Tomasz_Swierzb pisze:Jak to? Przecież "wuit" był bogatym człowiekiem z wieloma obowiązkami, które wymagały umiejętności pisania.
Skądże znowu.
Tomasz_Swierzb pisze:może to w takim razie o sołtysa chodzi??
Chodzi o urząd wójta, jednak w dzisiejszym znaczeniu bardziej pasował by sołtys, bo miał władzę nad gromadą, czyli jedną wsią, a nie gminą (składającą się z kilku wsi), taka dopiero w 1864 się pojawiła, wcześniej od 1809 gmina też była najczęściej jednowioskowa.
Ustawa sejmowa z 1568 zlikwidowała urząd dziedzicznego sołtysa, w jego miejsce właściciel wsi powoływał odwoływalnego wójta.
Po wykupie dziedzicznych sołectw przez szlachtę, władzę nad samorządem
wiejskim przejmowali właściciele feudalni, którzy stopniowo podporządkowywali je sobie. Począwszy od XVI wieku utrwalił się urząd „wójta” jako przewodniczącego samorządu gromadzkiego, który z imienia i nazwiska wymieniany był na końcu każdej spisanej umowy (bardzo często z podwójcim, zawsze jednak z przysiężnymi). Jakikolwiek byłby skład gromady, to i tak przez cały okres średniowiecza i czasów wczesno nowożytnych rzeczywistym podmiotem władzy sądowej na omawianym terytorium pozostawał
właściciel wsi. Choć władzy nie sprawował osobiście, ale przez swoje różnorodne organy pośrednie, to jednak utrzymywał nad nimi
całkowitą kontrolę, powierzając im jedynie
mandat sądzenia. Dlatego też każdy nowo powoływany samorząd gromady – wójt z przysiężnymi – wybierany przez ogół członków, po wyborze i uzyskaniu akceptacji właściciela majętności,
przysięgał posłuszeństwo dworowi.
Jak widać nie musiał być, ani wykształcony, ani jakoś bardzo bogaty (w odróżnieniu od dziedzicznych wójtów i sołtysów z wcześniejszej epoki).
Wystarczyło, że wybrała go gromada, a zatwierdził właściciel.
Czyż nie jest tak do dzisiaj? Wójta, czy burmistrza, (ba, nawet prezydenta kraju) można wybrać dowolnego, ani bogatego, ani wykształconego ale już zastępca wójta, czy burmistrza: konieczne wykształcenie wyższe.
Z późniejszych czasów, wprowadzone przez carat gminy w 1864 też nie wymagały piśmienności od wójta (choć cenzus majątkowy był) od tego miał pisarza gminnego (w dodatku po rosyjsku musiał pisać), który często faktycznie rządził gminą. Wójta wybierali gospodarze, a pisarza wójt, ot taka to była pseudo samorządność.

Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.