np bardzo dziwaczny stosunek do fotografii. Wiele osób, robi zdjęcia, żeby urwalić daną chwilę, sytucję, osoby. Ja unikam tego, bo wydaje mi się, że to w pewnym sensie "wypaczy" moje wspomnienia, odczucia związane z daną chwilą lub osobą ... Dla mnie ważne są właśnie informacje, a wspomnienia mniej wprawdzie dokładne niz utrwalone na kliszy, ale moje własne, choć zmienione przez "filtr" mojej osobowości.
Odnadując moich przodków, staram się wyobrazić sobie ich środowisko, zwyczaje itp, i podobnie jak buduję drzewo genealogiczne, tak samo tworzę wokół nich przestrzeń, na podstawie faktów historycznych, dokumntów, pamiętników, powieści historycznych itp
pozdrawiam Mirosława
"Ja za "skarb" uważam zatem informacje, w ten sposób można "skarb" powiększać i nie mieć żalu, że zginęło, spalili, wyrzucili, albo ktoś sobie przywłaszczył"
Dokładnie tak. Ja mam np bardzo dziwaczny stosunek do fotografii. Wiele osób, robi zdjęcia, żeby urwalić daną chwilę, sytucję, osoby. Ja unikam tego, bo wydaje mi się, że to w pewnym sensie "wypaczy" moje wspomnienia, odczucia związane z daną chwilą lub osobą ... Dla mnie ważne są właśnie informacje, a wspomnienia mniej wprawdzie dokładne niz utrwalone na kliszy, ale moje własne, choć zmienione przez "filtr" mojej osobowości.
Odnadując moich przodków, staram się wyobrazić sobie ich środowisko, zwyczaje itp, i podobnie jak buduję drzewo genealogiczne, tak samo tworzę wokół nich przestrzeń, na podstawie faktów historycznych, dokumntów, pamiętników, powieści historycznych itp
pozdrawiam Mirosława
-
vonklinkoff

- Posty: 288
- Rejestracja: wt 06 wrz 2011, 01:01
A zblizaja sie swieta. Wykorzystaj to jakos, popros swoich rodzicow, by zaprosili kuzyna, moze sam sie, hmmm... wpros jakos do kuzyna. W swieta wszysycy sa bardziej otwarci. Dasz rade!Marynicz_Marcin pisze:vonklinkoff pisze: Kuzyn ma rodzicow? Podeslij drzewo, ktore zrobiles rodzicom, poczta tradycyjna, napisz piekny list i mimochodem napisz w tresci listu, ze drzewo byloby pelniejsze, gdybys mial dostep do dokumentow w posiadaniu ich syna. Zadnych wyrzutow, ot informacja.
Gwarantuje, ze w miesiac dostaniesz do niech dostep
Mimo tego, że jesteśmy najbliższymi kuzynami (nie ma możliwości bliższej koligacji). Nasi rodzice byli rodzeństwem. Jednakże kuzyn pochodzi od najstarszej córki dziadków ja zaś od najmłodszego syna.
Gdy mój tata miał 4 lata, to na świat przyszedł jego siostrzeniec, więc byli w podobnym wieku.
Gdy ja się urodziłem, to mój kuzyn miał już dwójkę dzieci i sam miał 28 lat.
Teraz ma 45 lat, a ja 17. Gdyby był równo wiekowo lub trochę starszy, to te dokumenty nigdy nie trafiłyby w jego ręce..
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
A jak określacie zakres "rodzinny". Czy konkretny artefakt (bo o materialnych chciałem jednak), przedmiot musi być ściśle powiązany z rodziną?
Czy w w Waszych zbiorach ma szansę znaleźć się np autentyczna czapka gimnazjalisty z okresu i gimnazjum pradziadka (choć niekoniecznie jego), odznaka pułkowa (ale nie z munduru przodka) itd -czyli rzeczy związane z miejscem, czasem , środowiskiem ale bez "certyfikatu osobistego". Autentyk (nie kopia współczesna) narzędzia pracy, odznaki, dyplomu, medal - coś , czego przodek "używał" co do rodzaju, wyglądu tożsame, ale niekoniecznie ten konkretny egzemplarz.
Gdy z cechami indywidualnymi / charakterystyczne? Bo pewnie masówka typu "pióro z 1925,a babka piórem pisała - to do "rodzinnych" wrzucam" bez sensu, ale ta czapka z gimnazjum (jakaś , ale z tego właściwego z czasów)?
Co miałoby szansę uzyskać status godnego zachowania albo wręcz nabycia i troskliwego przechowania?
Czy w w Waszych zbiorach ma szansę znaleźć się np autentyczna czapka gimnazjalisty z okresu i gimnazjum pradziadka (choć niekoniecznie jego), odznaka pułkowa (ale nie z munduru przodka) itd -czyli rzeczy związane z miejscem, czasem , środowiskiem ale bez "certyfikatu osobistego". Autentyk (nie kopia współczesna) narzędzia pracy, odznaki, dyplomu, medal - coś , czego przodek "używał" co do rodzaju, wyglądu tożsame, ale niekoniecznie ten konkretny egzemplarz.
Gdy z cechami indywidualnymi / charakterystyczne? Bo pewnie masówka typu "pióro z 1925,a babka piórem pisała - to do "rodzinnych" wrzucam" bez sensu, ale ta czapka z gimnazjum (jakaś , ale z tego właściwego z czasów)?
Co miałoby szansę uzyskać status godnego zachowania albo wręcz nabycia i troskliwego przechowania?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Witam !
W związku z Powstaniem Warszawskim, ale również ubóstwem przodków, tych pamiątek rodzinnych jest niewiele. Ale skarbami dla mnie są:
1. Salaterka (powycierana i posklejana) praprababki (z oryginalną sygnaturą carskiej manufaktury).
2. Mankiety, które używał w biurze dziadek.
3. Gorset drugiej praprababki.
W związku z Powstaniem Warszawskim, ale również ubóstwem przodków, tych pamiątek rodzinnych jest niewiele. Ale skarbami dla mnie są:
1. Salaterka (powycierana i posklejana) praprababki (z oryginalną sygnaturą carskiej manufaktury).
2. Mankiety, które używał w biurze dziadek.
3. Gorset drugiej praprababki.
Pozdrowienia
Michał (Badylarz)
Michał (Badylarz)
fajny temat odgrzebałeśSroczyński_Włodzimierz pisze:A jak określacie zakres "rodzinny". Czy konkretny artefakt (bo o materialnych chciałem jednak), przedmiot musi być ściśle powiązany z rodziną?
Czy w w Waszych zbiorach ma szansę znaleźć się np autentyczna czapka gimnazjalisty z okresu i gimnazjum pradziadka (choć niekoniecznie jego), odznaka pułkowa (ale nie z munduru przodka) itd -czyli rzeczy związane z miejscem, czasem , środowiskiem ale bez "certyfikatu osobistego". Autentyk (nie kopia współczesna) narzędzia pracy, odznaki, dyplomu, medal - coś , czego przodek "używał" co do rodzaju, wyglądu tożsame, ale niekoniecznie ten konkretny egzemplarz.
Gdy z cechami indywidualnymi / charakterystyczne? Bo pewnie masówka typu "pióro z 1925,a babka piórem pisała - to do "rodzinnych" wrzucam" bez sensu, ale ta czapka z gimnazjum (jakaś , ale z tego właściwego z czasów)?
Co miałoby szansę uzyskać status godnego zachowania albo wręcz nabycia i troskliwego przechowania?
w zbiorach znajdują się odznaki, medale , szable, orzełki itp. nie należące do przodków ale identyczne z tymi jakie są na ich zdjęciach. Nie zawsze tak było, bo jednak to swego rodzaju namiastka ale będąc na targach i jarmarkach i widząc te przedmioty nie mogłam się opanować. Czy czapka gimnazjalisty? Nie zastanawiałam się, natomiast odznaka gimnazjum to na 100%.
Jeśli chodzi o temat główny to do najcenniejszych pamiątek zaliczam:
papierośnicę , fifkę (z odciskiem zębów) Pradziadka
puderniczkę Prababci
własnoręcznie napisane przepisy Praprababci
opisy zdjęć i same zdjęcia zostawione przez Dziadków i Pradziadków
oraz kilka przedmiotów użytkowych, które ocalały i były własnością kilku pokoleń.
pozdrawiam monika
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
czyli z tych bez zgodności co do egzemplarza, do tej pory:
militaria - zgodne z tym co na zdjęciu
odznaka gimnazjum (zgodna:)
militaria - zgodne z tym co na zdjęciu
odznaka gimnazjum (zgodna:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
no tak, to pewnie w moim przypadku nie jest odkrywcze. Kilka razy udało mi się uratować- bo ktoś chciał stare śmieci wyrzucić. I tak się zaczęło, to co było zgodne z "moimi" zatrzymałam a resztę wymieniłam lub oddałam większym "wariatom" ode mnie. Później już szukałam takich "fantów". Odznakę gimnazjalną jeśli dorwę to na bank włączę do kolekcji (syn też poluje).
Ostatnio natrafiłam na temat na Odkrywca.pl , ktoś próbował identyfikować portret , który uratował ze śmietnika. Na portrecie był kapitan obserwator a prywatnie stryjeczny dziadek mojego męża. Niestety lub "stety" spóźniłam się; sprzedał do muzeum lotnictwa. Historycznie tam jego miejsce ale jako genealogowi ciężko na duszy, stryj zmarł bezpotomnie.
Ostatnio natrafiłam na temat na Odkrywca.pl , ktoś próbował identyfikować portret , który uratował ze śmietnika. Na portrecie był kapitan obserwator a prywatnie stryjeczny dziadek mojego męża. Niestety lub "stety" spóźniłam się; sprzedał do muzeum lotnictwa. Historycznie tam jego miejsce ale jako genealogowi ciężko na duszy, stryj zmarł bezpotomnie.
pozdrawiam monika
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
>Wanda>Feliksa>Anna>Józefa>Franciszka>Agnieszka>Helena>Agnieszka
- Krystyna.waw

- Posty: 5531
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
- Podziękował: 6 times
Witam,
Wszystkie osoby które posiadają i tak pieczołowicie gromadzą cenne dokumenty, przedmioty, książki, zapiski, i inne precjoza należy je gromkimi brawami nagrodzić. Ja też mam dość dużo tego rodzaju rzeczy, które pozwoliły mnie i mojej rodzinie zbliżyć się do tamtych dawnych lat.
Jestem za tym by o tym dużo pisać.
Pozdrawiam
Marek
Wszystkie osoby które posiadają i tak pieczołowicie gromadzą cenne dokumenty, przedmioty, książki, zapiski, i inne precjoza należy je gromkimi brawami nagrodzić. Ja też mam dość dużo tego rodzaju rzeczy, które pozwoliły mnie i mojej rodzinie zbliżyć się do tamtych dawnych lat.
Jestem za tym by o tym dużo pisać.
Pozdrawiam
Marek