Witam
Zwracam się z prośbą o przetłumaczenie listów rodzinnych. Pliki są w bardzo dużych rozdzielczościach, można je bezproblemu powiększać na stronie.
Berlin, 26.6.1957
w połowie listu pojawia się naziwsko - Pawełkowski, to jest jedyne co umię odczytać.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/m ... directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Q ... directlink
I tutaj mam jeszcze jeden list do Marty, napisany z Bremen z 22.2.82 roku
https://picasaweb.google.com/lh/photo/l ... directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/B ... directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Z ... directlink
Dziękuję i pozdrawiam.
listy rodzinne, z 57 i 82 roku, proszę o przetłumaczenie
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Drugi list.
Brema 22.02.82
Droga Marto,
Otrzymałam dziś Twój list z 28.01. Ostemplowany był na 31.01. Ja też już napisałam swój ale jeszcze go nie wysłałam. I dlatego piszę dzisiaj nowy. U mamy wszystko dobrze. Miałam duże obawy. Też byłam chora. I dlatego mój mąż miał nas obie. On musiał gotować i rano już o 4 wstawać, o 5 musiał budzić chłopców. Jego [nie rozumiem] nie jest [nie rozumiem]. On nosi [nie rozumiem] Lewej nogi nie ma do [nie rozumiem]. I tak leci pomału. On skończy {w tym roku?} 83 lata. Edwin i Thomas muszą wcześnie [nie rozumiem]. I Harry jest bezrobotny. Edwin także nie otrzymał {wykształcenia?}. I dlatego rozpoczął [pracę] jako kominiarz. Ma ją daleko ale jest dobra.
16.02 byłam {ale powinno chyba powinno być będę} u Rosemarie na urodzinach, jej Tobi kończy 9 lat. Ona mieszka w Bremerhaven i nazywa się Rettke i ten pakiet jest od jej szwagra Heinz'a. Mąż Rosemarie nazywa się Bruno.
Oni wydawali/przydzielali w Bremerhaven adresy(?). I Rosemarie to powiedziała. Mamusia ma tam też kuzynów/kuzynki. Więc otrzymała Twój adres. Dzisiaj mamy 1.3.82. Wczoraj byliśmy ciągle u Rosemarie, jej mały Niko skończył 2 lata. Jeździmy tam tylko gdy są urodziny albo ona nas "ściąga". Ona mieszka 100km od nas. Do innych dzieci jeździmy też tylko tam, tylko na urodziny. Wczoraj byliśmy z Roswithor, jej rodzina jechała z nami. Oni też przyjechali na całe tygodnie zakupów. Ja nie potrafię sama robić zakupów. Nie mogę nic dźwigać. Czasem chodzę jak jakaś pijana. Mam za wysokie ciśnienie krwi. Dostałam tabletki na serce, wątrobę i krew. Tak długo byłam nieobecna, że życzyłam sobie śmierci. Nie mogę dłużej się zastanawiać czy wszystko upadnie(?). I dlatego ciągle mówię Nie, ty masz mamusię, której nie możesz zostawić samej. Ona nie może nic już więcej robić. Nie może też więcej schodzić (?). Ona ma problemy z sercem(?). Musi często się kąpać(?), w ogóle kiedy jest mglisto. Willi jego żona [z dalszej części wynika, że to chyba żona Willi'ego
] nie żyje już od roku. Ona cierpiała(?) cały rok, miała raka. U Erny jest w porządku, tak mi się wydaje.
Ona nie słucha się i nie pozwala widzieć. Willi jej powiedział, że byliśmy w Kramsku. Ona na to powiedziała, żeby ją pozdrowić kiedy tam przyjedzie. Ona jest (mieszka) 30 min samochodem stąd. Ja muszę za to jechać autobusem i tramwajem i potem jeszcze 20 min biec. Zajmuje mi to 2 godziny. Do Willi'ego jeszcze dłużej. Dwa razy muszę się przesiadać. W sobotę przyjedzie Rosemarie i naprawi mi okno."
Pozdrawiam i przepraszam za takie "części"
Dość trudno się to tłumaczyło, bo ktoś miał luźny stosunek do niemieckich słów
Niemniej jednak mam nadzieję, że w jakimś stopniu to "tłumaczenie" pomoże.
Brema 22.02.82
Droga Marto,
Otrzymałam dziś Twój list z 28.01. Ostemplowany był na 31.01. Ja też już napisałam swój ale jeszcze go nie wysłałam. I dlatego piszę dzisiaj nowy. U mamy wszystko dobrze. Miałam duże obawy. Też byłam chora. I dlatego mój mąż miał nas obie. On musiał gotować i rano już o 4 wstawać, o 5 musiał budzić chłopców. Jego [nie rozumiem] nie jest [nie rozumiem]. On nosi [nie rozumiem] Lewej nogi nie ma do [nie rozumiem]. I tak leci pomału. On skończy {w tym roku?} 83 lata. Edwin i Thomas muszą wcześnie [nie rozumiem]. I Harry jest bezrobotny. Edwin także nie otrzymał {wykształcenia?}. I dlatego rozpoczął [pracę] jako kominiarz. Ma ją daleko ale jest dobra.
16.02 byłam {ale powinno chyba powinno być będę} u Rosemarie na urodzinach, jej Tobi kończy 9 lat. Ona mieszka w Bremerhaven i nazywa się Rettke i ten pakiet jest od jej szwagra Heinz'a. Mąż Rosemarie nazywa się Bruno.
Oni wydawali/przydzielali w Bremerhaven adresy(?). I Rosemarie to powiedziała. Mamusia ma tam też kuzynów/kuzynki. Więc otrzymała Twój adres. Dzisiaj mamy 1.3.82. Wczoraj byliśmy ciągle u Rosemarie, jej mały Niko skończył 2 lata. Jeździmy tam tylko gdy są urodziny albo ona nas "ściąga". Ona mieszka 100km od nas. Do innych dzieci jeździmy też tylko tam, tylko na urodziny. Wczoraj byliśmy z Roswithor, jej rodzina jechała z nami. Oni też przyjechali na całe tygodnie zakupów. Ja nie potrafię sama robić zakupów. Nie mogę nic dźwigać. Czasem chodzę jak jakaś pijana. Mam za wysokie ciśnienie krwi. Dostałam tabletki na serce, wątrobę i krew. Tak długo byłam nieobecna, że życzyłam sobie śmierci. Nie mogę dłużej się zastanawiać czy wszystko upadnie(?). I dlatego ciągle mówię Nie, ty masz mamusię, której nie możesz zostawić samej. Ona nie może nic już więcej robić. Nie może też więcej schodzić (?). Ona ma problemy z sercem(?). Musi często się kąpać(?), w ogóle kiedy jest mglisto. Willi jego żona [z dalszej części wynika, że to chyba żona Willi'ego
Ona nie słucha się i nie pozwala widzieć. Willi jej powiedział, że byliśmy w Kramsku. Ona na to powiedziała, żeby ją pozdrowić kiedy tam przyjedzie. Ona jest (mieszka) 30 min samochodem stąd. Ja muszę za to jechać autobusem i tramwajem i potem jeszcze 20 min biec. Zajmuje mi to 2 godziny. Do Willi'ego jeszcze dłużej. Dwa razy muszę się przesiadać. W sobotę przyjedzie Rosemarie i naprawi mi okno."
Pozdrawiam i przepraszam za takie "części"
Ostatnio zmieniony pt 08 lut 2013, 11:37 przez Pawel_O, łącznie zmieniany 3 razy.
-
Bryś_Martyna

- Posty: 510
- Rejestracja: śr 30 maja 2012, 13:07
Pawel_O pisze:Drugi list.
Brema 22.02.82
Droga Marto,
Otrzymałam dziś Twój list z 28.01. Ostemplowany był na 31.01. Ja też już napisałam swój ale jeszcze go nie wysłałam. I dlatego piszę dzisiaj nowy. U mamy wszystko dobrze. Miałam duże obawy. Też byłam chora. I dlatego mój mąż miał nas obie. On musiał gotować i rano już o 4 wstawać, o 5 musiał budzić chłopców. Jego [nie rozumiem] nie jest [nie rozumiem]. On nosi [nie rozumiem] Lewej nogi nie ma do [nie rozumiem]. I tak leci pomału. On skończy {w tym roku?} 83 lata. Edwin i Thomas muszą wcześnie [nie rozumiem]. I Harry jest bezrobotny. Edwin także nie otrzymał {wykształcenia?}. I dlatego rozpoczął [pracę] jako kominiarz. Ma ją daleko ale jest dobra.
16.02 byłam {ale powinno chyba powinno być będę} u Rosemarie na urodzinach, jej Tobi kończy 9 lat. Ona mieszka w Bremerhaven i nazywa się Rettke i ten pakiet jest od jej szwagra Heinz'a. Mąż Rosemarie nazywa się Bruno."
Resztę dopiszę później, bo muszę uciekać.
Wydaje mi się, że powinno to być tak:
Sein Anziehen ist nicht schnell. Er trägt eine Prothese. Das linke Bein ist zum Knie weg. - On ubiera się powoli. Nosi protezę. Lewej nogi nie ma do kolana.
Edwin hat auch keine ...stelle bekommen. - Nie rozczytuję słowa, ale raczej chodzi o to, że Edwin również nie otrzymał posady - pracy.
Pozdrawiam
Martyna
http://zytniowjelonki.blogspot.com/
Szukam aktu małżeństwa Andrzeja Brysia z Dorotą Michniewską/Kubacką/Mrówką, 1829-1831.
Martyna
http://zytniowjelonki.blogspot.com/
Szukam aktu małżeństwa Andrzeja Brysia z Dorotą Michniewską/Kubacką/Mrówką, 1829-1831.