Polak czy Ukrainiec
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Polak czy Ukrainiec
Witam,
mam pytanie czy jeżeli poszukiwana przeze mnie osoba urodziła się w 1910r. w późniejszym powiecie jaworowskim województwo lwowskie to przez okupanta niemieckiego był Polakiem czy Ukraińcem?
Pozdrawiam
Paweł
mam pytanie czy jeżeli poszukiwana przeze mnie osoba urodziła się w 1910r. w późniejszym powiecie jaworowskim województwo lwowskie to przez okupanta niemieckiego był Polakiem czy Ukraińcem?
Pozdrawiam
Paweł
Poszukuję losów pradziadka Mikołaja Bałuszko/Bałuszka
Można byłoby odpowiedzieć, że zależy czy był Polakiem czy Ukraińcem. Ukraina zawsze była wielonarodowościowa, ale wszystkie grupy były rozróżnialne nawet w przypadku powszechnie zachodzącego mieszania się przede wszystkim dwóch powyższych narodowości. Często społeczność mówiła językiem ukraińskim, ale bardzo jasnym kryterium kto jest kim była wiara. Jeżeli osoba przez Ciebie szukana była chrzczona w kościele to była uznawana za Polaka choć de facto mogła być pochodzenia ukraińskiego. Jeżeli chrzest był w cerkwi narodowość określana była jako ukraińska. W przypadku małżeństw mieszanych stosowana była zasada, że synowie przyjmują wiarę i jednocześnie narodowość ojca a córki matki.
Pozdrawiam,
Kamil
Pozdrawiam,
Kamil
Osoba przeze mnie poszukiwana była chrzczona w wierze grekokatolickiej, ale... jak sięgnąłem do drzewa to ojciec, dziadek i pradziadek poszukiwanej osoby byli chrzczeni w w/w wierze w cerkwi jak i pozostała część rodziny np. śluby również były w cerkwi ale z tego co wiem oni uważali się "chyba" za polaków. Co ciekawe że poszukiwana przeze mnie osoba wzięła ślub katolicki. Moje pytanie jest takie czy np. w dokumentach mógł mieć wpisane ukrainiec czy polak. Bo przecież tamte rejony mam na myśli lwowoskie były polskie.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Poszukuję losów pradziadka Mikołaja Bałuszko/Bałuszka
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Pawle:
sam widzisz, że kryteria trudno ustalić. To co w 1750 będzie "bardziej pasowało" nie sprawdzi się za Austriaków w miastach tego rejonu (szczególnie we Lwowie), to co sprawdzi się w Lwowie w 1890 -nie sprawdzi się na wsiach, w II RP zupełnie inną miarę, w 39-40 inaczej niż 41-43, po 44 też inaczej.
Z perspektywy lat 60 XX wieku nie tak jak w XXI
sprowadzanie do "był Polakiem bo.."ziemie polskie"... uproszczenie wielkie prowadzące do wniosku, że był Austriakiem?
sam widzisz, że kryteria trudno ustalić. To co w 1750 będzie "bardziej pasowało" nie sprawdzi się za Austriaków w miastach tego rejonu (szczególnie we Lwowie), to co sprawdzi się w Lwowie w 1890 -nie sprawdzi się na wsiach, w II RP zupełnie inną miarę, w 39-40 inaczej niż 41-43, po 44 też inaczej.
Z perspektywy lat 60 XX wieku nie tak jak w XXI
sprowadzanie do "był Polakiem bo.."ziemie polskie"... uproszczenie wielkie prowadzące do wniosku, że był Austriakiem?
Rozumiem, racja sprowadzanie narodowości do przynależności danego miejsca, ziemi do Państwa nie ma sensu, mając na uwadze fakt "przechodności" tych ziem przez poszczególne Państwa.
Może warto przyjąć za fakt że jak chrzczony był w cerkwi to mógł posiadać w dokumetach informację o narodowości ukraińskiej, stawiam to pytanie bo informacje z dokumentów które mi udostępniono wskazują na narodowość ukraińską.
Pozdrawiam
Paweł
Może warto przyjąć za fakt że jak chrzczony był w cerkwi to mógł posiadać w dokumetach informację o narodowości ukraińskiej, stawiam to pytanie bo informacje z dokumentów które mi udostępniono wskazują na narodowość ukraińską.
Pozdrawiam
Paweł
Poszukuję losów pradziadka Mikołaja Bałuszko/Bałuszka
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
to najczęściej przyjmowana "opcja"
grekokatolik - Ukrainiec
tyle, że podobnie (choć może mniej) błędna niż każde inne z ogółu do szczegółu
wszak siostrę wg tej "zasady" mógł mieć Polkę
ziemie nie tak często jak inne zmieniały przynależność państwową - wbrew pozorom:)
pod Moskwę pierwszy raz niecałe dwa lata w 39, potem GG nie Ukraina, kolejny moskiewski też okazał się nie tak długi (z perspektywy historii)
Raczej chodzi o taktykę rządzących - bardziej ukraińskie "tendencje" były wspierane czy wręcz wywoływane przez Austrię we Lwowie na przełomie wieków niż dalej na wschodzie.
Spisy w II RP pozostawiają wiele do życzenia.
Nie generalizowałbym -od szczegółu zacznij, od historii rodziny na tle , nie od "tak było bo wszyscy wiemy,że Historia, więc i rodzina musiała.."
grekokatolik - Ukrainiec
tyle, że podobnie (choć może mniej) błędna niż każde inne z ogółu do szczegółu
wszak siostrę wg tej "zasady" mógł mieć Polkę
ziemie nie tak często jak inne zmieniały przynależność państwową - wbrew pozorom:)
pod Moskwę pierwszy raz niecałe dwa lata w 39, potem GG nie Ukraina, kolejny moskiewski też okazał się nie tak długi (z perspektywy historii)
Raczej chodzi o taktykę rządzących - bardziej ukraińskie "tendencje" były wspierane czy wręcz wywoływane przez Austrię we Lwowie na przełomie wieków niż dalej na wschodzie.
Spisy w II RP pozostawiają wiele do życzenia.
Nie generalizowałbym -od szczegółu zacznij, od historii rodziny na tle , nie od "tak było bo wszyscy wiemy,że Historia, więc i rodzina musiała.."
-
Joanna_Lewicka

- Posty: 653
- Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
- Lokalizacja: Poznań
Sytuacje bywały najróżniejsze i najdziwniejsze.
Przykład z bliskiej rodziny:
Ojciec - ksiądz greckokatolicki w okolicach Lwowa tak poradził swojemu synowi, gdy ten chciał ożenić się z ewangeliczką: "idźcie do kościoła rzymskokatolickiego, wtedy żadne z Was nie będzie się czuło na siłę przyciągnięte do kościoła współmałżonka". I tak państwo młodzi uczynili
.
Jeszcze jedno - ów ksiądz nigdy nie nazywał swojego kościoła cerkwią, zawsze - kościołem.
Pozdrawiam -
Joanna
Przykład z bliskiej rodziny:
Ojciec - ksiądz greckokatolicki w okolicach Lwowa tak poradził swojemu synowi, gdy ten chciał ożenić się z ewangeliczką: "idźcie do kościoła rzymskokatolickiego, wtedy żadne z Was nie będzie się czuło na siłę przyciągnięte do kościoła współmałżonka". I tak państwo młodzi uczynili
Jeszcze jedno - ów ksiądz nigdy nie nazywał swojego kościoła cerkwią, zawsze - kościołem.
Pozdrawiam -
Joanna