Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- piotr_nojszewski

- Posty: 1682
- Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 2 times
- Kontakt:
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
O tak! Dowiadujemy się z akt nieraz szokujących faktów. Doznałam tego odnajdując w parafii w której mieszkałam w dzieciństwie metrykę urodzenia w 1791 roku mego prapradziadka Szczepana ale nie Janiszewskiego jak nazywała się cała rodzina przez pokolenia ale Janusza!Michał_Paweł pisze:Janino, Joanno,
dziękuję za odpowiedzi i sugestie.
Tylko sam nie rozumiem, skąd ta konsekwencja - gdyby to się zdarzyło w jednym akcie, w porządku, pomyłka. Ale mówimy o co najmniej kilku aktach. Założyłem, że mogło być i tak, że matka Rozalii owdowiawszy wyszła drugi raz za mąż i zmieniła nazwisko na Jędrysiak, ale to chyba mało prawdopodobne. Rozalia z Parkitnych nie była dzieckiem nieślubnym.
Bardzo podobna historia dotyczy już moich bezpośrednich przodków. Prababcia nazywała się Waleria z Marczaków Kopaczowa. Jednak dziwnym trafem co do panieńskiego nazwiska nie było pewności (nazywano ją też Francik). W akcie zgonu jej mąż, a mój pradziadek podał: "Marczak".
Dopiero ja zacząłem ściągać akta z archiwów. I co się okazało? Że Waleria (tak jak jej rodzeństwo) byli dziećmi nieślubnymi. Matka Walerii nazywała się Anna Francik, a za niejakiego Jana Marczaka wyszła dopiero, gdy jej córka (a moja prababcia) była szczęśliwą mężatką. Niemniej dzieci prababci mają na aktach urodzenia panieńskie nazwisko matki: Marczak.
Ufff, trochę to pokomplikowane:)
Z całą pewnością to ten mój pradziadek bo daty i miejsca się zgadzają, ale jego ojciec Grzegorz Janusz ciągle inne podawał nazwiska, bo jedno z dzieci jako dziecko Barszczyków zapisano. Mieszkali w tak małej wsi, że zaledwie kilka rodzin tam mieszkało pośród wielkich lasów. Potem wyjechali i mój Szczepan w 1812 roku wziął ślub jako Janiszewski ( i takie pozostało nazwisko rodowe), a jego ojciec po śmierci żony Agnieszki Januszowej wziął ponowny ślub jako Grzegorz Janus. Na szczęście już nie miał dzieci jako Janusz vel Janus vel Janiszewski bo ożenił się ze starszą wdową. Najciekawsze, że umarł jako Grzegorz Janiszewski z nazwiskiem jak cała rodzina.
Czy miał jakieś powody do ukrywania się i powrócił do właściwego nazwiska na koniec? Czy tylko dzieci przyjęły to nazwisko od innych Janiszewskich z Głowna? Trudno to ustalić, ale takie są fakty.
Najgorzej masz z tym, że to samo imię Rozalia jest łączone raz z nazwiskiem Parkitnych a potem Jędrysiaków. Może to faktycznie druga żona? Ja szukałabym ślubów tych dzieci aby wyłapać nazwisko rodowe matki.
Doraźna twórczość piszących akta też się zdarza i musiałam bardzo długo szukać mojej Salomei Miklaszewskiej bo piszący zapisał jej ojca Matlakiewicz.
Oj, różne cuda są w aktach! Na tym polega jednak urok tego szukania.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
-
Michał_Paweł

- Posty: 77
- Rejestracja: wt 11 lut 2014, 16:53
- Lokalizacja: śląskie
Brożka, szczerze pisząc, nie jestem tego pewien. Muszę zbadać ten trop.
Piotr, Konstanty i Rozalia pobrali się w 1848 roku w Przystajni. Między 1857 a 1861 musiało zajść coś takiego, że Rozalia Augustynowiczowa z Parkitnych "przechrzciła się" na Jędrysiaków. Może rzeczywiście jej matka wyszła drugi raz za mąż, sprawdzę to.
Janino, piszesz: "Oj, różne cuda są w aktach! Na tym polega jednak urok tego szukania. ".
Otóż to!:)
Piotr, Konstanty i Rozalia pobrali się w 1848 roku w Przystajni. Między 1857 a 1861 musiało zajść coś takiego, że Rozalia Augustynowiczowa z Parkitnych "przechrzciła się" na Jędrysiaków. Może rzeczywiście jej matka wyszła drugi raz za mąż, sprawdzę to.
Janino, piszesz: "Oj, różne cuda są w aktach! Na tym polega jednak urok tego szukania. ".
Otóż to!:)
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Michale, ja mam prawie identyczną sytuację, prawie, bo do mnie nikt się, niestety, nie zgłosił
Moja pra...prababcia za mąż wyszła jako Zwańska, rok później urodziła syna Michała, także jako Zwańska (oczywiście mam na myśli nazwisko panieńskie).
W akcie swojego pierwszego małżeństwa Michał jest synem Marianny ze Zwańskich. Ale. Pierwsza żona umiera, i kilka lat później Michał żeni się z moją przodkinią. I tu zonk ... w akcie małżeństwa jest synem owszem Marianny, ale ... Wojciechowskiej! Na dodatek pisanej przez "j" a jest połowa XIX w, kiedy Wojciecha pisano jako Woyciech
Śluby odbyły się w tej samej parafii, na podstawie tej samej metryki urodzenia Michała (urodził się w Warszawie, śluby brał w Ciepielowie, odpis metryki zachował się w alegatach).
Michał był człowiekiem gramotnym, musiał być choćby z racji wykonywanego zawodu, pod aktami jest podpisany, więc chyba wiedział co podpisuje ... a wychodzi na to, że mając lat dwadzieścia kilka był synem Zwańskiej, a koło czterdziestki ... Wojciechowskiej.
W międzyczasie, tzn. miedzy tymi ślubami, zmarła matka Michała. Także jako Wojciechowska.
Innych dzieci Józefa i Marianny Zwańskiej (Wojciechowskiej) nie znalazłam. Nie wiem, czy ich nigdy nie było, czy poumierały, czy po prostu miałam pecha ... bo np. akurat tego rocznika brakuje (to są lata między 1812 a 1825, więc braków jest dużo).
Raczej nie wchodzi w rachubę, że mój pra...pradziadek Józef został wdowcem i ożenił się po raz drugi, bo ... zmarł kiedy Michał był dzieckiem. Marianna też drugi raz za mąż nie wyszła, bo umarła jako wdowa, jasne, o niczym to nie swiadczy, bo i drugiego męża mogła pochować, ale całe życie, od ślubu z Józefem, nazywała się Jankowska i nazwiska "po mężu" nie zmieniła.
Dlaczego zmieniła panieńskie? Do tego chyba nigdy nie dojdę, zwłaszcza, że nazwisko Wojciechowski/ska jest popularne, Marianną była w tamtych czasach co druga kobieta, ślub odbył się w Warszawie, ale w czasach, kiedy w rubrykach kościelnych wpisywano tylko nazwisko i wiek nowożeńców, a rocznika cywilnego, akurat tego, brak. Więc nawet nie ustalę, skąd pochodzili, i gdzie ich szukać . Chyba, że trafię przypadkiem, albo zgłosi się do mnie jakiś Zwański (to nazwisko jest rzadkie) , ale ... w jaki sposób potwierdzę, że to ona?
Moja pra...prababcia za mąż wyszła jako Zwańska, rok później urodziła syna Michała, także jako Zwańska (oczywiście mam na myśli nazwisko panieńskie).
W akcie swojego pierwszego małżeństwa Michał jest synem Marianny ze Zwańskich. Ale. Pierwsza żona umiera, i kilka lat później Michał żeni się z moją przodkinią. I tu zonk ... w akcie małżeństwa jest synem owszem Marianny, ale ... Wojciechowskiej! Na dodatek pisanej przez "j" a jest połowa XIX w, kiedy Wojciecha pisano jako Woyciech
Michał był człowiekiem gramotnym, musiał być choćby z racji wykonywanego zawodu, pod aktami jest podpisany, więc chyba wiedział co podpisuje ... a wychodzi na to, że mając lat dwadzieścia kilka był synem Zwańskiej, a koło czterdziestki ... Wojciechowskiej.
W międzyczasie, tzn. miedzy tymi ślubami, zmarła matka Michała. Także jako Wojciechowska.
Innych dzieci Józefa i Marianny Zwańskiej (Wojciechowskiej) nie znalazłam. Nie wiem, czy ich nigdy nie było, czy poumierały, czy po prostu miałam pecha ... bo np. akurat tego rocznika brakuje (to są lata między 1812 a 1825, więc braków jest dużo).
Raczej nie wchodzi w rachubę, że mój pra...pradziadek Józef został wdowcem i ożenił się po raz drugi, bo ... zmarł kiedy Michał był dzieckiem. Marianna też drugi raz za mąż nie wyszła, bo umarła jako wdowa, jasne, o niczym to nie swiadczy, bo i drugiego męża mogła pochować, ale całe życie, od ślubu z Józefem, nazywała się Jankowska i nazwiska "po mężu" nie zmieniła.
Dlaczego zmieniła panieńskie? Do tego chyba nigdy nie dojdę, zwłaszcza, że nazwisko Wojciechowski/ska jest popularne, Marianną była w tamtych czasach co druga kobieta, ślub odbył się w Warszawie, ale w czasach, kiedy w rubrykach kościelnych wpisywano tylko nazwisko i wiek nowożeńców, a rocznika cywilnego, akurat tego, brak. Więc nawet nie ustalę, skąd pochodzili, i gdzie ich szukać . Chyba, że trafię przypadkiem, albo zgłosi się do mnie jakiś Zwański (to nazwisko jest rzadkie) , ale ... w jaki sposób potwierdzę, że to ona?

Pozdrawiam, Magdalena
Ja znając lata w których zmarła prababcia męża, syn jej żyje i dobrze pamięta śmierć matki nie znalazłam w księgach jej aktu zgonu, lata II wojny światowej.
A co do zmiany nazwiska to już to przerabiałam kilka razy w różnych parafiach. Ostatnio doszłam, że Mytnik powstało z nazwiska Kniotek, tak praktycznie z dnia na dzień cała rodzinka zmieniła nazwisko.
Pozdrawiam
Anna
A co do zmiany nazwiska to już to przerabiałam kilka razy w różnych parafiach. Ostatnio doszłam, że Mytnik powstało z nazwiska Kniotek, tak praktycznie z dnia na dzień cała rodzinka zmieniła nazwisko.
Pozdrawiam
Anna
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Nie wiem, gdzie to napisać, ale chyba ten temat pasuje.
Może ktoś bezskutecznie szuka tego zgonu?
https://familysearch.org/pal:/MM9.3.1/T ... 1,56237901
Ignacy Trzanowski zmarł w wagonie na stacji Skarżysko, będąc pasażerem. 12 marca 1916. Akt sporządzony na podstawie zaświadczenia wydanego przez Urząd Gminy Skarżysko.
Może ktoś bezskutecznie szuka tego zgonu?
https://familysearch.org/pal:/MM9.3.1/T ... 1,56237901
Ignacy Trzanowski zmarł w wagonie na stacji Skarżysko, będąc pasażerem. 12 marca 1916. Akt sporządzony na podstawie zaświadczenia wydanego przez Urząd Gminy Skarżysko.
Pozdrawiam, Magdalena
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Witam
Widziałam podobne akta zgonu jaki podała Magda, ale bez nazwiska - niestety. Pamiętam jeden akt, gdzie zapisano zgon kobiety na trasie pielgrzymki i nikt nie znał jej danych na początku XIX wieku. Szukam także bezskutecznie aktu zgonu jednego z pra...dziadków, który utrzymywał się z jałmużny w parafii Skuły. Tak zeznali do aktu zgonu szwagrowie jego syna, gdy zgłaszali zgon w Żyrardowie. Niestety tam go nie znalazłam i być może wędrował między parafiami.Smutny był jego los bo urodził się w szlacheckiej rodzinie w XVIII wieku, następnie zaborcy zabrali majątek i został młynarzem pod Brwinowem, ale na starość żona jego została z najstarszym synem - młynarzem, a on powędrował z tym młodszym. Chyba przestał być potrzebny i poszedł na jałmużnę przy parafii, ale gdzie skończył wędrówkę? Nie wiem. Takie przypadki naprawdę trudno ustalić, bo mógł umrzeć gdzieś jako bezimienny.
Pozdrawiam
Janina
Widziałam podobne akta zgonu jaki podała Magda, ale bez nazwiska - niestety. Pamiętam jeden akt, gdzie zapisano zgon kobiety na trasie pielgrzymki i nikt nie znał jej danych na początku XIX wieku. Szukam także bezskutecznie aktu zgonu jednego z pra...dziadków, który utrzymywał się z jałmużny w parafii Skuły. Tak zeznali do aktu zgonu szwagrowie jego syna, gdy zgłaszali zgon w Żyrardowie. Niestety tam go nie znalazłam i być może wędrował między parafiami.Smutny był jego los bo urodził się w szlacheckiej rodzinie w XVIII wieku, następnie zaborcy zabrali majątek i został młynarzem pod Brwinowem, ale na starość żona jego została z najstarszym synem - młynarzem, a on powędrował z tym młodszym. Chyba przestał być potrzebny i poszedł na jałmużnę przy parafii, ale gdzie skończył wędrówkę? Nie wiem. Takie przypadki naprawdę trudno ustalić, bo mógł umrzeć gdzieś jako bezimienny.
Pozdrawiam
Janina