Gospodarz, a rolnik
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Gospodarz, a rolnik
Przeglądając księgę chrztów jednej z parafii diecezji radomskiej z lat 1850-1855 znalazłam stawających ojców gospodarzy, rolników i włościan. Była oczywiście cała rzesza innych jeszcze określeń zawodowych, ale te akurat przykuły moją uwagę bo nie mogę rozeznać na czym polega różnica między gospodarzem, a rolnikiem i włościanem. Wszak wszyscy są mieszkańcami wsi czyli włościanami, gospodarz zajmuje się uprawą roli czyli rolnictwem, zatem być powinien rolnikiem. Co ich mogło różnić? Rzecz dotyczy mieszkańców tej samej wsi, żyjących w tym samym czasie.
Właśnie dzisiaj też szukałam tej różnicy.. i za Wikipedią:
W przedindustrialnym społeczeństwie chłopi dzielili się na gospodarzy, zagrodników i komorników., przy czym zagrodnicy, to posiadający dom i gospodarstwo o obszarze nie większym niż 1/4 łana,
a komornicy, to chłopi nie posiadający ziemi i zabudowań, mieszkający u innych chłopów.
Pozdrawiam
W przedindustrialnym społeczeństwie chłopi dzielili się na gospodarzy, zagrodników i komorników., przy czym zagrodnicy, to posiadający dom i gospodarstwo o obszarze nie większym niż 1/4 łana,
a komornicy, to chłopi nie posiadający ziemi i zabudowań, mieszkający u innych chłopów.
Pozdrawiam
-
Sokolnicki_Krzysztof

- Posty: 252
- Rejestracja: pn 07 gru 2009, 13:22
- Kontakt:
Włościanin to uwłaszczony chłop, gospodarz to chłop który posiadał wystarczająco duże gospodarstwo by się samodzielnie z niego utrzymać, rolnikami nazywano droba szlachtę która utrzymywała się z rolnictwa. Taki podział przynajmniej występował w północnym Mazowszu dokładnie w ziemi Zawkrzeńskiej gdzie ja prowadziłem badania. Nazewnictwo rolnik zaczęło występować od 1863 r. czyli wygląda na to, że po wybuchu powstania styczniowego zaczęto wobec rodzin drobno szlacheckich stosować nazwę rolnik takie zmiany przynajmniej ja zauważyłem. Wcześnie te rodziny opisywane były jako dziedzic części we wsi "X" lub dziedzic części szlacheckiej we wsi "X" czasem stawił się szlachcic lub Wielmożny Pan. Trafiłem podczas przeglądania metryk równiez na kilku gospodaży, dwie rodziny udało mi się zidentyfikować jako rodziny chłopskie. Moge się mylić w tych wnioskach, ale są wielce prawdopodobne. Czekam na merytoryczne uwagi.
Z poważaniem, Krzysztof Sokolnicki
Ja także bardzo liczę, że ktoś coś w tym temacie doda i rozjaśni sytuację.
Wszystko co piszesz Krzysztofie może być całkowitą prawdą, z tym że przeglądane przeze mnie księgi pochodzą z lat 1850-55, a więc sprzed powstania styczniowego i sprzed uwłaszczenia.
Rzecz dla mnie interesująca bo dwa z wpisów dotyczą moich przodków. Bezpośredniego, który stawia się przed obliczem księdza jako gospodarz i brata jego, który jest w tym samym czasie rolnikiem. Ojciec obu mężczyzn, występujący w księgach kilkadziesiąt lat wcześniej był kowalem.
Wszystko co piszesz Krzysztofie może być całkowitą prawdą, z tym że przeglądane przeze mnie księgi pochodzą z lat 1850-55, a więc sprzed powstania styczniowego i sprzed uwłaszczenia.
Rzecz dla mnie interesująca bo dwa z wpisów dotyczą moich przodków. Bezpośredniego, który stawia się przed obliczem księdza jako gospodarz i brata jego, który jest w tym samym czasie rolnikiem. Ojciec obu mężczyzn, występujący w księgach kilkadziesiąt lat wcześniej był kowalem.
-
Sokolnicki_Krzysztof

- Posty: 252
- Rejestracja: pn 07 gru 2009, 13:22
- Kontakt:
Pani Ewo, ale dlaczego pani pisze, że przed uwłaszczeniem? Mojej żony pradziadowie byli już gospodarzami w 1816 roku i byli uwłaszczonymi chłopami z wiekszym gospodarstwem, więc kwestia uwłaszczeń nie musi odnosic się do powstania styczniowego. To co napisałem jest tylko wnioskiem z moich badań, ale nie wyznacznikiem.EWAFRA pisze:Wszystko co piszesz Krzysztofie może być całkowitą prawdą, z tym że przeglądane przeze mnie księgi pochodzą z lat 1850-55, a więc sprzed powstania styczniowego i sprzed uwłaszczenia.
Dodam Pani Ewo jeszcze, że być może skryba który pisał te księgi wnosie miał stany społeczne bo był dajmy na to mormonem lub żydem czyli pracownikiem świeckim. Czytałem metryki sporządzane w gminie Radzanów przez świeckiego pisarza i on stosował zapisy zupełnie odmienne od księży. Dodam, że te księgo zostały włączone do jednostki archiwalnej parafii bo parafialne chyba się spaliły.
Z poważaniem, Krzysztof Sokolnicki
Piszę przed uwłaszczeniem ponieważ sądziłam, że ma Pan na uwadze to uwłaszczenie generalne, przeprowadzone w zaborze rosyjskim w 1863 roku.
Czy skryba miał w nosie stany społeczne trudno powiedzieć. Zainteresowało mnie to właśnie dlatego, że zdaje się pojawiać nie bez znaczenia. Nie ma tak, że lecą ciurkiem rolnicy, potem pojawiają się gospodarze czy włościanie. Zróżnicowanie występuje na tych samych kartach. Pojawiają się obok siebie gospodarze, rolnicy, włościanie. Także cała masa innych: wyrobnicy, rataje, fornale, cały szereg służby dworskiej: kamerdynerzy, szwajcarzy, stangreci, ogrodnicy, kucharze (wielki majątek tam był w okolicy) także tracze, gaciarze, kuminiarze, górnicy itd. Stąd nasunęło mi się, że jednak to rozróżnienie gospodarza od rolnika i włościana mogło mieć konkretne znaczenie choć nie wiem jakie dokładnie.
Sądzę, że może Pan mieć słuszność z tymi włościanami jako, że pojawiają się tam także czynszownicy. Może w różny sposób dziedzice miejscowi wycofywali sie z systemu pańszczyźnianego jeszcze przed uwłaszczeniem zarządzonym odgórnie.
Czy skryba miał w nosie stany społeczne trudno powiedzieć. Zainteresowało mnie to właśnie dlatego, że zdaje się pojawiać nie bez znaczenia. Nie ma tak, że lecą ciurkiem rolnicy, potem pojawiają się gospodarze czy włościanie. Zróżnicowanie występuje na tych samych kartach. Pojawiają się obok siebie gospodarze, rolnicy, włościanie. Także cała masa innych: wyrobnicy, rataje, fornale, cały szereg służby dworskiej: kamerdynerzy, szwajcarzy, stangreci, ogrodnicy, kucharze (wielki majątek tam był w okolicy) także tracze, gaciarze, kuminiarze, górnicy itd. Stąd nasunęło mi się, że jednak to rozróżnienie gospodarza od rolnika i włościana mogło mieć konkretne znaczenie choć nie wiem jakie dokładnie.
Sądzę, że może Pan mieć słuszność z tymi włościanami jako, że pojawiają się tam także czynszownicy. Może w różny sposób dziedzice miejscowi wycofywali sie z systemu pańszczyźnianego jeszcze przed uwłaszczeniem zarządzonym odgórnie.
-
Piotr_Juszczyk

- Posty: 684
- Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07
Sam bym o to kiedyś zapytał ponieważ zetknąłem się z tym samym.
Włościanie, gospodarze, rolnicy - województwo świętokrzyskie obecnie, zabór rosyjski kiedyś.
Ciężko mi wywnioskować, może się mylę ale u mnie raczej odniosłem wrażenie że bogatsi byli gospodarze. Rolnicy raczej biedniejsi. A drobną szlachtę raczej opisywano jako mieszczan niż jako rolników.
Włościanie, gospodarze, rolnicy - województwo świętokrzyskie obecnie, zabór rosyjski kiedyś.
Ciężko mi wywnioskować, może się mylę ale u mnie raczej odniosłem wrażenie że bogatsi byli gospodarze. Rolnicy raczej biedniejsi. A drobną szlachtę raczej opisywano jako mieszczan niż jako rolników.
Niestety nie jest to raczej żadna reguła. Wg mnie włościanin jest to przedstawiciel stanu chłopskiego, bez znaczenia czy uwłaszczony, w odróżnieniu od mieszczanina czy szlachcica. Gospodarz to może być włościanin i rolnik jednocześnie, który posiada gospodarstwo i tutaj definicja Krzysztofa mogłaby się zgadzać. Określenie rolnik wg mnie oznacza włościanina(czyli chłopa), który się zajmuje rolnictwem, ale także włościanina ogólnie, choć pozornie wydaje się to sprzecznością. Mam na myśli to, że wyrobnik,komornik itd. mogą być określeni mianem rolnika i włościanina, ale już nie gospodarza. A więc rolnik i włościanin są często tożsame, choć włościanin jest zapewne szerszym pojęciem ale nie zawsze musi oznaczać rolnika.Sokolnicki_Krzysztof pisze:Włościanin to uwłaszczony chłop, gospodarz to chłop który posiadał wystarczająco duże gospodarstwo by się samodzielnie z niego utrzymać, rolnikami nazywano droba szlachtę która utrzymywała się z rolnictwa.
Pogmatwane i nieprecyzyjne są te określenia z ksiąg, nad czym sam ubolewam, szczególnie jak widzę bardzo różne określenia opisujące mojego przodka. Zauważyłem, że nazewnictwo zależało od czasu, ale i od miejsca, co oznaczałoby, że nie było tak ścisłe.
Na koniec podam przykład z ksiąg wzięty. Mój przodek(zm. 1847) był tak określany:
laboriosus (1803, 1805),
gorzelany we dworze służący(1809),
włościan gospodarz(1821),
rolnik(1827, 1836, 1841),
wyrobnik(1847),
robotnik(1887).
Widać, że w 1821 był 'włościanem'-gospodarzem, a w 1827 już rolnikiem. Bardziej przemawia do mnie teoria, że nazewnictwo jest nieścisłe, a przodek w całym tym okresie miał takie samo gospodarstwo i tyle samo pieniędzy czy ziemi. W 1847 nazwany był już wyrobnikiem, co sugeruje że straciłby ziemię, może na rzecz swoich zięciów. Wtedy jednak mógłby zostać też nazwany komornikiem, a nie został. Dodam, że wieś w której mieszkał po 1817 roku była wsią kościelną, nie było tam dziedzica.
W księgach metrykalnych z ówczesnego powiatu sieradzkiego nie spotyka się raczej określenia włościanin po wprowadzeniu łącznych ksiąg religijno-cywilnych w 1826 roku.
Kuba
Księgi o których piszę to także kraniec województwa świętokrzyskiego. Może ta terminologia to jakaś specyfika regionalna?Piotr_Juszczyk pisze:Sam bym o to kiedyś zapytał ponieważ zetknąłem się z tym samym.
Włościanie, gospodarze, rolnicy - województwo świętokrzyskie obecnie, zabór rosyjski kiedyś.
Ciężko mi wywnioskować, może się mylę ale u mnie raczej odniosłem wrażenie że bogatsi byli gospodarze. Rolnicy raczej biedniejsi. A drobną szlachtę raczej opisywano jako mieszczan niż jako rolników.
Wg mnie rolnik nie ma jednego znaczenia i zależy od księdza. W takim wypadku warto zobaczyć jak te same osoby były określane w aktach spisywanych przez wcześniejszego/późniejszego księdza, może to by coś wyjaśniło. W jednej z interesujących mnie parafii jeden z księży rolnikami nazywał wszystkich, nieważne czy to gospodarz, czy włościanin, czy zagrodnik.
Pozdrawiam,
Anna
Pozdrawiam,
Anna
-
Słomińska_Dominika

- Posty: 701
- Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
- Lokalizacja: Pow. Grójecki
Ja dzisiaj siedzę w parafii Belsk Duzy w latach 1808- 1810 i tam jest jeszcze ciekawiej. Są takie okreslenia jak
- włościanin gospodarz
- włościanin parobek
- włościanin komornik,
- włościanin na gospodarza nominowany
- Włościanin wyrobnik
- Włościanin
- włościanin pastuch,
Tutaj to dopiero jest pole do domysłów.
- "stanu miejskiego obywatel" - czyli mieszczanin
był już podobny temat na forum http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview ... rt-0.phtml
- włościanin gospodarz
- włościanin parobek
- włościanin komornik,
- włościanin na gospodarza nominowany
- Włościanin wyrobnik
- Włościanin
- włościanin pastuch,
Tutaj to dopiero jest pole do domysłów.
- "stanu miejskiego obywatel" - czyli mieszczanin
był już podobny temat na forum http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview ... rt-0.phtml
Pozdrawiam
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
No właśnie, po prostu szereg różnych WŁOŚCIAN. Ludzie pochodzenia chłopskiego to włościanie. Myślę więc że włościanina trzeba odsunąć na bok i nie dyskutować nad tym, czy włościanin był bogatszy od gospodarza czy biedniejszy od zagrodnika, bo oboje byli włościanami. Prawdopodobnie obaj byli też rolnikami. Te pojęcia są bliskoznaczne, ale nie synonimiczne, bo włościanin określa stan, a rolnik zawód. Gospodarz natomiast dopiero jest pojęciem, z którego możemy wnioskować o majętności.
Kuba
Kuba
-
Słomińska_Dominika

- Posty: 701
- Rejestracja: sob 27 cze 2009, 21:43
- Lokalizacja: Pow. Grójecki
Rolnik to rolnik. To jest jedna z grup chłopów. Tak jak sadownik i ogrodnik - ogrodziarz. Przynajmniej teraz. Rolnik to ten co orze pole, sieje zboże itd.. Sadownik ma sad a ogrodnik warzywa i takie tam badyle. Jest też hodowca - ten, który posiada zwierzęta. Przynajmniej tak jest obecnie. A wszyscy to chłopi czyli dawniej włościanie. Może dawniej było podobnie?
Pozdrawiam
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Dominika
Interesuja mnie nazwiska Słomiński, Szelągowski, Maroszek, Chłopecki
Z tą różnicą, że ja zawsze postrzegałem ogrodnika na kogoś 'lepszego' od gospodarza, bo ogrodnik był w służbie dworskiej, a gospodarz 'u siebie'. Rodziny ogrodników migrowały pomiędzy majątkami, tak jak owczarze i inni tacy. Utwierdzam się w przekonaniu, że włościanie dzielą się na rolników, rzemieślników, komorników, wyrobników itd. ,natomiast rolnicy na gospodarzy, zagrodników, chałupników i innych. Pastuch o którym wspomniała Dominika byłby nie rolnikiem, nie gospodarzem, ale włościaninem. Komornik i wyrobnik mógłby również być rolnikiem, ale to już zależy jakich prac się parał. A więc użycie słowa rolnik nie wyklucza, że ktoś był komornikiem, natomiast użycie określenia gospodarz już tak. Słowa te przecież nie były tylko nazwami ale właśnie określeniami konkretnych ludzi. Gospodarz był gospodarzem, bo posiadał gospodarstwo, a co za tym idzie chatę, pole, może nawet służbę, która mu pomagała w obejściu. Z rolnik nie wyciągniemy takich wniosków, a z włościanina tym bardziej.
Wracając do pytania postawionego w pierwszym poście-odpowiedź na nie dała poniekąd sama Ewa. Jedno określenie nie zawsze wyklucza drugie, a kluczem do tego jest osoba, która podawała dane i osoba która je spisywała. Nie wiem jak to wyglądało przy spisywaniu aktu, ale wydaje mi się, że stawający musiał powiedzieć księdzu kim jest, a ten zapisywał to albo dosłownie, albo wedle jakiejś swojej reguły, której niestety-my się nie domyślimy. A przynajmniej nie będziemy pewni domysłów. Dlatego ja zawsze traktuję wszystko co napisał ksiądz z przymrużeniem oka, z wyjątkiem samego meritum-chrztu, zgonu, małżeństwa. Reszta czasami może się nijak mieć do rzeczywistości.
Kuba
Wracając do pytania postawionego w pierwszym poście-odpowiedź na nie dała poniekąd sama Ewa. Jedno określenie nie zawsze wyklucza drugie, a kluczem do tego jest osoba, która podawała dane i osoba która je spisywała. Nie wiem jak to wyglądało przy spisywaniu aktu, ale wydaje mi się, że stawający musiał powiedzieć księdzu kim jest, a ten zapisywał to albo dosłownie, albo wedle jakiejś swojej reguły, której niestety-my się nie domyślimy. A przynajmniej nie będziemy pewni domysłów. Dlatego ja zawsze traktuję wszystko co napisał ksiądz z przymrużeniem oka, z wyjątkiem samego meritum-chrztu, zgonu, małżeństwa. Reszta czasami może się nijak mieć do rzeczywistości.
Kuba
Logicznie rzecz rozpatrując jedno określenie nie wyklucza drugiego. Można je stosować zamiennie, a nawet łącznie. Mnie jednak chodzi o tę konkretną sytuację. Ksiądz lub inna osoba spisująca księgi stosuje tę terminologię na przestrzeni kilku lat (tyle przejrzałam)jak się wydaje konsekwentnie, według jakiejś reguły, coś tym określa, wyraża. Status społeczny, ekonomiczny, rodzaj zajęcia. Nie wiem dokładnie. Być może było tak jak piszesz. Gospodarz to ktoś bogatszy, bardziej znaczący, rolnik to jakiś zagonowiec, włościan to innego rodzaju mieszkaniec wsi. Tak zapytałam z ciekawości. Myślałam, że ktoś może wie.