Pra...pradziad kłamczuszek?

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Marika

Sympatyk
Posty: 314
Rejestracja: pt 16 mar 2012, 08:57

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: Marika »

witam,

żona pra...pradziada umiera 3 XI, już 19 XI bierze on kolejny ślub, ale w akcie ślubu jest wpisane, że jest wdowcem od 24 VIII.

Czy skłamał, bo głupio mu było, że żeni się już po 2 tygodniach po śmierci żony, więc podał datę jej śmierci taką, aby były mniej więcej te 3 miesiące żałoby?

Czy ksiądz nie weryfikował słów osób stających do ślubu z metrykami, które przecież miał u siebie?

Zgon i ślub były w tej samej parafii.

6 lat później druga żona też umrze i ów mąż poda, że była z rodziców niepamiętnych (mąż miał wówczas 33 lata - nie był starym dziadkiem, a zgon był 6 lat po ślubie, w akcie którego owi rodzice byli wpisani).

Kasia
Awatar użytkownika
jakozak

Sympatyk
Adept
Posty: 1394
Rejestracja: wt 14 lip 2009, 11:15
Lokalizacja: gmina Mykanów

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: jakozak »

Niekoniecznie to wina pradziadka. Może być wina sklerozy księdza, który to zapisywał.
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: Ewafra »

A czy pra...pradziad był piśmienny? Posiadał ów akt ślubu w domu i potrafił go przeczytać? Mógł nie znać teściów. Nie pamiętać nazwiska rodowego żony. Sto lat temu ludzie zupełnie inaczej do tego podchodzili. Poza tym to niekoniecznie on zgłaszał zgon małżonki. Inną sprawą jest pytanie dlaczego ksiądz dobrodziej w księgi nie zajrzał i nie sprawdził. Przypuszczalnie nie było to według niego konieczne. Najwyraźniej nazwisko małżeńskie nieboszczki wraz z imieniem męża bo zapewne wdowiec był w tym akcie wymieniony w zupełności wystarczało do ustalenia kto zmarł, kto owdowiał i może się żenić po raz piąty. Czy w pierwszym wypadku wdowiec skłamał? Trudno powiedzieć. Może to nie jego pomyłka, a księdza lub osoby księgi spisującej?
Awatar użytkownika
Dławichowski

Członek PTG
Ekspert
Posty: 1042
Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: Dławichowski »

Dzień dobry!
Jeżeli oboje byli z jednej parafii, to doskonale znali "kto jest od kogo" i to kilka pokoleń wstecz. To ksiądz pewnie był nowy i nie znał jeszcze dobrze swoich parafian. I wiele innych przyczyn leżących po stronie wpisującego do księgi metrykalnej. Kombinuje:
Krzycho z Koszalina
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2477
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: Bozenna »

Kasiu,
To z pewnoscia niedbalosc ksiedza. Spisal co pamietal, a ze zle pamietal to my teraz posadzamy pra...pradziadka o klamstwo.

Mam wsrod moich przodkow syna, ktory deklaruje zgon ojca. Nic wyjatkowego poza faktem, ze ojciec jest znana postacia z poczatku XIX wieku. Rodzice ojca sa wiec znani. W akcie jest wpisane "deklarujacy danych rodzicow zmarlego nie pamieta". To poprostu smieszne.

Acha! ostatnio trafilam na akt slubu wdowca, ktorego zona zmarla juz po jego drugim slubie. Data drugiego slubu jest wczesniejsza niz date zgonu poprzedniej malzonki. No comment !

Pozdrawiam,
Bozenna
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Pra...pradziad kłamczuszek?

Post autor: piotr_nojszewski »

Przepraszam a po co komu 3 miesiące żałoby?
I czemu miałoby komus byc głupio? Idea szybkiego ślubu wynikała z opieki nad dziećmi jednej lub drugiej strony lub obu.
Czasem a nawet czesto smierc małżonki była skutkiem porodu.
Ślub w tamtych czasam (a i dzis tak bywa) nie koniecznie miał cos wspólnego z jakimiś super uczuciami. Choc oczywiście mógł mieć.

W XIX slub a napewno XVIII/XIX zawierano wg mnie ASAP (as soon as possilbe czyli tak szybko jak to mozlwie) jak to mówią Anglicy i Amerykanie.
Nie odnajdę na szybko ale była kiedys o tym dyskusja na forum.
pozdrawiam
Piotr
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”