Ależ oczywiście, że nie mam pewnościEWAFRA pisze:Wywody metrykalne nie zawsze są pewne w odniesieniu do XVIII wieku i czasów późniejszych. Wywodu genetycznego natomiast na dzień dzisiejszy tak naprawdę nie ma. I nie wiem czy będzie w przyszłości. Możesz potwierdzić swoje przypuszczalne pokrewieństwo z innym mężczyzną. Możesz dostać informację, że wasz najbliższy wspólny przodek żył 200 lat temu. I co z tego wynika? Znajdujesz w wywodzie metrykalnym pasującego gościa i uznajesz za pewnik, że to twój przodek biologiczny. No bo przecież potwierdzili Ci genetycy. Czy jednak naprawdę ? Masz pewność, że nie jesteście wraz z tym współbadanym krewniakiem potomkami dzieci przez niego przysposobionych, poczętych przez jego żonę z innym mężczyzną za jego wiedzą lub bez? Nie masz i nigdy mieć nie będziesz, chyba, że dokopiesz się do pochówku owego metrykalnego przodka i znajdziesz kosteczki, albo ząbki nadające się do pobrania próby i określisz własne pokrewieństwo z nim. Nie z jego potomkami.Worwąg_Sławomir pisze:Dokładnie tak.JarekK pisze: proszę mnie poprawić jeśli się mylę:
jeśli np. w linii sawickiej 3 pokolenie temu przodek był adoptowany a w linii mokrańskiej wmieszał się "listonosz"to badanie DNA pokaże, że dzisiejsi przedstawiciele tych linie nie są spokrewnieni? prawda?
czyli (w przypadku genealogii) jeśli badania DNA:
1. potwierdza pokrewieństwo (wspólnego przodka) to rzeczywiście jest to prawda - radość dla szukającego,
2. natomiast jeśli zaprzecza to ... może oznaczać to również "przerwanie" "pokrewieństwa DNA" gdzieś po drodze (adopcja, zdrada itp) co jednak nie wyklucza pokrewieństwa że tak powiem "metrykalnego"
Przy czym gdyby jednak w sawickiej i niankowskiej wynik był pozytywny, a w mokrańskiej nie, to dla herbowego potomka linii mokrańskiej taka prawda o listonoszu mogłaby być nieco niewygodna
Może dlatego taki opór przez uznaniem narzędzi weryfikacyjnych?
Jeszcze jedno - psioczą niektórzy na rzekomo niepewne "prawdopodobieństwo" metod genetycznych.
Konia z rzędem temu, kto w sądzie potrafiłby udowodnić "metrykalnie" pochodzenie na podstawie XVIII-wiecznych i starszych metryk
Śmiem twierdzić, że prawdopodobieństwo poprawności takiego wywodu jest z reguły o wiele niższe niż genetycznego.
Ale nie po to to robię, tylko po to aby w przypadku pozytywnym móc powiązać linie. I napisać, że jedna, druga, trzecia linia Worwągów pochodzą od wspólnego przodka. I z grubsza w którym pokoleniu. A kto nim był jest tutaj mniej istotne, skoro i tak nie ma żadnych innych źródeł pisanych. I mógłbym napisać w historii rodu, że np. w XVI czy XVII wieku linie te się rozeszły. Ale nie miałoby to specjalnego znaczenia, jak nazywał się ten wspólny przodek. A że był listonoszem? Ważne że byłby taki wspólny i mógłbym te linie powiązać.
Po to właśnie jest genealogia genetyczna.

