Witam Wszystkich,
Czy ktoś wie może czy jest jakiś wykaz osób, które zakładały wole, wólki itd. w Polsce przedrozbiorowej?
pozdrawiam
Arek Mączka
Wolnizny-wolice, wole, wólki, ligoty
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Mączka_Arkadiusz

- Posty: 191
- Rejestracja: sob 10 lut 2007, 02:13
-
Wladyslaw_Moskal

- Posty: 1631
- Rejestracja: pt 25 kwie 2008, 02:58
Wolnizny-wolice, wole, wólki, ligoty
Witam,
wg "Encyklopedii staropolskiej" Zygmunta Glogera z 1900-1903;
Wola.
Wyraz ten w staropolszczyźnie miał to samo znaczenie co wolność. Stąd ziemię pustą, oddaną
osadnikom z uwolnieniem ich na pewną liczbę lat od wszelkich służb, powinności i czynszów dla
dziedzica, nazywano wolą. Od nazwy dóbr, w których wola została założoną, otrzymała właściwą
swą nazwę w formie przymiotnikowej. Wole i wólki takie zaczęły powstawać w XIII w., ale najwięcej
założono ich w XIV w. W dokumentach spotykamy pod r. 1254 po raz pierwszy nazwę: „Wola”.
Obecnie istnieje na przestrzeni Królestwa Kongresowego 301 wsi z nazwą Wola, 257 z nazwą Wólka,
30 z nazwą Wolica, oprócz tego jest 2 Wolnice, 1 Wólczyna, 1 Wolna, 1 Woleń i 10 wsi z nazwą Lgota,
która miała niewątpliwie to samo znaczenie, a także jest jeszcze Lgoczanka i Lgów.
Wlasciwie, najwazniejszym dziedzicem byl krol, ktory nadawal zasadzcy/soltysowi prawo zalozenia
wsi " na surowym korzeniu" w lasach krolewskich , a wsie te czesto zwano Wolami,
np Wola Pyszenska/Pysznicka, obecnie Pysznica, zalozona w 1558 prze szlachcica i pierwszego
soltysa Serafina Dobanieckiego z nadania krola Zygmunta Augusta.
Bylbym wdzieczny za zamieszczenie w tym watku tlumaczenia z laciny takiego przykladowego
nadania przez Krola.
Ponizej przytaczam wyjatki z przywileju z 1515 wydanego przez Zygmunta Augusta dla rudnicy
w Jastkowicach w tlumaczeniu W. Gaja-Piotrowskiego;
" W Imie Panskie. Amen. Na wieczna rzeczy pamiatke. My Zygmunt z Bozej Laski [krol Polski]
....oznajmiamy [tym, ktorym na tym zalezy wszystkim razem i kazdemu z osobna].... ze za
naszego panowania nie pominelismy starania wsrod innych naszych czynnosci i zawsze sie
troszczymy o to, aby nasze dobra krolewskie, nam przynalezne, korzystnie i pozytecznie sie
powiekszyly. Poniewaz przedsiebiorczy Piotr rudnik wlozyl wiele trudu w budowe nowej
dymiarni, ktora powszechnie zwa minera, inaczej ruda, polozonej w naszej wsi Jastkowicach
w Ziemi Sandomierskiej nad rzeka Branwia, slusznie zatem jemu i jego prawemu potomstwu
postanowilismy owa wlasnie rudnice w Jastkowicach przez ten niniejszy nowy przywilej zapisac
i oddac, jakoz dajemy i przyznajemy ja na wieczne czasy. ....... Piotrowi i jego legalnym
sukcesorom darowujemy mlyn ze wszystkimi jego korzysciami.... i mieszkancy naszej wsi
Zarzecze beda obowiazani mlec w tym mlynie...do czego tez niech starosta nasz sandomierski
przymusza ich ..... Takze wymieniony Piotr i jego potomni niechaj maja prawo wycinac deby
i drwa w lasach, borach i zagajnikach nalezacych do naszych wlosci Jastkowic, Plawa i Zarzecza
oraz wegiel wypalac, jednak bez szkody dla drzew wyznaczonych dla barci i pszczol, a nadto dajemy zezwolenie pomienionemu Piotrowi z jego prawymi spadkobiercami na karczowanie i wyrabiamie
nowych pol i w naszej wiosce Jastkowicach, ktore te laki i pola niech po wieczne czasy przynaleza
do tejze rudnicy w Jastkowicach. Rowniez niechaj tenze Piotr ze swymi legalnymi sukcesorami
posiada w tejze wsi, oraz obok niej, dwa niezalezne zapadliska, inaczej lozyska, dla urzadzenia
stawu, ktory bedzie przynalezec do wspomnianej dymiarni w Jastkowicach, jednakze bez szkody
i uszczerbku dla mieszkancow wsi Jastkowice i innych naszych wiosek. W sadzawce gdzie
znajduje sie rudnica, sam Piotr i jego prawowici spadkobiercy niech maja moznosc swobodnego lowienia
ryb przy uzyciu wszelkiego rodzaju sieci oraz spuszczania wody i obracania tychze ryb na wlasny
pozytek......."
Powyzszy dokument bardzo precyzyjnie reguluje stosunki prawne dotyczce wlosci krolewskich
w Puszczy Sandomierskiej.
Dla mnie opinie niektorych regionalistow o osadzniu przez "kogos" jencow wojennych w Puszczy
lub zasiedlanie Puszczy przez maruderow i uciekinierow z obcych armii, sa pozbawione sensu.
Chyba nie mogly powstawac samodzielnie zadne osady, bo trzebienie lasu moglo byc
traktowne jako rabunek drzewa z lasow krolewskich.
Wszystko bylo regulowane prawem krolewskim, a starosta sandomierski, mial pilnowc tego prawa.
Chyba nieco inaczej wygladaly sprawy prawne w posiadlosciach szlacheckich, ale ja ich nie sledze.
Arku, z przyjemnoscia bede obserwowal Twoj watek,
Wladyslaw
wg "Encyklopedii staropolskiej" Zygmunta Glogera z 1900-1903;
Wola.
Wyraz ten w staropolszczyźnie miał to samo znaczenie co wolność. Stąd ziemię pustą, oddaną
osadnikom z uwolnieniem ich na pewną liczbę lat od wszelkich służb, powinności i czynszów dla
dziedzica, nazywano wolą. Od nazwy dóbr, w których wola została założoną, otrzymała właściwą
swą nazwę w formie przymiotnikowej. Wole i wólki takie zaczęły powstawać w XIII w., ale najwięcej
założono ich w XIV w. W dokumentach spotykamy pod r. 1254 po raz pierwszy nazwę: „Wola”.
Obecnie istnieje na przestrzeni Królestwa Kongresowego 301 wsi z nazwą Wola, 257 z nazwą Wólka,
30 z nazwą Wolica, oprócz tego jest 2 Wolnice, 1 Wólczyna, 1 Wolna, 1 Woleń i 10 wsi z nazwą Lgota,
która miała niewątpliwie to samo znaczenie, a także jest jeszcze Lgoczanka i Lgów.
Wlasciwie, najwazniejszym dziedzicem byl krol, ktory nadawal zasadzcy/soltysowi prawo zalozenia
wsi " na surowym korzeniu" w lasach krolewskich , a wsie te czesto zwano Wolami,
np Wola Pyszenska/Pysznicka, obecnie Pysznica, zalozona w 1558 prze szlachcica i pierwszego
soltysa Serafina Dobanieckiego z nadania krola Zygmunta Augusta.
Bylbym wdzieczny za zamieszczenie w tym watku tlumaczenia z laciny takiego przykladowego
nadania przez Krola.
Ponizej przytaczam wyjatki z przywileju z 1515 wydanego przez Zygmunta Augusta dla rudnicy
w Jastkowicach w tlumaczeniu W. Gaja-Piotrowskiego;
" W Imie Panskie. Amen. Na wieczna rzeczy pamiatke. My Zygmunt z Bozej Laski [krol Polski]
....oznajmiamy [tym, ktorym na tym zalezy wszystkim razem i kazdemu z osobna].... ze za
naszego panowania nie pominelismy starania wsrod innych naszych czynnosci i zawsze sie
troszczymy o to, aby nasze dobra krolewskie, nam przynalezne, korzystnie i pozytecznie sie
powiekszyly. Poniewaz przedsiebiorczy Piotr rudnik wlozyl wiele trudu w budowe nowej
dymiarni, ktora powszechnie zwa minera, inaczej ruda, polozonej w naszej wsi Jastkowicach
w Ziemi Sandomierskiej nad rzeka Branwia, slusznie zatem jemu i jego prawemu potomstwu
postanowilismy owa wlasnie rudnice w Jastkowicach przez ten niniejszy nowy przywilej zapisac
i oddac, jakoz dajemy i przyznajemy ja na wieczne czasy. ....... Piotrowi i jego legalnym
sukcesorom darowujemy mlyn ze wszystkimi jego korzysciami.... i mieszkancy naszej wsi
Zarzecze beda obowiazani mlec w tym mlynie...do czego tez niech starosta nasz sandomierski
przymusza ich ..... Takze wymieniony Piotr i jego potomni niechaj maja prawo wycinac deby
i drwa w lasach, borach i zagajnikach nalezacych do naszych wlosci Jastkowic, Plawa i Zarzecza
oraz wegiel wypalac, jednak bez szkody dla drzew wyznaczonych dla barci i pszczol, a nadto dajemy zezwolenie pomienionemu Piotrowi z jego prawymi spadkobiercami na karczowanie i wyrabiamie
nowych pol i w naszej wiosce Jastkowicach, ktore te laki i pola niech po wieczne czasy przynaleza
do tejze rudnicy w Jastkowicach. Rowniez niechaj tenze Piotr ze swymi legalnymi sukcesorami
posiada w tejze wsi, oraz obok niej, dwa niezalezne zapadliska, inaczej lozyska, dla urzadzenia
stawu, ktory bedzie przynalezec do wspomnianej dymiarni w Jastkowicach, jednakze bez szkody
i uszczerbku dla mieszkancow wsi Jastkowice i innych naszych wiosek. W sadzawce gdzie
znajduje sie rudnica, sam Piotr i jego prawowici spadkobiercy niech maja moznosc swobodnego lowienia
ryb przy uzyciu wszelkiego rodzaju sieci oraz spuszczania wody i obracania tychze ryb na wlasny
pozytek......."
Powyzszy dokument bardzo precyzyjnie reguluje stosunki prawne dotyczce wlosci krolewskich
w Puszczy Sandomierskiej.
Dla mnie opinie niektorych regionalistow o osadzniu przez "kogos" jencow wojennych w Puszczy
lub zasiedlanie Puszczy przez maruderow i uciekinierow z obcych armii, sa pozbawione sensu.
Chyba nie mogly powstawac samodzielnie zadne osady, bo trzebienie lasu moglo byc
traktowne jako rabunek drzewa z lasow krolewskich.
Wszystko bylo regulowane prawem krolewskim, a starosta sandomierski, mial pilnowc tego prawa.
Chyba nieco inaczej wygladaly sprawy prawne w posiadlosciach szlacheckich, ale ja ich nie sledze.
Arku, z przyjemnoscia bede obserwowal Twoj watek,
Wladyslaw