Dzień dobry
Zwracam się z uprzejmą prośbą o sprawdzenie czy właściwie odczytałem daty z poniższych aktów (urodzenia i zaślubin).
Ponadto chciałbym zapytać czy w tych dwóch aktach urodzenia podana jest faktycznie data urodzenia czy tylko data chrztu dziecka (a może obie daty?)
I tak kolejno:
31.01.1779 - akt zaślubin Józefa Byczkowskiego z Petronellą Grzeliną
11.11.1781 - akt zaślubin Józefa Szczepaniaka z Wiktorią Ropionką
25.12.1788 - akt urodzenia Szczepana Szczepaniaka (syna Józefa i Wiktorii)
04.03.1791 - akt urodzenia Franciszki Byczkowskiej (córki Józefa i Petronelli)
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b07 ... 24049.html
Będę wdzięczny za pomoc.
Seweryn
Prośba o sprawdzenie poprawności tłumaczenia
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Prośba o sprawdzenie poprawności tłumaczenia
Przepraszam ale byłem pewien, że link jest aktywny...
Teraz powinno być dobrze:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b07 ... 24049.html
Seweryn
Teraz powinno być dobrze:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b07 ... 24049.html
Seweryn
Daty raczej prawidłowe
Sprawdź wpisy poniżej i powyżej Twoich. Zazwyczaj (choć nie zawsze) powinna być ciągłość chronologiczna.
Daty dotyczą chrztu (Dnia 25.12.1788 ja wyżej wymieniony ochrzciłem dziecię itd.). Ale najczęściej chrzczono zaraz po urodzeniu. Czasem jest wskazówka co do urodzenia (podanie np. godziny wieczornej, lub rannej).
W Twoich wpisach ich brak, zatem można chyba uznać że data ta jest wspólna.
Pozdrawiam
Demiane
Sprawdź wpisy poniżej i powyżej Twoich. Zazwyczaj (choć nie zawsze) powinna być ciągłość chronologiczna.
Daty dotyczą chrztu (Dnia 25.12.1788 ja wyżej wymieniony ochrzciłem dziecię itd.). Ale najczęściej chrzczono zaraz po urodzeniu. Czasem jest wskazówka co do urodzenia (podanie np. godziny wieczornej, lub rannej).
W Twoich wpisach ich brak, zatem można chyba uznać że data ta jest wspólna.
Pozdrawiam
Demiane
Dziękuję za pomoc. Daty w aktach wcześniejszych i późniejszych potwierdzają, że te zostały chyba właściwie odczytane.
Swoją drogą zastanawiam się jak dwieście lat temu radzono sobie z dowiezieniem dopiero co urodzonego dziecka do księdza... myślę o srogiej zimie, kilkunastu kilometrach do kościoła i dzieciątku narodzonym kilka godzin wcześniej.
Seweryn
Swoją drogą zastanawiam się jak dwieście lat temu radzono sobie z dowiezieniem dopiero co urodzonego dziecka do księdza... myślę o srogiej zimie, kilkunastu kilometrach do kościoła i dzieciątku narodzonym kilka godzin wcześniej.
Seweryn
