Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
annaurgaczszczesna

- Posty: 68
- Rejestracja: czw 03 paź 2013, 10:05
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Witam,
czy spotkaliście się z sytuacjami, w których nigdzie nie ma odnotowanego zgonu? Czy akty zgonu były sporządzane tylko w przypadku pogrzebu? A jeśli pogrzebu nie było to też? Może np wypadek w kopalni, kiedy ciało nie zostaje znalezione...
Mam problem z jednym przodkiem, którego nie udało mi sie odnaleźć ani aktu urodzenia, ani aktu slubu, ani aktu zgonu. Wystepuje tylko w innych jako ojciec i mąż. Urodzenie sobie tłumaczę - po prostu nie wiem skąd pochodził, małżeństwo - może akurat jego wybranka była w innym mieście na służbie, stąd brak ślubu w macierzystej parafii, ale śmierć gdzież mogła nastapić jak nie w parafii zamieszkania?
Dodam, że chodzi o II poł. XIX wieku, Zagłębie Dabrowskie, katolicy.
Proszę o pomoc
Pozdrawiam
Ania
czy spotkaliście się z sytuacjami, w których nigdzie nie ma odnotowanego zgonu? Czy akty zgonu były sporządzane tylko w przypadku pogrzebu? A jeśli pogrzebu nie było to też? Może np wypadek w kopalni, kiedy ciało nie zostaje znalezione...
Mam problem z jednym przodkiem, którego nie udało mi sie odnaleźć ani aktu urodzenia, ani aktu slubu, ani aktu zgonu. Wystepuje tylko w innych jako ojciec i mąż. Urodzenie sobie tłumaczę - po prostu nie wiem skąd pochodził, małżeństwo - może akurat jego wybranka była w innym mieście na służbie, stąd brak ślubu w macierzystej parafii, ale śmierć gdzież mogła nastapić jak nie w parafii zamieszkania?
Dodam, że chodzi o II poł. XIX wieku, Zagłębie Dabrowskie, katolicy.
Proszę o pomoc
Pozdrawiam
Ania
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Moja prababcia Katarzyna Maderska zmarla w koncu lat piecdziesiatych po II WS w Brzesku i nie ma zadnej dotyczacej tego wydarzenia notatki!? Sprawdzalem parafialne ksiegi zgonow do 1953 r.
Zbyszek Maderski
Zbyszek Maderski
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Ja niestety też mam ten sam problem z kilkoma przodkami. Dotyczy aktów zgonu. Nie wiem dlaczego tak się działo, może ksiądz w roztargnieniu nie wpisał do ksiąg? Coraz bardziej oswajam się z myślą, że ich nie znajdę.
Spróbuj może przejrzeć parafie sąsiednie. Parę razy udało mi się tak znaleść brakujące akty.
Pozdrawiam
Krzysiek
Spróbuj może przejrzeć parafie sąsiednie. Parę razy udało mi się tak znaleść brakujące akty.
Pozdrawiam
Krzysiek
poszukuję metryki urodzenia Teofili Skolimowskiej ur. ok. 1825r w parafii Mordy(?), córki Wincentego i Marianny.
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Dokładnie, sprawdź sąsiednie parafie.
Ja kojarzę przypadki gdy człowiek zmarł w pracy w pobliskim miasteczku i to w tamtej parafii powstał akt zgonu.
U mnie brakuje aktu zgonu pradziadka, przeszukałem już wszystkie przylegające parafie.
Radek
Ja kojarzę przypadki gdy człowiek zmarł w pracy w pobliskim miasteczku i to w tamtej parafii powstał akt zgonu.
U mnie brakuje aktu zgonu pradziadka, przeszukałem już wszystkie przylegające parafie.
Radek
-
Wojciechowska_Ewka

- Posty: 478
- Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
W mojej rodzinie była taki przypadek - ślub - św Krzyż, wszystkie chrzty (6) św. Krzyż a aktu zgonu ani śladu...
dopiero z nekrologów w Kurierze Warszawskim - 1859 r. okazało się, że
"zmarł w Dusznikach Zdroju gdzie poechał na kurację o czym zawiadamiają żona wraz z rodzeństwem"
ewa
dopiero z nekrologów w Kurierze Warszawskim - 1859 r. okazało się, że
"zmarł w Dusznikach Zdroju gdzie poechał na kurację o czym zawiadamiają żona wraz z rodzeństwem"
ewa
-
annaurgaczszczesna

- Posty: 68
- Rejestracja: czw 03 paź 2013, 10:05
Dziękuję za wszystkie sugestie i podpowiedzi. Tak wiem, że muszę przeszukać wszystkie parafie w okolicy, czeka ta sprawa w kolejce. Sugestie co do jego ślubu też mile widziane
W parafii jego żony żeni sie jej rodzeństwo umierają rodzice itp, a ona tylko sie rodzi i umiera....
Ewo, ten przodek to nomen omen Wojciechowski
Pytanie jednak nadal jest aktualne: czy w przypadku braku pogrzebu zwłok, może być brak aktu zgonu? czyli wojny, wypadki w kopalniach, itp.
Pozdrawiam
Ania
Ewo, ten przodek to nomen omen Wojciechowski
Pytanie jednak nadal jest aktualne: czy w przypadku braku pogrzebu zwłok, może być brak aktu zgonu? czyli wojny, wypadki w kopalniach, itp.
Pozdrawiam
Ania
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Witaj Aniu
Mam podobnie z moją praprababką Florentyną z Sawickich Galską, która urodziła się ok.1825 roku (gdzie?), brała ślub z Janem Galskim ok. 1846-1847 roku (gdzie?)i zmarła po 1873 roku (gdzie?), bo wtedy zmarł w Żychlinie jej mąż Jan Galski, a ona została wdową. Nic o Niej nie mam, a wiele o niej wiem z innych akt. Szukałam jej ponownego ślubu lub zgonu również w parafiach w których mieszkała jej córka i wnuczka i nic.
Jak widać z tych wpisów wyżej wiele osób ma takie problemy i nie jest to prosta sprawa. Czasem pomaga łut szczęścia i inny poza metrykami dowód jak u Ewy.
Na pytanie o brak pogrzebu bo brak zwłok i co za tym idzie brak aktu zgonu, mogę Ci tylko powiedzieć, że takie sprawy rozstrzygał Sąd Pokoju w tamtych czasach. Ja w alegatach widziałam bardzo wiele aktów znania w odniesieniu do aktów chrztów i tzw. sepultury (akt zgonu), które należało przedstawić do aktu ślubu wg Kodeksu Napoleona. Braki dokumentów na skutek zaniedbań, zniszczeń w pożarach i wojnach były ogromne i wprowadzenie obowiązku dokumentowania i odtwarzania stało się konieczne.
Ten obowiązek stał się dla nas zbawienny bo mamy tam liczne źródła.
Jeśli chodzi o wojny współczesne to widziałam akta zgonu w Warszawie odtwarzane po Powstaniu Warszawskim, więc jednak dokumentowano fakt zaginięcia w masowych kataklizmach wojennych.
Na temat zaginionych w kopalniach nic nie wiem, ale warto popytać na tamtych terenach historyków i genealogów ze śląskiego.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Mam podobnie z moją praprababką Florentyną z Sawickich Galską, która urodziła się ok.1825 roku (gdzie?), brała ślub z Janem Galskim ok. 1846-1847 roku (gdzie?)i zmarła po 1873 roku (gdzie?), bo wtedy zmarł w Żychlinie jej mąż Jan Galski, a ona została wdową. Nic o Niej nie mam, a wiele o niej wiem z innych akt. Szukałam jej ponownego ślubu lub zgonu również w parafiach w których mieszkała jej córka i wnuczka i nic.
Jak widać z tych wpisów wyżej wiele osób ma takie problemy i nie jest to prosta sprawa. Czasem pomaga łut szczęścia i inny poza metrykami dowód jak u Ewy.
Na pytanie o brak pogrzebu bo brak zwłok i co za tym idzie brak aktu zgonu, mogę Ci tylko powiedzieć, że takie sprawy rozstrzygał Sąd Pokoju w tamtych czasach. Ja w alegatach widziałam bardzo wiele aktów znania w odniesieniu do aktów chrztów i tzw. sepultury (akt zgonu), które należało przedstawić do aktu ślubu wg Kodeksu Napoleona. Braki dokumentów na skutek zaniedbań, zniszczeń w pożarach i wojnach były ogromne i wprowadzenie obowiązku dokumentowania i odtwarzania stało się konieczne.
Ten obowiązek stał się dla nas zbawienny bo mamy tam liczne źródła.
Jeśli chodzi o wojny współczesne to widziałam akta zgonu w Warszawie odtwarzane po Powstaniu Warszawskim, więc jednak dokumentowano fakt zaginięcia w masowych kataklizmach wojennych.
Na temat zaginionych w kopalniach nic nie wiem, ale warto popytać na tamtych terenach historyków i genealogów ze śląskiego.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Witam, czytam to i nie za bardzo wiem o co tu chodzi, jest ojcem i mężem, ale kto, czy tu widać jakąś kule Nostradamusa, wreszcie wiadomo ze Wojciechowski.
I co z tego ze Wojciechowski, mało to Wojciechowskich w Polsce od morza do morza ( tak groby wskazują ), ilu może być w roku np. 1860 r. Chcąc by ktoś pomógł, potrzebne wiedzieć ze np. Adam Wojciechowski zamieszkały w Rybniku, żonaty z Marianną Brzozowską z Sosnowca, ślub w Sosnowcu w około 1825 roku, bo potem występuje już jako mąż i ojciec. A zmarł na służbie we dworze, znany tylko z imienia ? w około 1860 roku, po tym czasie wiadomo, bo dzieciom pisali w metrykach ; niegdyś żyjącego ( tak rozumiem ).
A na tak postawione pytania, lub podobnie, może ktoś pomóc, może zna z nazwiska i imienia Twego przodka i nawet widział takie metryki. W genealogi trzeba pisać jak najwięcej, albo jak tajemnica to nikomu nie zawracać głowy ; pozdrawiam - Julian
I co z tego ze Wojciechowski, mało to Wojciechowskich w Polsce od morza do morza ( tak groby wskazują ), ilu może być w roku np. 1860 r. Chcąc by ktoś pomógł, potrzebne wiedzieć ze np. Adam Wojciechowski zamieszkały w Rybniku, żonaty z Marianną Brzozowską z Sosnowca, ślub w Sosnowcu w około 1825 roku, bo potem występuje już jako mąż i ojciec. A zmarł na służbie we dworze, znany tylko z imienia ? w około 1860 roku, po tym czasie wiadomo, bo dzieciom pisali w metrykach ; niegdyś żyjącego ( tak rozumiem ).
A na tak postawione pytania, lub podobnie, może ktoś pomóc, może zna z nazwiska i imienia Twego przodka i nawet widział takie metryki. W genealogi trzeba pisać jak najwięcej, albo jak tajemnica to nikomu nie zawracać głowy ; pozdrawiam - Julian
-
annaurgaczszczesna

- Posty: 68
- Rejestracja: czw 03 paź 2013, 10:05
Brak aktu zgonu tego przodka, to tylko pretekst do zadania pytania na forum. Rozpatrywanie problemu w teorii.
Ale oczywiście żadna tajemnica: Andrzej/Jędrzej Wojciechowski urodzony nie wiadomo gdzie ok 1832 roku, poślubił przed 1857 rokiem nie wiadomo gdzie Mariannę Opara urodzoną w Czeladzi, zmarł przed 1900 rokiem nie wiadomo gdzie. Oczywiście w Czeladzi żadne z tych zdarzeń nie zaszło.
Pozdrawiam
Ania
Ale oczywiście żadna tajemnica: Andrzej/Jędrzej Wojciechowski urodzony nie wiadomo gdzie ok 1832 roku, poślubił przed 1857 rokiem nie wiadomo gdzie Mariannę Opara urodzoną w Czeladzi, zmarł przed 1900 rokiem nie wiadomo gdzie. Oczywiście w Czeladzi żadne z tych zdarzeń nie zaszło.
Pozdrawiam
Ania
-
Wojciechowska_Ewka

- Posty: 478
- Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27
Ten mój przodek, o którym pisałam, że umarł w uzdrowisku to ceniony na początku XIX w. warszawski fabrykant luster i witraży - Patrycy Enderlin. Jego córka wyszła za mąż za Stanisława Dionizego Wojciechowskiego - przy takim nazwisku podwójne imię dla genealoga amatora poprostu zbawienne. Moja linia Wojciechowskich - z Inowrocławia (najstarszy ślad koniec XVIII w.), potem łódzkie, Warszawa i Mazowsze.
pozdrawiam
ewa
pozdrawiam
ewa
Aniu.
Po prostu czekaj i nie trać nadziei. W genealogii są takie zakrętasy, że wyobraźnia tego nie pojmie.
Na pewno się znajdzie wszystko w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie i miejscu. Wiem coś o tym. Mam tak co chwila.
Wiem jedno: nie należy ignorować nawet najgłupszej plotki rodzinnej. Potem wychodzi na to, że wszystko by było o wiele prostsze, gdyby się zaczęło poszukiwania od tej "głupoty".
Po prostu czekaj i nie trać nadziei. W genealogii są takie zakrętasy, że wyobraźnia tego nie pojmie.
Na pewno się znajdzie wszystko w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie i miejscu. Wiem coś o tym. Mam tak co chwila.
Wiem jedno: nie należy ignorować nawet najgłupszej plotki rodzinnej. Potem wychodzi na to, że wszystko by było o wiele prostsze, gdyby się zaczęło poszukiwania od tej "głupoty".
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
-
annaurgaczszczesna

- Posty: 68
- Rejestracja: czw 03 paź 2013, 10:05
Dziękuję Jolu, nadziei nie tracę, jak będę mieć więcej czasu, to przyjrzę się temu człowiekowi bliżej. Można przeanalizować wszystkich Wojciechowskich w tej parafii, można sprawdzić Antoniego, Adama, lub inne podobne imiona...
Wczoraj doszłam do XVIII-wiecznych niemieckich (żydowskich?) osadników z Czech u mojego męża, i nawet w poszukiwaniach na Morawach nie tracę nadziei, a co dopiero w sąsiednim dla mnie mieście Czeladzi
Pozdrawiam
Ania
Wczoraj doszłam do XVIII-wiecznych niemieckich (żydowskich?) osadników z Czech u mojego męża, i nawet w poszukiwaniach na Morawach nie tracę nadziei, a co dopiero w sąsiednim dla mnie mieście Czeladzi
Pozdrawiam
Ania
-
Joanna_Lewicka

- Posty: 653
- Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
- Lokalizacja: Poznań
Ważna dla mnie ciocia, Felicja ze Stanisławskich Ignatowiczowa zamieszkała w Warszawie, była już staruszką podczas Powstania Warszawskiego. Podobno zarzekała się, że nie opuści swojego mieszkania przy ulicy Jaworzyńskiej. Jej kamienica spłonęła. Nikt nie wie, czy ciocia spłonęła razem z nią, czy też przedtem została zastrzelona. Próbowałam dowiedzieć się czegoś w usc, ale odpowiedziano mi, że jeśli nikt z rodziny nie wystąpił o wystawienie aktu zgonu, to po prostu go nie ma. Mogło tak być, gdyż ciocia była wdową, jedna z jej córek nie przeżyła okupacji, druga znalazła się w Belgradzie (jej - nota bene - też poszukuję).
Czy potwierdzacie, że powstańcze akty zgonu były wystawiane tylko na żądanie rodziny?
Pozdrawiam -
Joanna
Czy potwierdzacie, że powstańcze akty zgonu były wystawiane tylko na żądanie rodziny?
Pozdrawiam -
Joanna
-
Michał_Paweł

- Posty: 77
- Rejestracja: wt 11 lut 2014, 16:53
- Lokalizacja: śląskie
A propos aktów zgonu - miałem kiedyś taki przypadek genealogiczny:
W 1847 w Grębniu (łódzkie) moim praprapradziadkom Poniewierom urodziła się córka Marianna. Odnalazłem akt jej ślubu z niejakim Tomaszem Klichem spisany po rosyjsku. A jednak okazało się, że to nie mogła być ta sama Marianna. "Moja" miałaby w chwili ślubu 29 lat, a ta urodziła się w 1857 i miała 19. Sprawdziłem listę urodzeń z tego roku. Na marginesie znalazłem dopisek: "i urodziła się Marianna, córka Łukasza i Jadwigi Poniewierów". Pełnego aktu brak.
Naturalnie zacząłem przeglądać akty zgonu między 1847-1857 - założyłem, że dwóch córeczek Mariann nie mieli. Okazało się, że nie ma śladu po akcie zgonu "pierwszej" Marianny.
Co o tym sądzicie? Mieliście podobny przypadek w swoich badaniach?
W 1847 w Grębniu (łódzkie) moim praprapradziadkom Poniewierom urodziła się córka Marianna. Odnalazłem akt jej ślubu z niejakim Tomaszem Klichem spisany po rosyjsku. A jednak okazało się, że to nie mogła być ta sama Marianna. "Moja" miałaby w chwili ślubu 29 lat, a ta urodziła się w 1857 i miała 19. Sprawdziłem listę urodzeń z tego roku. Na marginesie znalazłem dopisek: "i urodziła się Marianna, córka Łukasza i Jadwigi Poniewierów". Pełnego aktu brak.
Naturalnie zacząłem przeglądać akty zgonu między 1847-1857 - założyłem, że dwóch córeczek Mariann nie mieli. Okazało się, że nie ma śladu po akcie zgonu "pierwszej" Marianny.
Co o tym sądzicie? Mieliście podobny przypadek w swoich badaniach?
- kwroblewska

- Posty: 3369
- Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
- Lokalizacja: Łódź
- Podziękował: 5 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Jeśli teoretycznie rozpatrujemy fakt braku metryki w parafii, w której powinien wg nas się znajdować, to przytoczę kilka przykładów. W kronikach diecezjalnych z początku XXw był dział Poszukiwane zaginionych.annaurgaczszczesna pisze:Brak aktu zgonu tego przodka, to tylko pretekst do zadania pytania na forum. Rozpatrywanie problemu w teorii.
I tak poszukiwany np.
- był austriacki poddany Seweryn syn Józefa X, który w 1897r opuścił żonę swoją, lat 47 i dalej podany wygląd
- Stanisław syn Franciszka Y, który przed 20laty opuścił żonę swoją Rozalię córkę Andrzeja, lat 42 i dalej opis danej osoby
- w zeszłym roku wyszła z domu Katarzyna z Urbaniaków Kowalska chora na melancholię dotąd nie powróciła, lat 25 majaca
Akty zgony gdzieś zostały zapisane tylko nie wiemy gdzie.
I z aktów zgonu pewnej parafii, w której zmarł Stanisław Z. aresztant prowadzony z Piotrkowa do Pyzdr.
___
Krystyna