Marcin_Piotr_Zając pisze:Witam!
Nie muszę dodawać, że i u mnie przodek w pierwszej połowie XIX wieku raz jest piśmienny, a innym razem nie.
Janino, bardzo zadziwiły mnie Twoje słowa, bo jako "dziecko wolnej Polski" (rocznik '94) nie miałem pojęcia, że jeszcze w latach 50. wielu ludzi było niepiśmiennych. Jeszcze bardziej ciekawym było stwierdzenie, że dorośli z niechęcią posyłali swoje dzieci do powojennych szkół (może bali się, że te zaczną myśleć po lekturze niektórych książek?).
Musiałem się podzielić tym zadziwieniem

.
Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonego

Wrocławia!
Witaj Piotrze,
No tak to jest z kolejnymi pokoleniami, że muszą historię sprzed pół wieku poznawać z podręczników, a te podlegały i podlegają ingerencjom i indoktrynacjom politycznym. Zapewniam Cię, że to co napisałam oparte jest na faktach, gdyż widziałem te podania i te koślawe krzyżyki stawiane przez ludzi niepiśmiennych. Mieszkaliśmy obok biura gminnego w mieszkaniu służbowym i mój zapracowany ojciec albo przynosił te papiery do domu i ślęczał nad nimi, albo siedział w tym biurze, więc jako dziecko pragnęłam z nim kontaktu i siedziałam często z nim razem oglądając papierki i bawiąc się liczydłem. Dziwiły mnie te krzyżyki i ojciec wytłumaczył, że wiele osób nie potrafi jeszcze pisać i czytać a moja mama dodawała, że nawet wójt tego nie umie. Dla mnie nauka była oczywista i tak samo temu się dziwiłam jak Ty teraz. Mitologizuje się obecnie dzieje II RP ale prawda była taka, że na wsi cywilizacja była daleko, daleko w tyle.
Gdyby z grobu powstali tamci ludzie, to wpadli by w zachwyt widząc te niemal pałace pobudowane na wsi i te liczne auta oraz maszyny rolnicze . Oni żyli w niezwykle ciężkich warunkach, natomiast teraz na wsi zajadają najdroższe szynki i inne delikatesy o jakich tamtym nawet się nie śniło. Mieszkam na wsi i w sklepie spotykam niby biedne babuleńki w pasiakach, które kupują drogie artykuły bez problemów. Stać ludzi na wsi na bardzo wiele i mitem jest ta wiejska bieda. Było biednie do lat sześćdziesiątych, ale teraz jest ogromna zmiana.
Jeśli chodzi o chęć kształcenia dzieci to państwo musiało wprowadzić obowiązek posyłania dzieci do szkoły zagrożony karami, bo rodzice na wsi nie chcieli posyłać dzieci do szkoły.
Mnie nikt nic nie wmówi i prawdziwej historii uczyłam się od rodziców i rodziny w tych czasach indoktrynacji komunistycznej, wiedząc doskonale co się kryje pod słowem Katyń.
Pozdrawiam serdecznie
Janina