Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Dostałam z wileńskiego archiwum akt urodzenia prababki. Bardzo się cieszę, ale nie mam pewności, czy jest to ta osoba, której szukam. Kilka lat temu ( tym razem z Grodna) otrzymałam odpis aktu zgonu prababki. Jeżeli porównam te akty, to z aktu zgonu wynika, że prababka była młodsza o kilka lat i miała jedno imię. Tymczasem w jej akcie urodzenia znane mi imię występuje jako drugie. Wiem, że osoba, której akt urodzenia właśnie dostałam była mężatką – i to nie z pradziadkiem. Miała w tym związku dzieci, które ją przeżyły. Mogło więc być tak, że kiedy owdowiała, to po raz drugi wyszła za mąż za mojego pradziadka. Wiem, że się znali, bo pradziadek był ojcem chrzestnym jej syna.
Moje wątpliwości budzi jeszcze jedna rzecz. Otóż w jej akcie zgonu wymienione są osierocone dzieci i są to dzieci tylko ze związku z pradziadkiem. Czyżby drugie małżeństwo „kasowało” potrzebę wymienienia dzieci z poprzedniego związku?
Niestety, nie mam aktu małżeństwa pradziadków, to by wszystko wyjaśniło. Mam wrażenie, że akt urodzenia i akt śmierci dotyczy różnych osób. Będę wdzięczna za Waszą opinię.
Pozdrawiam
Helena
Moje wątpliwości budzi jeszcze jedna rzecz. Otóż w jej akcie zgonu wymienione są osierocone dzieci i są to dzieci tylko ze związku z pradziadkiem. Czyżby drugie małżeństwo „kasowało” potrzebę wymienienia dzieci z poprzedniego związku?
Niestety, nie mam aktu małżeństwa pradziadków, to by wszystko wyjaśniło. Mam wrażenie, że akt urodzenia i akt śmierci dotyczy różnych osób. Będę wdzięczna za Waszą opinię.
Pozdrawiam
Helena
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Witam Heleno, to trudna sprawa, ale moim zdaniem wszystko można sprowadzić do tej samej osoby, tylko tu nie podajesz żadnych lat ;
1 - dwa imiona w akcie ur., a wiem ze w latach po kodeksie Napoleona ( 1809 ) pisali np. w metryce ślubu zawsze imię to pierwsze, a ktoś sobie używał całe życie drugiego imienia i nawet był z takim imieniem tym drugim pochowany i tak ma na grobie napisane.
2 - różnica wieku ur. ze zgonem, tu może być nawet i 10 lat bo zmarły nie powie już ile ma lat, a pisali na oko.
3 - w akcie zgonu to zrozumiałe ze dzieci podawane tej osoby która zmarła, a po pierwszej żonie to już dorośli, nie dzieci i pewnie na swoim. Wychodzi że może to być ta sama osoba ta prababcia, ale tylko metryka ze ślubu z pradziadkiem wyjaśnił by czy była wdowa, czy panna, nie można bez dokumentu tego być pewnym. Czasem tej osoby ( prababci ) świadkowanie lub bycia chrzestną coś może wyjaśnić, np. Nowakówna - panna, Nowakowo - wdowa ? ; pozdrawiam - Julian
1 - dwa imiona w akcie ur., a wiem ze w latach po kodeksie Napoleona ( 1809 ) pisali np. w metryce ślubu zawsze imię to pierwsze, a ktoś sobie używał całe życie drugiego imienia i nawet był z takim imieniem tym drugim pochowany i tak ma na grobie napisane.
2 - różnica wieku ur. ze zgonem, tu może być nawet i 10 lat bo zmarły nie powie już ile ma lat, a pisali na oko.
3 - w akcie zgonu to zrozumiałe ze dzieci podawane tej osoby która zmarła, a po pierwszej żonie to już dorośli, nie dzieci i pewnie na swoim. Wychodzi że może to być ta sama osoba ta prababcia, ale tylko metryka ze ślubu z pradziadkiem wyjaśnił by czy była wdowa, czy panna, nie można bez dokumentu tego być pewnym. Czasem tej osoby ( prababci ) świadkowanie lub bycia chrzestną coś może wyjaśnić, np. Nowakówna - panna, Nowakowo - wdowa ? ; pozdrawiam - Julian
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Heleno, podobnie jak i dzisiaj, rzadko były używane oba (czy ile ich tam było) imiona chrzestne. Siostra mojej praprababki (*1811) - Marianna Katarzyna zawsze w późniejszych aktach była tylko Katarzyną. Inny krewny Antoni Feliks - syn Antoniego, później był ciągle Feliksem. Gdy przy jednym dziecku pojawił się ojciec Antoni, to musiałem sprawdzić w kilku metrykach, aby przekonać się, że to jednak Feliks. Dlatego, gdy to tylko możliwe weryfikuję dane z jednej metryki w innych dotyczących tej osoby oraz jej rodziny.
Podawanie dzieci zmarłej osoby, to też niekoniecznie częsty zwyczaj. Zależy kto zgłaszał i co o zmarłym wiedział. Jednak zawsze jeśli to czyniono, to były to żyjące dzieci zmarłej osoby. Zauważ, że w Twoim przypadku, prababcia miała zapewne nazwisko po pradziadku, więc dla zgłaszającego mogło być oczywiste podanie dzieci o tym nazwisku. Ponadto lokalizacja - jeżeli po drugim ślubie zmieniła miejscowość, to otoczenie nie musiało znać jej przeszłych dziejów.
Jest jeszcze problem formy aktu. Przy zapisach tabelarycznych, bardziej formalnych, nie było miejsca na różne didiskalia znane z aktów z kongresówki. Jakiego typu to akt?
Julianie - dzieci, to dzieci. Bez względu na to, czy dorośli, czy nie. Podawano żyjące (i znane podającemu).
Krzysztof
Podawanie dzieci zmarłej osoby, to też niekoniecznie częsty zwyczaj. Zależy kto zgłaszał i co o zmarłym wiedział. Jednak zawsze jeśli to czyniono, to były to żyjące dzieci zmarłej osoby. Zauważ, że w Twoim przypadku, prababcia miała zapewne nazwisko po pradziadku, więc dla zgłaszającego mogło być oczywiste podanie dzieci o tym nazwisku. Ponadto lokalizacja - jeżeli po drugim ślubie zmieniła miejscowość, to otoczenie nie musiało znać jej przeszłych dziejów.
Jest jeszcze problem formy aktu. Przy zapisach tabelarycznych, bardziej formalnych, nie było miejsca na różne didiskalia znane z aktów z kongresówki. Jakiego typu to akt?
Julianie - dzieci, to dzieci. Bez względu na to, czy dorośli, czy nie. Podawano żyjące (i znane podającemu).
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Nie będę się upierał Krzysztof jak było, ja z kilkudziesięciu tysięcy przeczytanych metryk nie widziałem by wszystkie dzieci były wymieniane w akcie zgonu, były tylko te które były jeszcze w domu na utrzymaniu rodziców, te żonate i poza domem, może na służbie ( w pracy ) już nie ; Julian
-
Michał_Paweł

- Posty: 77
- Rejestracja: wt 11 lut 2014, 16:53
- Lokalizacja: śląskie
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Julianie, ja miałem 4x taki przypadek - w metrykach zgonu moich przodków podawano wszystkie żyjące dzieci - nawet jeśli już były dawno żonate/zamężne i nie zostawały w domu rodzinnym.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Też nie upieram się przy swoim, bo moje metryki to w większosci region Świętokrzyski, gdzie indziej mgło tak być. Wiem ze nawet pisali przy ślubie nie tylko rodziców z imienia, ale i imiona dziadka, dobrze by tak były takie metryki w całym królestwie, dla genealogów lepiej, w jednej metryce trzy pokolenia : Julian
Ps. - przypomniało mi się ze raz znalazłem w jakieś księdze metrykalnej pod metryka chyba zgonu ze ksiądz zabawił si w genealoga i napisał na całą stronę genealogie kilku pokoleń wstecz tej rodziny, ale nie pamiętam kogo i gdzie to było
Ps. - przypomniało mi się ze raz znalazłem w jakieś księdze metrykalnej pod metryka chyba zgonu ze ksiądz zabawił si w genealoga i napisał na całą stronę genealogie kilku pokoleń wstecz tej rodziny, ale nie pamiętam kogo i gdzie to było
-
Michał_Paweł

- Posty: 77
- Rejestracja: wt 11 lut 2014, 16:53
- Lokalizacja: śląskie
Wątpliwości wynikłe z aktów - czy to ta sama osoba
Szkoda, że ja nie trafiłem na akta z trzema pokoleniami...
A ile błędów się trafiało w tych dokumentach to chyba każdy z nas wie! A potem taki biedny genealog się musi głowić nad tym, jak było naprawdę:)
Dziękuję za odpowiedzi. Pytasz, Krzysztofie, jakie to były akty. Oba były zapisane tabelarycznie. Ten z Grodna (a.zgonu) jest - myślę - wiernym odpisem oryginału. Akt urodzenia mam w postaci kserokopii. To, co piszesz o imionach swoich przodków, pozwoliłoby mi uwierzyć, że moja Stefania Władysława została z czasem Władysławą, gdyby nie inne fakty. Prababka urodziła się w październiku 1854 roku. Swego czasu Wasyli przysłał mi wiadomość, że niejaka Waleria, urodzona w tym samym roku i z tych samych rodziców, w wieku dwudziestu lat wychodzi za mąż, rodzą się dzieci (mój pradziad jest chrzestnym syna). Ponieważ i rok i rodzice się zgadzają, to pomyślałam, że Wasyli pisząc o Walerii miał na myśli Władysławę. Stefania Władysława urodziła się 4 października. Nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby była to siostra Walerii, bo ta musiałaby się urodzić na początku roku. A z drugiej strony pradziadek jest chrzestnym syna Walerii razem ze Stefanią. Czyżby to była Stefania Władysława, późniejsza żona? Ginę w domysłach, coraz bardziej to pogmatwane.
Helena
Helena
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Jak widać, jeden akt nie wystarczy aby rozstrzygnąć problem. Czasem za imionami kryje się większy problem, często nie mniejszy niż przy różnych formach nazwisk.
Moja najmłodsza prababcia Waleria (*1857) (tym imieniem wywołałaś mój problem), miała m.in. dwie siostry bliźniaczki - Juliannę i Walentynę (*1850). Julianna w 1868 wychodzi za mąż za Józefa, o Walentynie w metrykach z Janowa Podlaskiego oprócz aktu urodzenia nic nie ma. O Juliannie zresztą później również, gdyż przenieśli się do innej parafii. Gdy był jeszcze dostęp do niektórych funkcji na moikrewni.pl znalazłem wypis z innego drzewa, z którego wynikało, że żoną Józefa była Waleria. Znalazłem w sieci namiary na jedną z osób z tej gałęzi rodziny i napisałem w 2012 o tym, że Waleria nie może być ich prababką, gdyż jest moją, a ich jest Julianna, bo mam jej akt ślubu z Józefem. Nie uzyskałem z tamtej strony odpowiedzi do dzisiaj, może to był pasywny adres mejlowy. Jednak później, gdy w szwa pojawiły się metryki z Pratulina i Malowej Góry, odszukałem wszystkie dzieci Józefa i okazało się, że przy każdym z ośmiorga dzieci matką była - Walentyna. Myślałem, że znajdę może akt zgonu Julianny po 1868 i ponowny ślub Józefa, jednak nic takiego nie było. Pewnie pomyłka nastąpiła przy spisywaniu aktu małżeństwa w Janowie, a Julianna zapewne już wówczas nie żyła. Ale tego też nie wiem, gdyż na razie nie ma w sieci kilku roczników z końca lat 50 i początku 60. Poczekam, może się doczekam.
Krzysztof
Moja najmłodsza prababcia Waleria (*1857) (tym imieniem wywołałaś mój problem), miała m.in. dwie siostry bliźniaczki - Juliannę i Walentynę (*1850). Julianna w 1868 wychodzi za mąż za Józefa, o Walentynie w metrykach z Janowa Podlaskiego oprócz aktu urodzenia nic nie ma. O Juliannie zresztą później również, gdyż przenieśli się do innej parafii. Gdy był jeszcze dostęp do niektórych funkcji na moikrewni.pl znalazłem wypis z innego drzewa, z którego wynikało, że żoną Józefa była Waleria. Znalazłem w sieci namiary na jedną z osób z tej gałęzi rodziny i napisałem w 2012 o tym, że Waleria nie może być ich prababką, gdyż jest moją, a ich jest Julianna, bo mam jej akt ślubu z Józefem. Nie uzyskałem z tamtej strony odpowiedzi do dzisiaj, może to był pasywny adres mejlowy. Jednak później, gdy w szwa pojawiły się metryki z Pratulina i Malowej Góry, odszukałem wszystkie dzieci Józefa i okazało się, że przy każdym z ośmiorga dzieci matką była - Walentyna. Myślałem, że znajdę może akt zgonu Julianny po 1868 i ponowny ślub Józefa, jednak nic takiego nie było. Pewnie pomyłka nastąpiła przy spisywaniu aktu małżeństwa w Janowie, a Julianna zapewne już wówczas nie żyła. Ale tego też nie wiem, gdyż na razie nie ma w sieci kilku roczników z końca lat 50 i początku 60. Poczekam, może się doczekam.
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Wszystko się wyjaśniło. Władysława i Waleria były siostrami, ale nie bliźniaczkami. Franciszka Waleria urodziła się w 1851 roku, a jej młodsza siostra - Stefania Władysława, moja prababka, w 1854. Nieoceniony Wasyli skorygował rok urodzenia Walerii i wszystko stało się jasne - nazwiska i ich powiązania z pradziadkiem, z rodzinnymi chrzcinami, wreszcie z miejscem pochówku na cmentarzu Bernardyńskim. Jeszcze raz dziękuje za Wasze opinie.
pozdrawiam, Helena
pozdrawiam, Helena