Jak napisać książkę o swoim rodzie?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
Teraz się uważa, że zatajone drastyczne sprawy intymne mogą mieć negatywny wpływ dla przyszłych pokoleń, mogą, nie muszą.
Sama usłyszałam bardzo dawno już temu, że moja nieciekawa sytuacja osobista może wynikać z drastycznej aborcji w rodzinie, szperając w genealogii odkryłam jedną faktycznie bardzo drastyczną, skoro na ulicy po prawie 100 latach jeszcze o niej opowiadają... kto wie zatem.
Ukrywać prościej, pisać trudniej, ale co mądrzej? Nie byłabym taka pewna czy mądrzej ukrywać.
Łucja
Sama usłyszałam bardzo dawno już temu, że moja nieciekawa sytuacja osobista może wynikać z drastycznej aborcji w rodzinie, szperając w genealogii odkryłam jedną faktycznie bardzo drastyczną, skoro na ulicy po prawie 100 latach jeszcze o niej opowiadają... kto wie zatem.
Ukrywać prościej, pisać trudniej, ale co mądrzej? Nie byłabym taka pewna czy mądrzej ukrywać.
Łucja
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
Jednym słowem każda książka napisana teraz z genealogii, czyli prawda o rodzinie, to za sto lat będzie droższa, bo to jedyne źródło. Jak np. pisał Gall Anonim, czyli zakonnik Marcin rodem z Galii we Francji, a pisał w 1112 - 1116 roku u króla Bolesława o naszym kraju i panujących od 550 roku ; Julian
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
Sprawa banalnie prosta .
Rozwaga
ps
definicja co to jest na wikipedii .
Jak by ktoś próbował opisac moje intymne sprawy to zwróce sie zza grobu do Stwórcy aby go w d...kopnął
Rozwaga
ps
definicja co to jest na wikipedii .
Jak by ktoś próbował opisac moje intymne sprawy to zwróce sie zza grobu do Stwórcy aby go w d...kopnął
-
Piórkowska_Ewa

- Posty: 170
- Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
- Podziękował: 1 time
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
To znowu autork. Sprawa dotyczyła ludzi, którzy nie żyją. To dziecko się nawet nie urodziło. Dziewczynę aby nie było wstydu wysłali do miasta. Tam poroniła ciążę. Tam wyszła za mąż. To miało być takie tło, jak dziewczyna z dalekiej wsi i biednej rodziny trafiła do Warszawy i tam później całą resztę życia mieszkała. Zawsze chciałam znać przyczynę większych zmian w życiu przodków. Tą osobę wysłali tam zawstydzeni rodzice. Dziecko nie urodziło się, ale może rzeczywiście to zbyt intymne, no i ledwie 90 lat. Może i dobry talki kubeł zimnej wody. Ewa
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
A to jak mój dzidek zmarł to juz nie ma prawa do intymnych sparw ?
Szok iż w ogóle ktoś tak myśli .
To sie nazywa Szacunek do osoby bliskiej
ps
definicja na wikipedii
No wirtualnuy Świat .
..szkoda pisać
Wesołego Alleluja
W smutnym wirtualnym Świecie .
szkoda ,że te posty to Alleluja smutne
Szok iż w ogóle ktoś tak myśli .
To sie nazywa Szacunek do osoby bliskiej
ps
definicja na wikipedii
No wirtualnuy Świat .
..szkoda pisać
Wesołego Alleluja
W smutnym wirtualnym Świecie .
szkoda ,że te posty to Alleluja smutne
-
Słomińska_Dominika

- Posty: 701
- Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
- Lokalizacja: Pow. Grójecki
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
Łucjo, napisz, przecież nie musisz pisać wprost, że aborcja, bo to się bardzo negatywnie kojarzy. A pan Rwelka jak zwykle wyciąga trupy z szafy i pisze skrajności.
Albo tak jak ktoś radził, zrob wersję oficjalną a drugą dla siebie roboczą.
Albo tak jak ktoś radził, zrob wersję oficjalną a drugą dla siebie roboczą.
Pozdrawiam
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
A to jak moja prababcia, nieżyjąca od ponad 30 lat, miała nieślubną córkę, to mam ją uznać za "intymną" i nie uwzględniać w rodzeństwie mojej babci?A to jak mój dzidek zmarł to juz nie ma prawa do intymnych sparw ?
Bez urazy, rwelko, ale babcia chyba by się w grobie przewróciła, że pomijam jej ukochaną siostrę

Zwłaszcza, że historia też nie była taka prosta ...
Podpisując się pod postem Dominiki, życzę ciepłych i pogodnych świąt!
Pozdrawiam, Magdalena
Re: Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.
Marzenie zacne i książkę pisz ale trochę wrażliwości społecznej, to jednak byłoby wskazane. Powiem tak, pomimo że jestem gruboskórny nosorożec w tych sprawach to ja bym o tym nie napisał w takiej książce, bo to byłoby do niczego nie potrzebne.
Będziesz bezpośrednim sprawcą, nawet jeśli napisałaś prawdę, zależy Ci na tym? Chcesz opisać historię, czy ją tworzyć?
Jeśli zaś nawet był to jej przyszły ślubny to i tak "obsmarowałaś" kuzynkę, że się źle prowadziła, w niektórych społecznościach to jak wyrok.
Jeśli ...
Była w tej ciąży z przyszłym ślubnym? Bo jak nie, to napisałaś, że był rogaczem. Mógł o tym nie wiedzieć, jeśli wiedział ale była to tajemnica pomiędzy nimi, to jak wyżej. A jak dojdzie do rozpadu małżeństwa?Piórkowska_Ewa pisze:No i teraz mam telefony ze świętym oburzeniem, jak mogłam napisać, że jakaś kuzynka była z kimś w ciąży kilka lat przed ślubem i poroniła.
Będziesz bezpośrednim sprawcą, nawet jeśli napisałaś prawdę, zależy Ci na tym? Chcesz opisać historię, czy ją tworzyć?
Jeśli zaś nawet był to jej przyszły ślubny to i tak "obsmarowałaś" kuzynkę, że się źle prowadziła, w niektórych społecznościach to jak wyrok.
Co z tego, że napiszesz, czy nie napiszesz, skoro sprawa wyciekła, wcale się nie dziwię oburzeniu. Jeśli osoba, która to czytała jest dyskretna, to może sprawa rozejdzie się po kościach, a jak w książce taki wrażliwy i niepożądany temat się nie znajdzie, to może wszystko skończy się dobrze.Gdyby to była tylko prośba: nie pisz, pewnie bym się zgodziła i tyle, ale dostało mi się wiadro oburzenia i złości.
Jeśli ...
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Ale zdaje się, że to było 90 lat temu, a "zainteresowani" nie żyjąA jak dojdzie do rozpadu małżeństwa?
Gdyby chodziło o osoby żyjące, to ja bym też tematu (chyba) nie poruszała. Chociaż intymność to rzecz względna. Moja babcia i jej siostra nigdy nie ukrywały, że ciotka jest "nieślubna" i afery z tego nikt nie robił, chociaż ciotka mieszkała na wsi. Ale np. dla mojej mamy (!) była to rzecz nie do przyjęciaSprawa dotyczyła ludzi, którzy nie żyją. [...]Dziecko nie urodziło się, ale może rzeczywiście to zbyt intymne, no i ledwie 90 lat.
Ostatnio zmieniony czw 28 mar 2013, 14:35 przez magda_lena, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam, Magdalena
Witaj Łucjo!
Pisz dalej!!! To przecież Twoja rodzinna historia. Niech Cię nie zraża niechęć kogoś, kto poczuł się dotknięty. Prawdopodobnie ta osoba ze swojej pamięci próbowała wymazać przeszłość przodka, może nawet wymyśliła sobie jakąś inną wersję.
Jestem po Twojej stronie z podobnych powodów. Też napisałam, na razie tylko w komputerze i tylko niektóre wątki dałam do przeczytania. Biłam się z myślami, czy wszystko, czego się dowiedziałam ujawniać....
Po wypowiedzi Juliana postanowiłam, że niektóre (te wątpliwe moralnie) sprawy zostaną w wersji drukowanej pominięte. Pozostaną jako errata do poczytania za kilkanaście lat, może nawet później....
Pozdrawiam serdecznie
Tekla
Pisz dalej!!! To przecież Twoja rodzinna historia. Niech Cię nie zraża niechęć kogoś, kto poczuł się dotknięty. Prawdopodobnie ta osoba ze swojej pamięci próbowała wymazać przeszłość przodka, może nawet wymyśliła sobie jakąś inną wersję.
Jestem po Twojej stronie z podobnych powodów. Też napisałam, na razie tylko w komputerze i tylko niektóre wątki dałam do przeczytania. Biłam się z myślami, czy wszystko, czego się dowiedziałam ujawniać....
Po wypowiedzi Juliana postanowiłam, że niektóre (te wątpliwe moralnie) sprawy zostaną w wersji drukowanej pominięte. Pozostaną jako errata do poczytania za kilkanaście lat, może nawet później....
Pozdrawiam serdecznie
Tekla
-
Słomińska_Dominika

- Posty: 701
- Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
- Lokalizacja: Pow. Grójecki
Moja cioteczna babka miała nieślubnego syna i mam go normalnie w drzewie. Mam jego ojca jako partnera a nie męża i jakoś mi to różnicy nie sprawia. Jemu tez nie bo mu "zwisa", ze jest nieślubny. Dosłownie takie ma zdanie o tym fakcie. Jego dzieciom też to nie przeszkadza. Wnukom również. A nadgorliwa poprawność pseudopolityczna jest gorsza od faszyzmu.
Pozdrawiam
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
No to fajnie, tak istotna informacja pojawia się w xdziesiątym poście, a ja czytam pierwszy otwierający i długo długo po nim, cały czas jakby to o żyjących chodziło.magda_lena pisze:Ale zdaje się, że to było 90 lat temu, a "zainteresowani" nie żyją
W takim razie moje uwagi nie odnoszą się do przypadku.
Ja z kolei mam taką sytuacje, że nieślubne dziecko jest dzieckiem księdza, tajemnica poliszynela, czyli najbliżsi niby wiedzą ale spróbuj tylko napisać czarno na białym, to cię zjedzą.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Po mojemu to jest tak:
Jeśli będziesz pisać o osobach nie żyjących i wydarzeniach, które nie mają bezpośredniego związku z obecnie żyjącymi, to musisz po prostu wybrać: albo się na Ciebie poobrażają, bo napiszesz, albo nie napiszesz i się nie obrażą. Innego wyjścia nie ma.
Wybierz to na czym Ci bardziej zależy.
Ja bym w ogóle nie pisała takiej książki. Chyba. że byłyby to osoby znane, cenione. Ale ja jestem ja, a Ty jesteś Ty.
Przede wszystkim musisz wiedzieć, czego chcesz, musisz się upewnić, że nie grożą Ci żadne procesy sądowe i musisz dokonać wyboru. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Jeśli będziesz pisać o osobach nie żyjących i wydarzeniach, które nie mają bezpośredniego związku z obecnie żyjącymi, to musisz po prostu wybrać: albo się na Ciebie poobrażają, bo napiszesz, albo nie napiszesz i się nie obrażą. Innego wyjścia nie ma.
Wybierz to na czym Ci bardziej zależy.
Ja bym w ogóle nie pisała takiej książki. Chyba. że byłyby to osoby znane, cenione. Ale ja jestem ja, a Ty jesteś Ty.
Przede wszystkim musisz wiedzieć, czego chcesz, musisz się upewnić, że nie grożą Ci żadne procesy sądowe i musisz dokonać wyboru. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Dzień dobry!
Ja piszę moją książkę i będzie to m o ja książka o rodzie, rodzinie i miejscowości w której żyją od 1610 roku do dziś. Przez te 400 lat były wydarzenia które slużyć mogą "ku pokrzepieniu serc" i wszystkie inne w którym najlżejszego kalibru to zamykanie kościoła przed własnym proboszczem, i inne do dziś wytykane przez pospólstwo za hańbiące. Ale ja piszę prawdę i tylko prawdę. Więc sprawy sądowe mi nie grożą. Moi własni pradziadowie są bękartami i mnie to nie przeszkadza. A komu przeszkadza niech podda się terapii Berta Hellingera. Genealog to bowiem tropiciel historii rodziny. "Jak by nie była". Jeśli się ją już poznaną zamknie w słoiku i słoik zakopie - to po co ta cała robota i fascynacja. Czasy się zmieniają, ale widzę zaścianek dzielnie się trzyma. A może po 60-tce czlowiek na wszystko patrzy już "z góry". Indeksując tysiące aktów zgonu zmienia się perspektywa na cud życia. Dla mnie ono się tylko liczy. A co powie ten, czy tamten. Warto żyć po to by robić swoje. A dany przypadek Łucjo można tak opisać, że nie zaboli.
Decyzja należy tylko do Ciebie.
Krzycho z Koszalina
Ja piszę moją książkę i będzie to m o ja książka o rodzie, rodzinie i miejscowości w której żyją od 1610 roku do dziś. Przez te 400 lat były wydarzenia które slużyć mogą "ku pokrzepieniu serc" i wszystkie inne w którym najlżejszego kalibru to zamykanie kościoła przed własnym proboszczem, i inne do dziś wytykane przez pospólstwo za hańbiące. Ale ja piszę prawdę i tylko prawdę. Więc sprawy sądowe mi nie grożą. Moi własni pradziadowie są bękartami i mnie to nie przeszkadza. A komu przeszkadza niech podda się terapii Berta Hellingera. Genealog to bowiem tropiciel historii rodziny. "Jak by nie była". Jeśli się ją już poznaną zamknie w słoiku i słoik zakopie - to po co ta cała robota i fascynacja. Czasy się zmieniają, ale widzę zaścianek dzielnie się trzyma. A może po 60-tce czlowiek na wszystko patrzy już "z góry". Indeksując tysiące aktów zgonu zmienia się perspektywa na cud życia. Dla mnie ono się tylko liczy. A co powie ten, czy tamten. Warto żyć po to by robić swoje. A dany przypadek Łucjo można tak opisać, że nie zaboli.
Decyzja należy tylko do Ciebie.
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
-
Wojciechowski_Michal

- Posty: 52
- Rejestracja: wt 01 sty 2013, 22:52
Całkowicie zgadzam się z Krzychem.
Indesuję teraz akty urodzenia ze św. Krzyża, rok 1868 i na około 36 aktów chrztu dziennie średnio tylko 3 akty to dzieci małżonków wychowywane w rodzinie, przyniesione do chrztu przez ojca lub innego członka rodziny, pozostałe to "złożone do kołyski Instytutu Dzieciątka Jezus" nieznanego miejsca urodzenia i nieznanych rodziców, którym na chrzcie św. nadawane jest imię i nazwisko. Tzw "przeżywalność" tych dzieci była bardzo mała (złe warunki w Domu Podrzutków). Indeksuję bardzo skrupulatnie bo mam nadzieję, że może choć jedno dziecko przeżyło i znajdzie swój akt chrztu i zrozumie, że czasy były bardzo trudne - bieda, głód, choroby, powstania, wywłaszczenia, itp... Nie nam oceniać. Nie mamy do tego prawa.
pozdrawiam
michał
Indesuję teraz akty urodzenia ze św. Krzyża, rok 1868 i na około 36 aktów chrztu dziennie średnio tylko 3 akty to dzieci małżonków wychowywane w rodzinie, przyniesione do chrztu przez ojca lub innego członka rodziny, pozostałe to "złożone do kołyski Instytutu Dzieciątka Jezus" nieznanego miejsca urodzenia i nieznanych rodziców, którym na chrzcie św. nadawane jest imię i nazwisko. Tzw "przeżywalność" tych dzieci była bardzo mała (złe warunki w Domu Podrzutków). Indeksuję bardzo skrupulatnie bo mam nadzieję, że może choć jedno dziecko przeżyło i znajdzie swój akt chrztu i zrozumie, że czasy były bardzo trudne - bieda, głód, choroby, powstania, wywłaszczenia, itp... Nie nam oceniać. Nie mamy do tego prawa.
pozdrawiam
michał
