Nagle przedwczoraj w genetece, a potem w genbazie znajduję akt zgonu w Skierniewce Jana Pakilewicza (co tam jedna litera)męża Anny Wesołowskiej. Miał lat 70, zmarł 1847. Pasuje. To Jan ojciec.
Idę zatem dalej i wyszukuję Pakilewiczów. Znajduję parę aktów, w tym dziecko urodzone w 1851 roku w Skierniewce, które jest synem Stanisława Pakilewicza - zaczęłam podejrzewać po zbieżności nazwisk świadków i po datach, że to może być brat mojego Jana młodszego, czyli też syn Jana i Anny z Wesołowskich. A matką Paulina z Kalskich.
Co się dzieje dalej? Zaczęłam szukać po Kalskich. I w 1848 roku znajduję znowu w Skierniewce akt ślubu Pauliny Kalskiej ze Stanisławem Panklewiczem (ludzie!!!
Tymczasem w Placencji (Łowicz) rodzi się Stanisław właśnie i tez jest synem Jana i Anny Sokołowskiej.
A w Woli rodzi się Katarzyna Panklewicz córka Jana i Anny bez nazwiska.
Na mojego Jana młodszego niestety nie trafiłam.
Czy przyjęlibyście, że ten Stanisław Pakilewicz, Panklewicz to ta sama osoba?
