Służący kościelny
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Służący kościelny
Witam,
W akcie urodzenia mojej praprababci z 1876r., jest napisane, że ojciec jest służącym kościelnym. Mieszkali oni w niewielkim miasteczku na południu zamojszczyzny (Tarnogród), zamieszkałym głownie przez żydów. Jeżeli mieszkali już tam jacyś polacy, to zajmowali się głównie rolą. Praprababcia mieszkała w domku naprzeciw kościoła. Czy mógłby mi ktoś opisać jaką rolę pełnił ten służący kościelny, co należało do jego obowiązków, czy mógł posiadać ziemię do uprawy?
Pozdrawiam,
Bartek
W akcie urodzenia mojej praprababci z 1876r., jest napisane, że ojciec jest służącym kościelnym. Mieszkali oni w niewielkim miasteczku na południu zamojszczyzny (Tarnogród), zamieszkałym głownie przez żydów. Jeżeli mieszkali już tam jacyś polacy, to zajmowali się głównie rolą. Praprababcia mieszkała w domku naprzeciw kościoła. Czy mógłby mi ktoś opisać jaką rolę pełnił ten służący kościelny, co należało do jego obowiązków, czy mógł posiadać ziemię do uprawy?
Pozdrawiam,
Bartek
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
Służący kościelny
Po prostu obecny kościelny czyli człowiek do wszystkiego w kościele.
Czy mógł posiadać ziemię? Kościelny miał masę obowiązków a ziemia wymaga pracy!
Staszek
Czy mógł posiadać ziemię? Kościelny miał masę obowiązków a ziemia wymaga pracy!
Staszek
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Służący kościelny
Witam, z lat 1876 pewnie w jakiejś książce będzie taki opis, ( czyli półprawdy), z tego co pamiętam o sto lat później z lat w połowie 1900 to nie sługa kościelny, tylko kościelny miał dom ( mieszkanie ), przy kościele mieszkał z rodziną i nie miał ziemi.
Ziemi nie mógł mieć przy kościele (chyba ze gdzieś własną) bo był pracownikiem dożywotnim i zmiana na nowego po jego śmierci w tym samym przykościelnym domu. Utrzymywał się z usługi jak ministrant do każdej mszy, zapalał świece z wosku na każdą msze i je gąsił specjalnym do gaszenia kapturkiem na długim trzonku. Za opłatą wydawał świecę np. do ślubu państwa młodym i drużbą w parach. Osobiście kopał groby za opłatą nawet w zimie i rodzina cała sprzątała kościół na każde święto i niedzielę. Raz w roku po żniwach jeździł wozem w drabinach i zbierał z całej parafii zboże w snopkach od każdego domu, potem to sobie omłócił u księdza w stodole, miał swoją trzodę chlewną i kurki. Nie była to lekka praca, ale chrzty, śluby i pogrzeby były dodatkowym zarobkiem pewnie plus pensji stałej ; pozdrawiam - Julian
Ziemi nie mógł mieć przy kościele (chyba ze gdzieś własną) bo był pracownikiem dożywotnim i zmiana na nowego po jego śmierci w tym samym przykościelnym domu. Utrzymywał się z usługi jak ministrant do każdej mszy, zapalał świece z wosku na każdą msze i je gąsił specjalnym do gaszenia kapturkiem na długim trzonku. Za opłatą wydawał świecę np. do ślubu państwa młodym i drużbą w parach. Osobiście kopał groby za opłatą nawet w zimie i rodzina cała sprzątała kościół na każde święto i niedzielę. Raz w roku po żniwach jeździł wozem w drabinach i zbierał z całej parafii zboże w snopkach od każdego domu, potem to sobie omłócił u księdza w stodole, miał swoją trzodę chlewną i kurki. Nie była to lekka praca, ale chrzty, śluby i pogrzeby były dodatkowym zarobkiem pewnie plus pensji stałej ; pozdrawiam - Julian
-
Christian_Orpel

- Posty: 739
- Rejestracja: pn 28 sie 2006, 01:02
- Lokalizacja: HENIN-BEAUMONT , Francja
- Kontakt:
Witam,
Czy istniał może jakiś zwyczaj dziedziczenia tego zawodu? Dlaczego ludzie decydowali się na taką pracę skoro była ciężka, może z pobożności, czy po prostu nie mieli wyboru?
Pozdrawiam i dziękuję za zaangażowanie,
Bartek
Czy istniał może jakiś zwyczaj dziedziczenia tego zawodu? Dlaczego ludzie decydowali się na taką pracę skoro była ciężka, może z pobożności, czy po prostu nie mieli wyboru?
Pozdrawiam i dziękuję za zaangażowanie,
Bartek
"Bo ty tak jak każde istnienie masz wpływ na jej błysk
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
Służący kościelny
Jaka pomyłka?
"Bo ty tak jak każde istnienie masz wpływ na jej błysk
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Służący kościelny
Ja bym powiedział Bartku że nie tylko z pobożności, ale z potrzeby utrzymania rodziny i dom za darmo, blisko do szkoły mają dzieci. Tak było że jak syn dorastał, to zastępował ojca w posłudze w kościele. Tu trzeba przypomnieć ze wtedy msze ksiądz odprawiał jeszcze po łacinie, trzeba był rozumieć i wiedzieć także po łacinie co odpowiadać księdzu na wszystkich uroczystościach przy pełnym kościele ludzi, np. w Wielki Piątek, czy służyć przy chrzcie dziecka ; Julian
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Służący kościelny
Sytuacje bywały różne, zależnie od regionalnej specyfiki. Znam udokumentowany przypadek sługi kościelnego, który był wylegitymowanym szlachcicem. Był to Antoni Jamiołkowski syn Szymona (żył w latach 1789 - 1852) był kawalerem, ale w parafii Sokoły wśród drobnej szlachty włościan można było policzyć na palcach.
Służący kościelny
Serdecznie dziękuję wszystkim za przybliżenie mi tajemnicy tego zawodu.
Pozdrawiam,
Bartek
Pozdrawiam,
Bartek
"Bo ty tak jak każde istnienie masz wpływ na jej błysk
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
jak każde z tych z których się wywodzisz, ziemie
z których ty pochodzisz to marzenie tych
którzy odeszli za młodzi"
Zipera
Pozdrawiam,
Bartek
Służący kościelny
Znalazłem inną "ciekawą" funkcję kościelną - Dziad Kościelny
W 1808 roku wśród moich przodków przytraiło się jakieś nieszczęście i w odstępie 2 dni zmarło dwoje dzieci (2 lata i 4 lata).
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 280&y=1318
Zgłoszenia zgonu dokonywały zazwyczaj dwie osoby ale.widocznie gdy za bardzo nie było komu zgłosić to.. bardzo czesto pojawiał się w tych zgłoszeniach liczacy ponad 70 lat Dziad Kościelny - Wojciech Frankowski przy tutejszym kościele zamieszkały.
Myślę że nie było to to samo co służący kościelny.
W 1808 roku wśród moich przodków przytraiło się jakieś nieszczęście i w odstępie 2 dni zmarło dwoje dzieci (2 lata i 4 lata).
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 280&y=1318
Zgłoszenia zgonu dokonywały zazwyczaj dwie osoby ale.widocznie gdy za bardzo nie było komu zgłosić to.. bardzo czesto pojawiał się w tych zgłoszeniach liczacy ponad 70 lat Dziad Kościelny - Wojciech Frankowski przy tutejszym kościele zamieszkały.
Myślę że nie było to to samo co służący kościelny.
Wiesław Tomczak
Re: Służący kościelny
Odpowiednik dzisiejszego kościelnego.
Często, acz niesłusznie, mylony z dziadem proszalnym, żebrzącym przed kościołem.
Często, acz niesłusznie, mylony z dziadem proszalnym, żebrzącym przed kościołem.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
-
Stanisław_Szwarc

- Posty: 340
- Rejestracja: ndz 12 sie 2012, 21:12
- Lokalizacja: Poznań
Nie jestem pewien, ale "dziadami" nazywano raczej ludzi utrzymujących się z jałmużny, albo otrzymujących wikt i dach nad głową w zamian za pewne niewielkie usługi i nie było w tym określeniu nic obelżywego, ani odnoszącego się do wieku.
Napotkałem z pocz. XIXw. na zgłoszenie urodzenia dziecka, którego rodziców określono jako "dziadów przy wojsku służących". Nie wykluczam, że mógł taki dziad mieszkać przy probostwie, żywić się z księżowskiej kuchni,żebrać pod kościołem i spełniać na miarę sił jakieś drobne posługi. Podobno bywało, że takich dziadów proszono w drugą parę chrzestnych (i wynagradzano), traktując to jako akt miłosierdzia, który przyniesie szczęście dziecku.
Staszek
Napotkałem z pocz. XIXw. na zgłoszenie urodzenia dziecka, którego rodziców określono jako "dziadów przy wojsku służących". Nie wykluczam, że mógł taki dziad mieszkać przy probostwie, żywić się z księżowskiej kuchni,żebrać pod kościołem i spełniać na miarę sił jakieś drobne posługi. Podobno bywało, że takich dziadów proszono w drugą parę chrzestnych (i wynagradzano), traktując to jako akt miłosierdzia, który przyniesie szczęście dziecku.
Staszek
