Analfabetyzm

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Marcin_Piotr_Zając

Sympatyk
Ekspert
Posty: 331
Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marcin_Piotr_Zając »

Witam!
Nie muszę dodawać, że i u mnie przodek w pierwszej połowie XIX wieku raz jest piśmienny, a innym razem nie.
Janino, bardzo zadziwiły mnie Twoje słowa, bo jako "dziecko wolnej Polski" (rocznik '94) nie miałem pojęcia, że jeszcze w latach 50. wielu ludzi było niepiśmiennych. Jeszcze bardziej ciekawym było stwierdzenie, że dorośli z niechęcią posyłali swoje dzieci do powojennych szkół (może bali się, że te zaczną myśleć po lekturze niektórych książek?).
Musiałem się podzielić tym zadziwieniem :D .
Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonego :( Wrocławia!
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Post autor: magda_lena »

Marcin_Piotr_Zając pisze:Witam!
[...]
Janino, bardzo zadziwiły mnie Twoje słowa, bo jako "dziecko wolnej Polski" (rocznik '94) nie miałem pojęcia, że jeszcze w latach 50. wielu ludzi było niepiśmiennych. Jeszcze bardziej ciekawym było stwierdzenie, że dorośli z niechęcią posyłali swoje dzieci do powojennych szkół (może bali się, że te zaczną myśleć po lekturze niektórych książek?).
Musiałem się podzielić tym zadziwieniem :D .
Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonego :( Wrocławia!


Wracając do podpisów w metrykach, to, że ktoś się podpisał, wcale nie znaczy, że pisać i czytać umiał. Mógł umieć się podpisać. Co czasem widać po kulfonach i podpisach z błędami (takie metryki też mam).
Ostatnio zmieniony pt 24 lut 2017, 20:28 przez magda_lena, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam, Magdalena
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Wg spisu z 1921 analfabetów powyżej 10 roku zycia było 33%.

A w 1931 ok 23%
http://dzieje.pl/infografiki/analfabety ... pospolitej

Ale ile jeszcze po wojnie nie wiem.
Wydaje mi się, ze widziałem dane mówiące o około 2 procentach w 1960.
pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
Jan.Ejzert

Sympatyk
Adept
Posty: 924
Rejestracja: pt 25 mar 2011, 17:06
Lokalizacja: woj. łódzkie

Post autor: Jan.Ejzert »

Pracując na wsi, w latach 1970-80 sporadycznie spotykałem analfabetów, którzy "podpisywali się" trzema krzyżykami. Najczęściej prosili aby na dokumentach podpisać się za nich, ale ponieważ nie było takiej możliwości, stawiali właśnie te koślawe krzyżyki.
Pozdrawiam,
Czarek

Wesołowscy, Flatt, Zamojscy, Grochowscy, Ślascy.
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

Marcin_Piotr_Zając pisze:Witam!
Nie muszę dodawać, że i u mnie przodek w pierwszej połowie XIX wieku raz jest piśmienny, a innym razem nie.
Janino, bardzo zadziwiły mnie Twoje słowa, bo jako "dziecko wolnej Polski" (rocznik '94) nie miałem pojęcia, że jeszcze w latach 50. wielu ludzi było niepiśmiennych. Jeszcze bardziej ciekawym było stwierdzenie, że dorośli z niechęcią posyłali swoje dzieci do powojennych szkół (może bali się, że te zaczną myśleć po lekturze niektórych książek?).
Musiałem się podzielić tym zadziwieniem :D .
Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonego :( Wrocławia!
Witaj Piotrze,

No tak to jest z kolejnymi pokoleniami, że muszą historię sprzed pół wieku poznawać z podręczników, a te podlegały i podlegają ingerencjom i indoktrynacjom politycznym. Zapewniam Cię, że to co napisałam oparte jest na faktach, gdyż widziałem te podania i te koślawe krzyżyki stawiane przez ludzi niepiśmiennych. Mieszkaliśmy obok biura gminnego w mieszkaniu służbowym i mój zapracowany ojciec albo przynosił te papiery do domu i ślęczał nad nimi, albo siedział w tym biurze, więc jako dziecko pragnęłam z nim kontaktu i siedziałam często z nim razem oglądając papierki i bawiąc się liczydłem. Dziwiły mnie te krzyżyki i ojciec wytłumaczył, że wiele osób nie potrafi jeszcze pisać i czytać a moja mama dodawała, że nawet wójt tego nie umie. Dla mnie nauka była oczywista i tak samo temu się dziwiłam jak Ty teraz. Mitologizuje się obecnie dzieje II RP ale prawda była taka, że na wsi cywilizacja była daleko, daleko w tyle.
Gdyby z grobu powstali tamci ludzie, to wpadli by w zachwyt widząc te niemal pałace pobudowane na wsi i te liczne auta oraz maszyny rolnicze . Oni żyli w niezwykle ciężkich warunkach, natomiast teraz na wsi zajadają najdroższe szynki i inne delikatesy o jakich tamtym nawet się nie śniło. Mieszkam na wsi i w sklepie spotykam niby biedne babuleńki w pasiakach, które kupują drogie artykuły bez problemów. Stać ludzi na wsi na bardzo wiele i mitem jest ta wiejska bieda. Było biednie do lat sześćdziesiątych, ale teraz jest ogromna zmiana.
Jeśli chodzi o chęć kształcenia dzieci to państwo musiało wprowadzić obowiązek posyłania dzieci do szkoły zagrożony karami, bo rodzice na wsi nie chcieli posyłać dzieci do szkoły.
Mnie nikt nic nie wmówi i prawdziwej historii uczyłam się od rodziców i rodziny w tych czasach indoktrynacji komunistycznej, wiedząc doskonale co się kryje pod słowem Katyń.

Pozdrawiam serdecznie
Janina
Beata65

Sympatyk
Adept
Posty: 325
Rejestracja: pt 10 lut 2012, 21:28
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Beata65 »

Marcin_Piotr_Zając pisze: Jeszcze bardziej ciekawym było stwierdzenie, że dorośli z niechęcią posyłali swoje dzieci do powojennych szkół (może bali się, że te zaczną myśleć po lekturze niektórych książek?).
Musiałem się podzielić tym zadziwieniem :D .
Obawy były bardziej prozaiczne, a mianowicie każda para rąk do pracy w polu była potrzebna, nawet te dziecięce, żeby zdążyć z pracą na roli i obrządkiem zwierząt.

W latach 60 moi rodzice byli nauczycielami na wsi i wspominali o tym, że np. w okresie wykopek czy w terminach innych prac polowych dzieci przestawały chodzić do szkoły, ponieważ pracowały z dorosłymi w polu i gospodarstwie.
I jaki też był dostęp do książek na wsiach? U księdza, u nauczyciela.
Jeżeli istniały biblioteki szkolne to posiadały głównie lektury szkolne.

Proszę porozmawiać z pokoleniem nawet 70-latków na te tematy.

Pozdrawiam. Beata
Marcin_Piotr_Zając

Sympatyk
Ekspert
Posty: 331
Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marcin_Piotr_Zając »

Dziękuję za te wyjaśnienia, bo, prawdę mówiąc, nigdy nie miałem powodu do rozmyślań na temat poziomu wykształcenia na polskiej wsi po wojnie.
Właśnie rozmawiałem z mamą o tym. Mama wychowywała się w Brdowie w Wielkopolsce i opowiadała mi o sąsiadce, a zarazem koleżance jej babci (a mojej kochanej prababci). Otóż moja mała mama chadzała ze swoją babcią do tej sąsiadki i tam przesiadywały czasem po parę godzin, więc zdarzało się, że akurat podczas ich wizyty zjawiał się listonosz z emeryturą/rentą i sąsiadka podpisywała się trzema krzyżykami. Mama, jako małe dziecko, po cichu podśmiewała się, że ta pani nie umie pisać, ale wtedy babcia wyjaśniła jej, że przed wojną było różnie z edukacją i nie wolno śmiać się z nikogo, jeżeli nie umie pisać lub czytać. Całe szczęście, że ów śmiech mojej mamy nie był wyrażony przy tej pani, ale już po wyjściu z popołudniowej herbatki na ulicę.
Pozdrawiam ze słonecznego :D Wrocławia!
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Post autor: Janina_Tomczyk »

Zazdroszczę tego słońca w pięknym Wrocławiu, bo u nas szaro i mokro oraz dziękuję za pozdrowienia.
Zacytuję tu pewnego pana z telewizji: warto rozmawiać i dodam, że można się wiele nauczyć. Jeśli chcesz znać przeszłość to pytaj najbliższych bo to informacje z pierwszej ręki, bez cudzych naleciałości.
Nieżyjąca już moja sąsiadka, która przed wojną jako ośmioletnie, osierocone dziecko musiała pracować w dworze w Prusach zamiast się uczyć, miała zwyczaj mówić, że nie ma okularów i nie może pisać bo tak wstydziła się swego analfabetyzmu. Takie to były czasy i za upowszechnianie kultury i wiedzy mam dużo szacunku dla nauczycieli lat powojennych.

Pozdrawiam serdecznie
Janina
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”