księgi cmentarne
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
księgi cmentarne
Witam
Czy ktoś ma wiedzę od kiedy istnieje obowiązek prowadzenia ksiąg cmentarnych? Chodzi o księgi ze spisami grobów i osób w nich pochowanych.
Jakie informacje można znaleźć w księgach cmentarnych?
Moi przodkowie pochodzili z parafii Chlewiska (okolice Radomia), Doczytałem się, że cmentarz parafialny założono ok. 1806r. Zastanawiam się gdzie chowano zmarłych gdy nie było cmentarza? Zresztą po utworzeniu cmentarza pewnie miejsca i tak było za mało. Umieralność w tamtych czasach była duża.
Pozdrawiam
Krzysiek
Czy ktoś ma wiedzę od kiedy istnieje obowiązek prowadzenia ksiąg cmentarnych? Chodzi o księgi ze spisami grobów i osób w nich pochowanych.
Jakie informacje można znaleźć w księgach cmentarnych?
Moi przodkowie pochodzili z parafii Chlewiska (okolice Radomia), Doczytałem się, że cmentarz parafialny założono ok. 1806r. Zastanawiam się gdzie chowano zmarłych gdy nie było cmentarza? Zresztą po utworzeniu cmentarza pewnie miejsca i tak było za mało. Umieralność w tamtych czasach była duża.
Pozdrawiam
Krzysiek
No właśnie zapomniany temat. Bez odpowiedzi.
Mnie także interesuje temat istnienia ksiąg cmentarnych.
O miejscu pochowania wielu swoich przodków nie mam pojęcia.
W księgach zgonów USC (oraz kościelnych) są tylko CI o których
urzędnik USC (lub ksiądz) został zawiadomiony przez rodzinę lub sąsiadów.
Czyli tak na prawdę, jeżeli umarł w domu.
Jeżeli umarł w szpitalu, lub w drodze - szpitale nie miały obowiązku powiadamiania USC.
A gdzie chowano innowierców?
Większość mojej rodziny pochowana jest na cmentarzu w Baranowie.
Są tu moi dziadkowie, ich rodzeństwo - ale nie ma grobu pradziadków, mimo że musieli umrzeć w latach 20-tych.
Gdyby istniały "księgi cmentarne" można by przynajmniej mieć pewność, że ich prochy są na tym cmentarzu.
Można by też określić datę śmierci.
Czy istniały więc "księgi cmentarne" ?
A jeżeli tak - czy ktoś próbował je indeksować?
Myślę o starych księgach, bo obecnie wiele cmentarzy ma swoje
wyszukiwarki grobów.
pozdrawiam
- Jerz_B

Mnie także interesuje temat istnienia ksiąg cmentarnych.
O miejscu pochowania wielu swoich przodków nie mam pojęcia.
W księgach zgonów USC (oraz kościelnych) są tylko CI o których
urzędnik USC (lub ksiądz) został zawiadomiony przez rodzinę lub sąsiadów.
Czyli tak na prawdę, jeżeli umarł w domu.
Jeżeli umarł w szpitalu, lub w drodze - szpitale nie miały obowiązku powiadamiania USC.
A gdzie chowano innowierców?
Większość mojej rodziny pochowana jest na cmentarzu w Baranowie.
Są tu moi dziadkowie, ich rodzeństwo - ale nie ma grobu pradziadków, mimo że musieli umrzeć w latach 20-tych.
Gdyby istniały "księgi cmentarne" można by przynajmniej mieć pewność, że ich prochy są na tym cmentarzu.
Można by też określić datę śmierci.
Czy istniały więc "księgi cmentarne" ?
A jeżeli tak - czy ktoś próbował je indeksować?
Myślę o starych księgach, bo obecnie wiele cmentarzy ma swoje
wyszukiwarki grobów.
pozdrawiam
- Jerz_B
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
"W księgach zgonów USC (oraz kościelnych) są tylko CI o których
urzędnik USC (lub ksiądz) został zawiadomiony przez rodzinę lub sąsiadów.
Czyli tak na prawdę, jeżeli umarł w domu.
Jeżeli umarł w szpitalu, lub w drodze - szpitale nie miały obowiązku powiadamiania USC. "
nie -obowiązek zgłaszania zgonów był powszechny, tj dotyczył także szpitali, ulic etc
"A gdzie chowano innowierców? "
na cmentarzach danego wyznania
"Gdyby istniały "księgi cmentarne" można by przynajmniej mieć pewność, że ich prochy są na tym cmentarzu.
Można by też określić datę śmierci. "
tak - jeśli są to jest dobre źródło informacji, ale "normalny akt zgonu" jest neigorzy jeśłi chodzi o daty;)
"Czy istniały więc "księgi cmentarne" ?
A jeżeli tak - czy ktoś próbował je indeksować? "
zapraszam - np do materiału z Wilanowa, dostępny od lat
http://metryki.genealodzy.pl/ar9-zs9217d
w tym pokładne, czyli opłaty cmentarne
http://metryki.genealodzy.pl/metryki.ph ... y=503&kt=1
urzędnik USC (lub ksiądz) został zawiadomiony przez rodzinę lub sąsiadów.
Czyli tak na prawdę, jeżeli umarł w domu.
Jeżeli umarł w szpitalu, lub w drodze - szpitale nie miały obowiązku powiadamiania USC. "
nie -obowiązek zgłaszania zgonów był powszechny, tj dotyczył także szpitali, ulic etc
"A gdzie chowano innowierców? "
na cmentarzach danego wyznania
"Gdyby istniały "księgi cmentarne" można by przynajmniej mieć pewność, że ich prochy są na tym cmentarzu.
Można by też określić datę śmierci. "
tak - jeśli są to jest dobre źródło informacji, ale "normalny akt zgonu" jest neigorzy jeśłi chodzi o daty;)
"Czy istniały więc "księgi cmentarne" ?
A jeżeli tak - czy ktoś próbował je indeksować? "
zapraszam - np do materiału z Wilanowa, dostępny od lat
http://metryki.genealodzy.pl/ar9-zs9217d
w tym pokładne, czyli opłaty cmentarne
http://metryki.genealodzy.pl/metryki.ph ... y=503&kt=1
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Chyba nie do końca jest tak jak napisałeś Włodzimierzu.
Swoje informacje na temat zgonów. zaczerpnąłem wprost z USC do którego zadzwoniłem z zapytaniem na temat grobu osoby którą podejrzewałem, że może być moim krewnym.
Pomnik na cmentarzu stał, Pani w USC miała skomputeryzowaną bazę zgonów, a jednak szukanej osoby nie znalazła.
A powinna tam być, bo data zgonu pokrywała się z zakresem rejestru zgonów.
Na moje pytanie jak to możliwe - dostałem odpowiedź jak podałem w poprzednim poście.
Ze wszystkich swoich przodków jakich odnalazłem (trochę ich było i wszyscy z jednego rejonu), tylko trzech znalazłem
w księdze zgonów. Cała reszta - data śmierci nieznana.
Można by pomyśleć, że może zginęli w jakiś bitwach, w powstaniach i jako NN są pochowania na polach bitew.
Ale tak nie było, bo większość z nich płodziła kolejne dzieci często prawie do starości.
Owszem są w księdze zgonów ich dzieci które nie dożyły wieku młodzieńczego, ale zgonów rodziców brak.
Tak więc obowiązek informowania o zgonach USC, chyba nie do końca był przestrzegany.
Pozdrawiam
- Jerz_B
Swoje informacje na temat zgonów. zaczerpnąłem wprost z USC do którego zadzwoniłem z zapytaniem na temat grobu osoby którą podejrzewałem, że może być moim krewnym.
Pomnik na cmentarzu stał, Pani w USC miała skomputeryzowaną bazę zgonów, a jednak szukanej osoby nie znalazła.
A powinna tam być, bo data zgonu pokrywała się z zakresem rejestru zgonów.
Na moje pytanie jak to możliwe - dostałem odpowiedź jak podałem w poprzednim poście.
Ze wszystkich swoich przodków jakich odnalazłem (trochę ich było i wszyscy z jednego rejonu), tylko trzech znalazłem
w księdze zgonów. Cała reszta - data śmierci nieznana.
Można by pomyśleć, że może zginęli w jakiś bitwach, w powstaniach i jako NN są pochowania na polach bitew.
Ale tak nie było, bo większość z nich płodziła kolejne dzieci często prawie do starości.
Owszem są w księdze zgonów ich dzieci które nie dożyły wieku młodzieńczego, ale zgonów rodziców brak.
Tak więc obowiązek informowania o zgonach USC, chyba nie do końca był przestrzegany.
Pozdrawiam
- Jerz_B
Ostatnio zmieniony czw 21 sty 2016, 21:43 przez Jerz_B, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
zrozumiałem i podtrzymuję
na niezadane pytanie "jak to możliwe",że w USC nie odnalezieniu aktu zgonu możesz szukać odpowiedzi lub naprowadzenia np w wątku "fałszywie negatywny wynik kwerendy" lub podobnie zatytułowym (plus kwestia grobu symbolicznego)
jełsi powiedziano Ci w USC, ze zgony (pytanie w jakich latach, ale...) szpitalne były niezgłaszane - to udzielono Ci fałszywej informacji
przejrzyj dostępne akty prawne dla interesującego Cię okresu i z kilkanaście tysioęcy aktów zgonów:)
a po edycji, które dokonałeś..gdzieś w połowie drogi się spotkamy:)
na niezadane pytanie "jak to możliwe",że w USC nie odnalezieniu aktu zgonu możesz szukać odpowiedzi lub naprowadzenia np w wątku "fałszywie negatywny wynik kwerendy" lub podobnie zatytułowym (plus kwestia grobu symbolicznego)
jełsi powiedziano Ci w USC, ze zgony (pytanie w jakich latach, ale...) szpitalne były niezgłaszane - to udzielono Ci fałszywej informacji
przejrzyj dostępne akty prawne dla interesującego Cię okresu i z kilkanaście tysioęcy aktów zgonów:)
a po edycji, które dokonałeś..gdzieś w połowie drogi się spotkamy:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Tomasz_Lenczewski

- Posty: 2249
- Rejestracja: ndz 26 wrz 2010, 14:41
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Posłużę się przykładem dotyczącym mojego zmarłego stryja. Na cmentarzu parafialnym jest pochowany w grobie rodzinnym, w USC brak. Nikt nie pamiętał gdzie zmarł (zaraz po wojnie). W końcu udało mi się przypadkowo ustalić miejsce sporządzenia aktu stanu cywilnego, ale nadal nie znałem przyczyny zgonu. Czekałem wiele lat zanim proboszcz łaskawie zajrzał do ksiąg cmentarnych (małe miasteczko), gdzie była zapisana przyczyna zgonu. Miałem szczęście, bo ani dawny, ani też obecny proboszcz tego miasteczka nikomu ksiąg metrykalnych nie udostępnia, ani tym bardziej cmentarnych. A chodziło o rok 1948! Wszystkie metryki starsze oczywiście posiadam 200 lat wstecz zdobyte w różny sposób. Pozdrawiam TL
Z ustawy z dnia 31 stycznia 1959r.
Tam gdzie księgi są to z tego co się orientuję powstawały nie wcześniej niż po IIWŚ. Ale nie był to wymóg - Jak proboszcz chciał to prowadził, jak nie to nie
A jak nie było cmentarza? W relacjach z wizytacji parafii grekokatolickich z ~1720r. spotykałem się z zapisem "przykościelny pogost"
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0 ... 1%81%D1%82
Z tym, że chyba ciężko odnieść tę ustawę do cmentarzy parafialnych, gdyż nierzadko w parafiach do dnia dzisiejszego nie ma ksiąg stricte cmentarnych. Są po prostu księgi zgonów, aczkolwiek w ostatnim czasie można zauważyć spory "ruch w interesie" jeśli chodzi o inwentaryzację cmentarzy parafialnych.2. Minister właściwy do spraw wewnętrznych określi, w drodze
rozporządzenia, sposób prowadzenia ewidencji grobów, a w szczególności
prowadzenia ksiąg cmentarnych.
Tam gdzie księgi są to z tego co się orientuję powstawały nie wcześniej niż po IIWŚ. Ale nie był to wymóg - Jak proboszcz chciał to prowadził, jak nie to nie
A jak nie było cmentarza? W relacjach z wizytacji parafii grekokatolickich z ~1720r. spotykałem się z zapisem "przykościelny pogost"
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0 ... 1%81%D1%82
Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi.
Pozostało mi teraz ustalić czy taka księga była prowadzona w "mojej" parafii.
Inne rozwiązanie - poczekać na publikację ksiąg zgonów z lat 1910 - 1935r , albo poszukać tych akt w Archiwum Państwowym.
To pomoże mi ustalić czy w ogóle pradziadkowie byli pochowani na tym cmentarzu.
Dziwne mi tylko, że nie ma ich grobu - choć są groby ich dzieci.
Czyżby ich dzieci nie dbały o mogiłę rodziców?!
A może cmentarz po wojnie był tak zdewastowany, że nie sposób było ustalić kto gdzie jest pochowany.
Ale to już zupełnie inny temat.
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
- Jerz_B
Pozostało mi teraz ustalić czy taka księga była prowadzona w "mojej" parafii.
Inne rozwiązanie - poczekać na publikację ksiąg zgonów z lat 1910 - 1935r , albo poszukać tych akt w Archiwum Państwowym.
To pomoże mi ustalić czy w ogóle pradziadkowie byli pochowani na tym cmentarzu.
Dziwne mi tylko, że nie ma ich grobu - choć są groby ich dzieci.
Czyżby ich dzieci nie dbały o mogiłę rodziców?!
A może cmentarz po wojnie był tak zdewastowany, że nie sposób było ustalić kto gdzie jest pochowany.
Ale to już zupełnie inny temat.
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
- Jerz_B
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Z mojej praktyki kilku (zastrzegam wiejskich!) parafii wynika że księgi pochówków na parafialnych cmentarzach były prowadzone na zasadzie wewnętrznych ksiąg parafialnych. I moje z tej praktyki wnioski - jeśli nawet księgi się zachowały to raczej marnie widzę szansę do nich wglądu. Powód? zapisywano w nich wysokość ofiary (lub jak kto woli) opłaty za pogrzeb. Jak życie poucza kościelne dochody bywają pretekstem do niekoniecznie sensownych wniosków stąd proboszczowie ze zwykłej przezorności wolą nie dawać do nich powodu.
Jesli już zdecydujemy się nagabywac proboszczów to radzę przygotować sobie jakąś sensowna legendę uzasadniającą niezbędność uzyskania takiej informacji. Tylko czy warto?, poza data pochówku, nic genealogicznie wartościowego się z tych zapisów raczej się nie dowiemy. Akty zgonu są pod tym względem zdecydowanie bardziej cenne.
Pozdrawiam
Jesli już zdecydujemy się nagabywac proboszczów to radzę przygotować sobie jakąś sensowna legendę uzasadniającą niezbędność uzyskania takiej informacji. Tylko czy warto?, poza data pochówku, nic genealogicznie wartościowego się z tych zapisów raczej się nie dowiemy. Akty zgonu są pod tym względem zdecydowanie bardziej cenne.
Pozdrawiam
-
Duda_Edyta

- Posty: 78
- Rejestracja: sob 03 lis 2012, 22:17
- Lokalizacja: Kielce
Zgadzam się z opinią Włodzimierza. Szpitale zgłaszały zgony. Pytanie gdzie szukać.Sroczyński_Włodzimierz pisze: jełsi powiedziano Ci w USC, ze zgony (pytanie w jakich latach, ale...) szpitalne były niezgłaszane - to udzielono Ci fałszywej informacji
Ja znalazłam w parafii do której przynależał szpital.
Posłużę się przypadkiem jednego z moich krewnych, który mieszkał pod Kielcami, a jak się okazało zmarł w szpitalu w Kielcach.
Akt zgonu znalazłam w parafii do której przynależał szpital. W tym przypadku była to parafia pw. Św. Wojciecha w Kielcach ( 1933 r) W akcie zgonu jest zapis, że zgłaszającymi zgon byli "służący ze szpitala Św. Aleksandra" Z relacji rodzinnych wiem, że pochowany został na cmentarzu w Kielcach, który również przynależał do tej parafii. Jednak myślę, że jeśli w podobnym przypadku rodzina zdecydowałaby się na pochówek w swojej miejscowości i zwłoki zostałyby przewiezione, zapewne nie było to odnotowywane w księdze zgonów danej parafii, natomiast akt zgonu zapewne będzie w parafii do której przynależał szpital.
Pozdrawiam
Edyta