Prosba o tlumaczenie z laciny

Tłumaczenia dokumentów napisanych w łacinie, proszę sprawdzić Jak napisać prośbę o tłumaczenie metryki

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

TKR

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: czw 27 lis 2008, 00:38

Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: TKR »

Dzien dobry,
Bardzo prosze o tlumaczenie tekstu - autobiografia ks Solarczyka - szczególnie interesujacy dla mnie jest pkt X .
Linki do tekstu:
http://zapodaj.net/78bc5023a56ae.jpg.html
http://zapodaj.net/5f02e639deda1.jpg.html
http://zapodaj.net/c704e1aba0043.jpg.html
http://zapodaj.net/f56ec01882e45.jpg.html
Tomasz
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3377
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 15 times
Kontakt:

Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: Bartek_M »

X. Gwoździec, gdzie od końca grudnia 1855 aż do dziś, choć niegodny, pełnię funkcję proboszcza. Przez 19 lat pracował [odtąd zmiana z 1 os. lp. na 3 os. lp.] zarówno jako wikariusz [cooperator], jak i niekiedy [?] jako administator duszpasterz [administrator spiritualium]. Przez ten czas bardzo mało miał pociech, cierpiał za to liczne smutki, które opisywać tutaj byłoby zbytecznym. Lecz kolejne 19 lat, kiedy pełnił funkcję proboszcza w Gwoźdźcu, było ciągłym i nieprzerwanym pasmem smutków, nieszczęść i niepowodzeń. Ktoś ze znajomych po prezencie na to beneficjum napisał mi: objąłeś przekleństwo Gwoździec [trudna do przetłumaczenia łacińska gra słów: użyto słowa „maleficium” powstałego przez podmianę w słowie „beneficjum” członu „bene-” (dobrze) na „male-” (źle)]. Ale się nie pomylił, bo...

[kolejne zdjęcie niestety rozmazane]
Bartek
TKR

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: czw 27 lis 2008, 00:38

Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: TKR »

Jestem bardzo wdzieczny za to co wykonales - niestety lepszego zdjecia nie bede mial :(
Dziekuje !
Tomasz
agnieszka_malinowska
Posty: 2
Rejestracja: czw 03 lip 2014, 09:34

Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: agnieszka_malinowska »

Bardzo proszę o przetłumaczenie kilku słów z aktu chrztu z 1602 roku z łaciny

casper albo carper albo carpar( pisane zaraz przed imieniem dziecka)

des de stich albo ibich albo ificz ( na samym końcu aktu)

et Anna cosini gis eiur Legittis Per exedr nimistry ( tu nie mogłam dokładnie odczytać wyrazów), dalej były po kropce imiona Chrzestnych
Awatar użytkownika
kwroblewska

Sympatyk
Ekspert
Posty: 3397
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 10 times
Otrzymał podziękowania: 13 times

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: kwroblewska »

agnieszka_malinowska pisze:Bardzo proszę o przetłumaczenie kilku słów z aktu chrztu z 1602 roku z łaciny

casper albo carper albo carpar( pisane zaraz przed imieniem dziecka)

des de stich albo ibich albo ificz ( na samym końcu aktu)

et Anna cosini gis eiur Legittis Per exedr nimistry ( tu nie mogłam dokładnie odczytać wyrazów), dalej były po kropce imiona Chrzestnych

Zaglądałaś tutaj ??? http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-12256.phtml
Bartek_M pisze: ZASADĘ:
Lepiej tłumaczy się ze zdjęcia niż z tekstu odwzorowanego przez osobę nie znającą języka. Jeżeli w Twoim archiwum nie ma możliwości wykonywania zdjęć, zamiast zgadywać "co to za litera" lepiej "przerysuj" interesujący Cię zapis, a na forum zamieść skan/zdjęcie tak wykonanej "kopii".
Nie znasz języka to może spróbuj ...

__
Krystyna
agnieszka_malinowska
Posty: 2
Rejestracja: czw 03 lip 2014, 09:34

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: agnieszka_malinowska »

Mam sfotografowane te akty, ale nie widze tu możliwości wklejania zdjęć na forum. Inni dodają linki, ale ja mam te skany w swoim komputerze a nie na jakiejś stronie więc link odpada.
Jak wkleić tu zdjęcie?
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3377
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 15 times
Kontakt:

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: Bartek_M »

TKR pisze:Jestem bardzo wdzieczny za to co wykonales - niestety lepszego zdjecia nie bede mial :(
Dziekuje !
Tomasz
W wolnej chwili rzucę jeszcze na to okiem, ale rozmazane zdjęcie wymaga większych nakładów pracy.

Swoją drogą, przy obecnym stanie techniki wykonanie czytelnego zdjęcia to naprawdę nie jest wielki problem.
TKR

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: czw 27 lis 2008, 00:38

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: TKR »

Doskonale rozumiem ze jakosc zdjecia to spore utrudnienie . Tym bardziej doceniam wklad pracy i poswiecony czas .
Zdjecia wykonal na zasadzie prosby obcy dla mnie ksiadz - znam go tylko z maila - sam nie jestem w stanie udac sie do tego AD a co wiecej od 1-ego lipca jest tam nieczynne.
Tomasz
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3377
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 15 times
Kontakt:

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: Bartek_M »

Porwałem się na ten zamazany fragment, psiocząc pod nosem na autora zdjęć, ale nie żałuję – ciekawa lektura.

- - -
Ale się nie pomylił, [s. 4] gdy to słowo „maleficjum” napisał. Bowiem przychodząc do Gwoźdźca [...] zostało:

1. Renow[...] posadzka i piece w pokojach.
2. Organista uzależniony od alkoholu utopił się w Dunajcu. Na jego miejsce łatwo [?] było przyjąć innego, ponieważ brakowało mieszkania dla organisty.
3. Dominium Biskupice Gwoździec przywłaszczyło sobie prawo zwożenia drewna z lasu przez łąki, role i dwór plebański, w oparciu o przepis i przysięgę 3 wieśniaków z Gwoźdźca, zatem liczne przykrości [...] proboszcz musiał znosić, aż wreszcie to zajęcie z pożytkiem dla proboszcza ustało.
4. Przyjęty organista ze służącymi wielkie szkody proboszczowi przez [...] powodował. Wypędzony i na jego miejsce postawiony inny nie wahał się nawet złupić kościoła ze sprzętów. W tej sytuacji [...] przyszedł trzeci: nieopanowany, gwałtowny i zwodziciel ludu. Po pozbyciu się go w r. 1866 przyszła ciężka choroba przez 6 tygodni, roku zaś 1870 przez 9 nieprzerwanych tygodni do śmierci chorował. W latach 1871, 72, 73 nieurodzaj i bieda. W roku 1874, 5 lipca wicher i oberwanie chmury przez 20 minut zniszczyły zasiewy.

Dopełnieniem tych nieszczęść: mieszkanie proboszcza, służby, stajnie, stodoły – tak spustoszone, że bliskie ruiny; i marne widoki na poprawę; proboszcz sam niemal losu Samsona doświadczył, który – jak wiadomo – przygnieciony ruderą zginął.

[...] w Gwoźdźcu 25 stycznia 1875.

(-) Wojciech Solarczyk, proboszcz, ręką własną [?].
- - -

Udało mi się złożyć do kupy resztę. Tłumaczone pospiesznie, więc korektę stylu i nazw geograficznych musisz przeprowadzić we własnym zakresie.

---
Biografia Wojciecha Solarczyka, proboszcza w Gwoźdźcu.

Wojciech Solarczyk, z Galicji, urodzony 5 kwietnia 1812 r. we wsi Wróblewka, parafia Czarnydunajec, w dekanacie nowotarskim, z pobożnych i pracowitych rodziców Mateusza Solarczyka, który był zarazem kowalem i rolnikiem oraz Agnieszki Kuczek. Pierwsze podstawy nauki odebrał od swojej pobożnej matki Agnieszki z domu Kuczek, potem wysłany do Nowego Targu, gdzie po dwóch latach ukończył naukę w szkole normalnej (schola normalis). Potem przez znajomego i dobroczyńcę wysłany na Węgry, gdzie: 1. klasę gimnazjalną w Veszprem, 2. w Canisa [?] w granicach Chorwacji, 3., 4. i 5. w Tata w komitacie Komárom, zaś 6. klasę w Prešov koło Koszyc ukończył, wszędzie chroniony Bożą łaską tak, że rodzice w związku z jego nauką w gimnazjum doświadczyli tylko niewielkich wydatków i uciążliwości.

Studia filozoficzne ukończył w Győr (Jaurinus, Raab) na Węgrzech, gdzie utrzymywał się z nauczania dzieci szlacheckich oraz dzięki przychylności i łaskawości pewnych kolegów szlachciców. Owszem, 1-y i 2-gi rok prawa węgierskiego w latach 1831 i 1832 w Győr, z należnymi postępami w nauce ukończył; miał bowiem postanowienie po kres życia zostać na Węgrzech. Wszakże gdy Opatrzność Boża inaczej nim pokierowała, powrócił w sierpniu 1832 r. do domu rodzinnego, skąd jako kandydat na 1. rok teologii do diecezji tarnowskiej przyjęty we Lwowie, 1., 2. i 3. rok teologii z wyróżnieniem [?] po części [?] ukończył. Czwarty zaś rok teologii w Tarnowie, gdzie też 27 sierpnia 1836 przez najjaśniejszego najprzewielebniejszego Franciszka [s. 2] Ksawerego de Abgaro Zachariasiewicza biskupa tarnowskiego wyświęcony na prezbitera.

I. jego placówka jako wikariusza była we wsi Nawojowa, pracował tam cały rok.
II. jego miejsce pobytu w Lisiejgórze i trwało 2 lata oraz miesięcy około sześć.
III. miejsce pobytu w Tropiach, gdzie jako administator duszpasterz służył przez 5 miesięcy.
IV. miejsce pobytu na stanowisku wikariusza (cooperator) w Ujanowicach w dekanacie sądeckim, gdzie w pierwszym roku posługi przez 6 całych miesięcy ciężko chorował, opuszczony przez wszystkich, nie odwiedzany przez nikogo, chyba że ktoś z ciekawości, by sprawdzić czy wikary jeszcze dycha, drzwi uchylił i zajrzał do środka. Lecz w tym strapieniu Bóg najlepszy i największy nie opuścił, bo pobudził ducha najjaśniejszej rodziny barona Przychockiego, by ubogiego i chorego wikariusza w Ujanowicach wesprzeć. W tym celu z dworu wspomnianej rodziny medykamenta, miłe [?] pokarmy i napoje dobrowolnie dostarczano, i stało się, że w kwietniu dnia 23-go, tj. po 6 całych miesiącach był w stanie pójść do kościoła odprawić Mszę. Po trzech latach na moje prośby przeniesiono mnie jako wikariusza:
V. do Grybowa, gdzie po upływie roku i miesięcy [...] 6, awansowałem w funkcji administratora do Nawoi, gdzie po upływie 8 miesięcy, podobnie w funkcji administratora przybył do:
VI. Żeleźnikowa, gdzie między strachem i trwogą w czas rebelii wieśniaków /1846/ po 5 miesiącach przyszedł na miejsce uwięzionego Michała Głowackiego, jako wikariusz do Poronina, gdzie:
VII. po upływie 4 lat i 4 miesięcy w największym trudzie, był to bowiem czas wielkiej biedy i głodu, szalejących chorób, jako to: gorączki nerwowej (febris nervosa), kolki wątrobowej [?] (billosa), [s. 3] cholery itd., krążących wojsk węgierskich, austriackich, rosyjskich i innych nieprzyjemności. Z Poronina w roku 1847, kiedy to otrzymałem [?] funkcję administratora-duszpasterza wezwany do Szaflarów, gdzie przez 5 miesięcy, póki komisja „mixti fori” [sąd kościelno-cywilny] przeciw [... - wyrzuconemu? tutejszemu?] proboszczowi nie zakończyła prac, w boleści [?], utrapieniu duszy i ciała, w dzień i w nocy chorował/cierpiał. Z Poronina zmuszony został przenieść się w funkcji wikariusza do:
VIII. Łącko w dekanacie wielopoleńskim, gdzie 7 stycznia 1851 r. kościół parafialny drewniany, bardzo stary, w pożarze przez nieostrożną obsługę kadzielnicy przy ołtarzu wielkim spowodowanym przez grabarza aż do gruntu spłonął. Po upływie 2 lat z Łącka przeniesiony do:
IX. Zator [?], gdzie 4 lata i 3 miesiące jako wikariusz (cooperator) i jednocześnie jako administrator duszpasterz podczas choroby proboszcza spędziwszy, wreszcie otrzymałem beneficjum:
X. Gwoździec [cd. już znasz]
TKR

Sympatyk
Posty: 72
Rejestracja: czw 27 lis 2008, 00:38

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: TKR »

Jeszcze raz bardzo dziekuje - znakomita robota
A tak swoja droga - czy mozesz podpowiedziec - jaki podrecznik dla kogos kto chcialby troche z lacina sie zapoznac
tak by mozna bylo przynajmniej na podstawowym poziomie odczytywac dawne dokumenty tak by miec ogolne pojecie co zawiera?
Pozdrawiam!
Tomasz
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3377
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 15 times
Kontakt:

Re: Prosba o tlumaczenie z laciny

Post autor: Bartek_M »

Są podręczniki do paleografii i dyplomatyki, ale żeby z nich korzystać, trzeba już znać język jako tako. A na przykład przy w/w autobiografii - ani paleografia ani dyplomatyka się nie przyda :)

Poza tym, inaczej analizuje się dokumenty sądowe, handlowe, kościelne, prywatne itd. Podręcznika spełniające Twoje wymogi nie spotkałem.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tłumaczenia - łacina”