Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Żył sobie niegdyś Kazimierz. Urodził się ok. roku 1784-87. Żonaty był z Franciszką.
W roku 1837 akt ślubu ich syna mówi o synu jako "szlachcicu cząstkowym". W akcie urodzenia tegoż syna: "stawił się urod. Kazimierz".
Ale już w 1843 umarł "Kaźmirz wyrobnik" (pisownia oryg.).
Ale czy to wszystko możliwe? Raz Kazimierz występuje jako "urod." (szlachetnie urodzony, czyżby?), raz jako szlachcic cząstkowy (w sumie to syn występuje pod tym tytułem, ale na jedno wychodzi), raz z kolei jako posesor, a na koniec jako wyrobnik.
Podobnie z jego synem - w 1836 w swym akcie małżeństwa widnieje jako szlachcic cząstkowy, a w 1846, w akcie urodzenia swego syna - jako wyrobnik. Wszystko w tej samej parafii, w ciągu zaledwie 9 lat...
Niestety nie mam chwilowo pojęcia, gdzie szukać aktu małżeństwa Kazimierza i Franciszki, a tym bardziej ich aktów urodzenia, jeśli takowe istnieją. Muszę poprzestać na tym, co mam.
W roku 1837 akt ślubu ich syna mówi o synu jako "szlachcicu cząstkowym". W akcie urodzenia tegoż syna: "stawił się urod. Kazimierz".
Ale już w 1843 umarł "Kaźmirz wyrobnik" (pisownia oryg.).
Ale czy to wszystko możliwe? Raz Kazimierz występuje jako "urod." (szlachetnie urodzony, czyżby?), raz jako szlachcic cząstkowy (w sumie to syn występuje pod tym tytułem, ale na jedno wychodzi), raz z kolei jako posesor, a na koniec jako wyrobnik.
Podobnie z jego synem - w 1836 w swym akcie małżeństwa widnieje jako szlachcic cząstkowy, a w 1846, w akcie urodzenia swego syna - jako wyrobnik. Wszystko w tej samej parafii, w ciągu zaledwie 9 lat...
Niestety nie mam chwilowo pojęcia, gdzie szukać aktu małżeństwa Kazimierza i Franciszki, a tym bardziej ich aktów urodzenia, jeśli takowe istnieją. Muszę poprzestać na tym, co mam.
Ostatnio zmieniony czw 11 sie 2016, 12:29 przez Behem, łącznie zmieniany 2 razy.
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
http://www.stankiewicze.com/forum/viewt ... ighlight=g
Pod tym linkiem odpowiedź na to pytanie.
Łucja
Pod tym linkiem odpowiedź na to pytanie.
Łucja
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Zaraz wypowie się ktoś bardziej obeznany w temacie ode mnie, ale mnie się widzi że możliwa jest taka "kariera". Szlachcic cząstkowy często mógł był panem swego obejścia, poza nim już nie koniecznie. Dodatkowo, jeśli miał liczne potomstwo, musiał je jakoś ze swej cząstki obdzielić. Mogło też być, że ono nie nawykłe do zwykłej roboty (w końcu szlachta!), na kęs ojcowizny szczególnie było łase. Być może dzięki z tego wynikającym staraniom owego potomstwa ojciec na koniec lądował na wyrobku. Zawsze też mógł się zdarzyć przegrany proces albo inny zatarg który cząstkę szlachecką uszczuplił.
pozdrawiam
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
-
MariaRągowska

- Posty: 35
- Rejestracja: wt 15 kwie 2008, 11:04
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Szlachcic cząstkowy, czyli zaściankowy, to drobny szlachcic. Wystarczy, że przekazał gospodarkę synowi, czy też podzielił między dzieci - stawał się wyrobnikiem.
Majka
Majka
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Tutaj na forum często występuje pewne niezrozumienie. Szlachcic to przynależność stanowa, pochodzenie społeczne, a wyrobnik to zawód, rodzaj zajęcia zarobkowego. I jedno drugiemu w niczym nie przeczy. Szlachta nie zawsze zamożna była, a czasem nawet biedniejsza dużo od dobrze "ustawionych" chłopów. I wielu szlachciców utrzymywało się z pracy własnych rąk. I to pracy bardzo różnorodnej. Byli szlachcice służący, wyrobnicy. Wyrobnik zresztą to nie jest termin równoznaczny z parobkiem. Wyrobnikiem był człowiek pracujący jak dziś byśmy powiedzieli na etacie. Pracownik rolny, leśny lub fabryczny wynajmujący się do pracy za dniówkę. Degradacja o której piszesz to po prostu zmienność fortuny. Raz Kazimierz był na wozie, raz pod wozem.
I nic w tym dziwnego. Tak bywało i bywa. Z tym, że jego droga nie biegła od pana do wyrobnika bo szlachcic cząstkowy panem wielkim z pewnością nie był. Mógł być właścicielem kawałka wsi, folwarczku, ale równie dobrze wąskiego zagona i nędznej chałupiny. I być może przejście od biednego szlachetki cząstkowego do dobrze zarabiającego wyrobnika była materialnym awansem. A mobilność zubożałej szlachty bywała olbrzymia.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Witam, w sumie ten anonim świadczy o złym postrzeganiu przodków, szlachcic wyrobnikiem, to ma być śmieszne. Opisane lata w zaborze gdzie zaborca ściągał podatki nie zależnie od urodzaju, tak by zniszczyć to co było własne, szlacheckie. A kto to jest ten szlachcic w 1837 roku jako cząstkowy, czy posesor, czyli już nie swoje, ale dzierżawi czyjąś ziemie. A może był w powstaniu listopadowym i mu zabrali ostatni kawałek ziemi, a za patriotyzm się płaci życiem, albo majątkiem. A kto to jest wyrobnik, to ten kto wyrabia dniówki u bogatego, czyli u tych co trzymali z zaborcą. Czy było inne wyjście, to samo było pod koniec ostatniej wojny, jak ruscy złapali koło dworu człowieka, to patrzyli mu na ręce, jak czyste to do piachu z nim bo to Pan - pozdrawiam nie wiem kogo ; Julian
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
EWAFRA opisała całą istotę tego zagadnienia. Nic dodać i nic ująć, nie wchodząc w 'mitologię szlachecką'.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Łucja, jart, Maria i EWAFRA - bardzo dziękuję za wyjaśnienia. Przyznaję, że nieco namieszały mi w głowie inne historie, ale nie będę w to już wchodzić 
Pozdrawiam, Behem.
Pozdrawiam, Behem.
Ostatnio zmieniony czw 11 sie 2016, 12:29 przez Behem, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Batory_Marcin

- Posty: 41
- Rejestracja: śr 27 lut 2013, 23:24
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Krótka uwaga do sformułowania "stan szlachecki". Do upadku I Rzeczypospolitej szlachcic, który zajął się miejskim zawodem, czyli rzemiosłem - tracił bezpowrotnie szlachectwo. Był jeden wyjątek - wytapianie szkła. Nie powinien zajmować się też handlem, choć podróże ze zbożem do Gdańska nie przynosiły ujmy. Najbardziej poważanym zajęciem poza obroną ojczyzny było rolnictwo. Zajmowanie się uprawą roli, nawet indywidualnie było powszechnie akceptowane. Małżeństwo z kobietą nierówną stanem - mieszczanką albo włościanką, także pozbawiało dzieci szlachectwa. Te wszystkie początkowo sztywne zasady uległy błyskawicznej erozji w XIX wieku, czego doskonałe przykłady przytoczyli przedmówcy. Zamknięcie stanu szlacheckiego przy jednoczesnym zlikwidowaniu wszelkej możliwości wpływania na los kraju przez przedstawicieli innych stanów okazało się katastrofalne w skutkach. Dopiero Konstytucja 3 maja i inne ustawy jej towarzyszące próbowały naprawić ten stan rzeczy. Była oczywiście możliwość legalnego, ba ! zaszczytnego przejścia ze stanu włościańskiego do szlachetnie urodzonych. Nobilitacja za zgodą sejmu żołnierza dzielnie służącego Rzeczypospolitej. Takich nobilitacji było sporo, ale nie zapewniało to dostatecznego awansu społecznego ludziom, którzy mogli być bardziej użyteczni.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja?
Witam ponownie i dla przykładu opisze kawałek swojej najbliższej rodziny z imieniem i nazwiskiem bo nigdy nikt mi nie pomoże w ustaleniu faktów jak sam będę gmatwał ukrywając o kogo chodzi. I kto to jest ten biedny szlachetka. Czy ładnie będzie jak napiszę np. chłopek roztropek, albo miejski łyk, to tak się mówi złośliwie do dzisiaj wszędzie.
A to moja historia prawdziwa ; Onufry Sawicki syn Walentego Jana, wnuk Jana ( herbu Nowina i Ślepowron ) który miał dwie wsie własne i dwie dzierżawy wieczyste, Walenty pisane ma w metrykach Generosus. Onufry ożenił się w 1807 r. z Marianną Piskorską która miała w posagu trzy wsie zapisane przez jej dziadka Józefa na troje wnucząt ; Marianna za Sawickim, Gabriela za Stanisławem Faleckim i Xawery - Piskorscy.
W roku 1816 Onufry S. leśniczy klucza Oleśnickiego około tysiąc ha lasu zamieszkały w Brodach koło Staszowa buduje folwark we wsi żony ; Wolica koło Bogorii, buduje także Falęcki wójt wsi Pęcławice z Gabrielą drugi folwark w 1816 r. Pęcławice to duży majątek Sabby Mikułowskiego, po sprzedaży Łępickich i potem ich córki za Komornickim, a Wolica to sprzedana 6 część tych Pęcławic w parafii Szczeglice. Moi 4 x pradziadkowie Sawiccy mają piątkę dzieci, w 1818 r umiera syn Jan. w roku 1836 umiera prababcia Marianna i szwagier St. Falecki, ich ogrodnik i organista w odstępach kilku dni. Za kilka lat bo w 1845 umierają dorosłe dwie córki Onufrego ; Julianna i Stanisława, a w tym samym roku najmłodsza córka Onufrego - Katarzyna ożeniła się z majstrem kunsztu włókienniczego ze Staszowa Ignacym Hochem. Wcześniej bo w roku 1848 ożenił się syn Onufrego - Józef z Teofila Pikulska ślub w Koprzywnicy, ksiądz im pisał ; Wielmożny dziedzic na części Wolicy, bo te wsie Katarzyna i Józef meli na pół podzielone w zapisie przez Onufrego. Tak samo miał pisane Onufry wielmożny dziedzic trzeciej części Wolicy, po śmierci w 1831 r kawalera Xawerego Piskorskiego i bezdzietnych Falęckich i Onufry S. miał w całości te trzy wsie i podzielił na dwoje dzieci ; Katarzyna za Hochem i syn Józef Sawicki, było to w 1844 r. W roku 1847 umiera pra..dziadek Onufry, a w 1954 zm. zięć Ignacy Hoch, po 9 latach małżeństwa zostało troje dzieci Hochów. W roku 1858 umiera Józef S. , pozostała żona Teofila lat 29 i czworo dzieci ; wdowa, w listopadzie tego samego roku umiera Katarzyna Hoch. Wdowa Teofila z Pikulskich Sawicka w roku 1859 wychodzi za mąż za Teofila Hamerskiego lat 19, sprzedaje folwark Sewerynowi Leśniowolskiemu dzierżawcy Wolicy i opiekuna dzieci Sawickich( myślę ze jeden z dwu folwarków w Wolicy ) i jedzie na wycieczkę do Afryki, tam pieniądze się prawie rozeszły, wraca do kraju. A wujowie Sawickich i Hochów zakładają sprawę w Sądzie w Radomiu o zwrot majątku dzieciom Sawickim i Hochom i unieważnienie sprzedaży. Sąd oddaje dzieciom Sawickim i Hochom sprzedany majątek jako ich darowizna - własność i od tego wyroku Leśniowokski nie ma odwołania, było to w 1862 r. Teofila po Sawickim Hamerska bierze pożyczkę pod zastaw Wolicy 3 tysiące rubli srebrnych, pewnie na zwrot przehulanych pieniędzy z młodym i głupim mężem by oddać zadatek za Wolicę Leśniowolskiemu. W roku 1875 ponowna sprzedaż w licytacji samej Wolicy, bo nie spłacona pożyczka, wtedy dzieci już dorosłe, bo pradziadek mój Wincenty Stanisław Sawicki ma 22 lata, podział sumy ponad 7 tysięcy rubli był na 8 części, w tym kupujący ponownie Leśniowolski ma 8 część. Teofila wraz z mężem Hamerskim i ich troje dzieci kupują małą gospodarkę we wsi Bostów koło Rudek i Nowej Słupi i synowi Wincentemu kupują we wsi Jadowniki koło Starachowic od Partyki z po dworskiej zimie kupują 21 mórg. Wincenty Sawicki syn Józefa, wnuk Onufrego ożenił się w 1880 r. z Zofią Narkiewicza, córka Gabriela oficera carskiego który służył 25 lat w tym wojsku, ślub w Kleczanowie koło Sandomierza. Pradziadek Wincenty za żona Zofią, która miała w posagu zakupione 9 mórg blisko wsi Jadowniki, parafia Świętomarz, mieli dziesięcioro dzieci, w tym trzech synów i ksiądz pisał w metrykach - kolonista, a już dziadkowi Leonowi ur. w 1887 r. który ożenił się z córka gajowego Zofią Pirug w 1913 r. i mieli ośmioro dzieci, a ksiądz pisał jak zawsze to co widział ,czyli prawdę i napisał - kowal, czy za to będę potępiony ze napisałem prawdziwą historię rodziny ; pozdrawiam - Julian
A to moja historia prawdziwa ; Onufry Sawicki syn Walentego Jana, wnuk Jana ( herbu Nowina i Ślepowron ) który miał dwie wsie własne i dwie dzierżawy wieczyste, Walenty pisane ma w metrykach Generosus. Onufry ożenił się w 1807 r. z Marianną Piskorską która miała w posagu trzy wsie zapisane przez jej dziadka Józefa na troje wnucząt ; Marianna za Sawickim, Gabriela za Stanisławem Faleckim i Xawery - Piskorscy.
W roku 1816 Onufry S. leśniczy klucza Oleśnickiego około tysiąc ha lasu zamieszkały w Brodach koło Staszowa buduje folwark we wsi żony ; Wolica koło Bogorii, buduje także Falęcki wójt wsi Pęcławice z Gabrielą drugi folwark w 1816 r. Pęcławice to duży majątek Sabby Mikułowskiego, po sprzedaży Łępickich i potem ich córki za Komornickim, a Wolica to sprzedana 6 część tych Pęcławic w parafii Szczeglice. Moi 4 x pradziadkowie Sawiccy mają piątkę dzieci, w 1818 r umiera syn Jan. w roku 1836 umiera prababcia Marianna i szwagier St. Falecki, ich ogrodnik i organista w odstępach kilku dni. Za kilka lat bo w 1845 umierają dorosłe dwie córki Onufrego ; Julianna i Stanisława, a w tym samym roku najmłodsza córka Onufrego - Katarzyna ożeniła się z majstrem kunsztu włókienniczego ze Staszowa Ignacym Hochem. Wcześniej bo w roku 1848 ożenił się syn Onufrego - Józef z Teofila Pikulska ślub w Koprzywnicy, ksiądz im pisał ; Wielmożny dziedzic na części Wolicy, bo te wsie Katarzyna i Józef meli na pół podzielone w zapisie przez Onufrego. Tak samo miał pisane Onufry wielmożny dziedzic trzeciej części Wolicy, po śmierci w 1831 r kawalera Xawerego Piskorskiego i bezdzietnych Falęckich i Onufry S. miał w całości te trzy wsie i podzielił na dwoje dzieci ; Katarzyna za Hochem i syn Józef Sawicki, było to w 1844 r. W roku 1847 umiera pra..dziadek Onufry, a w 1954 zm. zięć Ignacy Hoch, po 9 latach małżeństwa zostało troje dzieci Hochów. W roku 1858 umiera Józef S. , pozostała żona Teofila lat 29 i czworo dzieci ; wdowa, w listopadzie tego samego roku umiera Katarzyna Hoch. Wdowa Teofila z Pikulskich Sawicka w roku 1859 wychodzi za mąż za Teofila Hamerskiego lat 19, sprzedaje folwark Sewerynowi Leśniowolskiemu dzierżawcy Wolicy i opiekuna dzieci Sawickich( myślę ze jeden z dwu folwarków w Wolicy ) i jedzie na wycieczkę do Afryki, tam pieniądze się prawie rozeszły, wraca do kraju. A wujowie Sawickich i Hochów zakładają sprawę w Sądzie w Radomiu o zwrot majątku dzieciom Sawickim i Hochom i unieważnienie sprzedaży. Sąd oddaje dzieciom Sawickim i Hochom sprzedany majątek jako ich darowizna - własność i od tego wyroku Leśniowokski nie ma odwołania, było to w 1862 r. Teofila po Sawickim Hamerska bierze pożyczkę pod zastaw Wolicy 3 tysiące rubli srebrnych, pewnie na zwrot przehulanych pieniędzy z młodym i głupim mężem by oddać zadatek za Wolicę Leśniowolskiemu. W roku 1875 ponowna sprzedaż w licytacji samej Wolicy, bo nie spłacona pożyczka, wtedy dzieci już dorosłe, bo pradziadek mój Wincenty Stanisław Sawicki ma 22 lata, podział sumy ponad 7 tysięcy rubli był na 8 części, w tym kupujący ponownie Leśniowolski ma 8 część. Teofila wraz z mężem Hamerskim i ich troje dzieci kupują małą gospodarkę we wsi Bostów koło Rudek i Nowej Słupi i synowi Wincentemu kupują we wsi Jadowniki koło Starachowic od Partyki z po dworskiej zimie kupują 21 mórg. Wincenty Sawicki syn Józefa, wnuk Onufrego ożenił się w 1880 r. z Zofią Narkiewicza, córka Gabriela oficera carskiego który służył 25 lat w tym wojsku, ślub w Kleczanowie koło Sandomierza. Pradziadek Wincenty za żona Zofią, która miała w posagu zakupione 9 mórg blisko wsi Jadowniki, parafia Świętomarz, mieli dziesięcioro dzieci, w tym trzech synów i ksiądz pisał w metrykach - kolonista, a już dziadkowi Leonowi ur. w 1887 r. który ożenił się z córka gajowego Zofią Pirug w 1913 r. i mieli ośmioro dzieci, a ksiądz pisał jak zawsze to co widział ,czyli prawdę i napisał - kowal, czy za to będę potępiony ze napisałem prawdziwą historię rodziny ; pozdrawiam - Julian
Re: Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja
Nikt Cię za to nie ma prawa potępić. Piękna historia rodzinna. Dziękuję Ci, że ją opisałeś. 7000 rubli na 8 osób to musiał być dramat. W tym czasie mój prapradziadek stuprocentowy chłop kupił 2 działki za 1340 rubli, nie będąc bogatym chłopem, tylko średniakiem. Tak jak napisałeś, że każdy Polak jeżeli dojdzie do ok. 1200-1400 roku ma jakiegoś przodka szlachcica. Moja praprababcia uczestniczka powstania styczniowego wyszła w 1872 roku za mąż za mieszczanina (stan niższy) bo pewnie nie miała co do garnka włożyć i szlachectwo jej zwisało. Inna pra...babcia w 1764 roku - zagrodowa szlachcianka z Wielkopolski - wyszła za mąż za rzemieślnika chłopa, który ma nawet w akcie ślubu wpisane Pan (Dominus). I ich potomstwo to już byli chłopi.Sawicki_Julian pisze:czy za to będę potępiony ze napisałem prawdziwą historię rodziny ; pozdrawiam - Julian
Dziś też Książę Lubomirski żeni się z pochodzenia chłopką córką Kulczyka, który ma miliardy na koncie i nie przejmuje się, że to mezalians.
A propos kowali to też mam wiele przodków kowali. Może masz Julianie jakieś ciekawe informacje o kowalach i ich życiu w XVIII i XIX w?
I jeszcze jedno odnośnie do degradacji szlachty: rodzona siostra mojego pra...dziadka Kędzierska brała ślub w Warszawie w 1849 roku z hrabią Konstantym Józefem Zenonem Dąbskim. Ich syn w Warszawie brał w II połowie XIX w. ślub już jako tokarz (robotnik). Syn hrabiego zwykłym robotnikiem!
Pozdrawiam
Piotr
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Re: Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja
Witam Piotrze, najpierw trzeba zadbać o zdrowie które znowu szwankuje i na masaże wyjazdy. Tak daleko jak widać w latach to nie byli kowalami i tym się nie interesowałem. Myślę ze nie szlachectwo, ale wykształcenie dawało i daje zawód i uznanie wśród ludzi. np. stryj Alexander Sawicki syn Lucjana notariusza w 1908 r. w Ostrowcu, właściciel dwu majątków, młyna i dwu domów w Ostrowcu i w Warszawie, a matka Alexandra baronówna z Wickenhagenów z Radomia, syn Alexander w 1919 roku na swym ślubie w Warszawie, choć panna Maria Szelągowska dziedziczka Skąpego z parafii dla Skąpego koło Końskich to chyba Pilczyca, Alexander ma napisane w metryce ; Agronom.
O kowalach to wiem ze słyszenia moich dziadków, ze przez 5 lat się uczył u wujka Zarodzińskiego w Kleczanowie, potem jeszcze był w Kielcach na kursie podkuwaczy koni. Ale potem jeździł po dworach na tydzień lub dwa, a jak wracał dziadek to miał w kieszeni tyle pieniędzy ze mógł kupić morgę pola.
Czy ponad 7 tysięcy rubli było dożo za dwa folwarki i około 180 mórg ziemi, myślę że nie, ale to była licytacja za dług, w roku 1792 i 1805 poprawka zapisu za te same trzy wsie z Wolicą dali 51tys. 400 zł polskich.
W roku 1823 inny stryj Bonawentura S. za około 300 mórg w tym las, za majątek Ujazdek koło Staszowa parafia Kiełczyna zapłacił 5500 rubli grubych.
Moim zdaniem degradacja była powodem ciasnoty z racji ubywania wschodnich, północnych i południowych ziem Polski, a przybywało ludzi i podział na cząstki inaczej dziesiątki, czyli jedn dziesiątka to jeden ha i chyba z czterema arami ; pozdrawiam - Julian
O kowalach to wiem ze słyszenia moich dziadków, ze przez 5 lat się uczył u wujka Zarodzińskiego w Kleczanowie, potem jeszcze był w Kielcach na kursie podkuwaczy koni. Ale potem jeździł po dworach na tydzień lub dwa, a jak wracał dziadek to miał w kieszeni tyle pieniędzy ze mógł kupić morgę pola.
Czy ponad 7 tysięcy rubli było dożo za dwa folwarki i około 180 mórg ziemi, myślę że nie, ale to była licytacja za dług, w roku 1792 i 1805 poprawka zapisu za te same trzy wsie z Wolicą dali 51tys. 400 zł polskich.
W roku 1823 inny stryj Bonawentura S. za około 300 mórg w tym las, za majątek Ujazdek koło Staszowa parafia Kiełczyna zapłacił 5500 rubli grubych.
Moim zdaniem degradacja była powodem ciasnoty z racji ubywania wschodnich, północnych i południowych ziem Polski, a przybywało ludzi i podział na cząstki inaczej dziesiątki, czyli jedn dziesiątka to jeden ha i chyba z czterema arami ; pozdrawiam - Julian
Re: Od szlachcica do wyrobnika - czy możliwa taka degradacja
Masz rację. To nie było dużo pieniędzy za taki kawał ziemi. Mój prapradziadek chłop kupił od innego chłopa ziemię - 20 mórg za 1340 rubli srebrem. Wychodzi ok. 67 rubli za morgę. Twoich przodków licytowali po ok. 39 rubli za morgę. Na licytacji zawsze cena jest dużo niższa.Sawicki_Julian pisze:Czy ponad 7 tysięcy rubli było dożo za dwa folwarki i około 180 mórg ziemi, myślę że nie, ale to była licytacja za dług
Pozdrawiam
Piotr