Jedno nazwisko w kilku wsiach - na ile spokrewnione?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
reflex1

Sympatyk
Posty: 111
Rejestracja: wt 11 gru 2007, 11:54
Kontakt:

Jedno nazwisko w kilku wsiach - na ile spokrewnione?

Post autor: reflex1 »

Witam, Moje rozmyślania dotyczą kwestii na ile osoby noszące to samo nazwisko a mieszkające w kilku pobliskich wsiach były ze sobą spokrewnione? W swoich poszukiwaniach napotkałem w XIX "swoich" Chudzików rozproszonych we wsiach wokół Sieradza. Stwierdziłem, że jedną wieś zamieszkiwało po 4,5 rodzin o tym samym nazwisku. Sąsiednią - kolejne 3 rodziny. Z pewnością powinienem zachować czujność podczas swojej pracy ale na ile?

Pozdrawiam
Paweł
Awatar użytkownika
dorocik133

Sympatyk
Ekspert
Posty: 1077
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
Lokalizacja: Ozorków

Jedno nazwisko w kilku wsiach - na ile spokrewnione?

Post autor: dorocik133 »

Ja mam ten sam problem i to na kilku terenach. Wołowice parafia Czernichów średnio 10 urodzin rocznie osób o nazwisku Kapusta i też się zastanawiam, czy to nie jedna wielka rodzina i wszyscy ze sobą spokrewnieni. Co ciekawe "moi" Kapustowie wyemigrowali potem do Krakowa. Ale przeglądając spisy ludności Krakowa okazuje się, że wielu krakowskich Kapustów urodziło sie właśnie w Wołowicach.

Następnie parafia Grocholice i wieś głównie Wólka Łękawska, powtarzające się nazwisko Białek.

Potem część z nich udała się w okolice Brzezin i tam też odnajduję wiele rodzin o tym nazwisku.

Dla mnie trochę za bardzo popoularne, żeby "badać" wszystkie pokrewieństwa między nimi, ograniczam się do tych, o których mogę powiedzieć, że to na pewno rodzina.

Pozdrawiam
Dorota
Pozdrawiam

Dorota
Barbara_Domagała

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 102
Rejestracja: czw 07 lut 2013, 20:59

Jedno nazwisko w kilku wsiach - na ile spokrewnione?

Post autor: Barbara_Domagała »

Też mam takie rodziny, ale najwcześniej w XVIII-XVII w udaje mi się je połączyć, tzn. znaleźć wspólnego przodka lub dojść do momentu, w którym żyje na danym obszarze tylko kilka osób o tym nazwisku. Szukając powiązań, w tych przypadkach opierałam się tylko na aktach metrykalnych, które niestety w tych latach bywają niekompletne i niosą często niewystarczające informacje. Gdyby chodziło o moje główne nazwisko/a, na pewno szukałabym też w innych źródłach.

Pozdrawiam,
Basia
Gromadka_Tomasz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 32
Rejestracja: wt 14 lut 2012, 22:56

Post autor: Gromadka_Tomasz »

Ja też spotkałem się z przypadkami występowania tych samych rodzin w kilku leżących obok siebie wsiach. Jedna z nich, Jesiotrowie z par. Zerzeń, w początkach XIX wieku zajmowała prawie 1/3 wszystkich domów w jednej z wsi. Niestety metryki sięgają 1804 roku i nie pozwalają prześledzić wcześniejszych losów rodu, z którego wywodziła się moja prapra...prababka. Dotarłem do ciekawej legendy, która krążyła we wsi, wg której ród Jesiotrów wywodzi się od tureckiego jeńca wziętego do niewoli pod Wiedniem przez Sobieskiego.
Gdyby chodziło o moje główne nazwisko/a, na pewno szukałabym też w innych źródłach.
Tylko w jakich źródłach szukać w moim przypadku? Księgi grodzkie i miejskie z Warszawy i okolic spłonęły w czasie wojny, w parafii nie prowadzono żadnych notatek, spisów wiernych. Być może coś znalazłoby się w Archiwum Gospodarczym Wilanowa w AGAD (do dóbr wilanowskich należała większości interesujących mnie ziem). Czy ktoś miał może jakieś doświadczenia z Arch. Wilanowa? Czy można znaleźć tam lustracje dóbr, spisy ludzi, albo jakiekolwiek inne źródła (szczególnie z XVIII wieku i wcześniej), w których wymienieni byliby konkretni chłopi mieszkający w dobrach wilanowskich?
Bednarczyk_Kamil

Sympatyk
Ekspert
Posty: 263
Rejestracja: ndz 15 lip 2012, 14:27
Lokalizacja: Ostrówek/Klembów/Wołomin/Warszawa

Post autor: Bednarczyk_Kamil »

Z własnego doświadczenia mogę napisać, że osoby noszące to samo nazwisko i mieszkające w pobliskich miejscowościach to w 90% ludzie mający wspólnego przodka. W moim przypadku chodzi o nazwisko Kurek, analizowałem to, starałem się połączyć drzewa genealogiczne i wychodzi na to, że zdecydowana większość pochodząca z parafii Klembów i Radzymin to rodzina w mniejszym bądź większym stopniu. Jeżeli jeszcze wziąć pod uwagę to, że nie do wszystkich ksiąg miałem dostęp i część z nich już nie istnieje, można dojść do wniosku że wszyscy Kurkowie (przynajmniej z tych okolic) są ze sobą spokrewnieni.
Pozdrawiam, Kamil Bednarczyk.
Pozdrawiam
Kamil Bednarczyk
Awatar użytkownika
Alfut_Piotr

Sympatyk
Mistrz
Posty: 43
Rejestracja: sob 31 paź 2009, 10:29
Lokalizacja: Wda

Post autor: Alfut_Piotr »

WITAM Z mojego doświadczenia osoby noszące moje nazwisko Alfut są wszyscy ze sobą spokrewnieni,nawet takie odmniany jak Alfuth,Alfutowski,to ta sama rodzina.Po 3 latach poszukiwan ustaliłem wspolnych przodkow,a nawet wiecej,wszyscy w Niemczech,Ameryce noszący to nazwisko ma wspolne korzenie. Zycze owocnych poszukiwań,a z razcji zblizających się Świąt Wielkiej Nocy Smaczego jajka i mokrego smingus-dyngusa.Pozdrawiam Piotr Alfut
Awatar użytkownika
Grazyna_Gabi

Sympatyk
Posty: 4197
Rejestracja: sob 02 sty 2010, 08:24
Lokalizacja: Hamburg
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 10 times

Post autor: Grazyna_Gabi »

Uffff, i ja mam setki Switalow z parafii Brzeznio a takze z okolicznych parafii w sieradzkim.
Okazalo sie, ze babcia wyszla za Switale majac babcie z Switalow. Tak wiec mam dwie
linie Switalow glownie z dwoch wsi. Sadze, ze dopiero akta z XVIII w. pozwola mi na
ustalenie wspolnego przodka. Mniemam jednak, ze wszyscy sa ze soba spokrewnieni.

Basiu ! Domagalow tez mam.

Pozdrawiam
Grazyna
jolfed

Sympatyk
Posty: 184
Rejestracja: ndz 09 wrz 2012, 18:47

Post autor: jolfed »

Do Tomasza Gromadki,
większość Jesiotrów z par. Zerzeń to również moja rodzina.
Legendę słyszałam, ale trochę inną. Było w niej, że jeńcy tureccy osiedleni przez Sobieskiego, mieli przydzielone określone prace. Jedni z nich łowili w Wisle dla dworu królewskiego jesiotry i od tego zajęcia nazwano ich Jesiotrami.
Duża ilość osób noszących to nazwisko na terenie parafii Zerzeń w początkach XVIII wieku świadczy, że raczej nie mogli wszyscy być potomkami tylko jednej osoby. Przypuszczam, że przydomek poławiaczy jesiotrów, który później stał się nazwiskiem posiadało wiecej osób.

Pozdrawiam
Jola
Gromadka_Tomasz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 32
Rejestracja: wt 14 lut 2012, 22:56

Post autor: Gromadka_Tomasz »

Tak, znam tą samą legendę. Również podejrzewałem, że Jesiotrowie mogli wywodzić się od kilku lub kilkunastu, a nie jednego jeńca (o ile legenda jest prawdziwa).

Mnie szczególnie interesuje moja 6xprababcia Marianna zd. Jesiotr (ok. 1766 - 1846), która ok. 1790 poślubiła Wojciecha Jankowskiego z Miedzeszyna. Niestety w aktach napisane jest, że jej rodzice są nieznani.

Czy opublikowałaś gdzieś Twoje drzewo, albo mogłabyś mi przesłać jego fragment dot. okolic Zerznia, bardzo mnie interesują tamtejsze rody, także Trybuchowie i Majewscy, którzy, jak sprawdziłem, są również w Twojej rodzinie.

I jeszcze jedno: czy próbowałaś może szukać źródeł innych niż metryki dla tamtych ziem?
Marynicz_Marcin

Sympatyk
Mistrz
Posty: 2313
Rejestracja: sob 20 cze 2009, 19:06
Lokalizacja: Międzyrzecz

Post autor: Marynicz_Marcin »

W moim drzewie też pojawiają się różne dziwne przypadki - od ślubów osób o tych samych nazwiskach (np. Lisowski oo Lisowska), czy małżonkowie mający przodków o takich samych nazwiskach, co prowadzi do tzw. ubytku przodków.
Moi pradziadkowie od dziadka po mieczu musieli być spokrewnieni, ponieważ pradziadek nosił nazwisko Marynicz, zaś prababcia prababci nosiła nazwisko Marynicz będąc panną. Na razie ich nie połączyłem, chociaż mam pewną tezę, kto byłby kim, ale na razie z księgami trudno (rzekomo ich nie ma, a literatura mówi co innego).
Pozdrawiam,
Marcin Marynicz

Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”