Mężatka panną?

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

apogorzelska

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 243
Rejestracja: śr 13 lip 2011, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Mężatka panną?

Post autor: apogorzelska »

Witam
Mam kilka pytań do bardziej doświadczonych forumowiczów.
Dziadkowie Helena i Józef Mikosz pochodzą z Pniaków pow. Kałusz, woj. stanisławowskie. Tam w 1944 porzucili gospodarstwo rolne, uciekli najpierw do Kałusza, potem do wsi Rygi pow. Krosno. Dziadek zaginął, nie wiem dokładnie kiedy, ale z Kałusza wyjechali razem. Na ziemię odzyskane w czerwcu 1945r. dotarła już sama babcia z dziećmi. Dostali gospodarstwo w Świdnicy.
Przechodząc do sedna sprawy, w aktach przesiedleńczych jest informacja, że jej rodzice to Stanisław i Zofia Kocha, ale w dowodzie jej matka ma już nazwisko Kodon.
W aktach przesiedleńczych jest informacja o jej zaginionym mężu, ale w dowodzie jest informacja, że babcia była panną!

Dowód został wydany w Lublinie. Czy mógł być jakiś powód, że dowód musiał być wystawiony właśnie tam, skoro wg. moich informacji po osiedleniu mieszkała tylko w pow. świdnickim ?
Jakie nazwisko panieńskie matki można uznać za bardziej 'prawdopodobne' ? Te z akt przesiedleńczych czy dowodu?
Czy można było dostać dowód osobisty nie posiadając metryki urodzenia, na podstawie np. jakiegoś innego dokumentu ?
I najważniejsze pytanie dla mnie. Dlaczego w dowodzie ma wpisane, że była panną? Nazwisko Mikosz, rodowe Niziołek a stan cywilny panna? Fakt, dziadek nigdy się nie odnalazł, ale to chyba nie jest powód żeby tak wpisać? Jak już to wdowa, chociaż najprawdopodobniej nigdy nie złożyła wniosku o uznanie go za zmarłego.

Pozdrawiam
Ania

EDIT:
Żeby babcia Helena stała się osobą, a nie tylko wpisem na forum, poniżej jej zdjęcie. Z mężem Józefem :wink:
https://plus.google.com/u/0/photos?pid= ... 5270851311
Ania Pogorzelska
------------------------------------------------------------
Szukam informacji o Jakubie Żukowskim (ur +- 1880r.), mieszkańcu gm. Belsk, woj. mazowieckie, zmarłym w 1917 w Mińsku Litewskim, żona Magdalena z Mrozów
Gos_Paweł_P

Sympatyk
Posty: 135
Rejestracja: sob 09 lip 2011, 10:16

Mężatka panną?

Post autor: Gos_Paweł_P »

Miałem podobny przypadek. Tylko że, moja Prababcia urodziła się w Polsce i zmarła w Polsce.Tylko że w międzyczasie przebywała w p.obozie koncentracyjnym. Przed wojną miała męża, który zmarł w 1977 r. na wypędzeniu a Ona sama musiała zostać pochowana jako "panna", pod swoim rodowym nazwiskiem.

Świdnik położony jest blisko Lublina.Może miejscowość w której mieszkałaTwoja Babcia znajdowała się na obrzezach powiatu i przez pewien czas należała do powiatu lubelskiego ?

Moja Prababcia odtwarzała metrykę w powiecie, w którym mieszkała przed wojną, a nie położonym ze 100 km dalej.

Mojej Prababci nie pozwolono odtworzyć aktu ślubu.Więc pozostała "panną".
pawel.dyda

Członek PTG
Adept
Posty: 136
Rejestracja: sob 31 lip 2010, 18:23
Lokalizacja: Warszawa

Mężatka panną?

Post autor: pawel.dyda »

Może tak być, że Twój dziadek "zaginął" za pomocą NKWD, czy innego UB i lepiej było się nie ujawniać? Może babcia chciała uniknąć prześladowań i wolała przedstawić się jako panna? Zagadką wówczas jest dlaczego po odwilży w 56 tak pozostało...
Jak rozumiem babcia nie zwierzała Ci się na ten temat?
Pozdrawiam,
Paweł.
Awatar użytkownika
A.Kuba

Sympatyk
Adept
Posty: 98
Rejestracja: wt 14 lip 2009, 14:38

Mężatka panną?

Post autor: A.Kuba »

U mnie podobnie, babcia rodzi się na kresach, wywieziona jest na roboty do Niemiec wraca do Polski ale już centralnej i zaczyna się kręcenie w dokumentach i pozostało tak aż do śmierci babci w 2000 roku, co dokument o co innego... Dzieci idace do komuni czy szkoły nie były niczego świadome, część wyjaśniło sie gdy wyrabiały dowody a wszysto dopiero po śmierci babci... czyli cały czas kręcenie z nazwiskami, mężami itc.
Pozdrawiam
Arkadiusz Kuba
----------------------
syn Jerzego, wnuk Stanisława, prawnuk Wincentego syna Mikołaja syna Franciszka syna Karola
apogorzelska

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 243
Rejestracja: śr 13 lip 2011, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: apogorzelska »

Z rozpędu pisałam babcia i dziadek, oczywiście Helena i Józef to moi pradziadkowie, przepraszam.
Gos_Paweł_P chodzi o Świdnicę w woj. dolnośląskim, to spora odległość do Lublina. Mój dziadek, syn Heleny i Józefa też miał dowód wystawiany w Lublinie. Może tam był jakiś urząd który wystawiał repatriantom dokumenty?

pawel.dyda niestety nigdy nie poznałam prababci, mimo że zmarła dość niedawno bo w 2002 roku. Jeśli chodzi o zaginięcie pradziadka to bardziej prawdopodobne jest, że niestety porzucił rodzinę :( Był szukany przez PCK, nic nie znaleziono. Jakiś czas temu ponownie do nich napisałam, czekam na odpowiedź. W Bad Arolsen, nic nie mają.

A.Kuba czy po jej śmierci zostało wszystko "wyprostowane' i jej akt zgonu już był poprawny?
Ania Pogorzelska
------------------------------------------------------------
Szukam informacji o Jakubie Żukowskim (ur +- 1880r.), mieszkańcu gm. Belsk, woj. mazowieckie, zmarłym w 1917 w Mińsku Litewskim, żona Magdalena z Mrozów
pawel.dyda

Członek PTG
Adept
Posty: 136
Rejestracja: sob 31 lip 2010, 18:23
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawel.dyda »

Skoro rodzina kresowa, to wypada się tu podzielić moją historią... Mój dziadek pochodził z kresów, konkretniej urodził się w Czerczyku w woj. lwowskim. Przed wojną wyemigrował na stałe do Francji (jak mu się wydawało przynajmniej), ale dziwnym zrządzeniem losu Niemcy go aresztowali i wywieźli na roboty. Oficjalnie do Niemiec, ze straty.pl dowiedziałem się że do Szczecina 8)
Ale do rzeczy. Oczywiście rodzina w formie ojca, dwóch sióstr i brata została na kresach (matka zmarła przed wojną...). Brata wcielili do Armii Czerwonej, zginął w Rumuni. Zostały siostry i ojciec. Po wojnie dziadek poszukiwał rodziny przez PCK. Bez rezultatu.
Przełom nastąpił w latach 50-ych, kiedy jego cioteczna siostra, greckokatolicka siostra zakonna przyjechała z nowiną. Rodzinę raczyła zamordować banda UPA. To znaczy konkretniej zostali porwani (wywiezieni do lasu) i wszelki słuch po nich zaginął.

Zmierzam do tego, że niekoniecznie Twój pradziad porzucił rodzinę, może być również tak, że ktoś mu pomógł opuścić ten padół.
Pozdrawiam,
Paweł.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”