Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1839
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Witam serdecznie,
Do tej pory prowadziłam swoja genealogię jedynie w postaci bazy danych w Excelu. W tej chwili postanowiłam wprowadzić dane do Ahnenblatta i mieć również odwzorowanie graficzne w postaci drzewa.
Przekopiowałam dane swoich i męża bezpośrednich przodków. Potem znalazłam w sieci mnóstwo dodatkowych metryk i zaczęłam uzupełniać o rodzeństwa i ich współmałżonków i dzieci, aż dotarłam do brata jednego z prapradziadków mego męża, który miał aż 4 żony i z każdą po kilkoro dzieci. I nie wprowadziłam już rodziców tych żon (nie mówiąc już o rodzeństwach) bo zaczęłam się zastanawiać czy tak szeroko prowadzone drzewo ma sens. Fakt, że świetne historie rodzinne można wysnuć z metryk i poznać kawał historii, ale do czego to mnie wreszcie nie doprowadzi ?
Chciałabym wiedzieć jak prowadzicie swoje drzewa? Tak szeroko czy tylko bezpośrednich krewnych?
Pozdrawiam
Małgorzata
Do tej pory prowadziłam swoja genealogię jedynie w postaci bazy danych w Excelu. W tej chwili postanowiłam wprowadzić dane do Ahnenblatta i mieć również odwzorowanie graficzne w postaci drzewa.
Przekopiowałam dane swoich i męża bezpośrednich przodków. Potem znalazłam w sieci mnóstwo dodatkowych metryk i zaczęłam uzupełniać o rodzeństwa i ich współmałżonków i dzieci, aż dotarłam do brata jednego z prapradziadków mego męża, który miał aż 4 żony i z każdą po kilkoro dzieci. I nie wprowadziłam już rodziców tych żon (nie mówiąc już o rodzeństwach) bo zaczęłam się zastanawiać czy tak szeroko prowadzone drzewo ma sens. Fakt, że świetne historie rodzinne można wysnuć z metryk i poznać kawał historii, ale do czego to mnie wreszcie nie doprowadzi ?
Chciałabym wiedzieć jak prowadzicie swoje drzewa? Tak szeroko czy tylko bezpośrednich krewnych?
Pozdrawiam
Małgorzata
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Kilka opinii z wątku o podobnej tematyce:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... rt-0.phtml
Pozdrawiam
Aneta
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... rt-0.phtml
Pozdrawiam
Aneta
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Ja też robię wachlarz. Na szczęście (a może jednak na nieszczęście) mam tak mało danych, że mój wachlarz mi się ładnie jeszcze mieści na papierze.
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
- Markowski_Maciej

- Posty: 948
- Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
A ja już nie mam żadnego problemu z szerokością drzewa - zagadnienie zostało sprowadzone w moim przypadku do absurdu. Dzięki migracji z moikrewni "załapałem" się do drzewa wspólnie prowadzonego przez prawie 100 osób - część to nawet nie wiem kto to jest. Czasami jak są dopisywane ciekawe nazwiska to śledzę jak jestem spowinowacony, ale w większości przypadków po prostu przyjmuję, że się pojawiają. Czasami przybędzie mi nowy mój przodek - tak po prostu, ktoś coś znalazł. Jeszcze śmieszniej jest na Geni - ostatnio pojawiła mi się w bliskim sąsiedztwie nasza noblistka - okazało się, że była w związku z moim kuzynem. Przed chwilą sprawdziłem - na Geni jestem powiązany z 73 milionami osób. Prawda, że absurdalna liczba?
Dlatego dla zachowania resztek swojego zdrowia psychicznego postanowiłem na porządnie spisać bardzo dokładne dzieje moich dziadków - okres odzyskiwania niepodległości, wojny z bolszewią jest bardzo ciekawy (kiedy otworzą tą CAW!!!).
Drugi temat: Gubernia Augustowska - tam interesują mnie nie tylko "moi", ale całe środowisko w którym się obracali moi przodkowie. Dlatego też tak żywo reaguję na każdy post Małgorzaty.
Pozdrawiam
Maciej
Dlatego dla zachowania resztek swojego zdrowia psychicznego postanowiłem na porządnie spisać bardzo dokładne dzieje moich dziadków - okres odzyskiwania niepodległości, wojny z bolszewią jest bardzo ciekawy (kiedy otworzą tą CAW!!!).
Drugi temat: Gubernia Augustowska - tam interesują mnie nie tylko "moi", ale całe środowisko w którym się obracali moi przodkowie. Dlatego też tak żywo reaguję na każdy post Małgorzaty.
Pozdrawiam
Maciej
- Bartolllini

- Posty: 122
- Rejestracja: pt 08 lis 2013, 17:11
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Ja dopiero zaczynam tworzyć drzewo z liniami bocznymi i szukam i zamieszczam rodziców partnera bądź partnerki brata lub siostry mojego bezpośredniego przodka i skupiam się też na rodzeństwie, gdyż nigdy nic nie wiadomo, czy aby ktoś nie szuka kogoś z tych braci i sióstr, a ja byłbym jakimś źródłem informacji dla tej osoby.
Pozdrawiam, Bartłomiej Barysz (Barisch)
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1839
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Witam,
Muszę przemyśleć czy prowadzić drzewo szeroko' czy zawęzić do jakichś ram. Trochę mi szkoda zawężać, bo tworzenie wielkiego drzewa i ciągłe poszukiwania w wielu kierunkach wciągają i wręcz uzależniają. Fascynuja mnie ludzkie losy, a im dalej w las tym wiecej drzew, ale też i różnych fascynujących historii. Dlatego tez śledzę wszystkie posty Macieja, ale również i inne dotyczące choć odrobinę interesujacych mnie nazwisk czy regionów. Wychodzę z załozenia, że genealogia to nie tylko nazwiska i daty, ale całokształt życia, które otacza ludzi. Dlatego uwielbiam przegladać starą prasę, a zwlaszcza rubryki "plotkarskie" i reklamowe.
Malgorzata
Muszę przemyśleć czy prowadzić drzewo szeroko' czy zawęzić do jakichś ram. Trochę mi szkoda zawężać, bo tworzenie wielkiego drzewa i ciągłe poszukiwania w wielu kierunkach wciągają i wręcz uzależniają. Fascynuja mnie ludzkie losy, a im dalej w las tym wiecej drzew, ale też i różnych fascynujących historii. Dlatego tez śledzę wszystkie posty Macieja, ale również i inne dotyczące choć odrobinę interesujacych mnie nazwisk czy regionów. Wychodzę z załozenia, że genealogia to nie tylko nazwiska i daty, ale całokształt życia, które otacza ludzi. Dlatego uwielbiam przegladać starą prasę, a zwlaszcza rubryki "plotkarskie" i reklamowe.
Malgorzata
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Re: Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Zbieram informację o wszystkich krewnych, czyli tych z którymi łączy mnie jakikolwiek wspólny przodek. W przypadku dalszych krewnych ww grę wchodzą potomkowie których można znaleźć w ogólno dostępnych metrykach czyli do bariery 100 lat. W przypadku potomków prapradziadków staram się dojść do współczesnych osób.
Do tego małżonkowie krewnych jako jedyni powinowaci. Takim małżonkom dopisuję do profilu dane rodziców bo takie widnieją w akcie ślubu z moim krewnym ale bez tworzenia osobnych profili bo i tak byłby problem z wyświetleniem go w jakimkolwiek widoku wspólnie z moimi krewnymi. W wyjątkowych przypadkach jeśli powinowaty oprócz ślubu z moim krewnym miał również innych małżonków też dopisuję zwłaszcza kobietom bo w ten sposób wiem że zmieniały nazwisko kiedy i na jakie.
I to wszystko nie widzę potrzeby rozbudowywać drzewka o rodzeństwo żony brata mojego dziadka, bo i po co? Co innego gdybym miał bogate rodzinne archiwum zdjęć i potrzebował jakoś rozróżniać, że to szwagierka dziadka, a to teściowa siostry jego żony itp.
Tyle że nawet wówczas rodzina mojego dziadka ale już nie moja, a ja robię drzewo swoje dla siebie, a nie dla dziadka.
Do tego małżonkowie krewnych jako jedyni powinowaci. Takim małżonkom dopisuję do profilu dane rodziców bo takie widnieją w akcie ślubu z moim krewnym ale bez tworzenia osobnych profili bo i tak byłby problem z wyświetleniem go w jakimkolwiek widoku wspólnie z moimi krewnymi. W wyjątkowych przypadkach jeśli powinowaty oprócz ślubu z moim krewnym miał również innych małżonków też dopisuję zwłaszcza kobietom bo w ten sposób wiem że zmieniały nazwisko kiedy i na jakie.
I to wszystko nie widzę potrzeby rozbudowywać drzewka o rodzeństwo żony brata mojego dziadka, bo i po co? Co innego gdybym miał bogate rodzinne archiwum zdjęć i potrzebował jakoś rozróżniać, że to szwagierka dziadka, a to teściowa siostry jego żony itp.
Tyle że nawet wówczas rodzina mojego dziadka ale już nie moja, a ja robię drzewo swoje dla siebie, a nie dla dziadka.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
-
pawel.dyda

- Posty: 136
- Rejestracja: sob 31 lip 2010, 18:23
- Lokalizacja: Warszawa
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto prowadzić szeroko. I dokładnie czytać metryki.
Dzięki temu że parę rodzin z Goworowa śledzę bardzo dokładnie, byłem w stanie ustalić imiona swoich 5xpradziadków.
Powód takiego śledzenia jest prozaiczny: delikwenci pojawiają się w metrykach. A to świadczy "brat stryjeczny nowozaślubionej", a to wuj nowozaślubionego... Potem jak znasz metryki nawet tylko fragmentu rodziny, to i tak wszystko układa się w spójną całość.
Nota bene, jeden ze śledzonych przeze mnie Dudziaków też miał 4 żony i naście dzieciaków. Niektórzy tak mieli
Pozdrawiam,
Paweł·
Dzięki temu że parę rodzin z Goworowa śledzę bardzo dokładnie, byłem w stanie ustalić imiona swoich 5xpradziadków.
Powód takiego śledzenia jest prozaiczny: delikwenci pojawiają się w metrykach. A to świadczy "brat stryjeczny nowozaślubionej", a to wuj nowozaślubionego... Potem jak znasz metryki nawet tylko fragmentu rodziny, to i tak wszystko układa się w spójną całość.
Nota bene, jeden ze śledzonych przeze mnie Dudziaków też miał 4 żony i naście dzieciaków. Niektórzy tak mieli
Pozdrawiam,
Paweł·
Pozdrawiam,
Paweł.
Paweł.
Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Małgosiu, ja zaczęłam przygodę z genealogią dopiero 4 lata temu. Zaczęłam od rodziny mojej mamy bo to były okolice mojego miejsca zamieszkania i dostępu do archiwum. Początkowo to miała być "bardzo zawężona genealogia".Jak zaczęłam szukać to okazało się, że pół wsi , a może nawet więcej to moja rodzina. Na szczęście dla mnie księgi były nawet z przed 1800 r. - tylko chrzty z brakami, ale to zawsze coś.Zdobyłam ogrom informacji i teraz szukając dalej bardzo rozszerzam moje poszukiwania. Pozdrawiam cieplutko.
Iwona
Iwona
- Markowski_Maciej

- Posty: 948
- Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Bardzo mi się to spodobało.dpawlak pisze: Tyle że nawet wówczas to rodzina mojego dziadka ale już nie moja, a ja robię drzewo swoje dla siebie, a nie dla dziadka.
Kupuję.
Maciej
- Grażyna_Przybysz

- Posty: 72
- Rejestracja: ndz 12 maja 2013, 17:20
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
A ja nie mogę nawet rozwinąć małej gałązki ze strony ojca mamy. Zmarł kiedy mama miała 5 lat. Na akcie jego zgonu jest miejsce urodzenia Siedlce. Szukałam tam - nie ma. Szukałam jeszcze w 2 różnych miejscach nie ma. Na szczęście nie musiałam nic płacić w AP Siedlce za poszukiwania. Nie mam dalej pomysłu. Niby nazwiska rzadkie Pocztarski, Wyrzyk i są w metrykach ale brak mi tego najważniejszego. Czasem od przybytku głowa boli a mnie od braku.
Pozdrawiam
Grażyna P.
Pozdrawiam
Grażyna P.
Re: Jak szeroko rozgałęzione są nasze drzewa.
Na pewno o te Siedlce chodzi?
A co z poszukiwaniem aktu ślubu?
Czasem żeby znaleźć dziadka trzeba szukać babci.
A co z poszukiwaniem aktu ślubu?
Czasem żeby znaleźć dziadka trzeba szukać babci.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
- Jankowski_Kamil

- Posty: 194
- Rejestracja: wt 06 lis 2012, 20:45
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Hm..
Ja genealogią zajmuję się od 2008 roku. Prawdę powiedziawszy byłem wówczas nieletni i głupi, więc za daleko nie uszedłem. Ten wstęp jednak pozwolił mi po ukończeniu 18 lat szukać już dalej i głębiej. Do pełnoletności spisałem rodziców, dziadków, pradziadków i ich rodzeństwo i rodziny ( czyli wszystko to co rodzina pamiętała ). Po 17 czerwca 2012 zacząłem poszukiwać w Archiwum. Jako, że znam niemiecki ( a moje tereny to zabór pruski) poszukiwania szły mi bardzo dobrze i w moim AP dotarłem do roku 1818. Spisywałem przykładowo rodzeństwo prababci i ich małżonków, nie spisywałem jednakże już rodziny tych małżonków. Dlaczego? Cóż..prababcie miały z reguły po 7-8 rodzeństwa , a jedna miała 14. W takim wypadku byłoby to bardzo trudne. Tym bardziej, że rodzina w większości już nie żyje. No bo jak cokolwiek odszukać gdy ma się tylko imię? Najstarszy z rodzeństwa prababci - Szczepan Kierstan miał żonę Annę - i co dalej? Nic. Nie wiem zupełnie nic o tej kobiecinie. Ruszyłem więc dalej w głąb pozostawiając w cieniu rodzinę współmałżonków tegoż rodzeństwa. Dzięki uprzejmości wielu genealogów i rodziny w Archiwum Archidiecezjalnym doszedłem do lat 1740. Zajmuję się również heraldyką głównych nazwisk w rodzinie oraz historią ogólną oraz miejsc w których żyli. Zbieram kserokopie wszelkich dokumentów uzyskanych z Archiwów czy stron internetowych ( uwielbiam www.szukajwarchiwach.pl ). Dodatkowo oczywiście fotografuję nagrobki i kontaktuję się z rodziną w celu zdobycia jak największej liczby zdjęć przodków.
Moją pracę nakreśliłem na naszej rodzinnej stronie : www.wielkagenealogia.jimdo.com , a obszerniejszą pracę pragnę wykonać w formie książkowej.
Dzięki genealogii powtarzam i uczę się historii oraz wzbogacam słownictwo w innych językach ( niemiecki, łacina, rosyjski ) ...
Planuję poświęcić pare lat na studia Archiwistyki. Nie wiem czy wyżyłbym z takiej pracy, na pewno jednak pomoże mi to w segregacji i zbiorze dokumentacji itp...
Pozdrawiam serdecznie
Jankowski Kamil
Inowrocław
P.S A tak szczerze mówiąc, po co mi genealogia małżonków rodzeństwa babci czy prababci? To już nie jest pokrewieństwo a powinowactwo. Mam robić drzewa genealogiczne osób, których nie znałem i które ( szczerze powiedziawszy ) mnie nie interesują?
Ja genealogią zajmuję się od 2008 roku. Prawdę powiedziawszy byłem wówczas nieletni i głupi, więc za daleko nie uszedłem. Ten wstęp jednak pozwolił mi po ukończeniu 18 lat szukać już dalej i głębiej. Do pełnoletności spisałem rodziców, dziadków, pradziadków i ich rodzeństwo i rodziny ( czyli wszystko to co rodzina pamiętała ). Po 17 czerwca 2012 zacząłem poszukiwać w Archiwum. Jako, że znam niemiecki ( a moje tereny to zabór pruski) poszukiwania szły mi bardzo dobrze i w moim AP dotarłem do roku 1818. Spisywałem przykładowo rodzeństwo prababci i ich małżonków, nie spisywałem jednakże już rodziny tych małżonków. Dlaczego? Cóż..prababcie miały z reguły po 7-8 rodzeństwa , a jedna miała 14. W takim wypadku byłoby to bardzo trudne. Tym bardziej, że rodzina w większości już nie żyje. No bo jak cokolwiek odszukać gdy ma się tylko imię? Najstarszy z rodzeństwa prababci - Szczepan Kierstan miał żonę Annę - i co dalej? Nic. Nie wiem zupełnie nic o tej kobiecinie. Ruszyłem więc dalej w głąb pozostawiając w cieniu rodzinę współmałżonków tegoż rodzeństwa. Dzięki uprzejmości wielu genealogów i rodziny w Archiwum Archidiecezjalnym doszedłem do lat 1740. Zajmuję się również heraldyką głównych nazwisk w rodzinie oraz historią ogólną oraz miejsc w których żyli. Zbieram kserokopie wszelkich dokumentów uzyskanych z Archiwów czy stron internetowych ( uwielbiam www.szukajwarchiwach.pl ). Dodatkowo oczywiście fotografuję nagrobki i kontaktuję się z rodziną w celu zdobycia jak największej liczby zdjęć przodków.
Moją pracę nakreśliłem na naszej rodzinnej stronie : www.wielkagenealogia.jimdo.com , a obszerniejszą pracę pragnę wykonać w formie książkowej.
Dzięki genealogii powtarzam i uczę się historii oraz wzbogacam słownictwo w innych językach ( niemiecki, łacina, rosyjski ) ...
Planuję poświęcić pare lat na studia Archiwistyki. Nie wiem czy wyżyłbym z takiej pracy, na pewno jednak pomoże mi to w segregacji i zbiorze dokumentacji itp...
Pozdrawiam serdecznie
Jankowski Kamil
Inowrocław
P.S A tak szczerze mówiąc, po co mi genealogia małżonków rodzeństwa babci czy prababci? To już nie jest pokrewieństwo a powinowactwo. Mam robić drzewa genealogiczne osób, których nie znałem i które ( szczerze powiedziawszy ) mnie nie interesują?
- Grażyna_Przybysz

- Posty: 72
- Rejestracja: ndz 12 maja 2013, 17:20
- Lokalizacja: Warszawa
Darku.
Na pewno te Siedlce. Dziadek zmarł w 1934 w Warszawie. Ślub w 1922 - kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Brak rocznika. Rodzina ze strony babci to już całe drzewko
ale ze strony dziadka nawet listeczka 
Mam akt urodzenia jego dwóch sióstr - jedna w Sinołęce, druga w Kutnie. Pradziadowie byli ogrodnikami i przemieszczali się po Mazowszu.
Pozdrawiam
Grażyna P.
Na pewno te Siedlce. Dziadek zmarł w 1934 w Warszawie. Ślub w 1922 - kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Brak rocznika. Rodzina ze strony babci to już całe drzewko
Mam akt urodzenia jego dwóch sióstr - jedna w Sinołęce, druga w Kutnie. Pradziadowie byli ogrodnikami i przemieszczali się po Mazowszu.
Pozdrawiam
Grażyna P.
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
Temat powraca jak bumerang i bardzo dobrze, bo kolejne pokolenia miłośników historii rodzin muszą sobie na kilka pytań odpowiedzieć.
Czy mozna coś tu radzić?
Oczywiście, że można. Jestem też przekonany, że rady będą się skrajnie różniły od siebie w zależności od wiedzy i doświadczenia danych osób.
Jak zatem bez rozstrzygania o ostatecznym kształcie efektów poszukiwań podpowiedzieć?
Moim zdaniem nalezy sobie odpowiedzieć, co chcę przez to osiągnąć? Co pokazać? Co udowodnić?
Nie mozna przecież zbadać i opisać wszystkiego. Zbyt szerokie ujęcie tematu powoduje, że nie jesteśmy w stanie skutecznie prowadzić badań.
Nie jesteśmy w stanie nie tylko ich dokończyć, ale także "gubimy wątek" i nie potrafimy wyciągnąć wniosków.
O ile robienie wywodu ma zawsze sens, o tyle robienie drzew dla wszystkich odnalezionych w tym wywodzie najdalszych przodków już sensu nijakiego nie ma, bo nie będziemy w stanie takiej pracy zakończyć i nie da nam ona żadnej wiedzy poza niejasnym przekonaniem, że jesteśmy spokrewnieni z wszystkimi ludźmi w pięciu powiatach.
Wystarczy dotzeć do pokolenia "128" co nie jest w naszych warunkach specjalnym wyczynem i wyobrazić sobie, ze mamy zrobić drzewa genealogiczne dla wszystkich widniejących tu przodków. To nic, że spora część z jednego drzewa będzie stanowiła część współną z kolejnymi, ale i tak jest to praca na lata.
Pomijam już fakt, że nie ma programu genealogicznego, który potrafi szeroko ujmowane tablice pokrewieństwa tworzone "z łapanki" przetworzyć na strawną formę graficzną.
Co więc robić?
Odpowiem nie całkiem wprost.
Z historią rodzin lub jak ktoś woli genealogią amatorską jest jak z filatelistyką.
Młodzi miłośnicy, pełni zapału i energii, zbierają wszystko, jak leci. Znaczki polskie i zagraniczne, bloczki, koperty, kasowane i czyste, stare i nowe.
Mozlonie wkładają wszystko do albumów ciesząc się z coraz ich większej ilości. Gdy już przestają panować nad całością zbiorów, gdy nie bardzo wiedzą co gdzie się znajduje, zaczynają układać zbiory, starając się odnaleźć w tym jakąś ideę, jakiś sens.
Szukają klucza do dalszego rozwiajania kolekcji.
Dojrzewają jako filateliści i zaczynają zbierać w pełni świadomie poszukując konkretnych okazów w obrębie wybranego klucza.
Tak samo jest z genealogią amatorską.
I nie czarujmy się.
Żeby powtarzało to stu genealogów, to osoby zaczynające swoją przygodę i tak będą zbiarać wszystko, bo znajdą tysiące wyjaśnień i argumentów. Same muszą dojrzeć do takich wyborów. A wyborów dokonują także i ci najwięksi. Jeśli ktoś zna historię baz Marka Minakowskiego, to wie o czym piszę.
Łączę uścisk dłoni
Waldemar Fronczak
Czy mozna coś tu radzić?
Oczywiście, że można. Jestem też przekonany, że rady będą się skrajnie różniły od siebie w zależności od wiedzy i doświadczenia danych osób.
Jak zatem bez rozstrzygania o ostatecznym kształcie efektów poszukiwań podpowiedzieć?
Moim zdaniem nalezy sobie odpowiedzieć, co chcę przez to osiągnąć? Co pokazać? Co udowodnić?
Nie mozna przecież zbadać i opisać wszystkiego. Zbyt szerokie ujęcie tematu powoduje, że nie jesteśmy w stanie skutecznie prowadzić badań.
Nie jesteśmy w stanie nie tylko ich dokończyć, ale także "gubimy wątek" i nie potrafimy wyciągnąć wniosków.
O ile robienie wywodu ma zawsze sens, o tyle robienie drzew dla wszystkich odnalezionych w tym wywodzie najdalszych przodków już sensu nijakiego nie ma, bo nie będziemy w stanie takiej pracy zakończyć i nie da nam ona żadnej wiedzy poza niejasnym przekonaniem, że jesteśmy spokrewnieni z wszystkimi ludźmi w pięciu powiatach.
Wystarczy dotzeć do pokolenia "128" co nie jest w naszych warunkach specjalnym wyczynem i wyobrazić sobie, ze mamy zrobić drzewa genealogiczne dla wszystkich widniejących tu przodków. To nic, że spora część z jednego drzewa będzie stanowiła część współną z kolejnymi, ale i tak jest to praca na lata.
Pomijam już fakt, że nie ma programu genealogicznego, który potrafi szeroko ujmowane tablice pokrewieństwa tworzone "z łapanki" przetworzyć na strawną formę graficzną.
Co więc robić?
Odpowiem nie całkiem wprost.
Z historią rodzin lub jak ktoś woli genealogią amatorską jest jak z filatelistyką.
Młodzi miłośnicy, pełni zapału i energii, zbierają wszystko, jak leci. Znaczki polskie i zagraniczne, bloczki, koperty, kasowane i czyste, stare i nowe.
Mozlonie wkładają wszystko do albumów ciesząc się z coraz ich większej ilości. Gdy już przestają panować nad całością zbiorów, gdy nie bardzo wiedzą co gdzie się znajduje, zaczynają układać zbiory, starając się odnaleźć w tym jakąś ideę, jakiś sens.
Szukają klucza do dalszego rozwiajania kolekcji.
Dojrzewają jako filateliści i zaczynają zbierać w pełni świadomie poszukując konkretnych okazów w obrębie wybranego klucza.
Tak samo jest z genealogią amatorską.
I nie czarujmy się.
Żeby powtarzało to stu genealogów, to osoby zaczynające swoją przygodę i tak będą zbiarać wszystko, bo znajdą tysiące wyjaśnień i argumentów. Same muszą dojrzeć do takich wyborów. A wyborów dokonują także i ci najwięksi. Jeśli ktoś zna historię baz Marka Minakowskiego, to wie o czym piszę.
Łączę uścisk dłoni
Waldemar Fronczak
