Nieślubne dzieci
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Mój syn w nowej metryce po sprawie sądowej ma wpisane wszystkie prawdziwe dane i nazwisko prawdziwego ojca, tu problemów nie będzie, ale nie u każdego, nie każda kobieta doprowadzi sprawę do prawdziwego końca i tu rzeczywiście za 100-200 lat, gdy ktoś będzie szukał przodków to problem będzie miał.
Iwona
Iwona
-
Sylwia_Dudek

- Posty: 34
- Rejestracja: czw 14 lis 2013, 17:28
a to taki przypadek zawodu mam w rodzinie. W 1920 roku w dniu slubu moich pradziadkow, jako zawod pana mlodego jest wpisany pracownik huty, sam pan mlody pochodzil ze wsi, byl chlopem, przed jak i po slubie. Jego corki byly bardzo zaskoczone kiedy pytalam w jakiej hucie pracowal. No i mam zagwostke, pracowal w hucie, czy tylko ot tak sobie wpisany zawod. Nie wiadomo po co, jak z tym "urzednikiem panstwowym"
Dopisek o "nadaniu imienia" był na wtóropisie, natomiast na unikacie go nie było. Widziałem obydwa akty. Więc aż tak bardzo nie wprowadza w błąd. No a w naszych czasach zostawiamy tyle łatwo dostępnych śladów, że potomkowie raczenie nie będą mieli problemów z identyfikcją... Raczej z nadmiarem danych, niekoniecznie prawdziwych. Szczególnie "urzędników państwowych"!Sroczyński_Włodzimierz pisze:no cóż...ja identyfikuję problem inaczej - w pytaniu dziecka o miejsce pracy rodziców (i to przy równieśnikach)
ale czy wiarygodność ASC warta jest, aby ją do takich (atpliwych i realizowalnych innymi metodami) celów niszczyć?
chodzi o możliwość identyfikacji czy imię ojca w ASC było "podane z sufitu" czy miało oparcie w rzeczywistości
kto chce -pewnie się dogrzebie "fikcyjny Jan Nowak nie podpisze" etc więc ideałów nie ma
ot -wylanie dziecka z kąpięlą
o powikaniach możliwych płynmących z tego rozwiązania - patrz post Iwony
trudniej będą chyba mieli nasi następcy za 100 lat niż mu mamy teraz
zdaje się, że łatwiej z rosyjskiego czy niemieckiego dojść do prawdy niż z obecnego "polskiego urzędniczego"
pozdrawiam,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
Jurek
_____________________________
Szukam: Werle, Ratz, Brzeziecki,
-
teresa_kluba

- Posty: 165
- Rejestracja: pn 15 cze 2009, 10:54
Anno Grażyno,anna-grażyna pisze:A ja mam takie pytanie : czyje nazwisko ma dziecko w sytuacji
(I poł XIX w) zgłasza się X w towarzystwie 2 świadków (wszyscy urodzeni) i zgłasza narodziny dziecka "naturalnego" ?
Anna Grażyna
Przy zgłoszeniu narodzin dziecka "naturalnego" - nieślubnego, jeśli zapisane zostało nazwisko dziecka inne od nazwiska jego matki, to jest to nazwisko jego ojca "naturalnego", który to ojciec osobiście uznał dziecko "naturalne".
A jak jest w tym akcie, czy dziecko ma jeszcze jakieś inne nazwisko, tzn. inne niż matki i inne niż obecni zgłaszający? Czy zapisane dziecko zostało pod nazwiskiem jedno ze zgłaszających?
pozdrawiam
Teresa
-
anna-grażyna

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42
To jest akt chrztu - zgłaszającym jest X ,który w obecności świadków A B zgłasza narodziny dziecka naturalnego.Nie ma odrębnego zapisu nazwiska dziecka - jest "nadano imię"...teresa_kluba pisze:...
A jak jest w tym akcie, czy dziecko ma jeszcze jakieś inne nazwisko, tzn. inne niż matki i inne niż obecni zgłaszający? ...Teresa
W późniejszym życiu dziecko to używało nazwiska X czyli zgłaszającego ale skąd to się bierze?Czy jako automatyczna konsekwencja tego chrztu czy może ojciec X musiał potwierdzić to jeszcze gdzieś jakimś osobnym dokumentem?Mówimy o akcie spisanym w 1835 roku.
Anna Grażyna
-
Marian_Kiełbasa

- Posty: 57
- Rejestracja: wt 17 lip 2012, 12:29
Przeważnie zgłaszał fakt narodzenia dziecka ojciec w towarzystwie dwóch świadków. Co znaczyło potwierdzenie ojcostwa. Dla tego dziecko nosiło nazwisko zgłaszającego. Jeśli ksiądz prowadził USC dokładnie to pisał że dziecko narodziło się z partnerki lub małżonki X z domu Y. To już zależało od księdza. Pozdrawiam Marian.
-
maria.mazur

- Posty: 129
- Rejestracja: pn 22 sie 2011, 00:10
To nie zależało od księdza, tylko od bardzo precyzyjnie opisujących takie przypadki przepisów. Na stronie AP w Warszawie można sobie poczytać komentarze do tych przepisów: http://www.warszawa.ap.gov.pl/oasc/index.htmlMarian_Kiełbasa pisze:Przeważnie zgłaszał fakt narodzenia dziecka ojciec w towarzystwie dwóch świadków. Co znaczyło potwierdzenie ojcostwa. Dla tego dziecko nosiło nazwisko zgłaszającego. Jeśli ksiądz prowadził USC dokładnie to pisał że dziecko narodziło się z partnerki lub małżonki X z domu Y. To już zależało od księdza.
Pozdrawiam
Maria
- Bartolllini

- Posty: 122
- Rejestracja: pt 08 lis 2013, 17:11
Witam,
Być może pytanie się gdzieś powtórzyło, ale chciałbym o coś zapytać. Otóż przeglądałem zdjęcia z dzieciństwa ojca i zauważyłem, że chodzi po górach z jakimś kolegą (Pawłem). Zapytałem się kim on jest. Odpowiedział, że jest on nieślubnym dzieckiem pewnej mężatki i brata mojego dziadka. Brat dziadka był kawalerem do śmierci. Zapytałem się ojca czy zna nazwisko, powiedział, że nie pamięta już......
I teraz pytanie. Czy można go "dopisać" do mojego drzewa i uważać jego potomków za rodzinę? Domyślam się, że nie, ale chciałbym zaczerpnąć opinii ekspertów.
Być może pytanie się gdzieś powtórzyło, ale chciałbym o coś zapytać. Otóż przeglądałem zdjęcia z dzieciństwa ojca i zauważyłem, że chodzi po górach z jakimś kolegą (Pawłem). Zapytałem się kim on jest. Odpowiedział, że jest on nieślubnym dzieckiem pewnej mężatki i brata mojego dziadka. Brat dziadka był kawalerem do śmierci. Zapytałem się ojca czy zna nazwisko, powiedział, że nie pamięta już......
I teraz pytanie. Czy można go "dopisać" do mojego drzewa i uważać jego potomków za rodzinę? Domyślam się, że nie, ale chciałbym zaczerpnąć opinii ekspertów.
Pozdrawiam, Bartłomiej Barysz (Barisch)
-
anna-grażyna

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42
Co prawda nie jestem ekspertem ale uważam , że skoro brat dziadka przyjął go do rodziny zapoznając i nawet zaprzyjaźniając ze swoimi "legalnymi" krewnymi to jest on członkiem rodu.
Paradoksalnie gdyby trzymać się jedynie dokumentów to wiele gałęzi może okazać się niespokrewnionymi w sensie biologicznym - zagadnienie adopcji.
Pytanie kogo chcemy uznać za przodków : tych z papierami
czy tych , z którymi posiadamy rzeczywiste więzy krwi.
Osobiście jestem za więzami krwi .I tu mniemam , że badania genetyczne w genealogii czeka prawdziwy boom w przyszłości.
Anna Grażyna
Paradoksalnie gdyby trzymać się jedynie dokumentów to wiele gałęzi może okazać się niespokrewnionymi w sensie biologicznym - zagadnienie adopcji.
Pytanie kogo chcemy uznać za przodków : tych z papierami
Osobiście jestem za więzami krwi .I tu mniemam , że badania genetyczne w genealogii czeka prawdziwy boom w przyszłości.
Anna Grażyna
- Bartolllini

- Posty: 122
- Rejestracja: pt 08 lis 2013, 17:11
Brat dziadka utrzymywał z nim kontakt, ale tak naprawdę pozostali członkowie rodziny już nie. Sam ojciec mi teraz powiedział, żebym machnął na niego ręką, bo Paweł nie jest żadną rodziną... Także najprawdopodobniej nie będę tego drążył, bo może coś mało ciekawego z tego wyniknąć...
Pozdrawiam, Bartłomiej Barysz (Barisch)
-
anna-grażyna

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42
Ale bycie genealogiem wymaga obiektywizmu.Bartolllini pisze:..... Sam ojciec mi teraz powiedział, żebym machnął na niego ręką, bo Paweł nie jest żadną rodziną....
Ja nie znosiłam swojej rodzonej ciotki tylko ... rodziny nie wybiera się .
To ciekawe zagadnienie : rodzina w sensie biologicznym i rodzina w sensie prawnym.
Jeżeli ojciec biologiczny nie wyparł się ...
Anna Grażyna
- Bartolllini

- Posty: 122
- Rejestracja: pt 08 lis 2013, 17:11
Dla mnie kluczem w takim przypadku jest pokrewieństwo.
Uznawanie kogoś za rodzinę czy nie jest no waśnie uznaniowe,
fakt pokrewieństwa biologicznego jest faktem obiektywnym.
Tak więc dla mnie byłaby ta osoba ze względu na pokrewieństwo biologiczne.
Uznawanie kogoś za rodzinę czy nie jest no waśnie uznaniowe,
fakt pokrewieństwa biologicznego jest faktem obiektywnym.
Tak więc dla mnie byłaby ta osoba ze względu na pokrewieństwo biologiczne.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Bartku, a jesteś pewien, że on uważa się za członka waszej rodziny i chce być dopisany do drzewa? Rówieśnik Twojego Ojca to pewno stosunkowo młody jeszcze człowiek i przypuszczalnie żyjący, a w takim wypadku trzeba chyba liczyć się z opinią tej osoby? Nie wiem czy Ty publikujesz gdzieś drzewo czy nie, ale jeśli tak to Pan Paweł może się poczuć oburzony. Kto go wie jak zareagowałby?
Poza tym Tata Twój wie czy ten Paweł miał świadomość swojego biologicznego pochodzenia? Wiedział, że Twój stryjeczny dziadek jest jego ojcem? Bo może nie? Może uważał go jedynie za przyjaciela domu? A wtedy takim umieszczeniem w drzewie możesz narobić ambarasu, że hoho
A na pytanie kogo uznawać za przodków i w drzewie umieszczać: "formalnych" czy biologicznych trudno odpowiedzieć. Kwestia osobistego uznania oczywiście.
Wydaje mi się, że ja jeśli wiadomym byłoby, że przodek jakiś przysposobiony w dzieciństwie za jedynych rodziców uznawał adopcyjnych, całkowicie pomijając tych biologicznych to chyba uszanowałabym jego wybór. Tak mi się wydaje, ale nie stanęłam jeszcze przed takim dylematem.
Poza tym Tata Twój wie czy ten Paweł miał świadomość swojego biologicznego pochodzenia? Wiedział, że Twój stryjeczny dziadek jest jego ojcem? Bo może nie? Może uważał go jedynie za przyjaciela domu? A wtedy takim umieszczeniem w drzewie możesz narobić ambarasu, że hoho
A na pytanie kogo uznawać za przodków i w drzewie umieszczać: "formalnych" czy biologicznych trudno odpowiedzieć. Kwestia osobistego uznania oczywiście.
Wydaje mi się, że ja jeśli wiadomym byłoby, że przodek jakiś przysposobiony w dzieciństwie za jedynych rodziców uznawał adopcyjnych, całkowicie pomijając tych biologicznych to chyba uszanowałabym jego wybór. Tak mi się wydaje, ale nie stanęłam jeszcze przed takim dylematem.
- Bartolllini

- Posty: 122
- Rejestracja: pt 08 lis 2013, 17:11
Dziś się dowiedziałem o tej osobie, szukając i pytając o dane osoby ze zdjęć mojego ojca. Pytałem się Was tak już na zapas co z tą sytuacją począć. OCZYWIŚCIE uwzględniłem to, że należałoby skonsultować się z tą osobą i wyraziłem również obawy związane z możliwością zaistnienia pewnego ambarasu. Wolę za wczasu opracować różne warianty podejścia do tego tematu, który podejmę w niedalekiej przyszłości jeśli poznam nazwisko
Swoją drogą to kto wie,czy po skontaktowaniu się z tą osobą, poznam ciekawą osobą, która kiedyś latała latem z moim ojcem po stokach wymachując ciupagami. 
Pozdrawiam, Bartłomiej Barysz (Barisch)
