DominikaS. pisze: Zwyczajnie idę na żywioł. Mówię o to przecież moi krewni a może mi pan coś więcej o nich powie bo ich słabo znam. I od takich osób bardzo dużo się dowiedziałam. Ojciec się ze mnie śmieje i czasem sam mówi: to jest nasz krewny z takiej to a takiej linii i razem ze mną przepytuje ......

Racja to jest bardzo dobry sposób jeżeli:
a.jest to mała miejscowość
b.jest szansa,że ktoś ze starych znajomych jeszcze żyje
c.rodzina od pokoleń żyje na tym samym terenie.
Tak było z rodziną mojej mamy,której kilka pokoleń a właściwie wszystkie (prawie od początku ksiąg-poza nielicznymi wyjątkami i młodymi studia ,praca etc ) do dziś mieszka w obrębie dwóch sąsiednich parafii.Pamięć w małych społecznościach długa jest.Np w domu mojego dziadka mieszka już trzecie pokolenie "obcych",którzy ten dom od dzieci dziadka kupili,więcej- stary dom rozbudowali a i tak sąsiedzi (nawet młodzi) mówią o nich,że mieszkają u Ludwika czyli u mojego dziadka

.Czasem ślad pobytu rodziny w jakiejś miejscowości może przetrwać w postaci nazwy własnej.
W przypadku rodzin mobilnych rozproszonych nawet nie po Europie ale w całym świecie jest bardzo trudno dojść do prawdy jeżeli ostatni,którzy posiadają wiedzę współpracować nie chcą.I tak jest z rodziną ze strony mojego ojca.
Malgosia776 pisze: W odniesieniu do wypowiedzi Ani-..a sprawdzilas Aniu czy ktos z przodkow rodziny nie byl np.wlascicielem kamienicy? albo nie posiadal kiedys jakiegos sklepu ,zakladu,fabryki ......
Nie mam kogo pytać-mój tato już dawno nie żyje.
Nic wprost nie wiem o żadnym majątku ale mój pradziadek był burmistrzem może nie był bardzo bogaty ale chyba i niezbyt biedny.
Właśnie coś znalazłam (w Warszawie) lecz z pewnych względów (musiałabym tu opisać i historię mojej rodziny i moich poszukiwań za długo byłoby) bez wiedzy o rodzinie jaka jest w posiadaniu moich kuzynek (z tej linii zostałyśmy we trzy -ja z męskiej ,one z żeńskiej,chyba że jeszcze jest ktoś z tych rzekomo zaginionych w czasie wojny) nie mam szans.
Musiałabym rzucić dom,pracę i zamieszkać w archiwach.
Paradoksalnie genealogia sprawiła,że doszło do zerwania bliskich rodzinnych kontaktów (pięć lat temu) i to moje kuzynki zerwały nie ja.Dodam,że nigdy z mojej strony nie padło pytanie o stan posiadania przodków-pytałam jedynie o imiona, miejsca urodzenia,gdzie mieszkali itp.
Dziwne prawda?
Anna Grażyna
ps W sprawie Alicji -pisze,że jedna z sióstr zmarła w Domu Opieki,może rzeczywiście jak nie wiadomo o co chodzi...

to jest tak jak pisze Małgorzata,może obawia się,że chcesz mieszkanie po krewnej -może nie dociera do niej czego oczekujesz? Są ludzie i to wcale nie tak mało,którzy nie wiedzą co to jest genealogia.
Spróbuj jeszcze raz - nie masz nic do stracenia.