Ostatnio miałem małą satysfakcję z uzupełnienia mojego drzewa o 1 fakt, błędnie zapisany w księgach parafii Kuflew. Otóż w metryce chrztu i akcie zgonu niemowlęcia, spisanym b. wyraźnie (!), zostało błędnie podane nazwisko rodowe matki, dokładnie: "z PESZLÓW" zamiast "z PEKINÓW". Zastanawia mnie mechanizm powstania takiej, utrudniającej poszukiwania, pomyłki. Czy ojciec dziecięcia, świadkowie i chrzestni byli mało przytomni w momencie odczytywania im aktu!? Czy raczej autor wpisu ułatwiał sobie życie i sporządzał tylko 1 egzemplarz aktu (z prawidłowy wpisem!) a potem pomylił się sporządzając kopię (nazwisko PEKIN brzmiało dla niego zbyt egzotycznie/obco !?). Na to drugie wskazuje również fakt przypisania analfabetyzmu 24-letniemu ojcu dziecięcia, który - jak wiem z innych źródeł - kilka lat później był urzędnikiem kolejowym w Warszawie.
Wojciech Szymański
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Szymański_Wojciech

- Posty: 336
- Rejestracja: wt 04 maja 2010, 12:00
- Bozenna

- Posty: 2479
- Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
- Lokalizacja: Francja
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
Wojtek,
Tego typu pomylki sa "chlebem codziennym" genealoga.
- pisarz gminny, czy nauczyciel wpisany jako niepisemny.
- imie matki zmyslone
- nazwisko ojca lub matka, albo obydwa przekrecone
- brak nazwiska, brak imienia jednego z rodzicow, albo obydwojga, w akcie chrztu dziecka
Z czego to wynikalo ?
Niedbalstwo ksiedza, zle spisany brulion (raptularz), zle zrozumiane dane osobowe, ale tez niedbalosc osob stawajacych do aktu. Nikt wtedy nie przywiazywal do tego duzej wagi.
Serdecznosci,
Bozenna
Tego typu pomylki sa "chlebem codziennym" genealoga.
- pisarz gminny, czy nauczyciel wpisany jako niepisemny.
- imie matki zmyslone
- nazwisko ojca lub matka, albo obydwa przekrecone
- brak nazwiska, brak imienia jednego z rodzicow, albo obydwojga, w akcie chrztu dziecka
Z czego to wynikalo ?
Niedbalstwo ksiedza, zle spisany brulion (raptularz), zle zrozumiane dane osobowe, ale tez niedbalosc osob stawajacych do aktu. Nikt wtedy nie przywiazywal do tego duzej wagi.
Serdecznosci,
Bozenna
- piotr_nojszewski

- Posty: 1686
- Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 3 times
- Kontakt:
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
Przynajmniej w niektórych parafiach akt sporządzano de facto w brudnopisie a dopiero potem przepisywano do ksiegi.
W niektórych zbiorach możesz znaleść odpowiednie raptularze. Moge sobie świetnie wyobrazić, że błędy mogły powstac w każdym momencie również przy przepisywaniu z raptularza.
Jesli chodzi o pismiennośc lub nie wyciągał bym wylacznie wnioski pozytywne t.zn. jesli ktos był podpisany to umiał sie PODPISAC (nie koniecznie czytać i pisac). A jak nie to nie wiadomo. Te same osoby dość częsta są i nie sa piśmienne.
Nie sądze tez by zasada było odczytywanie aktów tak jak sie to dzieje obecnie u notariusza. A nawet gdyby to zapisanie języka mówionego nie było tak oczywiste jak obecnie. Pomijam, że miałoby to ten sam efekt co obecnie czyli umiarkowany.
W niektórych zbiorach możesz znaleść odpowiednie raptularze. Moge sobie świetnie wyobrazić, że błędy mogły powstac w każdym momencie również przy przepisywaniu z raptularza.
Jesli chodzi o pismiennośc lub nie wyciągał bym wylacznie wnioski pozytywne t.zn. jesli ktos był podpisany to umiał sie PODPISAC (nie koniecznie czytać i pisac). A jak nie to nie wiadomo. Te same osoby dość częsta są i nie sa piśmienne.
Nie sądze tez by zasada było odczytywanie aktów tak jak sie to dzieje obecnie u notariusza. A nawet gdyby to zapisanie języka mówionego nie było tak oczywiste jak obecnie. Pomijam, że miałoby to ten sam efekt co obecnie czyli umiarkowany.
pozdrawiam
Piotr
Piotr
- Bozenna

- Posty: 2479
- Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
- Lokalizacja: Francja
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
A tymi podpisami pod aktami to roznie bywalo, raczej tak jak ksiedzu bylo wygodniej.
W 1825 roku moj praprapra... slicznie sie podpisal pod swoim aktem slubu. W dwa miesiace pozniej byl swiadkiem slubu swego przyjaciela i pisac juz nie umial.
Serdecznosci,
Bozenna
W 1825 roku moj praprapra... slicznie sie podpisal pod swoim aktem slubu. W dwa miesiace pozniej byl swiadkiem slubu swego przyjaciela i pisac juz nie umial.
Serdecznosci,
Bozenna
-
maria.mazur

- Posty: 129
- Rejestracja: pn 22 sie 2011, 00:10
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
Zgodnie z przepisami , urzędnik stanu cywilnego (proboszcz lub pastor na ogół) miał sporządzać akt osobiście i bez brudnopisu. Ponieważ większość sporządzała tylko notatki, a akt spisywała później, albo chrzcił dziecko wikary, więc aby ukryć te nieprawidłowości i niemogąc ściągnąć wszytkich ponownie do podpisu, sporządzali akt z adnotacją, że stawający niepismienni.
Pozdrawiam
Maria
Pozdrawiam
Maria
-
Szymański_Wojciech

- Posty: 336
- Rejestracja: wt 04 maja 2010, 12:00
Re: Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
maria.mazur pisze:Zgodnie z przepisami , urzędnik stanu cywilnego (proboszcz lub pastor na ogół) miał sporządzać akt osobiście i bez brudnopisu. Ponieważ większość sporządzała tylko notatki, a akt spisywała później, albo chrzcił dziecko wikary, więc aby ukryć te nieprawidłowości i niemogąc ściągnąć wszytkich ponownie do podpisu, sporządzali akt z adnotacją, że stawający niepismienni.
Pozdrawiam
Maria
Dzięki serdeczne za ten, i za wcześniejsze wpisy, rozwijające celnie podniesioną kwestię! Na szczęście czasem kapłani nie szli na skróty. Dzięki temu, nie znając zupełnie podpisów moich dziadków i pradziadków (już na 100% piśmiennych!), dysponuję pięknym autografem mojego pra-pradziadka, majstra ciesielskiego w Rudnie k/Kołbieli. Wygląda mi on tak, jakby ów mój przodek nie tylko umiał się podpisać, ale i biegle pisał; pytanie - w jakim języku, bo był francuskiego pochodzenia.
Życzę wszystkim pomyślnych poszukiwań!
Wojciech Szymański