Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Witam ponownie, do wszystkich genealogów co piszą ku mnie, ja pisałem o swoich poszukiwaniach i z racji ze zawsze pradziadkowie moi jak widzę umieli się podpisać, mam możliwość dojścia do roku 1438, w dodatku piastowali urzędy i mieli majątki, kilkanaście i rozsiane w dawnej Polsce i Litwie.
Do Roberta, Drogie Dziecko, czy Ty nie rozumiesz ze Ci podałem rękę, a Ty od razu z długim językiem, my tu w Polsce mamy się dobrze i traktujemy się obowiązkowo jak koleżanki i koledzy ; pozdrawiam - Julian
Do Roberta, Drogie Dziecko, czy Ty nie rozumiesz ze Ci podałem rękę, a Ty od razu z długim językiem, my tu w Polsce mamy się dobrze i traktujemy się obowiązkowo jak koleżanki i koledzy ; pozdrawiam - Julian
Gratuluję Ci Julianie bo to chyba wyjątkowy sukces w skali kraju. Wywód pewny do roku 1438 to niesłychana rzadkość. W rodach magnackich często to wywody urywają się na XVI czy XVII wieku bo metryk tak starych brak i nie zawsze pośrednie źródła znaleźć można. I pojawiają się luki, przypuszczenia, wątpliwości. Szczęściarz jesteś nieprawdopodobny.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Dziękuję Ci Ewo, to nie jest łatwe, ale tu się pochwalę przy okazji ze dostałem cały segregator genealogi z Ameryki rysowane drzewa osobiście przez Sawickich. Opieram się na książkach, herbarze i słowniki ( różne ), to wszystko notuje i błędy też poprawiam, w każdej książce są. To wszystko jest z pomocą można by rzec ludzi z całego świata, bo z wielu krajów mi przysyłają różne akta, najstarsze po łacinie z podpisem Macieja Sawickiego z 1567 r. - Julian
Ps. nie ma chyba takiego pewnego stuprocentowego wywodu, mój liczę na 90 %
Ps. nie ma chyba takiego pewnego stuprocentowego wywodu, mój liczę na 90 %
Ostatnio zmieniony czw 03 paź 2013, 17:24 przez Sawicki_Julian, łącznie zmieniany 1 raz.
Pewnie doszedłeś do 1438 roku w jednej lub co najwyżej kilku liniach. Ale i tak oznacza to, że wygrałeś w genealogicznego totolotka Julianie! Masz po prostu wielkie szczęście.Sawicki_Julian pisze:ze zawsze pradziadkowie moi jak widzę umieli się podpisać, mam możliwość dojścia do roku 1438
Czasem jest tak, jak u mnie gdzie księgi kończą się na 1920 roku (bo wcześniejsze zostały spalone) albo jeśli chodzi o moją szlachtę - brak jest ksiąg grodzkich i ziemskich bo spalone w powstaniu warszawskim.
Większym sukcesem i więcej pracy wymaga stworzenie pełnego wywodu przodków do połowy XVIII w. niż doprowadzenie 1 linii do Mieszka I.
Pozdrawiam
Piotr
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
No Julian to odkrył i powiązał całkiem ostatnio, głośno było o tym na forum, bo to dzięki temu forum się stało. Ktoś coś podpowiedział i dalej poszło, ale wcześniej wiele lat szukania. Ja Julianowi kibicuję bardzo bo mam jego nazwisko w drzewie także.
Forum działa jak .. nie wiem jak to nazwać, ale jak taka wspólna praca nad każdy swoimi przodkami, ale podpowiedzi jakie się tu uzyskuje są uniwersalne. Idea forum. Moje pierwsze odkrycie genealogiczne było na Genpol-u, ktoś podpowiedział, żeby wstukać w wyszukiwarkę szukane nazwisko i imię. Skąd w wyszukiwarce może wyskoczyć niepiśmienna prababcia, żyjąca 100 lat temu? Samej takie wstukanie nie przyszło mi do głowy, ale wstukałam z marszu, bo ktoś tak podpowiedział i .. okazało się, że jej nie ma oczywiście, ale jest jej wnuczka, mająca takie samo imię i nazwisko. Szok.
Tak samo Julian, czytając skrupulatnie forum znalazł właściwą dla swoich poszukiwań podpowiedź (link), super sprawa, pamiętam tę akcję bo była niedawno. CZYTAJCIE SKRUPULATNIE FORUM, TU SIĘ DZIEJE "WIELKA GENEALOGIA". I oczywiście piszcie, bo podpowiecie innym.
Łucja
Forum działa jak .. nie wiem jak to nazwać, ale jak taka wspólna praca nad każdy swoimi przodkami, ale podpowiedzi jakie się tu uzyskuje są uniwersalne. Idea forum. Moje pierwsze odkrycie genealogiczne było na Genpol-u, ktoś podpowiedział, żeby wstukać w wyszukiwarkę szukane nazwisko i imię. Skąd w wyszukiwarce może wyskoczyć niepiśmienna prababcia, żyjąca 100 lat temu? Samej takie wstukanie nie przyszło mi do głowy, ale wstukałam z marszu, bo ktoś tak podpowiedział i .. okazało się, że jej nie ma oczywiście, ale jest jej wnuczka, mająca takie samo imię i nazwisko. Szok.
Tak samo Julian, czytając skrupulatnie forum znalazł właściwą dla swoich poszukiwań podpowiedź (link), super sprawa, pamiętam tę akcję bo była niedawno. CZYTAJCIE SKRUPULATNIE FORUM, TU SIĘ DZIEJE "WIELKA GENEALOGIA". I oczywiście piszcie, bo podpowiecie innym.
Łucja
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
-
julia_jarmola

- Posty: 608
- Rejestracja: ndz 12 lut 2012, 12:47
Witam! Podobnie, jak Aneta czasami w swoich wyobrażeniach przenoszę się do czasów swoich przodków i dlatego z tych suchych zapisów staram się wyłuskać te dodatkowe informacje.
Jaki los czeka moją pracę- nie wiem? Część rodziny kiwa z uznaniem głową, ale o pomocy nie ma mowy
, część mówi : "Po co ci to?", zaś szwagier wręcz zakazał "grzebania w jego osobistych sprawach!", ta osobista sprawa, to etymologia jego nazwiska do wiadomości jego dzieci-wyłącznie!!!
Myślę jednak, że skoro to nasza pasja,to róbmy swoje
Może kogoś zainspirujemy, pomożemy...? A że ze skrawków informacji można stworzyć piękną rodzinną opowieść ,"podpartą" zaledwie dwoma dokumentami i kilkoma zdjęciami przekonałam się dwa dni temu na spotkaniu klasowym. Właśnie moja pasja "archeologia ", jak niektórzy mówią zainspirowała koleżankę
Czyż więc nasze szperactwo i mówienie o tym nie ma sensu nawet i w tym wymiarze...?
Pozdrawiam- Julia J.
Jaki los czeka moją pracę- nie wiem? Część rodziny kiwa z uznaniem głową, ale o pomocy nie ma mowy
Myślę jednak, że skoro to nasza pasja,to róbmy swoje
Może kogoś zainspirujemy, pomożemy...? A że ze skrawków informacji można stworzyć piękną rodzinną opowieść ,"podpartą" zaledwie dwoma dokumentami i kilkoma zdjęciami przekonałam się dwa dni temu na spotkaniu klasowym. Właśnie moja pasja "archeologia ", jak niektórzy mówią zainspirowała koleżankę
Pozdrawiam- Julia J.
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt:
Re: Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
EWAFRA pisze:Ciągłość genetyczną w linii męskiej? Jakim to sposobem skoro mój dziadek zmarł w 1989 roku.
Ja pisze o metodzie, a Pani o wlasnym przypadku - w ten sposob nigdy nie uda sie porozumiec.
Co do watpliwosci - tak, nawet gdy nie mamy Y-DNA przodkow, to na podstawie analizy odpowiedniej proby, mozemy je estymowac.
Pozdrawiam
FJG I1a2a1a* (2?)
-
julia_jarmola

- Posty: 608
- Rejestracja: ndz 12 lut 2012, 12:47
Zgadza się, ale nawiązywałam do refleksji, także osobistych z wcześniejszych wpisów
Poza tym do jakiego porozumienia mamy w tej kwestii dojść? Każdy genealog i ten z ogromnym doświadczeniem , i ten początkujący szuka przodków ojczystych i macierzystych niby wg określonych sposobów, ale i tak w sumie każdy na swój sposób i wg własnych możliwości, także jeśli chodzi o badanie DNA.
Pozdrawiam serdecznie
Julia J.
Poza tym do jakiego porozumienia mamy w tej kwestii dojść? Każdy genealog i ten z ogromnym doświadczeniem , i ten początkujący szuka przodków ojczystych i macierzystych niby wg określonych sposobów, ale i tak w sumie każdy na swój sposób i wg własnych możliwości, także jeśli chodzi o badanie DNA.
Pozdrawiam serdecznie
-
grabowscy.net.pl

- Posty: 106
- Rejestracja: ndz 11 wrz 2011, 19:46
- Kontakt:
julia-jarmola pisze:Zgadza się, ale nawiązywałam do refleksji, także osobistych z wcześniejszych wpisów :|
Ale ja nie odpowiadalem Pani! Prosze sie usmiechnac!
Pozdrawiam serdecznie
FJG
ps. A gdy chodzi o Y-DNA, to szukam potomkow (w linii po mieczu) tego Pana: http://gw.grabowscy.net.pl/grabowscy?m= ... owski&t=PN
-
julia_jarmola

- Posty: 608
- Rejestracja: ndz 12 lut 2012, 12:47
- Niewiadomski_Robert

- Posty: 600
- Rejestracja: pn 06 maja 2013, 04:00
- Lokalizacja: New York City
Re: Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
[quote="Łucja"]Robert otworzył temat, ale na szczęście temat idzie sam, bo kolejne odezwanie się Roberta - nie rozumiem.
Lucjo, juz spiesze z wyjasnieniem: warto dyskutowac dlaczego podejmujemy pewnego rodzaju decyzje dotyczace tego jaka forme nadac naszym dociekaniom genealogicznym. Wybory, ktore podejmujemy o tym jak prowadzic te drzewa i rodowody wcale nie sa takie oczywiste i odzwierciedlaja nasze poglady o tym co jest nosnikiem dziedzictwa i co z tego dziedzictwa posiada wartosc oraz co jej nie posiada.
Poz tym, ja sie po prostu nie oburzam, ze ktos sie genealogia wcale nie interesuje. W pewnym stopnu nawet rozumiem tych, ktorych to nie obchodzi albo uwazaja to hobby za strate czasu.
Do EWAFRA:
No tak, zgadzam sie z EWAFRA. Wyczyn to nieprawdopodobny! Dorownuje Habsburgom i Jagiellonom! Chociaz to i tak skromnie w porownaniu z sarmackimi genealogiami -czasów rzymskich sięgały genealogie Załuskich i Opalińskich, rowniez Lubomirscy wywodzili swoj początek od krewnego cezarów Juliusza i Augusta! Jak sie Sarmata rozpedzi to i przodka wsrod faraonow odnajdzie! A tak powazniej: przydaloby sie troche krytycyzmu w podejsciu do wywodow, zwlaszcza tych amatorskich, na podstawie dokumentow i metryk do konca XVIII w. Niestety, jesli ktos badal to wie, ze informacje tam zawarte czesto nie pozwalaja na bezsporne ustalenie powiazan rodzinnych. Trzeba to traktowac w kategoriach prawdopodobienstwa. W dodatku, wazna jest nie tylko umiejetnosc odczytywania tych zrodel ale takze ich egzegezy. Sprawe komplikuja liczne fabrykacje, takie rozne wishful thinking przeszlych pokolen oraz najzwyklejsze falszerstwa na potrzeby heroldii, awansu spolecznego etc.
Do Juliana:
"my tu w Polsce mamy się dobrze i traktujemy się obowiązkowo jak koleżanki i koledzy ; pozdrawiam - Julian"
-my tu w NYC tez!
Robert
Lucjo, juz spiesze z wyjasnieniem: warto dyskutowac dlaczego podejmujemy pewnego rodzaju decyzje dotyczace tego jaka forme nadac naszym dociekaniom genealogicznym. Wybory, ktore podejmujemy o tym jak prowadzic te drzewa i rodowody wcale nie sa takie oczywiste i odzwierciedlaja nasze poglady o tym co jest nosnikiem dziedzictwa i co z tego dziedzictwa posiada wartosc oraz co jej nie posiada.
Poz tym, ja sie po prostu nie oburzam, ze ktos sie genealogia wcale nie interesuje. W pewnym stopnu nawet rozumiem tych, ktorych to nie obchodzi albo uwazaja to hobby za strate czasu.
Do EWAFRA:
No tak, zgadzam sie z EWAFRA. Wyczyn to nieprawdopodobny! Dorownuje Habsburgom i Jagiellonom! Chociaz to i tak skromnie w porownaniu z sarmackimi genealogiami -czasów rzymskich sięgały genealogie Załuskich i Opalińskich, rowniez Lubomirscy wywodzili swoj początek od krewnego cezarów Juliusza i Augusta! Jak sie Sarmata rozpedzi to i przodka wsrod faraonow odnajdzie! A tak powazniej: przydaloby sie troche krytycyzmu w podejsciu do wywodow, zwlaszcza tych amatorskich, na podstawie dokumentow i metryk do konca XVIII w. Niestety, jesli ktos badal to wie, ze informacje tam zawarte czesto nie pozwalaja na bezsporne ustalenie powiazan rodzinnych. Trzeba to traktowac w kategoriach prawdopodobienstwa. W dodatku, wazna jest nie tylko umiejetnosc odczytywania tych zrodel ale takze ich egzegezy. Sprawe komplikuja liczne fabrykacje, takie rozne wishful thinking przeszlych pokolen oraz najzwyklejsze falszerstwa na potrzeby heroldii, awansu spolecznego etc.
Do Juliana:
"my tu w Polsce mamy się dobrze i traktujemy się obowiązkowo jak koleżanki i koledzy ; pozdrawiam - Julian"
-my tu w NYC tez!
Robert
Re: Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
Oto co znaczy siła wiary. Tylko pytanie w co? Tak proszę państwa ja piszę o własnym przypadku w odniesieniu do metody bo metodę i jej efektywność najlepiej na konkretnym przykładzie wyjaśnić. Tak zaczepiona w powietrzu, o nic nie wsparta staje się czymś bardzo mglistym i elastycznym. I można naciągać w każdą stronę i w nieskończoność. Państwo twierdzą, że metoda potwierdza ciągłość linii. Owszem, badania genetyczne mogą potwierdzić ciągłość linii, ale tylko tej przebadanej rzeczywiście. Natomiast estymacje prób materiałowych to proszę państwa nie jest nic innego jak statystyka, hipotetyka czyli fikcja i fantazja zupełna.grabowscy.net.pl pisze:EWAFRA pisze:Ciągłość genetyczną w linii męskiej? Jakim to sposobem skoro mój dziadek zmarł w 1989 roku.
Ja pisze o metodzie, a Pani o wlasnym przypadku - w ten sposob nigdy nie uda sie porozumiec.
Co do watpliwosci - tak, nawet gdy nie mamy Y-DNA przodkow, to na podstawie analizy odpowiedniej proby, mozemy je estymowac.
Pozdrawiam
FJG I1a2a1a* (2?)
Poza tym do czego mam wyniki z estymowanych prób odnieść? Do przodków biologicznych, którzy nie wiadomo czy są tymi samymi osobami co formalni czy uznać z pewnością, że potwierdza to moje pochodzenia od przodków w metrykach zapisanych? Wszak oczywistością jest, że niewymarła linia biologiczna jest linią ciągłą i nie trzeba żadnych badań, żeby to wiedzieć. Pytanie czy linia biologiczna jest tożsama z linią "metrykalną", a jeśli tak to do jakiego momentu, do którego znanego pokolenia? To nam badanie Y-DNA rozstrzygnie na podstawie estymowanych prób?
Kolejny sposób wyciągania z ludzi paru groszy, wmawiając im kosmiczne bajki.
Ktoś kto odkryje, że ma haplogrupę, rzekomo typową dla ludów azjatyckich, stepowych może uznać za potwierdzone, że jest biologicznym potomkiem jakiegoś Tatara co nad Wisłę zawędrował. Czy jednak ma jednocześnie prawo uznać, że jego ród patrylinearny czyli Nowakowie z Podlasia to potomkowie osiadłych tu za króla Sobieskiego Mongołów? Nie, absolutnie bo najpierw musiałby udowodnić, że także ci Nowakowie sprzed 5 pokoleń mieli tę samą haplogrupę. Może tylko jeden taki w gniazdo rodowe się wkręcił? Takim czy innym sposobem.
Re: Umownosc w tworzeniu wywodow genealogicznych
Myślę, że Julian doszedł do XV w. na podstawie herbarzy, które niestety nie są żadnymi źródłami a tylko pomocą w ustalaniu prawdopodobnych zdarzeń z przeszłości. Wiele w herbarzach zakłamań i nieścisłości. Jeżeli Julian doszedł do XV na podstawie akt metrykalnych i akt grodzkich i ziemskich to czapka z głowy! Nawet Adamowi Pszczółkowskiemu słynnemu specjaliście od szlachty Północnego Mazowsza jeśli chodzi o jego rodzinę udało się na podstawie akt grodzkich i ziemskich dojść "tylko" do 1640 roku.Niewiadomski_Robert pisze:No tak, zgadzam sie z EWAFRA. Wyczyn to nieprawdopodobny! Dorownuje Habsburgom i Jagiellonom! Chociaz to i tak skromnie w porownaniu z sarmackimi genealogiami -czasów rzymskich sięgały genealogie Załuskich i Opalińskich, rowniez Lubomirscy wywodzili swoj początek od krewnego cezarów Juliusza i Augusta! Jak sie Sarmata rozpedzi to i przodka wsrod faraonow odnajdzie! A tak powazniej: przydaloby sie troche krytycyzmu w podejsciu do wywodow, zwlaszcza tych amatorskich, na podstawie dokumentow i metryk do konca XVIII w. Niestety, jesli ktos badal to wie, ze informacje tam zawarte czesto nie pozwalaja na bezsporne ustalenie powiazan rodzinnych. Trzeba to traktowac w kategoriach prawdopodobienstwa. W dodatku, wazna jest nie tylko umiejetnosc odczytywania tych zrodel ale takze ich egzegezy. Sprawe komplikuja liczne fabrykacje, takie rozne wishful thinking przeszlych pokolen oraz najzwyklejsze falszerstwa na potrzeby heroldii, awansu spolecznego etc.
Julianie, czy gdzieś w internecie można znaleźć Twój wywód do XV w.? To arcyciekawe! Nawet jeżeli jest zbudowany na podstawie herbarzy to chciałbym go zobaczyć.
Pozdrawiam
Piotr