Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Pomoc w poszukiwaniach informacji

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
historyk1920

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 971
Rejestracja: pn 06 sty 2014, 20:01

Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: historyk1920 »

Witam Szanowne grono !
W trakcie poszukiwań odnalazłem interesujące określenie, mianowicie dotyczy ono mieszkańców miasta których to nazywano " Laborosi "
Czy w trakcie własnych poszukiwań natrafiliście na podobną nazwę ?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników ! Z góry Dziękuję za podpowiedzi - wszelkie informację!
Marek
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: luigi37 »

Witam!
Prawdopodobnie chodzi o akta łacińskie.... Laboriosus to chłop, rolnik etc.
Temat tysiące razy wałkowany, wystarczy sprawdzić. Nieco bogatsi chłopi lub chłopi z miasta bywali określani Honestus, ale nie ma reguły, jeśli pleban cenił rodzinę za religijność, oddanie wspólnocie i dosyć pokaźny majątek jak na chłopa to mógł wpisać nawet Nobilium.
Pozdrawiam,
Adam
Awatar użytkownika
historyk1920

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 971
Rejestracja: pn 06 sty 2014, 20:01

Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: historyk1920 »

Dziękuję za odpowiedź :)
Pozdrawiam
Marek
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3364
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 8 times
Kontakt:

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: Bartek_M »

luigi37 pisze:jeśli pleban cenił rodzinę za religijność, oddanie wspólnocie i dosyć pokaźny majątek jak na chłopa to mógł wpisać nawet Nobilium.
To ironia czy rzeczywiście spotkałeś takie przypadki?
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: Janina_Tomczyk »

historyk1920 pisze:Witam Szanowne grono !
W trakcie poszukiwań odnalazłem interesujące określenie, mianowicie dotyczy ono mieszkańców miasta których to nazywano " Laborosi "
Czy w trakcie własnych poszukiwań natrafiliście na podobną nazwę ?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników ! Z góry Dziękuję za podpowiedzi - wszelkie informację!
Marek
Witam

Miasta XVIII wieku miały tereny rolne i tak było np. w Skierniewicach, więc i tu można spotkać w tamtych latach takie określenie w stosunku do mieszkańców miasta.
Dla mieszkańców miast odgrywało to ważną rolę by zapisywano ich jako obywateli, a nie wyrobników lub obcych w tamtych wiekach. Najciekawsze jednak jest to, że zwyczaj ten przetrwał nawet do XX wieku. Mieszkałam kiedyś w Ujeździe k/Tomaszowa Mazowieckiego, który był kiedyś miastem i ludzie nadal używali podziału na obywateli, obcych i tych ze wsi napływowych. W XX wieku Ujazd był już tylko wsią, ale taki podział pozostał w świadomości społecznej.
Robiłam indeksy z XVIII wieku z Ujazdu i Brzezin, ale nigdy i nigdzie nie spotkałam się z opisanym wyżej przypadkiem zaliczenia chłopa do szlachty :shock: :!:
Te podziały społeczne były ściśle przez kler przestrzegane i opisywane. Po wejściu w życie Kodeksu Napoleona zabraniano takich zapisów w metrykach, a jednak spotykałam wyróżnienie związków szlacheckich z tytułami i posiadłościami, ale nie chłopów lub wyrobników!

Pozdrawiam
Janina
jart

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1095
Rejestracja: pt 03 cze 2011, 14:45

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: jart »

luigi37 pisze:Witam!
(...) jeśli pleban cenił rodzinę za religijność, oddanie wspólnocie i dosyć pokaźny majątek jak na chłopa to mógł wpisać nawet Nobilium.
Pozdrawiam,
Adam
Dołączam się do grona chętnych aby zobaczyć ewentualny przykład powyższego.
pozdrawiam
Artur

Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: luigi37 »

Skoro już mnie ustawiliście pod ścianą to tłumaczę... Napisałem to dosyć na wyrost, z lekką ironią, i słusznie.
Kommandariusze przed 1808 rokiem prowadzili swoje akta bardzo niestarannie i nierzetelnie i co ciekawe - po 1808 też tak było! Mianowicie czytając księgę polską to mniej więcej cacy, ale otwieram księgę łacińską z tego samego roku i widzę że w aktach dotyczących jednego ślubu są pewne rozbieżności w informacjach np. w księdze łacińskiej lata małżonków są często zaokrąglone, a nazwisko panny młodej potrafi być wpisane inne lub z jakąś dziwaczną końcówką, powtórzoną nieraz dwa razy. W wiekach wcześniej ksiądz nie pisał nazwisk tylko "jak cię we wsi wołają tak cię zapiszę".
Z tym "nobilium" spotkałem się u innych genealogów amatorów i nie jest to mój wymysł. Na forum też to było. Są to przypadki naprawdę rzadkie, wręcz nieprawdopodobne. Należy zauważyć że o ile tytuły u chłopów były jasne to u szlachty występuję swoisty bałagan, raz był generosus, jutro nobilium, za tydzień magnificus dominus...

W swoim wywodzie mam babkę która rodzi się jako córka honestusów, później jej rodzice są "famatus", ślub bez tytułu z synem organisty z gminu, umiera jako nbilisa, dziadek zaś na pewno szlachcicem nie był. Swoją drogą 100% pewności nie mam że trafiłem na właściwy akt chrztu, ale wszystko zdaje się pasować.

EDIT: Zwróćcie uwagę na kontekst mojej wcześniejszej uwagi - ksiądz "mógł" - czyli robił jak uznał to za słuszne bo nikt go nie pilnował, regularne wizytacje nie sprawdzały kto jest kto.
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3364
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 8 times
Kontakt:

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: Bartek_M »

Na pocieszenie dodam, że taki był ówczesny standard kancelaryjny w Rzeczypospolitej w ogóle :) Dopóki znałem tylko księgi metrykalne, narzekałem na łamaną łacinę plebanów. Po dłuższej pracy nad księgami z kancelarii miejskiej z ulgą powróciłem do metryk ;)

Np. ów bałagan w predykatach stanowych próbuję sobie tłumaczyć ubogim repertuarem polskich tytułów. Kilku predykatom łacińskim odpowiadał jeden predykat polski. To dopiero my próbujemy teraz nadawać sens każdej, najdrobniejszej różnicy form, co wynika z chęci ubrania naszych przodków w fabułę na podstawie nikłej porcji danych. Nikłej i dlatego traktowanej z rewerencją.
Awatar użytkownika
Bartek_M

Członek PTG
Adept
Posty: 3364
Rejestracja: sob 24 mar 2007, 12:47
Podziękował: 1 time
Otrzymał podziękowania: 8 times
Kontakt:

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: Bartek_M »

Odniosę się jeszcze do sposobu zapisywania chłopów. Spotykam się niekiedy wśród genealogów z przekonaniem, że jak ksiądz zapisał chłopu "nie to nazwisko co trzeba" [sic!], albo nazwisko pominął, to pewnie ze wzgardy. Nic bardziej mylnego! *)

Tak jak nazwiska chłopskie ustalały się na przełomie XVIII i XIX wieku (za niewątpliwą zasługą Kodeksu Napoleona), tak samo nazwiska mieszczańskie w wieku XVII-tym (szlacheckie jeszcze wcześniej, zapewne za sprawą wzrostu produkcji kancelaryjnej i w związku z rozwojem języka polskiego). Nie wiem, jak w innych regionach, ale w Wielkopolsce jeszcze w XVII wieku mieszczan nierzadko traktuje się z imienia i profesji (Paweł kuśnierz, Jurga kołodziej). Najlepiej widać to w skorowidzach ksiąg radzieckich i wójtowskich - urzędnik szukał delikwenta po imieniu, a nie nazwisku. Formy nazwisk są jeszcze płynne, ponadto wobec tej samej osoby stosuje się różne nazwiska. Dopiero gdzieś na przełomie XVII i XVIII wieku zaczynają się tu porządki, przy czym niestety ginie wiele nazwisk/przezwisk, głównie dwuczłonowych (Straszygość, Dusigrosz). Naturalnym bowiem skutkiem tej autoregulacji nazwisk mieszczańskich, obok oczywiście odrzucenia "aliasów", jest zanik nazwisk ośmieszających - to samo, choć w mniejszym natężeniu, obserwujemy u chłopów dwa-trzy wieki później.

Z księżmi też jest ciekawie - do połowy XVII wieku z lubością piszą się w metrykach z samego imienia lub z przydomkiem urobionym od miejsca pochodzenia, często łacińskim.


*) Kłania się "kultowy" już cytat, wyszukany przez naszego Kolegę Roberta Budzynowskiego (Panie, świeć nad Jego duszą!): "Rejestr alfabetycznie ciągniony z samych imion, ponieważ nazwisk z włościanami nie można końca dojść".
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Re: Mieszkańcy , określeni jako "Laborosi"

Post autor: luigi37 »

Odnośnie przezwisk na wsi polskiej, możecie wierzyć lub nie ale w Księstwie Łowickim są one dziś tak utarte, że chyba nie zaginą. Co ciekawe, w innych parafiach spotykam same nazwisko-przezwiska jakieś bez ładu ni składu, to w swojej parafii mam w większości nazwiska "porządne", które występują po dziś. Dlategoż otwierając księgę z 1618 widzę swoje nazwisko tak jak dziś z końcówką -cki, niektóre nazwiska rzeczywiście się uszlachetniały (dochodziły końcówki). Tu niemalże każdy jakoś był nazwany i posiadał nazwisko, a z racji że nazwiska się powtarzały (np. 10 rodzin o jednym nazwisku we wsi) to dla odróżnienia każdego jakoś inaczej nazywano, chyba że kilku przedstawicieli jednego nazwiska wyszło z jednego "gniazda" to nazywano ich podobnie. Np. na pewną rodzinę mówi się jeszcze dziś "Rosioki" - dlaczego? - okazuje się że przodkiem pana który przyszedł na plac był niejaki Roch zmarły przed 1784. W mojej wsi pełno przezwisk tego typu (Jamroziak - od Ambrożego, Jędruśka - od Andrzeja etc.). Rekordowy przypadek udowodniony przeze mnie to przezwisko "Dunajok", mianowicie przodek owej rodziny wziął ślub w 1677 (!!!) z niejaką panną Dunaykówną (to nazwisko zaś wymarło tu jakoś po 1700). Pomyślcie państwo jak te przezwiska tu funkcjonują - najstarsze od niemalże 350 lat...
Mimo, że są po części obraźliwe to "funkcjonują prawidłowo".
Przezwiska - 350 lat skutecznego odróżniania przedstawicieli jednego nazwiska :)
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

piękne!

I naprawdę niczym pomiędzy 1677 a powidzmy 1900 nie można wytłumaczyć? (jakies siedlisko o podobnym brzmienie?)

Masz więcej lub bardziej uporządkowane? Chyab pierwszy raz spotykam się z tak gładko wypowiedzianą, lekkim tonem towarzsykim "a wiecie?" tak ważką myśl z samodzielnych badań czy ibserwacji

O podhalu, Zakopnem wszyscy wiemy, czasem coś o Puszczy Białej się pojawia (ale nie z XVII wieku ciągnione!
a tu tak ot:)
Serdeczne gratulacj ei wyrazuy podziwu.
To zasługuje na artukuł - tzn dopraszam się więcej:) Bo widzę, żeś nieźle pogrzebał w poszukiwaniach rodów, przydomków (s cóż jak nie rzydomek to jest?)
Zachęcam :) Nalegam:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1683
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

W kontekście ksiąg i tytuologii może się przyda to co poniżej.
Myślę, że potwierdzo on, ze zapisy były jednak traktowane dość poważnie przez zainteresowanych a jednocześnie nie zawsze starannie.
Pleban mógł wpisac naciagany tutuł. Ale nie wiem czy czynił to bo chłop był religijny i miał majątek, czy raczej dlatego, że chłop chciał w ten sposób sie dowartosciować i rzucił gorszem.
Ja w każdym razie widziałem zapis w ślubie " stawili sie urodzeni" (już w polskiej metryce) podczas gdy Panna młoda na mój gust urodzona nie była. Ale Pan był bez wątpienia.
-----------------------------------------------

Volumina Legum. Tom VII
Sejm konwokacyjny (1764)

O oblatowaniu metryk szlacheckich w własnym Grodzie.
 Gdy codzienna prawie uczy nas praktyka, iak w wielu mieyscach przez zaniedbanie wpisowania w xięgach parafialnych, upieszczony kleynot szlachectwa naszego niebespieczney podlega skazie, przeto zalecamy Ich Mciom XX. Biskupom iako loci ordinariis, aby wszystkim in genere w swoich Dyecezyach kapłanom curam animarum trzymaiącym, nullis exceptis przez process nakazali, corocznie zaraz po Nowym roku metryki baptisatorum swoich respective kościołow per oblatam ad acta proprii Districtus podawać, a Kancellarye Grodzkie od takowey oblaty żadney rekompensy pretendować nie powinny, sub poenis super contravenientes, in Officio competenti irrogandis.

http://pl.wikisource.org/wiki/Volumina_ ... ym_Grodzie

Widziałem gdzies ten cytat w pracy o ksiegach metrykalnych ale nie mam pod ręką źródła.
pozdrawiam
Piotr
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Post autor: luigi37 »

Odchodząc po części ponownie od tematu - rzeczywiście temat przezwisk w Księstwie to byłby dobry materiał na jakiś esej. Problem tylko taki czy mam przypisywać te przydomki prawdziwym nazwiskom, może ktoś by sobie nie życzył. Choćby mój przypadek, przezwisko "Adamiok" od mojego imiennika prapradziadka (1866-1952), pierwszy był tak nazywany pradziadek, który wyszedł z placu. Co ciekawsze starsi ludzie mówią jeszcze "Todorzok"... dlaczego? Od mojego 5xpra Teodora (1772-1847), przeszło 150lat od jego śmierci! Przykłady mógłbym mnożyć... mniej narażeni byli rodzynkowie, ale niektórzy też byli "przechrzczeni" przez ludzi. Jeszcze nie udowodniłem, ale jeden z synów Teodora, Idzi wyszedł z placu, a niedawno zniknął jeden dom mojego nazwiska o przydomku "Iciok", kto wie czy nie jestem na właściwym tropie :)
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Tonacja tego wątku zaczyna zmierzać w kierunku bardziej konstruktywnym i (mnie) interesującym, niż samo tytułowe wywołanie wątku toteż zaryzykuję i też tu się wypiszę. Przepraszam jeśli jest to zbyt daleki odlot. (Może warto załozyc temat np. mniej więcej Historyczna zmienność nazwisk, rola przezwisk i przydomków?)
Analiza nazwisk może być fascynującym zajęciem o ile odejdzie się od współczesnego urzędowego formalizmu. W takim sensie trwałego, niezmiennego zapisu o nazwiskach można mówić – jak słusznie pisze Bartek M - dopiero od 1808 roku , tj wprowadzenia Kodeksu Napoleona, a i to był to dopiero początek porządkowania wcześniejszej olbrzymiej dowolności zapisów. Z mojej praktyki wynika, że dopiero w końcówce XIX nawet literówka przastawała być niewinna literówką a stawała się kłopotem wymagającym urzędowych sprostowań. Choć jako ciekawostkę odnotowałbym, że niekiedy – już w II RP - dokonywano generalnych zmian nazwisk, w - nazwijmy to - dążeniu do poprawnosci. I tak to Kamieńscy stali się nagle Kamińskim, a przykladowo Gąssowskim czy Krassowskim odebrano z nazwiska drugie „s” (uwaga – przywołuję tu jedynie praktykę znanych mi parafii bo nie wiem czy i na podstawie jakich przepisów (?) tak się stało).
Ale nie o literówkach chcę pisać ale o tym co było przedtem czyli w metrykach trydenckich. Pół biedy ze szlachtą, tu od mniej więcej początków XVII wieku utrwaliła się praktyka dziedziczenia nazwiska, lecz w przypadku – z góry przepraszam za generalizację (głównie mam na mysli nazwiska włościan) - pozostałych stanów nazwiska nie miały wiekszego praktycznego znaczenia. I od razu uwaga – analiza kształtowania się (zmian) nazwisk staje się fascynująca dopiero kiedy zapomnimy o pokusie uniwersalizacji; tak nazywam chęć tworzenia uniwersalnego dla całej Polski „i okolic” wspólnego wywodu nazwiska od jednego przodka. Opracowanie Rymuta jest cenne ale tylko jako wskazanie uniwersalnych zasad, nie obejmuje konkretnych lokalnych przypadków. Tym bardziej, historycznych metrykalnych przemian naszego nazwiska. Do tego trzeba analizy metrykalnej swojej parafii. Najlepiej wszystkich zapisów.
Wtedy wychodzą rzeczy przedziwne. Tylko przykładowo (bo mam to najlepiej rozpoznane) okaże się, że moi przodkowie po kądzieli obecnie noszący nazwisko Andruk byli zapisywani jako min Jendruczyk, Ondruszko itp. w sumie banalnymi obocznościami (niewątpliwe patronimiki od imienia Andrzej) ale także naprzemiennie jako Mogilewscy czasem Mogilczyk (prawdopodobnie od Mogielnicy koło Dolistowa skąd zostali ścignięci w XVI wieku przez Lewickich, którzy prócz wiosek w parafii Juchnowiec mieli także włości dolistowskie, pewnie był to jakiś Andrzej) ale także Matuczyk (pewnie od Mateusza) Janczuk (to od Jana) wreszcie Kowal i Ślusarz (to ewidentnie zamiast nazwiska wpisano ich zawody) i kompletnie dla mnie niezrozumiały... Komorowski (raczej od komornika bo na pewno nie krewniak prezydenta). Szczególnie długo bo do połowy XIX utrzymywała się dwoistosć nazwisk Andruk i Mogilewski. Dzieci z tej samej pary bywały zapisywane raz tak, raz tak.
Podobnych przykladów w parafii juchnowieckiej jest mnóstwo.
Urbany tak zapisywani jeszcze w 1600 roku współczesnie stali się Bieryłami
Bielecki, Bielczuk byli zapisywani jako Kierda, Gierda, Kryda
Krysiuk pisany był także jako Szczytko
Maliszewscy jako Wojciukowie i Szczygły
Rogal, Rogalewski stawał się Janowiczem
zaś Wasilewski był także Nowosielczukiem Sobotą, Sobotem
I taka zmienność nazwiska dotyczy bodaj wszystkich starych juchnowieckich rodów Nad historia zmian nazwisk w parafii juchnowieckiej pracuje ciagle p. Marcin Szaciłowski którego przodkowie byli zwani także Uścianami. Namawiam go usilnie aby wreszcie to opublikował lecz zapamietał się w indeksowaniu wszystkich dokumentów jakie o Juchnowcu są dostępne i ciagle spisuje.
Wymienione wyżej przyklady ukazuja jak ciekawa była historia naszych nazwisk i jak wielka rola przypadku. W duzym stopniu od niego zalezy jakie obecnie nazwisko nosimy (urzedowym stała się wersja jaka była uzywana w czasie gdy nabierało ono cech obligatoryjnej dziedziczności). Gdyby nie urzędowe wymogi to prawdopodobnie dotąd nasze nazwiska podlegałyby fluktuacji,. Jako ciekawostke podam że moich Andruków nikt w latach 50 – 70 tych XX wieku !! nie nazywał Andrukami lecz Tadewkami (od imienia dziadka Tadeusza.) Tak samo w Jamiołkach ciagle we wzjemnych kontaktach używa się przydomków, bo inaczej nie wiadomo o którego Jamiołkowskiego chodzi (ale to temat na inne opowiadanie) . Zaryzykuje hipoteze ,że gdyby nie urzedowe współczesne normy pewnie by nadal wpisywali w dokumenty przezwiska i przydomki , bardziej ich identyfikujące wsród sasiadów niż nazwiska.
Pozdrawiam
Krzysiek_

Sympatyk
Mistrz
Posty: 290
Rejestracja: ndz 12 sty 2014, 16:32

Post autor: Krzysiek_ »

jamiolkowski_jerzy pisze:W takim sensie trwałego, niezmiennego zapisu o nazwiskach można mówić – jak słusznie pisze Bartek M - dopiero od 1808 roku , tj wprowadzenia Kodeksu Napoleona (...)
Unikałbym generalizowania. Co region (parafia) to inny obyczaj. W moich stronach od roku 1650 (najstarsze metryki) do dnia dzisiejszego nazwiska chłopskie nie uległy znaczącym zmianom. Co najwyżej pozbyły się końcówek -czyk, -ski. Owszem były też transformacje nazwisk, szczególnie jeśli chodzi o osoby przybyłe z terenów innych parafii (np. Dybowski stał się Dąbrowskim czy Hasmanowicz Osmanowskim). Czasem określano też chłopów (i nie tylko) odimiennie, typu Łukasz, Łukasik (pomijając, że istniały również takie nazwiska), jednak były to sporadyczne przypadki. Określenia te funkcjonowały obok nazwisk rodowych.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukuję zasobów, informacji”