Jak w tytule - chodzi mi o końcówkę XIX i początek XX wieku. U Mormonów są wcześniejsze, a w AP w Łomży chyba tylko ze trzy roczniki małżeństw. A co z resztą? Ocalały? Przepadły?
Pozdrawiam
Anna
Parafia Mały Płock - czy istnieją księgi?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Białobrzeski_Marek

- Posty: 304
- Rejestracja: pn 21 mar 2011, 00:46
Parafia Mały Płock - czy istnieją księgi?
Widzę, że zainteresowanie metrykaliami z diecezji łomżyńskiej rośnie, bo to już 3 parafia w ciągu doby odnośnie zapytania o stan zachowania ksiąg metrykalnych 
Księgi powyższe mogą być w następujących miejscach (z wielkim prawdopodobieństwem ich istnienia, bo w parafii są i znacznie starsze, chociaż z pewnymi lukami w rocznikach:
Kancelaria parafialna w Małym Płocku (86) 279 13 08
i Urząd Stanu Cywilnego w Małym Płocku - tel. (86) 279 13 37
Pozdrawiam!
Marek
Księgi powyższe mogą być w następujących miejscach (z wielkim prawdopodobieństwem ich istnienia, bo w parafii są i znacznie starsze, chociaż z pewnymi lukami w rocznikach:
Kancelaria parafialna w Małym Płocku (86) 279 13 08
i Urząd Stanu Cywilnego w Małym Płocku - tel. (86) 279 13 37
Pozdrawiam!
Marek
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Nie znam sytuacji w Małym Płocku ale praktyczna rada która mozna przyjąc do wszystkich parafii ( odnośnie aktów metrykalnych z końca XIX i poczatków XX wieku). Te dokumenty powinny były w swoim czasie trafic do USC i stamtąd po upływie 100 lat trafiać do właściwych AP, stąd radzę zzadzwonic do gminnego USC z pytaniem czy mieli te ksiegi?
Tu widze czarno,że z jakis powodów tam nie trafiły. Z reguły Panie (mężczyzny w USC nie napotkałem) najlepiej odpowiedza na podobne do Pani pytanie.
Mnie starego zdumiewa wspóczesna wiara że sieć internetowa i fora genealogiczne to sposób na poszukiwania. Obstaje przy tym co zawsze i wszędzie głosze . najskuteczniejszym instrumentem genealogicznym jest telefon.
Pozdrawiam
Teoretycznie mozna rozważać parafię ale to zbyt spiskowa teoria, aby tam je przechowywano. Ale moga tam byc różnego rodzaju pomocne spisy .
Tu widze czarno,że z jakis powodów tam nie trafiły. Z reguły Panie (mężczyzny w USC nie napotkałem) najlepiej odpowiedza na podobne do Pani pytanie.
Mnie starego zdumiewa wspóczesna wiara że sieć internetowa i fora genealogiczne to sposób na poszukiwania. Obstaje przy tym co zawsze i wszędzie głosze . najskuteczniejszym instrumentem genealogicznym jest telefon.
Pozdrawiam
Teoretycznie mozna rozważać parafię ale to zbyt spiskowa teoria, aby tam je przechowywano. Ale moga tam byc różnego rodzaju pomocne spisy .
Dziękuję za informację, że księgi się zachowały, bo spotykałam się z różnymi informacjami na ten temat.
Dziękuję też za radę, odnośnie wykorzystywania telefonu w celu poszukiwań genealogicznych. Być może z niej skorzystam, acz dopiero wtedy, kiedy pracownicy USC zaczną odbierać telefony w dniach ustawowo wolnych od pracy, albo kiedy mój pracodawca uzna, że pogawędki w pracy są OK, bądź dorobię się własnego gabinetu, co mało prawdopodobne. Albo gdy kiedyś uda mi się przejść na emeryturę, choć obawiam się, że tradycyjna telefonia już wtedy przejdzie do lamusa.
Wiedza na temat moich przodków, którą udało mi się pozyskać za pomocą sieci internetowej, tego i innych forów, linków, witryn, w ciągu zaledwie miesiąca, zadziwiła mnie samą, a moją sędziwą Matkę przekonała, że Internet jest OK, że to nie "same głupoty". Za pomoc w uzyskaniu tej wiedzy winna jestem wdzięczność założycielom tej witryny i użytkownikom tego forum.
Pozdrawiam
Anna
Dziękuję też za radę, odnośnie wykorzystywania telefonu w celu poszukiwań genealogicznych. Być może z niej skorzystam, acz dopiero wtedy, kiedy pracownicy USC zaczną odbierać telefony w dniach ustawowo wolnych od pracy, albo kiedy mój pracodawca uzna, że pogawędki w pracy są OK, bądź dorobię się własnego gabinetu, co mało prawdopodobne. Albo gdy kiedyś uda mi się przejść na emeryturę, choć obawiam się, że tradycyjna telefonia już wtedy przejdzie do lamusa.
Wiedza na temat moich przodków, którą udało mi się pozyskać za pomocą sieci internetowej, tego i innych forów, linków, witryn, w ciągu zaledwie miesiąca, zadziwiła mnie samą, a moją sędziwą Matkę przekonała, że Internet jest OK, że to nie "same głupoty". Za pomoc w uzyskaniu tej wiedzy winna jestem wdzięczność założycielom tej witryny i użytkownikom tego forum.
Pozdrawiam
Anna
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Chyba kilka nieporozumień, które chcę wyjaśnić.
Ksiegi z Małego Płocka z okresu koniec XIX wieku początek XX.
Skad ten optymizm? Rzecz w tym że ich raczej nie ma (poza urodzinami 1901 - 1904), Oby nie były bezpowrotnie utracone( a jesli sa to nie wiadomo gdzie). Na pewno nie sa przechowywane w USC w Małym Płocku, bo gdzie jak gdzie ale w urzedach przestrzegane sa biurokratyczne procedury. Ale mogą tam miec temat rozpracowany i wiedze o histori poszukiwanych ksiag.
Telefon.
Podejrzewam, że wyjaśnienie problemu będzie wymagało wręcz detektywistycznych działań (oby nie ) . i do tego najlepiej słuzy albo wyjazd na miejsce albo własnie telefon.
Na emeila uzyska sie co najwyżek sucha urzędowa odpowiedź , ze nie ma. Z plebanii nie uzyska sie żadnej odpowiedzi. W rozmowie telefonicznej jest szansa uzyskac wiele potrzebnych informacji , bo jest szansa zadawania dodatkowych pytań.
Przekazując taka rade kierowała mna życzliwa pomocniczość wynikająca z wieloletniej praktyki , jesli uraziłem to przepraszam
Pozdrawiam
Jerzy Jamiołkowski
Ksiegi z Małego Płocka z okresu koniec XIX wieku początek XX.
Skad ten optymizm? Rzecz w tym że ich raczej nie ma (poza urodzinami 1901 - 1904), Oby nie były bezpowrotnie utracone( a jesli sa to nie wiadomo gdzie). Na pewno nie sa przechowywane w USC w Małym Płocku, bo gdzie jak gdzie ale w urzedach przestrzegane sa biurokratyczne procedury. Ale mogą tam miec temat rozpracowany i wiedze o histori poszukiwanych ksiag.
Telefon.
Podejrzewam, że wyjaśnienie problemu będzie wymagało wręcz detektywistycznych działań (oby nie ) . i do tego najlepiej słuzy albo wyjazd na miejsce albo własnie telefon.
Na emeila uzyska sie co najwyżek sucha urzędowa odpowiedź , ze nie ma. Z plebanii nie uzyska sie żadnej odpowiedzi. W rozmowie telefonicznej jest szansa uzyskac wiele potrzebnych informacji , bo jest szansa zadawania dodatkowych pytań.
Przekazując taka rade kierowała mna życzliwa pomocniczość wynikająca z wieloletniej praktyki , jesli uraziłem to przepraszam
Pozdrawiam
Jerzy Jamiołkowski
To, żeby do końca wyjaśnić nieporozumienie wyjaśnię, co mną kierowało, gdy zakładałam wątek (nota bene podobny do setek wątków na tym forum). Po prostu jestem przeciwniczką wyważania otwartych drzwi. W miejscu (wirtualnym) takim jak to miałam przesłanki by liczyć się z ewentualnością, że ktoś już szukał tych ksiąg, dzwonił do archiwum czy był w parafii i ma na ten temat wiedzę. Skoro z odpowiedzi na moje pytanie nic takiego nie wynika, to dopiero zastanawiam się nad dalszym działaniem. Nie oczekują, że ktoś za mnie znajdzie, zapyta, zadzwoni, wyjaśni.
Żadna uraza. A optymistką być muszę, bo jeżeli podejdę pesymistycznie do poszukiwań informacji na temat tej, podlaskiej gałęzi rodziny, to za inne, znacznie bardziej skomplikowane mogę się nawet nie zabierać.
Pozdrawiam
Anna
Żadna uraza. A optymistką być muszę, bo jeżeli podejdę pesymistycznie do poszukiwań informacji na temat tej, podlaskiej gałęzi rodziny, to za inne, znacznie bardziej skomplikowane mogę się nawet nie zabierać.
Pozdrawiam
Anna