"T: Margaret London"
Poszukuję pochodzenia rodziny znajomych.
Dane mogą być niedokładne:
Ur. 14 sierpnia 1914 lub okoliczna data a nawet rok
Chicago USA lub okolice
Indianka, zabrana z (prawdopodobnie) wymordowanego plemienia.
Prawdopodobnie
Mówiła, że mieszkała w "ochronce"
Była adoptowana.
Miała nadane nazwisko Margaret London.
Było ono w jakichś dokumentach, ale one przepadły.
Można wnioskować, że wszzysko działo się oficjalnie.
Gdy miała ok. 6 lat, ok. 1920 roku płynęła statkiem do Polski ale nie wiem czy bezpośrednio do polskiego partu.
Wiele innych dzieci zmarło w podróży i było wyrzuconych za burtę.
Ona też zaczęła chorować, ale zaopiekowała się nią jakaś zaknnica.
W Polse też była adoptowana przez 2 rodziny.
Mam nadzieję, że to wystarczy. Jeśli pomoże więcej infrmacji z Polski, to się dopytam.
London Margaret
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Margaret London
Dobry wieczor kolego,
Jak Ci na imie ? Podpisz Twoj nastepny post chociaz imieniem. Taki tutaj mamy starodawny zwyczaj.
Kogo szukasz, panny Margaret London czy rodzin, ktore to dziecko zaadoptowaly ?
Nie bardzo mozna zrozumiec z Twojego wpisu.
Podstawowy problem tych poszukiwan to jego aktualne daty.
Lata 1920-te sa objete ochrona danych osobowych.
Trzeba szukac w Urzedach Stanu Cywilnego, a informacje z tych urzedow dostaja tylko osoby bezposrednio spokrewnione z osoba poszukiwana.
Pozdrawiam,
Bozenna
Jak Ci na imie ? Podpisz Twoj nastepny post chociaz imieniem. Taki tutaj mamy starodawny zwyczaj.
Kogo szukasz, panny Margaret London czy rodzin, ktore to dziecko zaadoptowaly ?
Nie bardzo mozna zrozumiec z Twojego wpisu.
Podstawowy problem tych poszukiwan to jego aktualne daty.
Lata 1920-te sa objete ochrona danych osobowych.
Trzeba szukac w Urzedach Stanu Cywilnego, a informacje z tych urzedow dostaja tylko osoby bezposrednio spokrewnione z osoba poszukiwana.
Pozdrawiam,
Bozenna
Re: Margaret London
Panna Margaret nie żyje i jest pochowana w Polsce.Bozenna pisze:Dobry wieczor kolego,
Jak Ci na imie ? Podpisz Twoj nastepny post chociaz imieniem. Taki tutaj mamy starodawny zwyczaj.
Kogo szukasz, panny Margaret London czy rodzin, ktore to dziecko zaadoptowaly ?
Nie bardzo mozna zrozumiec z Twojego wpisu.
Podstawowy problem tych poszukiwan to jego aktualne daty.
Lata 1920-te sa objete ochrona danych osobowych.
Trzeba szukac w Urzedach Stanu Cywilnego, a informacje z tych urzedow dostaja tylko osoby bezposrednio spokrewnione z osoba poszukiwana.
Pozdrawiam,
Bozenna
Chce wiedzieć wszystko, co się da znaleźć.
Co to za indiańska wioska była? Gdzie była jej lokalizacja?
Kto ją porwał z tej indiańskiej wioski?
Dlaczego jej rodzina, razem z resztą mieszkańców wioski, została wybita?
Gdzie pokolej przebywała?
Kto ją adoptował? W jaki sposób do tego doszło?
Jak nazywała się i gdzie była ochronka, w której przez jakiś czas mieszkała?
Kto ją tam dał?
Kto zdecydwał, że zostanie wywieziona akurat do Polski?
Jakim statkiem, kiedy dokładnie, z jakiego portu do jakiego płynęła?
Jak długo to trwało?
Kto ją adoptował w Polsce(były podobno dwie rodziny)?
Na koniec ożeniła się z Józefem i trafiła do Szczerbina, wieś w gminie Łobżenica, w woj, Wielkopolskim. Jaką miała tu rodzine, to wiem.
Pozdawiam,
Łukasz
Re: Margaret London
Chcesz wiedzieć? O Matko Miłosierdzia! I kto Ci to ma znaleźć wszystko?
Ludzie bywacie niesamowici.
Jeżeli znasz jej nazwisko po mężu i miejsce ich wspólnego zamieszkania, a także datę jej zgonu i miejsce pochówku to chyba nie jest bardzo trudne dotarcie do aktu zgonu i w drugiej kolejności aktu ślubu. Poznanie zawartych w tych dokumentach danych, przede wszystkim nazwiska jakie nosiła przed ślubem z Józefem i imion rodziców umożliwi Ci dotarcie przynajmniej do jednej pary adopcyjnych opiekunów. Do ślubu musiała przedstawić jakąś metrykę. Ten dokument może zawierać informacje o rodzicach adopcyjnych. Dacie i okolicznościach adopcji.
Trochę mi to wygląda nierzeczywiście. Melodramatyczna historia. Indianka porwana, cudem ocalona, po świecie wożona. Prawda czy fikcja?
Jeśli to autentyczna historia (?) to z tymi pytaniami o rezerwat, indiańską wioskę, wybite plemię, ochronkę do której skierowano indiańskie sieroty powinieneś zwrócić się raczej na jakieś forum amerykańskie.
Może tam ktoś coś by wiedział, chciał i potrafił odpowiedzieć.
Tylko chyba musiałbyś przedstawić sprawę konkretniej. Więcej podać informacji. Miejsca, daty, rejony. USA to ogromny szmat ziemi, a rezerwat indiański też tam chyba niejeden był.
No, może i tutaj ktoś taki poinformowany się znajdzie.
Nie wiem.
Ludzie bywacie niesamowici.
Jeżeli znasz jej nazwisko po mężu i miejsce ich wspólnego zamieszkania, a także datę jej zgonu i miejsce pochówku to chyba nie jest bardzo trudne dotarcie do aktu zgonu i w drugiej kolejności aktu ślubu. Poznanie zawartych w tych dokumentach danych, przede wszystkim nazwiska jakie nosiła przed ślubem z Józefem i imion rodziców umożliwi Ci dotarcie przynajmniej do jednej pary adopcyjnych opiekunów. Do ślubu musiała przedstawić jakąś metrykę. Ten dokument może zawierać informacje o rodzicach adopcyjnych. Dacie i okolicznościach adopcji.
Trochę mi to wygląda nierzeczywiście. Melodramatyczna historia. Indianka porwana, cudem ocalona, po świecie wożona. Prawda czy fikcja?
Jeśli to autentyczna historia (?) to z tymi pytaniami o rezerwat, indiańską wioskę, wybite plemię, ochronkę do której skierowano indiańskie sieroty powinieneś zwrócić się raczej na jakieś forum amerykańskie.
Może tam ktoś coś by wiedział, chciał i potrafił odpowiedzieć.
Tylko chyba musiałbyś przedstawić sprawę konkretniej. Więcej podać informacji. Miejsca, daty, rejony. USA to ogromny szmat ziemi, a rezerwat indiański też tam chyba niejeden był.
No, może i tutaj ktoś taki poinformowany się znajdzie.
Nie wiem.
Re: Margaret London
Dlaczego od razu wszystko?EWAFRA pisze:Chcesz wiedzieć? O Matko Miłosierdzia! I kto Ci to ma znaleźć wszystko?
Ludzie bywacie niesamowici.
Jeżeli znasz jej nazwisko po mężu i miejsce ich wspólnego zamieszkania, a także datę jej zgonu i miejsce pochówku to chyba nie jest bardzo trudne dotarcie do aktu zgonu i w drugiej kolejności aktu ślubu. Poznanie zawartych w tych dokumentach danych, przede wszystkim nazwiska jakie nosiła przed ślubem z Józefem i imion rodziców umożliwi Ci dotarcie przynajmniej do jednej pary adopcyjnych opiekunów. Do ślubu musiała przedstawić jakąś metrykę. Ten dokument może zawierać informacje o rodzicach adopcyjnych. Dacie i okolicznościach adopcji.
Trochę mi to wygląda nierzeczywiście. Melodramatyczna historia. Indianka porwana, cudem ocalona, po świecie wożona. Prawda czy fikcja?
Jeśli to autentyczna historia (?) to z tymi pytaniami o rezerwat, indiańską wioskę, wybite plemię, ochronkę do której skierowano indiańskie sieroty powinieneś zwrócić się raczej na jakieś forum amerykańskie.
Może tam ktoś coś by wiedział, chciał i potrafił odpowiedzieć.
Tylko chyba musiałbyś przedstawić sprawę konkretniej. Więcej podać informacji. Miejsca, daty, rejony. USA to ogromny szmat ziemi, a rezerwat indiański też tam chyba niejeden był.
No, może i tutaj ktoś taki poinformowany się znajdzie.
Nie wiem.
Chcę wiedzieć cokolwiek z tego albo cokolwiek pomagające w znalezieniu tych informacji.
Nazwiska adopcyjne w Polsce:
Wojtyniak
Pietrzak
Nie wiem które najpierw.
Imię Maria/Marianna, nie wiem przez kogo nadane.
No ale chciałbym więcej wiedzieć o tych rodzinach.
Nie jest to konieczne, bardziej mnie interesuje historia z przed dotarcia do Polski.
Nazwisko po mężu Głuchowska.
Jej najstarsze dzieci wiedziały coś więcej, ale nie żyją. Zostało tylko jedno dziecko, które niewiele wie. Jak już pisałem, dokumenty gdzieś przepadły.
Z aktem ślubu będzie ciężko, bo prawdopodobnie żenili się w Gostyniu, ok. 1946, pod Warszawą.
Ja mieszkam w powiecie pilskim w Wielkopolsce.
Widziałem, że potrafiliście przeszukać listy pasażerów, mieszkańców USA.
Drogą eliminacji można określić mniej więcej w 1920, mniej więcej 1914 rok urodzenia i nazwisko Margaret London, czy była pasażerem. Może załapała się na spis powszechny mieszkańców w 1920.
W Internecie ten spis jest dostępny płatnie a wy może macie do niego już dostęp?
Już coś by dało, dowiedzieć się, co to była za akcja z wywozem dzieci do Polski?
Niby mieszkała w Chicago.
Pasuje to, bo w Chicago jest dużo polaków i dlatego akurat ktoś z Polski "upatrzył" sobie te dzieci.
Na pewno by było to pomocne.
Jeśli znasz jakieś fora amerykańskie to chętnie tam zadziałam.
Jednak potrzeba więcej dokładnych informacji z USA.
UWAGA:
Te wybicie rodziny to było przypuszczenie!!!
Ja o tym nie wiedziałem, a ta rodzina to powtarzała jak prawdziwą sprawę.
Była Indianką i tyle. Reszta jest prawdziwa.
Sorry.
