Potwierdzenie małżenstwa ?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
Fronczak_Waldemar

Członek PTG
Posty: 676
Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Fronczak_Waldemar »

Zbyszku dobrze czytasz. Właśnie dokładnie o tym napisałem powyżej!!!
Heropolitanska_Izabela

Sympatyk
Adept
Posty: 425
Rejestracja: sob 25 sie 2007, 16:25

Post autor: Heropolitanska_Izabela »

Przeczytałam wyjaśnienia Waldemara i ponownie przeczytałam posiadane przeze mnie kopie aktów urodzenia. Według mnie, z obu aktów wynika, iż chrzest był z wody. W żadnym z aktów nie ma wskazanych chrzestnych? Czy to oznacza, że był jeszcze jakiś trzeci chrzest? Z tego bowiem co wyjaśniał Waldemar akt chrztu bez wskazania chrzestnych jest nieważny.
Tak na wszelki wypadek wstawiam kopię aktów.
Izabela Heropolitańska
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Fronczak_Waldemar

Członek PTG
Posty: 676
Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Fronczak_Waldemar »

Droga Izo, w przypadku zapisu nr 1 który przedstawiła Iwona, wyraźnie było widać, że mamy do czynienia z wpisem, rezerwującym miejsce. Takiego zapisu dokonywano zazwyczaj wcześniej i dopiero później go uzupełniano.

Czasami spotyka się takie wpisy z pozostawionymi wolnymi miejscami na nazwiska!!! To typowe projekty samych zapisów. Najczęściej wpisywane je w raptularzach, a dopiero póxniej przepisywano do właściwych ksiąg.
W tym wypadku pozostawiono miejsce na wpisanie końcowej formułki i umieszczenie chrzestnych. Jak wynika z drugiego zapisu, "przez zapomnienie" nie dopełniono tego zapisu i po czasie ksiądz "naprawiał swój błąd".

Napisałem, że bez wpisanych chrzestnych zapis był nieważny, bo mamy do czynienia z księgami trydenckimi.
W przedstawionych przez Ciebie przypadkach, mamy do czynienia z księgami prowadzonymi w oparciu o zmieniony Kodeks Napoleona. To księgi z Królestwa Polskiego. Obowiązywały nieco inne wymagania. Wymagani byli świadkowie ceremonii. Czasami też wpisywano chrzestnych.
Bardzo często gdy porównuje się te księgi, zwane księgami Stanu Cywilnego, z księgami kościelnymi, które prowadzone były nieraz aż do końca XIX wieku, to widać różnicę w osobach świadków i chrzestnych.

W pierwszym akcie, mamy do czynienia z szybkim chrztem "z wody". Sprawa musiała być nagląca, skoro świadkiem był proboszcz. Być może dziecko było słabowite i chorowało?
Drugi akt mamy w asyście dwóch par świadków, zapewne chrzestnych. To ludzie odpowiednio dobrani. Widać z tego, że dziecko przeżyło trudne chwile i po latach wyprawiono huczne chrzciny :)
W treści masz wyraźnie napisane, że 19 lutego 1843 roku chrzest pierwszy "z wody" zostaje dopełniony
Nie ma więc mowy o jakimś trzecim chrzcie. Wszystko odbyło się prawidłowo.
O ile w przypadku Iwony mamy do czynienia ze skorygowaniem błędu polegającego na braku właściwego zapisu, o tyle tutaj mamy dopełnienie chrztu.
Ot i wszystko.
PS
Zerknij w zapisy kościelne, jak wygląda sprawa tego chrztu?

Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Heropolitanska_Izabela

Sympatyk
Adept
Posty: 425
Rejestracja: sob 25 sie 2007, 16:25

Post autor: Heropolitanska_Izabela »

Waldemarze,
Bardzo Ci dziękuję za życzliwe wyjaśnienia.
Izabela Heropolitańska :lol:
Awatar użytkownika
Fronczak_Waldemar

Członek PTG
Posty: 676
Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Fronczak_Waldemar »

Drobiazg. Cała przyjemność po mojej stronie.
Tym chętniej się pomaga, gdy otrzymujemy sygnał, że nasza praca się komuś przydaje i nie chodzi tu bynajmniej o podziękowania :)
Zapał mija, gdy trafiasz na milczenie i nie wiesz czy twoja odpowiedź była potrzebna.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
Heropolitanska_Izabela

Sympatyk
Adept
Posty: 425
Rejestracja: sob 25 sie 2007, 16:25

Post autor: Heropolitanska_Izabela »

Chciałabym wrócić jeszcze raz do problemu ponownych małżeństw, o którym pisał na samym początku Eder.
Dotarłam do książki Edwarda Rittnera ”Prawo kościelne katolickie” z 1889 r. Jeden z rozdziałów poświęcony jest konwalidacji małżeństwa. Na wstępie Autor przypomina, iż w prawie przez konwalidację rozumiało się wówczas (i obecnie także) przemianę nieważnej czynności prawnej w czynność prawną ważną, wskutek usunięcia przeszkody tę nieważność powodującej. Dalej podkreśla, iż w prawie kościelnym nie ma przepisu dotyczącego małżeństwa, który uznawałby konwalidację w rozumieniu wcześniej przytoczonym. Usunięcie przeszkody czy to faktyczne (np. śmierć małżonka), czy to na zasadzie dyspensy nie uchyla nieważności małżeństwa, lecz wywiera jedynie ten skutek, że małżeństwo może być ważnie zawarte. To ponowne zawarcie małżeństwa pierwotnie nieważnego także nazywane jest konwalidacją. Od zwykłego zawarcia małżeństwa konwalidacja różni się pod względem formy. Należy odróżnić dwa przypadki:
a) jeżeli przeszkoda jest tajna, to jest znana tylko małżonkom lub szczupłemu gronu najbliższych ich krewnych i przyjaciół, a nie ma obawy, aby później na jaw wyszła, to w razie jej faktycznego uchylenia lub uzyskania dyspensy pro foro interno małżeństwo może być ponownie zawarte z zaniechaniem wszelkich form, a więc przez samo odnowienie konsensu między małżonkami
b) jeżeli natomiast przeszkoda jest znana, lub uzyskano dyspensę pro foro externo, ślub musi być ponowiony według formy trydenckiej, a więc przed właściwym proboszczem i dwoma świadkami; można jedynie zaniechać powtórzenia zapowiedzi i odbyć ślub w cichości wobec poufnych świadków.
Konwalidacja wywiera ten skutek, że małżeństwo uważa się tak, jak gdyby już pierwotnie było ważnie zawarte.
To w skrócie, co przeczytałam u Rittnera.
Izabela Heropolitańska
Awatar użytkownika
Eder

Sympatyk
Adept
Posty: 445
Rejestracja: czw 20 lis 2008, 21:24
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Eder »

Dziekuję uprzejmnie. A więc jednak to nie błędy w indeksach.
Pozdrawiam, Andrzej Wójtowicz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”