Jaki to Włościanin ?

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

orlowski_adrian pisze:Skąd taki wniosek że to był "kaziennyj włościanin" ? Wydaje się że pierwsza literaz to na pewno Z , porównując ze słowem Zostawiwszy.
Ponieważ wydawało mi się bardziej logicznym przyjęcie pierwszej litery za niedokończone małe k niż duże Z.
W tekście po tym wyrazie występuje nazwa wsi (czyli wyraz ten nie jest nazwą miejscowości ani nazwiskiem) -dlatego przyjęłam,że wyraz jest przymiotnikiem.Odczytując to jako Z mamy do czynienia z nazwą własną.
Zapisanie dużą literą określenia typu włościanina,który w I poł XIX był nisko na drabinie społecznej wydaje mi się mocno wątpliwym.
Piszący miał wyrobione pismo sądzę,że wiedział kiedy należy używać dużych liter.

Anna Grażyna
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Post autor: saturnin »

Słownik języka polskiego z 1902 r., tzw. warszawski:

Zadzienne - płaca dzienna, plon dzienny;
Zadziennik - robotnik pracujący na dniówkę.

Sądzę, że nie potrzeba szukać dalszych wyjaśnień.

Pozdrawiam
Piotr
anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

saturnin pisze:Słownik języka polskiego z 1902 r., tzw. warszawski:
Zadzienne - płaca dzienna, plon dzienny;
Zadziennik - robotnik pracujący na dniówkę.
Sądzę, że nie potrzeba szukać dalszych wyjaśnień.

Pozdrawiam
Piotr
Tylko dlaczego akurat ten wyraz miałby przy takim znaczeniu zostać napisany dużą literą?
Kiedyś to miało duże znaczenie.
Dz-w wyrazach np "trzydzieści" też jest pisane inaczej.
W omawianym przypadku wygląda jakby "ręka drgnęła"
i nie wiedział jak zapisać.

Jak już tak rozpatrujemy -prawie jak burza mózgów :) to przyszedł mnie taki pomysł:-może to jest rusycyzm?
Nie do końca poprawnie napisany ale to tłumaczyłoby zapisanie dużą literą.
Włościanin "zwierienny(j)" zamiast "zawierienny(j)" czyli ktoś kogo lokalna gromada obdarza zaufaniem.
Nie wiem jak przebiegała Insurekcja Kościuszkowska na tych terenach ale wydaje mi się,
że właśnie w czasie jej trwania wybierano takich zaufanych,cieszących się we wsi szacunkiem chłopów jako przedstawicieli gromady np wobec dworu.Może ślad takiego "zaufania" trwał w świadomości lokalnej społeczności jeszcze przez wiele lat?

Anna Grażyna
Słomińska_Dominika

Sympatyk
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
Lokalizacja: Pow. Grójecki

Post autor: Słomińska_Dominika »

Tam wiele wyrazów pospolitych pisanych jest z dużej litery. To wydaje się być manierą skryby.
Pozdrawiam
Dominika

Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Moim zdaniem to Piotr (Saturnin) ma rację.
To nie rusycyzm, jak przypuszcza Anna Grażyna, a jednak rodzime zapomniane określenie , poprzednik "robotnika dniówkowego"czyli "włościanin zadzienny", zatrudniający się za płacę dniówkową w folwarku, czy u bogatszych chłopów.
A od 'dużych' liter w tekstach tego okresu aż się roi.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam, chcąc tu coś pomóc to trzeba nie tylko wybrać te trafne podpowiedzi ale przeczytać metrykę ze zrozumieniem, czyli jak to było w roku 1837. Według mnie to mogło być tak ; włościanin czyli bogaty chłop na tyle ze pod miastem miał konia, wóz i pług i inny sprzęt do pracy w polu, od dworu niczego nie potrzebował, ani tam nie musiał pracować. Zajmował się przez większość życia takim zarobkiem na dniówkę orząc skrawki ziemi ludziom zamieszkałym pod miastem, czyli tym co nie mieli konia, także był może stałym i zaufanym najemnikiem u księdza, co też potrzebował przy kościele ziemie zaorać, zasiać i zebrać plony. A dlatego zapisał ksiądz - Włościan Zadzienny z dużej litery by go uczcić za dobrą pracę na koniec w metryce zgonu, to tak widzę ; pozdrawiam - Julian
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

I dobrze Julianie to zobrazowałeś.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Post autor: saturnin »

Sawicki_Julian pisze:Witam, chcąc tu coś pomóc to trzeba nie tylko wybrać te trafne podpowiedzi ale przeczytać metrykę ze zrozumieniem, czyli jak to było w roku 1837. Według mnie to mogło być tak ; włościanin czyli bogaty chłop na tyle ze pod miastem miał konia, wóz i pług i inny sprzęt do pracy w polu, od dworu niczego nie potrzebował, ani tam nie musiał pracować. Zajmował się przez większość życia takim zarobkiem na dniówkę orząc skrawki ziemi ludziom zamieszkałym pod miastem, czyli tym co nie mieli konia, także był może stałym i zaufanym najemnikiem u księdza, co też potrzebował przy kościele ziemie zaorać, zasiać i zebrać plony. A dlatego zapisał ksiądz - Włościan Zadzienny z dużej litery by go uczcić za dobrą pracę na koniec w metryce zgonu, to tak widzę ; pozdrawiam - Julian
Tylko że o zamożności i pozycji chłopa decydowało to, ile miał ziemi.

Przede wszystkim chłop musiał być w stanie sam obrobić swój areał, z którego płacił podatki i daniny, a jeśli nie był wolny (najczęściej) obowiązywała go jeszcze praca na pańskim przez kilka dni w tygodniu oraz szereg dodatkowych zobowiązań (np. sprzężaj - dla posiadaczy koni). Jak tedy mógłby znaleźć czas na najmowanie się do pracy? Bądźmy poważni: wyrobnicy, najmici, czyli ludzie bezrolni - to była największa bieda na wsi. Ludzie żyli z tego, co sami wyhodowali na własnym poletku.

Pozdrawiam
Piotr
orlowski_adrian

Sympatyk
Posty: 101
Rejestracja: czw 07 cze 2012, 14:03

Post autor: orlowski_adrian »

Bardzo ciekawe kocepcje. Czyli wszyscy z was raczej przychylają się do włościanina Zadziennego a nie Zaciężnego ? :)
orlowski_adrian
Słomińska_Dominika

Sympatyk
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
Lokalizacja: Pow. Grójecki

Post autor: Słomińska_Dominika »

Słyszałam o wojskach zaciężnych ale czy byli zaciężni włościanie?
Pozdrawiam
Dominika

Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
orlowski_adrian

Sympatyk
Posty: 101
Rejestracja: czw 07 cze 2012, 14:03

Post autor: orlowski_adrian »

Ktoś wyżej napisał że kiedyś byli włościanie zaciężni :)
orlowski_adrian
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

orlowski_adrian pisze:Ktoś wyżej napisał że kiedyś byli włościanie zaciężni :)
Jest definicja chłopa zaciężnego w topiku do wcześniejszej dyskusji na forum-->>
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview ... t-45.phtml
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Słomińska_Dominika

Sympatyk
Ekspert
Posty: 701
Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
Lokalizacja: Pow. Grójecki

Post autor: Słomińska_Dominika »

No tak przeoczyłam. Ale cieszę się, że mogę się na tym forum uczyć nowych rzeczy i także ciekawostek :)
Pozdrawiam
Dominika

Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Aftanas_Jerzy pisze:Moim zdaniem to Piotr (Saturnin) ma rację.
To nie rusycyzm, jak przypuszcza Anna Grażyna, a jednak rodzime zapomniane określenie , poprzednik "robotnika dniówkowego"czyli "włościanin zadzienny", zatrudniający się za płacę dniówkową w folwarku, czy u bogatszych chłopów.
A od 'dużych' liter w tekstach tego okresu aż się roi.
W warstwie słownej języka polskiego jest udokumentowane słowo "zadzienny". Patrz:
http://books.google.pl/books?id=7Z5hAAA ... CCwQ6AEwAA
"Formacje atrybutywne typu podgórski, nadludzki w języku polskim"
Elżbieta Wójcikowska
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 1991

Ale też jest podobieństwo (to nie jest rusycyzm) z językiem rosyjskim, gdzie przysłówek "подённый" oznacza: dzienny, codzienny, dniówkowy.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”