Asysty - ukryte skarby
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- adam.nojszewski

- Posty: 112
- Rejestracja: sob 20 paź 2007, 23:10
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Asysty - ukryte skarby
Zainspirowany informacjami od Joli Zawadzkiej (jeszcze raz dziękuję) zacząłem zwracać uwagę na asysty, czyli chrzestnych i świadków, normalnie pomijanych nie tylko w indeksach, ale przy przeglądaniu akt. Jakie tam skarby są! Szczególnie przy przeglądaniu najstarszych ksiąg asysty pozwalają zajrzeć dalej i uzyskać dane, których inaczej byśmy nie znaleźli.
Po krótkim wyszukiwaniu na wyrywki znalazłem potwierdzenie istnienia Jana Nojszewskiego Sochy i jego żony Petronelli, którzy w/g Uruskiego byli rodzicami Wawrzyńca Sochy (asysta obojga w 1739 "Gnosus Joannes Noyszewski Socha cum Gnosa Petronilla uxore sua uterq de Noyszewo"). Ale to jeszcze nic, w 1740 mamy asystę "Petronella Gniewoszówna consorte Nblis Joannis Noyszewski Burgrabij Live(nsis)" - dwie rewelacje w jednym: nazwisko Petronelli i fakt, że Jan Socha był burgrabią liwskim w 1740 - literatura tematu milczy na ten temat.
Znalazłem też zapiski m.in. pozwalające przybliżyć lata życia osób (brak ksiąg zmarłych z tego okresu) albo potwierdzające zamieszkanie rodziny w danej miejscowości. A to dopiero niecała godzina niesystematycznego szukania.
Zwracajmy uwagę na świadków i chrzestnych - dotychczas czytałem tylko opisy zgłaszających zgon, bo często pojawia się że stawił się mąż, syn, sąsiad lub szwagier. Ale w aktach przednapoleońskich jedyne dodatki to asysty przy chrztach i ślubach - niby nic, a kopalnia informacji.
Po krótkim wyszukiwaniu na wyrywki znalazłem potwierdzenie istnienia Jana Nojszewskiego Sochy i jego żony Petronelli, którzy w/g Uruskiego byli rodzicami Wawrzyńca Sochy (asysta obojga w 1739 "Gnosus Joannes Noyszewski Socha cum Gnosa Petronilla uxore sua uterq de Noyszewo"). Ale to jeszcze nic, w 1740 mamy asystę "Petronella Gniewoszówna consorte Nblis Joannis Noyszewski Burgrabij Live(nsis)" - dwie rewelacje w jednym: nazwisko Petronelli i fakt, że Jan Socha był burgrabią liwskim w 1740 - literatura tematu milczy na ten temat.
Znalazłem też zapiski m.in. pozwalające przybliżyć lata życia osób (brak ksiąg zmarłych z tego okresu) albo potwierdzające zamieszkanie rodziny w danej miejscowości. A to dopiero niecała godzina niesystematycznego szukania.
Zwracajmy uwagę na świadków i chrzestnych - dotychczas czytałem tylko opisy zgłaszających zgon, bo często pojawia się że stawił się mąż, syn, sąsiad lub szwagier. Ale w aktach przednapoleońskich jedyne dodatki to asysty przy chrztach i ślubach - niby nic, a kopalnia informacji.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Asysty - ukryte skarby
Witam, też to zauważyłem ze chrzestni lub świadkowie mają zawsze pisane nawet w latach po 1600 gdzie mieszkali, lub jakie mieli stanowisko w danym np. mieście, to naprowadza w jakim czasie żyli, porównując z metrykami ich osobistymi ślubu, czy chrzty ich własnych dzieci ; pozdrawiam - Julian
Asysty - ukryte skarby
Witam,
co prawda dopiero zaczynam "przygodę" z genealogią, ale zawsze staram się zwracać uwagę na świadków.
W związku z tym, pozwolę sobie "podczepić" się pod wątek i - trochę może z innej beczki - spytać o akt ślubu z 1817 r. z Wielkopolski. Jest tam wymienionych aż CZTERECH świadków. W każdym z poprzednich dokumentów (nie tylko ślubu), występowało dwóch świadków. Ale jest to najstarszy dokument jaki w tej chwili posiadam, może to była wówczas norma...?
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8c4 ... 1d847.html
Kasia Cz.R.
co prawda dopiero zaczynam "przygodę" z genealogią, ale zawsze staram się zwracać uwagę na świadków.
W związku z tym, pozwolę sobie "podczepić" się pod wątek i - trochę może z innej beczki - spytać o akt ślubu z 1817 r. z Wielkopolski. Jest tam wymienionych aż CZTERECH świadków. W każdym z poprzednich dokumentów (nie tylko ślubu), występowało dwóch świadków. Ale jest to najstarszy dokument jaki w tej chwili posiadam, może to była wówczas norma...?
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8c4 ... 1d847.html
Kasia Cz.R.
Justyna Wiśniewska, c. Adama, ur. ok. 1814;
Walenty Kierejewski, s. Jana, ur. ok. 1750
Ślub: Karol Fischer i Joanna/Krystyna Weiglin, przed 1818.
Walenty Kierejewski, s. Jana, ur. ok. 1750
Ślub: Karol Fischer i Joanna/Krystyna Weiglin, przed 1818.
-
Pieczątkiewicz_Krzysztof

- Posty: 100
- Rejestracja: ndz 22 mar 2009, 22:48
Asysty - ukryte skarby
Indeksując Brdów, Mąkolno, Izbicę Kujawską zawsze podaję świadków i chrzestnych, pomimo ,że to bardzo zwalnia tempo indeksowania. Podaję też ich wiek i zawód jeżeli tylko są podane. Oprócz tego każdy akt przeze mnie zindeksowany jest poparty skanem, co pozwala zainteresowanym dokładniej i wnikliwie sprawdzić dany akt.
Podawanie świadków i chrzestnych pozwala też mi na sprawdzanie "pisowni" sporządzającego akt i unikanie wielu pomyłek i przekłamań.
kierejka - spotkałem nawet po trzy i cztery pary chrzestnych/świadków w aktach. Dotyczyło to głównie aktów małżeństw różnych wyznań.
Pozdrawiam
Krzysztof Pieczątkiewicz
Podawanie świadków i chrzestnych pozwala też mi na sprawdzanie "pisowni" sporządzającego akt i unikanie wielu pomyłek i przekłamań.
kierejka - spotkałem nawet po trzy i cztery pary chrzestnych/świadków w aktach. Dotyczyło to głównie aktów małżeństw różnych wyznań.
Pozdrawiam
Krzysztof Pieczątkiewicz
Asysty - ukryte skarby
Różne wyznania? O tym nie pomyślałam, pewnie dlatego, że do tej pory wszyscy jak jeden mąż byli katolikami!
Dzięki Krzysztof za sugestię!
Kasia Cz.R.
Dzięki Krzysztof za sugestię!
Kasia Cz.R.
Justyna Wiśniewska, c. Adama, ur. ok. 1814;
Walenty Kierejewski, s. Jana, ur. ok. 1750
Ślub: Karol Fischer i Joanna/Krystyna Weiglin, przed 1818.
Walenty Kierejewski, s. Jana, ur. ok. 1750
Ślub: Karol Fischer i Joanna/Krystyna Weiglin, przed 1818.
-
Wiktor_Witek

- Posty: 475
- Rejestracja: wt 23 paź 2012, 23:36
- Lokalizacja: Warszawa
Asysty - ukryte skarby
To ja dorzucę swoje 3 gr. Myślę, że w zależności od stopnia zaawansowania, temperamentu oraz roztropności na początku poszukiwań często świadków się, mówiąc nieładnie, "olewa". Teraz kiedy robi się zdjęcia cyfrowe, problem jest mniejszy - można zawsze do nich wrócić, gorzej jeżeli spisuje się tylko dane i pomija wówczas świadków.
Świadkowie zaś mogą mieć czasami zasadniczą rolę, czasem okazują się być zupełnie przypadkowi, ale i to trzeba zbadać.
Z moich obserwacji mogę podać 3 przykłady:
1. Wschodnia część Ukrainy, przypadek dotyczy szlachty rosyjsko-ukraińskiej, więc nie wiem czy jest on uniwersalny dla tych terenów, ale przypuszczam, że może mieć to jakiś związek z obyczajem prawosławnym. Ojcem chrzestnym mojej prababki był jej dziadek ze strony matki, matką chrzestną starsza siostra. Przekonałem się, że ten sam dziadek, gdy był chrzczony 70 lat wcześniej jako ojca chrzestnego miał również swojego dziadka ze strony matki. Nie wiem czy to reguła - w tej rodzinie najwyraźniej starano się tego przestrzegać.
2. Pomorze/Kosznajderia - w pewnym momencie dotarłem do tzw. martwego punktu, ponieważ nie byłem w stanie ustalić miejsca pochodzenia mojego przodka. W pruskich aktach zgonu sprzed 1874, jak wiadomo takich informacji nie podawano. Miałem za to relacje mojego dawno zmarłego wujka, który spisywał historię rodziny, ale po amatorsku i wplątywał informacje także nieco "legendarne". W akcie desperacji, nie mając żadnego punktu odniesienia zacząłem dokładnie lustrować wszystkich rodziców chrzestnych dzieci tego przodka. Występowała tam pewna Regina, która nosiła nazwisko identyczne jak to, które wujek przyporządkował mężowi córki owego antenana, która jednak zupełnie inaczej się nazywała - Franciszka. Mimo to sprawdziłem Reginę w genetece i dzięki tej genialnej bazie:-) okazało się, że Regina jest - co dopiero ustaliłem, po kolejnych "sprawdzeniach" - córką z pierwszego małżeństwa. Wujek pomylił się co prawda, ale Bogu dzięki zapisał chociaż nazwisko - prawdziwe - tego męża, mimo że mylnie je przyporządkowując. Dzięki temu udało mi się ustalić wcześniejsze losy i wyszedłem z martwego punktu w poszukiwaniach.
3. Warszawski proletariat - zauważyłem, że tu z kolei, co wydaje się być chyba dość logiczne, jeśli chodzi o wielkie miasto i ludzi przemieszczających się za pracą, logiki "rodzinnej" w doborze świadków często nie ma. Najwyraźniej świadkowali sąsiedzi, koledzy z pracy, kto akurat się trafił.
Reasumując: świadków należy koniecznie "prześwietlać":-)
Serdeczne pozdrowienia
Wiktor
Świadkowie zaś mogą mieć czasami zasadniczą rolę, czasem okazują się być zupełnie przypadkowi, ale i to trzeba zbadać.
Z moich obserwacji mogę podać 3 przykłady:
1. Wschodnia część Ukrainy, przypadek dotyczy szlachty rosyjsko-ukraińskiej, więc nie wiem czy jest on uniwersalny dla tych terenów, ale przypuszczam, że może mieć to jakiś związek z obyczajem prawosławnym. Ojcem chrzestnym mojej prababki był jej dziadek ze strony matki, matką chrzestną starsza siostra. Przekonałem się, że ten sam dziadek, gdy był chrzczony 70 lat wcześniej jako ojca chrzestnego miał również swojego dziadka ze strony matki. Nie wiem czy to reguła - w tej rodzinie najwyraźniej starano się tego przestrzegać.
2. Pomorze/Kosznajderia - w pewnym momencie dotarłem do tzw. martwego punktu, ponieważ nie byłem w stanie ustalić miejsca pochodzenia mojego przodka. W pruskich aktach zgonu sprzed 1874, jak wiadomo takich informacji nie podawano. Miałem za to relacje mojego dawno zmarłego wujka, który spisywał historię rodziny, ale po amatorsku i wplątywał informacje także nieco "legendarne". W akcie desperacji, nie mając żadnego punktu odniesienia zacząłem dokładnie lustrować wszystkich rodziców chrzestnych dzieci tego przodka. Występowała tam pewna Regina, która nosiła nazwisko identyczne jak to, które wujek przyporządkował mężowi córki owego antenana, która jednak zupełnie inaczej się nazywała - Franciszka. Mimo to sprawdziłem Reginę w genetece i dzięki tej genialnej bazie:-) okazało się, że Regina jest - co dopiero ustaliłem, po kolejnych "sprawdzeniach" - córką z pierwszego małżeństwa. Wujek pomylił się co prawda, ale Bogu dzięki zapisał chociaż nazwisko - prawdziwe - tego męża, mimo że mylnie je przyporządkowując. Dzięki temu udało mi się ustalić wcześniejsze losy i wyszedłem z martwego punktu w poszukiwaniach.
3. Warszawski proletariat - zauważyłem, że tu z kolei, co wydaje się być chyba dość logiczne, jeśli chodzi o wielkie miasto i ludzi przemieszczających się za pracą, logiki "rodzinnej" w doborze świadków często nie ma. Najwyraźniej świadkowali sąsiedzi, koledzy z pracy, kto akurat się trafił.
Reasumując: świadków należy koniecznie "prześwietlać":-)
Serdeczne pozdrowienia
Wiktor
Piotr Wolski x Zuzanna Smardzewska ok. 1770 [tylko chrzest 1 syna Warszawa, św. Jan 1776 księgi brak!;-)]. Bogumił (Gottlieb) Stenzel z par. Gradzanowo x Dorota Abram (Abraham) ślub 1827-28 północne Mazowsze?
- piotr_nojszewski

- Posty: 1686
- Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 3 times
- Kontakt:
Re: Asysty - ukryte skarby
Asysty sa ciekawe.adam.nojszewski pisze: Ale to jeszcze nic, w 1740 mamy asystę "Petronella Gniewoszówna consorte Nblis Joannis Noyszewski Burgrabij Live(nsis)" - dwie rewelacje w jednym: nazwisko Petronelli i fakt, że Jan Socha był burgrabią liwskim w 1740 - literatura tematu milczy na ten temat.
.
Ale dla małego sprostowania warto wspomnieć, ze w Leszek Zalewski w Szlachce Ziemii Liwskiej wymienia Burgrabiów od roku 1527 do 1792 w tym dla roku 1740 własnie Jana nojszewskiego.
- adam.nojszewski

- Posty: 112
- Rejestracja: sob 20 paź 2007, 23:10
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Asysty - ukryte skarby
Rozpędziłem się z tym milczeniem 
A w uzupełnieniu do Stanisława, wicerejenta 1741:
"1756 Obijt Generosus Stanislaus Noyszewski Vices Regens Livensis insperata morte et Sepultus est in Ecclesia."
A w uzupełnieniu do Stanisława, wicerejenta 1741:
"1756 Obijt Generosus Stanislaus Noyszewski Vices Regens Livensis insperata morte et Sepultus est in Ecclesia."