Przepraszam za brak polskich znakow ale co kraj to obyczaj. Ad rem...
Dziwne i rzadkie, skleroza duchownego i uzupełnienie "przy okazji" w "złej" księdze? Ciekawe.
Rzeklbym raczej:
"Normalne, czeste, skrupulatnosc duchownego (i dla wielu dzieki Bogu), "przy okazji" w moze nie wlasciwej ale rownie "trafnej" ksiedze. Rzenujace"
Widac zrazu ze widzialas chyba tylko te ksiegi internetowe, nie zadajac sobie nawet trudu zbierania informacji co jest a co nie jest normalne. Powinien byc zakaz publikowania metryk mlodszych niz 150 lat wtedy moze i genealodzy byliby reprezentowani tylko przez tych ktorzy zadaja sobie choc ciut trudu realnego.
Jakieś problemy z ciążą a w tej drugiej parafii w miasteczku łatwiej o jakąś pomoc medyczną
LUDZIE KOCHANI!!! czemu patrzycie na genealogie przez pryzmat dzisiejszych realiow! Wycieczka do miasta z powodu komplikacji ciazy w XIX wieku i nawet jeszcze przez kilka dekad XX wieku bylaby postrzegana conajmniej dziwnie. Zwykle jesli sie urodzilo dziecko "w drodze" bylo to odnotowywane w ksiegach urodzen. Na grubo przed zaborami bylo to odnotowywane, jeszcze w lacinskich ksiegach narracyjnych.
Co do imion to wiele razy sie zdazalo ze nasi przodkowie uzywali przemiennie swoich imion. Nawet u mnie zdazylo sie ze urodzil sie Jan, Edward. Ozenil sie juz tylko jako Edward i zmarl tez jako Edward. Ten przyklad nie jest odosobniony.
Podobnie zapis przy zgonie ze zmarl syn np. Jana wcale nie oznacza ze ow Jan (ojciec) nadal zyl i ze on zglosil zgon (no chyba ze mowimy o dziecku nawiazujac do wieku nieboszczyka). Skad wyscie sie urwali?
Dopiski, dopiski, dopiski.... czasem one ratuja nasze poszukiwania, nigdy ich nie ignorujcie bo skoro sa dopisane to ksiadz mial w tym jakis cel. Perelka moze byc tu przyklad aktu zgonu gdzie ksiadz wypisal dokladnie z imienia na marginesie potomkow mojego wiele razy pra.
Goraco polecam permanentne uzupelnianie wiedzy i myslenie w kategoriach historycznych a nie wspolczesnych.
Pozdrawiam,
Andrzej Zielinski