Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Piórkowska_Ewa

- Posty: 170
- Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
- Podziękował: 1 time
Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?
Witam
Moi przodkowie byli dość zasiedzali - obszar 4-5 sąsiednich parafii. Najpierw okazało mi się, że mój tato i mama są spokrewnieni - to był pierwszy raz, dlalej dziadek z babcia (rodzice mamy) - drugi raz, trzeci raz babcia ze strony mamy miała ubytek tylko w swojej gałęzi, wczoraj odkryłam czwarty ubytek krewnych. Myślę, że to może nie być koniec -mam do przeszukania jeszcze kłopotliwą w zasięgu parafię Szymanów.
Ile Wam zdarzyło się ubytków na przestrzeni powiedzmy 200 lat?
Ewa
Moi przodkowie byli dość zasiedzali - obszar 4-5 sąsiednich parafii. Najpierw okazało mi się, że mój tato i mama są spokrewnieni - to był pierwszy raz, dlalej dziadek z babcia (rodzice mamy) - drugi raz, trzeci raz babcia ze strony mamy miała ubytek tylko w swojej gałęzi, wczoraj odkryłam czwarty ubytek krewnych. Myślę, że to może nie być koniec -mam do przeszukania jeszcze kłopotliwą w zasięgu parafię Szymanów.
Ile Wam zdarzyło się ubytków na przestrzeni powiedzmy 200 lat?
Ewa
-
Marynicz_Marcin

- Posty: 2313
- Rejestracja: sob 20 cze 2009, 19:06
- Lokalizacja: Międzyrzecz
Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?
Witam,
na ten czas ani jednego, chociaż doskonale wiem, że mam jeden przypadek, którego jednak prawdopodobnie nigdy nie udowodnię.
Otóż moi pradziadkowie urodzeni byli w tej samej wsi. Oczywiście to jeszcze o niczym nie znaczy, ale sprawa wygląda tak. Pradziadek mój nazywał się Franciszek Marynicz. Jego ojciec pochodził z innej parafii. On i trzy pokolenia wyżej pochodzili z jednej parafii (nie ma wcześniejszych ksiąg i nie wiem, czy byli tam wcześniej). Najdalszy jest więc mój 5xpradziadek, a 2xpradziadek mojego pradziadka Franciszka, o którym mowa. Przodkowie prababci (żony Franciszka) to głównie jedna parafia, chociaż bywają wyjątki. Jednym z nich była prababcia prababci - Wiktoria zd. Marynicz. Później udało mi się znaleźć dane dot. jej ojca - Marcina Marynicza, ale tutaj znowu problem, bo ksiąg nie ma. Liczę jednak, że może gdzieś pojawią się te dane. Przypuszczam, że rodzicami tego Marcina mógł być 5xpradziadek (przodek Franciszka) i jego pierwsza żona. Może kiedyś jeszcze to potwierdzę
na ten czas ani jednego, chociaż doskonale wiem, że mam jeden przypadek, którego jednak prawdopodobnie nigdy nie udowodnię.
Otóż moi pradziadkowie urodzeni byli w tej samej wsi. Oczywiście to jeszcze o niczym nie znaczy, ale sprawa wygląda tak. Pradziadek mój nazywał się Franciszek Marynicz. Jego ojciec pochodził z innej parafii. On i trzy pokolenia wyżej pochodzili z jednej parafii (nie ma wcześniejszych ksiąg i nie wiem, czy byli tam wcześniej). Najdalszy jest więc mój 5xpradziadek, a 2xpradziadek mojego pradziadka Franciszka, o którym mowa. Przodkowie prababci (żony Franciszka) to głównie jedna parafia, chociaż bywają wyjątki. Jednym z nich była prababcia prababci - Wiktoria zd. Marynicz. Później udało mi się znaleźć dane dot. jej ojca - Marcina Marynicza, ale tutaj znowu problem, bo ksiąg nie ma. Liczę jednak, że może gdzieś pojawią się te dane. Przypuszczam, że rodzicami tego Marcina mógł być 5xpradziadek (przodek Franciszka) i jego pierwsza żona. Może kiedyś jeszcze to potwierdzę
Pozdrawiam,
Marcin Marynicz
Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
Marcin Marynicz
Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?
Dzień dobry!
Dzięki Wam spostrzegłem, że gdy dojdzie się w swoich poszukiwaniach do tzw. "gniazda rodu" następuje duży ubytek krewnych. Ponieważ wszyscy moi przodkowie pochodzą z Kazimierza Biskupiego koło Konina (mam testament z 1612 roku), zjawisko to w moim "drzewie genealogicznym" jest częste. Ale, zastanawia się: czy to ma jakieś znaczenie?
Krzycho z Koszalina
Dzięki Wam spostrzegłem, że gdy dojdzie się w swoich poszukiwaniach do tzw. "gniazda rodu" następuje duży ubytek krewnych. Ponieważ wszyscy moi przodkowie pochodzą z Kazimierza Biskupiego koło Konina (mam testament z 1612 roku), zjawisko to w moim "drzewie genealogicznym" jest częste. Ale, zastanawia się: czy to ma jakieś znaczenie?
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
-
Slawinski_Jerzy

- Posty: 973
- Rejestracja: śr 22 lut 2012, 22:41
- Lokalizacja: Warszawa
-
Barbara_Domagała

- Posty: 102
- Rejestracja: czw 07 lut 2013, 20:59
Ewo,
u mnie dwa, oba w jednej gałęzi drzewa, również w sytuacji, gdy przodkowie na przestrzeni wieków mieszkali na obszarze 2-3 sąsiednich parafii. Byli to moi pradziadkowie, którzy mieli wspólnych 4xpradziadków, a także spokrewnieni ze sobą byli rodzice tej prababci, ich pradziadkowie byli rodzeństwem.
Pozdrawiam,
Basia
u mnie dwa, oba w jednej gałęzi drzewa, również w sytuacji, gdy przodkowie na przestrzeni wieków mieszkali na obszarze 2-3 sąsiednich parafii. Byli to moi pradziadkowie, którzy mieli wspólnych 4xpradziadków, a także spokrewnieni ze sobą byli rodzice tej prababci, ich pradziadkowie byli rodzeństwem.
Pozdrawiam,
Basia
-
Bryś_Martyna

- Posty: 510
- Rejestracja: śr 30 maja 2012, 13:07
U mnie jeden udowodniony i jeden jeszcze nie
1) Matki mojej prababci i mojego pradziadka od strony taty były kuzynkami 2. stopnia.
2) Ojcowie tych samych pradziadków najprawdopodobniej byli kuzynami 3. stopnia.
1) Matki mojej prababci i mojego pradziadka od strony taty były kuzynkami 2. stopnia.
2) Ojcowie tych samych pradziadków najprawdopodobniej byli kuzynami 3. stopnia.
Pozdrawiam
Martyna
http://zytniowjelonki.blogspot.com/
Szukam aktu małżeństwa Andrzeja Brysia z Dorotą Michniewską/Kubacką/Mrówką, 1829-1831.
Martyna
http://zytniowjelonki.blogspot.com/
Szukam aktu małżeństwa Andrzeja Brysia z Dorotą Michniewską/Kubacką/Mrówką, 1829-1831.