Wpis przed nazwiskiem, Zapytanie.

Szlachectwo, heraldyka

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech, adamgen

AndrzejG

Sympatyk
Posty: 471
Rejestracja: wt 01 lut 2011, 10:59

Wpis przed nazwiskiem, Zapytanie.

Post autor: AndrzejG »

Witam.
Przeglądając akta metrykalne osiemnasto wieczne sciślej po roku 1740 zastanawiałem się analizując zapisy w tych aktach czy już wtedy w tamtym okresie następowała deklasacja biednej szlachty konkretnie chodzi mi o to czy przed nazwiskiem nie umieszczano zapisów informójących że jest to osoba pochodzenia szlacheckiego.
Pozdrawiam Andrzej.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Zapytanie.

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Andrzej, po roku 1740 to jeszcze było królestwo Polskie z królem Augustem III Sasem od 1733 do 1763 roku po zamieszkach z podwójnym królem Leszczyńskim. Znasz przysłowie ; za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa, czyli nic tu nie ma o zubożeniu szlachty.
A dopisek pisali, a jakże, każdemu kto był szlachcic i o tym wiedział ksiądz. przeważnie szlachta podjeżdżała bryczką pod kościół i siedzieli przy ołtarzu na samym przodzie w stalagach. To jak nie mógł znać ksiądz swoich parafian i kto jest kto. Pisał takim długie metryki z kilkoma chrzestnymi naraz przy chrzcie dziecka, nie wspomnę o ofierze w złocie, nie wszyscy tak żyli ponad stan, ale to już są szczegóły, a ja tak ogólnie ; pozdrawiam - Julian
Ostatnio zmieniony pn 02 gru 2013, 21:10 przez Sawicki_Julian, łącznie zmieniany 1 raz.
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Zapytanie.

Post autor: Ewafra »

Wiele było ubogiej szlachty w ówczesnej Polsce. Nie wszyscy mieli bryczki i bardzo wielu nie było stać na jakąkolwiek ofiarę. Nie mówiąc już o złocie. W Polsce saskiej tzw. gołota czyli szlachta nędza to były ogromne masy ludzi. Gardłowali na sejmach za parę groszy w imieniu i pod dyktando możniejszych braci. Mieli jednoizbowe chaty słomą kryte, tyrali w polu, a całą ich chudobę stanowiła wychudzona krowina. Podpisywali się krzyżykami i rzadko dobrze liczyć umieli. Niemniej świadomość swego szlacheckiego pochodzenia mieli i w metrykach wpisywano im szlachcic, albo urodzony. I można znaleźć w starych metrykach szlachcica żebraka, szlachciców kowali, garncarzy i szlachcianki służące.
AndrzejG

Sympatyk
Posty: 471
Rejestracja: wt 01 lut 2011, 10:59

Zapytanie.

Post autor: AndrzejG »

Bardzo wam dziękuję za odpowiedzi i szukam szukam swoich przodków i dochodzę do wniosku że nazwisko pisali raz tak raz tak ;ale to tak na marginesie.
pozdrawiam Andrzej.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Zapytanie.

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Ewa, próbuję Cie rozszyfrować, rosyjski znasz to pewnie jesteś już nie podlotka i masz podobny charakter jak ja, czyli widzi to co złe, ale to jest zła cecha która chyba została w genach. Nie myśl ze chcę Ci odpisać coś na złość, nawet się z tym co powyżej piszesz zgadzam, tylko mi jest nie zręcznie pisać o szlachcie źle, a jednocześnie się do niej przyznawać.
Po zaborach i powstaniach szlachta tak jak i Polska się kurczyła, zajmowali się czym mogli. To uważam za zaszczyt, a nie hańba, ze dziadek oprócz orania ziemi był jeszcze kowalem i rachunki podpisywał z pieczęcią herbową i nadal służył ludziom w rosyjskim zaborze. Pradziadek ze strony prababki nawet na ochotnika był u Cara w wojsku przez 25 lat i pisać go nie nauczyli, też był szlachcic, takie były czasy w niewoli.
Ewo mamy się na wzajem szanować i dawać dobry przykład dla wszystkich to czytających, a genealogia to nauka dla ludzi o dobrym sercu i cierpliwości, ja się ciągle uczę. Obowiązuje tu przede wszystkim odpowiadać nie sobie, ale temu kto założył np. ten wątek ; pozdrawiam - Julian
bogdan783
Posty: 6
Rejestracja: ndz 01 gru 2013, 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Zapytanie.

Post autor: bogdan783 »

Proszę poprawić błąd w poście ( Pan S.J.). Od 1733 królem był August trzeci ,a nie drugi ( może przypadkowo jedna kreska za mało).
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Zapytanie.

Post autor: Sawicki_Julian »

Dziękuje i już poprawiłem, ja z historii tylko samouk, w genealogi piszmy sobie po imieniu, bo to jak rodzina. Patrząc tak 5 wieków wstecz u dr Marka Minakowskiego w Wielkiej Genealogii i w naszą stronę to skoligaceni jako Sawiccy z innym nazwiskami tak co trzecie nazwisko znane mi jako polsko brzmiące : Julian
bogdan783
Posty: 6
Rejestracja: ndz 01 gru 2013, 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Zapytanie.

Post autor: bogdan783 »

To mój pierwszy wpis i nie wiedziałem że można tak. Wcześniej genealogią zajmowałem się dorywczo,a więcej historią polityczną i wojskową.Pozdrawiam -Bogdan.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Zapytanie.

Post autor: Sawicki_Julian »

No to Witaj wśród genealogów Bogdanie, historyków tu ciągle za mało by bronic szlachty, bo to nic innego jak tyko żołnierz zawodowy na tamte czasy z szablą u boku ; pozdrawiam - Julian
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Re: Zapytanie.

Post autor: Ewafra »

Sawicki_Julian pisze:Witam Ewa, próbuję Cie rozszyfrować, rosyjski znasz to pewnie jesteś już nie podlotka i masz podobny charakter jak ja, czyli widzi to co złe, ale to jest zła cecha która chyba została w genach. Nie myśl ze chcę Ci odpisać coś na złość, nawet się z tym co powyżej piszesz zgadzam, tylko mi jest nie zręcznie pisać o szlachcie źle, a jednocześnie się do niej przyznawać.
Po zaborach i powstaniach szlachta tak jak i Polska się kurczyła, zajmowali się czym mogli. To uważam za zaszczyt, a nie hańba, ze dziadek oprócz orania ziemi był jeszcze kowalem i rachunki podpisywał z pieczęcią herbową i nadal służył ludziom w rosyjskim zaborze. Pradziadek ze strony prababki nawet na ochotnika był u Cara w wojsku przez 25 lat i pisać go nie nauczyli, też był szlachcic, takie były czasy w niewoli.
Ewo mamy się na wzajem szanować i dawać dobry przykład dla wszystkich to czytających, a genealogia to nauka dla ludzi o dobrym sercu i cierpliwości, ja się ciągle uczę. Obowiązuje tu przede wszystkim odpowiadać nie sobie, ale temu kto założył np. ten wątek ; pozdrawiam - Julian
Nie wiem o co Ci chodzi Julianie w tym wpisie wyraźnie i wyłącznie do mnie kierowanym. Nie potrafię tu odnaleźć nic poza czepianiem się i szukaniem tzw. dziury w całym. Nie wiem czemu to robisz. Wydaje mi się, że usiłujesz za wszelką cenę mnie sprowokować znów do jakiejś pyskówki. Złe cechy charakteru najlepiej analizować u siebie, nie u innych.
Ja wpisem moim odpowiedziałam tylko i wyłącznie założycielowi wątku. Pytał o istnienie ubogiej szlachty więc odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą historyczną, że szlachty takiej w Polsce było zatrzęsienie od wieków wiek. Nie pojawili się nagle po zaborach. Gołota była zawsze. Za Jagiellonów jeszcze. Ja mam wśród swoich przodków i szlachtę bogatą i gołotę właśnie. I nie widzę nic zupełnie wstydliwego, że moi przodkowie szlachcice na małych gospodarkach siedzieli i cienko przędli, a wśród prababek były panny szlachcianki, służące. To, że byli biedniejsi to jakaś ujma dla mnie???? A może to właśnie dobrze o nich świadczy? Lepiej od tych bogaczy bo nie rozpychali się łokciami, nie dążyli po trupach do zapełnienia kiesy? Uważasz, że mam zmyślać karety, pałacyki, złote sztaby rzucane na kościelną tacę? Bo tak ładniej i popuszyć się trochę przed widownią forumową można? Tak, na forum wszystko można wymyślić. Rodzinne historie, majątki, koligacje. Któż to sprawdzi? Tylko po co?
Ty oczywiście nie byłbyś sobą jakbyś skupił się na pytaniu Andrzeja. Nieeee. Ty się musisz dochrzanić do mnie bo przecież ty jesteś taki cierpliwy, o dobrym serduszku.
A niestety z zachowań i wpisów forumowych wyłania się inny obraz. Brzydki. Złośliwego, czepliwego zgreda po prostu, który żyć nie może jeśli komuś trochę krwi nie napsuje.
Pomyśl o tym bo bardzo dużo ludzi tu na forum ma taki obraz ciebie jak ja.
Ostatnia to jest reakcja z mojej strony na twoje zaczepki. Daruj sobie bo więcej odpowiadać nie będę. Zajmij się sobą. Odpowiadaj pytającym zgodnie z zapytaniem. I daj święty spokój ludziom, którzy do ciebie nic nie mają, nie zwracają się do ciebie, nie zaczepiają bo ja już naprawdę mam dość. Miałam nadzieję, że po ostatnich występach coś się może zmieniło. NIESTETY.
Dodam jeszcze, że znajomość języków obcych nie tyle świadczy o wieku co raczej o poziomie odebranej edukacji. To tak na marginesie.
Kończę bo znów mnie zakrzyczą rozmiłowane w tobie bezkrytycznie adoratorki. Jaki to ja podlec, co to ja wyprawiam, jak ja śmiem Julianowi słowo prawdy napisać.
Nie pisałabym gdyby mnie nie zmuszał uporczywymi atakami.
Nieprawdopodobna upierdliwość.
Pisz, także do mnie jeśli masz coś konkretnego i sensownego do napisania, jeśli potrzebujesz rady, informacji, ale swoje prztyczki, złośliwostki, pouczenia zostaw dla innych, a najlepiej dla siebie.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Re: Zapytanie.

Post autor: Sawicki_Julian »

No dobra Ewo wygadałaś się to teraz się uśmiechnij, ja Ci źle nie życzę i nikomu wkoło siebie, tyko często mnie nie rozumieją ludzie, czy mam mieć im to za złe, absolutnie. Np. mnie się nie podoba muzaka na gitarze, innym młodym ludziom może się nie podoba muzyka na harmonii która ja lubię, czy z tego powodu mamy się publiczne ośmieszać - pozdrawiam ; Julian
Awatar użytkownika
jakozak

Sympatyk
Adept
Posty: 1394
Rejestracja: wt 14 lip 2009, 11:15
Lokalizacja: gmina Mykanów

Re: Zapytanie.

Post autor: jakozak »

A zatem szlachcianka ok. 1804 roku mogła spokojnie poślubić mistrza kuśnierskiego. I nie było to znowu tak źle widziane. W końcu on był zamożny, miał własny dom, a ona mogła mieć tylko nazwisko.
Zresztą czyta się też o tym w literaturze. To dośc powszechne było, prawda?
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Pachliński_Paweł

Sympatyk
Adept
Posty: 78
Rejestracja: czw 10 mar 2011, 05:12

Re: Zapytanie.

Post autor: Pachliński_Paweł »

Nie koniecznie. Moja zmarła w 1959 r. Praprababcia z Rodu mazowieckich Prawdziców miała swego rodzaju powiedzenie, zgodnie z którym chłop i szlachcic się różnili, niezależnie od tego jaką chłop by zajmował pozycję na tym świecie.
To, że na Mazowszu zakrywano podczas ślubu szlachcica z chłopką ( i na odwrót) obraz przedstawiający Matkię Bożą, która w tym czasie z tego powodu płakała, jest chyba powszechnie znanym faktem ... .
jakozak pisze:A zatem szlachcianka ok. 1804 roku mogła spokojnie poślubić mistrza kuśnierskiego. I nie było to znowu tak źle widziane. W końcu on był zamożny, miał własny dom, a ona mogła mieć tylko nazwisko.
Zresztą czyta się też o tym w literaturze. To dośc powszechne było, prawda?
Awatar użytkownika
jakozak

Sympatyk
Adept
Posty: 1394
Rejestracja: wt 14 lip 2009, 11:15
Lokalizacja: gmina Mykanów

Re: Zapytanie.

Post autor: jakozak »

:-)
Patrz, nie wiedziałam, Paweł. :-)
A czytam od dziecka i to bardzo dużo.

Różnili się? Byli, są i będą tacy i tacy. W każdej warstwie społecznej są tacy sami ludzie: mądrzy, głupi, bogaci, biedni, mądrzy, głupi. Tępi i zdolni. Prostaccy i na poziomie. Czy to król, czy to parobek.
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Re: Zapytanie.

Post autor: Ewafra »

Słuszność całkowita po stronie Joli. Ani status społeczny, ani edukacja nic nie znaczą jeśli brak rozumu i właściwego ukształtowania. Dziś także ani doktorat, ani profesura nie uczynią z kogoś pana jeśli wychowano go na chama. I bywa tak, że łopaciarz, którym pan profesor jawnie gardzi jest od niego o nieba lepszym i mądrzejszym człowiekiem. Drzewiej też różnie i różniście było. Utarło się powszechnie przekonanie, że szlacheckie pochodzenie oznacza automatycznie majętność, przywileje, wygodę życiową, chłop zaś zawsze był wynędzniały, zaharowany, uciśniony do granic możliwości. W rzeczywistości żaden stan społeczny nie był jednolity. Szlachecka gołota o której pisałam wyżej stanowiła w Polsce przedrozbiorowej 2/3 braci szlacheckiej. Później dopiero carat masowo pozbawiał ich szlachectwa i strącał formalnie do stanu chłopskiego lub mieszczańskiego. Nędza owa szlachecka żyła częstokroć o wiele biedniej niż niejeden chłop. I zdarzało się, że od niejednego chłopa panowie szlachta bardziej ciemni i mniej świata świadomi byli.
A chłopstwo też różne było. Wolne, bogate i światłe, zależne, biedne i ciemne.
A że wielu szlacheckich gołodupców gardziło chłopami, a częstokroć i mieszczanami jako z natury gorszą rasą ludzką, sobie samym zupełnie bezpodstawnie przydając nadrzędną, uprzywilejowaną pozycję to inna sprawa. I nie świadczy, ani o szlachetności, ani o mądrości tychże szlachetków. I to też jest jeden z powodów dla których ja osobiście nie widzę żadnego powodu do szczególnego szczycenia się szlacheckością moich przodków.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Szlachta, herbarze”