Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Witam serdecznie! Chciałem podzielić się spostrzeżeniem dotyczącym akt USC parafii wolborskiej z lat 1808-1830 gdyż przyznam się szczerze, że z podobnym bałaganem do tej pory jeszcze się nie spotkałem. We wsi o nazwie Raciborowice żyła sobie rodzina Sokołowskich: gospodarz Wojciech z żoną Antoniną, jego syn Filip z żoną Katarzyną oraz drugi syn Kacper z żoną Justyną Smulską. Niby normalna rodzinka. Problem w tym, że w rozmaitych aktach:
1. Wojciech przez prawie 20 lat naprzemiennie figuruje raz jako Wojciech, a innym razem jako Józef choć nie ulega żadnej wątpliwości, że to ta sama osoba.
2. Jego żona zawsze figuruje jako Antonina z "Ignaców"za wyjątkiem aktu zgonu gdzie podano córka Stanisława i Franciszki Fiszerów.
3. Stanisław i Franciszka (z domu Frońda) to jednak małżeństwo Cackowskich z miasta Wolborza. Ich córka wyszła za mąż za Fiszera.
4. Żona Filipa Sokołowskiego występuję zawsze jako Katarzyna urodzona około 1789 roku. I na tym zgodność się kończy bowiem w latach 1808-1811 wymieniana jest jako Katarzyna Smulska (więc jakby siostra lub krewna Justyny). W 1812-1813 brak wzmianek ale w 1814 pojawia się już jako Katarzyna Bukowska. W 1816 jeden raz jako Przybyła, by następnie znowu w 1819 pojawić się jako Smulska, by później kilka razy przyjąc nazwisko Bukowska. Później raz jeszcze pojawia się jako Niewiadomska, by na koniec przy akcie zgonu powrócić do nazwiska Bukowskiej!
5. Ojciec Justyny (i być może Katarzyny Smulskiej) Bernard w akcie zgonu zapisany jest jako syn Jakuba i Marianny, choć był synem Walentego i Brygidy.
Tych omyłek jest co gorsza jeszcze więcej. Największą zagwozdkę miałem na początku z Filipem i Katarzyną. Bukowska Przybyła i Niewiadomska to z całą pewnością jedna i ta sama osoba. Problem tylko czy Katarzyna Bukowska to Katarzyna Smulska. Brak aktu zgonu i aktu ślubu raczej na to nie wskazywał, choć w grę wchodziła luka 1812-1814. Jednakże w 1814 roku rodzi się Marianna Sokołowska córka Katarzyny Bukowskiej ale umiera (obecny ten sam chrzestny/świadek) w rok później jako córka Katarzyny Smulskiej! Później w 1819 rodzi się Marianna z Katarzyny Smulskiej i w dwa lata temu umiera... już jako córka Bukowskiej! To w połączeniu z podobnym wiekiem ostatecznie skłoniło mnie do wniosku że to musi ta sama osoba. Dodam że nazwisko Ignac/Ignacy nie pojawia się w parafii w ogóle, a w aktach USC pojawia się raz jedyny Bukowska Rozalia rówieśnica Katarzyny z przeciwległego końca parafii. Uderzające jest również to, że w parafii wolborskiej w porównaniu do innych których akta miałem przyjemność przeglądać w początkach XIX wieku wielu świadków i zeznajacych nie pamiętało imion, a bardzo często także i nazwisk zmarłych. W interesujących mnie rodzinach kobiety wychodziły za mąż w wieku 17-18 lat i prawie nigdy nie były chrzestnymi. W parafii w tychże latach pracowało przynajmniej trzech księży ale nie obowiązuje żadna korelacja omyłek typu ksiądz-nazwisko.
Pozdrawiam wszystkich! Witek
1. Wojciech przez prawie 20 lat naprzemiennie figuruje raz jako Wojciech, a innym razem jako Józef choć nie ulega żadnej wątpliwości, że to ta sama osoba.
2. Jego żona zawsze figuruje jako Antonina z "Ignaców"za wyjątkiem aktu zgonu gdzie podano córka Stanisława i Franciszki Fiszerów.
3. Stanisław i Franciszka (z domu Frońda) to jednak małżeństwo Cackowskich z miasta Wolborza. Ich córka wyszła za mąż za Fiszera.
4. Żona Filipa Sokołowskiego występuję zawsze jako Katarzyna urodzona około 1789 roku. I na tym zgodność się kończy bowiem w latach 1808-1811 wymieniana jest jako Katarzyna Smulska (więc jakby siostra lub krewna Justyny). W 1812-1813 brak wzmianek ale w 1814 pojawia się już jako Katarzyna Bukowska. W 1816 jeden raz jako Przybyła, by następnie znowu w 1819 pojawić się jako Smulska, by później kilka razy przyjąc nazwisko Bukowska. Później raz jeszcze pojawia się jako Niewiadomska, by na koniec przy akcie zgonu powrócić do nazwiska Bukowskiej!
5. Ojciec Justyny (i być może Katarzyny Smulskiej) Bernard w akcie zgonu zapisany jest jako syn Jakuba i Marianny, choć był synem Walentego i Brygidy.
Tych omyłek jest co gorsza jeszcze więcej. Największą zagwozdkę miałem na początku z Filipem i Katarzyną. Bukowska Przybyła i Niewiadomska to z całą pewnością jedna i ta sama osoba. Problem tylko czy Katarzyna Bukowska to Katarzyna Smulska. Brak aktu zgonu i aktu ślubu raczej na to nie wskazywał, choć w grę wchodziła luka 1812-1814. Jednakże w 1814 roku rodzi się Marianna Sokołowska córka Katarzyny Bukowskiej ale umiera (obecny ten sam chrzestny/świadek) w rok później jako córka Katarzyny Smulskiej! Później w 1819 rodzi się Marianna z Katarzyny Smulskiej i w dwa lata temu umiera... już jako córka Bukowskiej! To w połączeniu z podobnym wiekiem ostatecznie skłoniło mnie do wniosku że to musi ta sama osoba. Dodam że nazwisko Ignac/Ignacy nie pojawia się w parafii w ogóle, a w aktach USC pojawia się raz jedyny Bukowska Rozalia rówieśnica Katarzyny z przeciwległego końca parafii. Uderzające jest również to, że w parafii wolborskiej w porównaniu do innych których akta miałem przyjemność przeglądać w początkach XIX wieku wielu świadków i zeznajacych nie pamiętało imion, a bardzo często także i nazwisk zmarłych. W interesujących mnie rodzinach kobiety wychodziły za mąż w wieku 17-18 lat i prawie nigdy nie były chrzestnymi. W parafii w tychże latach pracowało przynajmniej trzech księży ale nie obowiązuje żadna korelacja omyłek typu ksiądz-nazwisko.
Pozdrawiam wszystkich! Witek
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Witam Witek, sam sobie odpowiedziałeś na te zmiany nazwisk, czyli ludzie nie pamiętali imion, albo nazwisk swego członka rodziny.
Dlaczego tak było, bo nie umieli pisać i czytać i nie wchodziło to do głowy, bo tego nie widział na papierze ( choć było ), tylko to co słyszał i podawał jak go zapytali, np. Ignacówka, czyli w rodzinie był Ignacy może nawet dziad, czy pradziad i tak im została ta nazwa, urodziłem się na wsi to wiem. Ksiądz jak to ksiądz, co podali to zapisał, a papier przyjął. Teraz korygować musi my sobie sami i dziękować ze tyle jest tych metryk, ze można wyłapać błędy. Genealog niczym się nie różni od śledczego, może tylko tym że ci nasi poszukiwani to już są na tamtym świecie, pomodlić się za nich, też pomaga ; pozdrawiam - Julian
Dlaczego tak było, bo nie umieli pisać i czytać i nie wchodziło to do głowy, bo tego nie widział na papierze ( choć było ), tylko to co słyszał i podawał jak go zapytali, np. Ignacówka, czyli w rodzinie był Ignacy może nawet dziad, czy pradziad i tak im została ta nazwa, urodziłem się na wsi to wiem. Ksiądz jak to ksiądz, co podali to zapisał, a papier przyjął. Teraz korygować musi my sobie sami i dziękować ze tyle jest tych metryk, ze można wyłapać błędy. Genealog niczym się nie różni od śledczego, może tylko tym że ci nasi poszukiwani to już są na tamtym świecie, pomodlić się za nich, też pomaga ; pozdrawiam - Julian
- kwroblewska

- Posty: 3391
- Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
- Lokalizacja: Łódź
- Podziękował: 10 times
- Otrzymał podziękowania: 10 times
Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Bałagan brak korelacji?!vitoo pisze: Chciałem podzielić się spostrzeżeniem dotyczącym akt USC parafii wolborskiej z lat 1808-1830 gdyż przyznam się szczerze, że z podobnym bałaganem do tej pory jeszcze się nie spotkałem. W parafii w tychże latach pracowało przynajmniej trzech księży ale nie obowiązuje żadna korelacja omyłek typu ksiądz-nazwisko.
Ponieważ par. Wolbórz jest zindeksowana w latach o których piszesz, przejrzałam kilka aktów z Filipem Sokołowskim w roli głównej, nawet w akcie zgonu był osoba stawającą i to on podawał dane swojej żony!!!
i to zostało zapisane przez osobę spisującą - księdza/organistę/nauczyciela szkółki parafialnej
np. 1828r kto inny pisał a podpisał X Ignacy Marszałkiewicz [różne charaktery pisma]
Akty urodzenia ojciec Filip
1809 Konstancja Filip i Katarzyna Smulska zm. 1809 matka K. Smulska
1810 Anastazja Filip i Katarzyna Smulska zm. 1810 matka K. Smulska
1811 Józef Filip i Katarzyna Smulska
1814 Marianna Filip i Katarzyna Bukowska
1816 Wojciech Filip Katarzyna Niewiadomska
Przerwa lat 10
1826 Agata Filip i Katarzyna Buckowna
1828 Wojciech Filip i Katarzyna Przybył
W par. Wolbórz brak [wg Geneteki] jakiegokolwiek aktu ślubu Filipa Sokołowskiego pewnie jego żony były spoza czy to cię nie dziwi, czy przeszukałeś inne okoliczne parafię? Może miał co najmniej dwie żony Katarzyny?
A jak były spoza, to mogły być określone w par. Wolbórz jako Niewiadomska, Przybył czy Przychodnia lub Nowakowa itd.
___
Krystyna
-
Piórkowska_Ewa

- Posty: 170
- Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
- Podziękował: 1 time
Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Witam.
Ja indeksuję 3 lata i przywykłam do takich kwiatków, że nowa kobieta w parafii często nazywa się
- Przychodzka, Przychodnia
- Niewiadomska, Niewiadoma
-Owczarek, Owczarz, Owczarkowa - kiedy jej ojciec był owczarzem
- Tomaszewska - kiedy ojciec był Tomaszem - tu przykład z mojej rodziny kiedy dziewczyna wychodząc dwa razy za mąż nazywa się Marciniak, ale wszystkie dzieci mają podaną matkę Tomaszewską i mąż przy zgonie pozostawił wdowę Agnieszkę z Tomaszewskich
- inne odmiany nazwisk pochodzących od imion ojca i jego zawodu
- jedna kobieta była raz Nowakowska, później Ratajczyk, dalej Włodarczyk i to wszystko lekko przeplatane.
To rzeczywiście zabawa w detektywa, ale najgorsze jest jak zwyczajnie ksiądz pomyli się spisując z wcześniejszych notatek. Czasem indeksując widzę takie błędy - w kolejnych aktach jest ta sama matka- albo kolejne śluby mają tych samych rodziców państwa młodych - choć wiem, że jeden z nich zawiera błąd. Wynika z tego tylko tyle, że czujność, czujność i trochę szczęścia czasami pomaga.
Tak mnie jakoś naszło.
Pozdrawiam
Ewa
Ja indeksuję 3 lata i przywykłam do takich kwiatków, że nowa kobieta w parafii często nazywa się
- Przychodzka, Przychodnia
- Niewiadomska, Niewiadoma
-Owczarek, Owczarz, Owczarkowa - kiedy jej ojciec był owczarzem
- Tomaszewska - kiedy ojciec był Tomaszem - tu przykład z mojej rodziny kiedy dziewczyna wychodząc dwa razy za mąż nazywa się Marciniak, ale wszystkie dzieci mają podaną matkę Tomaszewską i mąż przy zgonie pozostawił wdowę Agnieszkę z Tomaszewskich
- inne odmiany nazwisk pochodzących od imion ojca i jego zawodu
- jedna kobieta była raz Nowakowska, później Ratajczyk, dalej Włodarczyk i to wszystko lekko przeplatane.
To rzeczywiście zabawa w detektywa, ale najgorsze jest jak zwyczajnie ksiądz pomyli się spisując z wcześniejszych notatek. Czasem indeksując widzę takie błędy - w kolejnych aktach jest ta sama matka- albo kolejne śluby mają tych samych rodziców państwa młodych - choć wiem, że jeden z nich zawiera błąd. Wynika z tego tylko tyle, że czujność, czujność i trochę szczęścia czasami pomaga.
Tak mnie jakoś naszło.
Pozdrawiam
Ewa
Dzień dobry Panie Julianie! Parafia Wolbórz na pewno dostarczyłaby dobrego materiału kandydatom na śledczych. Nie miałem pojęcia, że taka dowolność i "niepamięć" mogła panować jeszcze w XIX wieku. Tym bardziej zdziwiła mnie liczba tych przypadków, bo nieścisłości znalazłem w większości z badanych przeze mnie rodzin i często pojawiają się w aktach mimo obecności najbliższej rodziny: brata, ojca, męża. Nie spotkałem się z tym np. w Srocku. Odnoszę takie wrażenie jakby Raciborowice mogły być bardziej zacofane. Dziękuję za sugestię! Faktycznie syn Cackowskich miał na imię Ignacy i możliwe, że i wcześniej w rodzinie pojawiało się to imię. Pozdrawiam! Witek.
- Krzysztof_Wasyluk

- Posty: 766
- Rejestracja: śr 02 kwie 2008, 22:51
Jeszcze dodatkowo nie ma żadnej gwarancji, że zapisane dane pochodziły bezpośrednio od zgłaszających, czy świadków. Równie dobrze spisujący mógł ich znać i spisywał według swojej wiedzy o tych osobach. Przypomnę również, że nazwiska jako obowiązek urzędowy pojawiły się w kongresówce dopiero w latach sześćdziesiątych XIX w. A i tak później mnoży się od błedów w aktach, dodatkowo spotęgowanych pisaniem po rosyjsku i częstą transkrypcją nazwisk na formy zrusycyzowane, co później już w II RP odbijało się czkawką.
Krzysztof
Krzysztof
Krzysztof Wasyluk
Re: Przypadki z USC Wolbórz czyli pomieszanie z poplątaniem
Witam! Ta przerwa 10 lat to chyba tylko z powodu braku informacji w genetece, a problem polega na tym, że np. Marianna rodzi się z matki Bukowskiej ale umiera ze Smulskiej. Potem rodzi się kolejne dziecko w 1819 (nie zindeksowane w genetece) i jest na odwrót. Urodzone ze Smulskiej a zmarłe w chyba 1821 lub 1822 ale już z Bukowskiej. Akta spisywały różne osoby, a przynajmniej widnieją podpisy różnych księży.kwroblewska pisze:Bałagan brak korelacji?!vitoo pisze: Chciałem podzielić się spostrzeżeniem dotyczącym akt USC parafii wolborskiej z lat 1808-1830 gdyż przyznam się szczerze, że z podobnym bałaganem do tej pory jeszcze się nie spotkałem. W parafii w tychże latach pracowało przynajmniej trzech księży ale nie obowiązuje żadna korelacja omyłek typu ksiądz-nazwisko.
Ponieważ par. Wolbórz jest zindeksowana w latach o których piszesz, przejrzałam kilka aktów z Filipem Sokołowskim w roli głównej, nawet w akcie zgonu był osoba stawającą i to on podawał dane swojej żony!!!
i to zostało zapisane przez osobę spisującą - księdza/organistę/nauczyciela szkółki parafialnej
np. 1828r kto inny pisał a podpisał X Ignacy Marszałkiewicz [różne charaktery pisma]
Akty urodzenia ojciec Filip
1809 Konstancja Filip i Katarzyna Smulska zm. 1809 matka K. Smulska
1810 Anastazja Filip i Katarzyna Smulska zm. 1810 matka K. Smulska
1811 Józef Filip i Katarzyna Smulska
1814 Marianna Filip i Katarzyna Bukowska
1816 Wojciech Filip Katarzyna Niewiadomska
Przerwa lat 10
1826 Agata Filip i Katarzyna Buckowna
1828 Wojciech Filip i Katarzyna Przybył
W par. Wolbórz brak [wg Geneteki] jakiegokolwiek aktu ślubu Filipa Sokołowskiego pewnie jego żony były spoza czy to cię nie dziwi, czy przeszukałeś inne okoliczne parafię? Może miał co najmniej dwie żony Katarzyny?
A jak były spoza, to mogły być określone w par. Wolbórz jako Niewiadomska, Przybył czy Przychodnia lub Nowakowa itd.
___
Krystyna
Poza tym nie ma właściwie śladu po Bukowskich w Srocku, Czarnocinie, Będkowie. Filip żon miał 3 z czego dwie Katarzyny ale ta z lat 1808-1831 to chyba jedna i ta sama. Ta Niewiadomska i Przybyła to juz z całą pewnością ta sama co Bukowska ale także nazwisko Smulska pojawia się w aktach wyraźnie w odniesieniu do tej samej osoby. Czy mąż mógł zapomnieć bądź nie wiedzieć jakie było nazwisko rodowe jego żony? Dziwi mnie to. "Niewiadomska" sugerowałoby, że tak mogło być. Być może nie widział lub nie pamiętał ksiąz bądź spisujący akt.
Uderza też to, że w Raciborowicach bardzo często żenili się w tej samej wsi. W dwoch przypadkach bracia żenili się też z siostrami lub kuzynkami. Przykładowo ojciec Justyny Smulskiej żonaty był z Brygidą Malec a jego, najpewniej, brat Jakub Smulski z Agatą Malec. Tak samo bracia Sokołowscy z pannam Smulskimi.
Podejrzewam też, że przy wpisywaniu nowych aktów organista lub ksiądz mógł sięgać do dawniejszych by sprawdzić nazwisko panieńskie. W ten sposób raz popełniona pomyłka była powielana. Właśnie tak jak napisała Pani Ewa.
Takich błędów jest wiele w parafii Wolbórz. Najczęściej nie podawano w ogóle albo podawano błędnie rodziców zmarłej osoby. Przypadek Katarzyny jest dość szczególny bo kilknascie aktów są przypadaja 4 nazwiska i nazwisko zmienia sie przynajmniej 7 razy. Muszę zajrzeć do wcześniejszych wpisów sprzed 1808 i spróbować odszukać akt ślubu.Piórkowska_Ewa pisze:Witam.
Ja indeksuję 3 lata i przywykłam do takich kwiatków, że nowa kobieta w parafii często nazywa się
- Przychodzka, Przychodnia
- Niewiadomska, Niewiadoma
-Owczarek, Owczarz, Owczarkowa - kiedy jej ojciec był owczarzem
- Tomaszewska - kiedy ojciec był Tomaszem - tu przykład z mojej rodziny kiedy dziewczyna wychodząc dwa razy za mąż nazywa się Marciniak, ale wszystkie dzieci mają podaną matkę Tomaszewską i mąż przy zgonie pozostawił wdowę Agnieszkę z Tomaszewskich
- inne odmiany nazwisk pochodzących od imion ojca i jego zawodu
- jedna kobieta była raz Nowakowska, później Ratajczyk, dalej Włodarczyk i to wszystko lekko przeplatane.
To rzeczywiście zabawa w detektywa, ale najgorsze jest jak zwyczajnie ksiądz pomyli się spisując z wcześniejszych notatek. Czasem indeksując widzę takie błędy - w kolejnych aktach jest ta sama matka- albo kolejne śluby mają tych samych rodziców państwa młodych - choć wiem, że jeden z nich zawiera błąd. Wynika z tego tylko tyle, że czujność, czujność i trochę szczęścia czasami pomaga.
Tak mnie jakoś naszło.
Pozdrawiam
Ewa